Maść stokrotkowa. Na otarcia i siniaki.

stokrotki-4583-2

Dzień dobry,

Pamiętacie początek lata i macerat stokrotkowy?

Właśnie naszedł czas, aby coś ciekawego z nim zrobić – zwłaszcza, że spóźnialscy mogą właśnie teraz skorzystać z drugiego kwitnienia stokrotek i przygotować macerat właśnie teraz.

Dzisiaj zapraszam Was do przygotowania bardzo prostej maści stokrotkowej, która idealnie nadaje się do kojenia wszelkiego rodzaju otarć, stłuczeń, czy siniaków.  Jako że jestem osobą, która regularnie wpada na mniejsze lub większe przedmioty (jakimś cudem zawsze wchodzą w moją trajektorię poruszania się) oraz ciągle się potyka, tego typu maść/balsam zamierzam nosić w torebce.

Zapraszam, zwłaszcza, że w zasadzie do przygotowania potrzebujemy dwóch składników!

ps. tutaj możecie przeczytać więcej o właściwościach stokrotki. 

 

Jak zrobić naturalną maść stokrotkową?

 

Naturalna maść stokrotkowa – właściwości:

Przyznam, że nie jestem pewna, czy powinnam nazwać ją maścią: efektem naszych starań będzie puzderko wypełnione dobroczynnymi właściwościami stokrotek od dość zwartej konsystencji – zamierzam nosić ze sobą maść, stąd też chciałam, żeby przypominała konsystencją pomadkę do ust. Wystarczy potrzeć palcem i z łatwością wydobywamy słodko pachnącą warstwekę maści.

Maść stokrotkowa przydaje się tam, gdzie mamy do czynienia z siniakami, opuchnięciem, otarciem. Można posmarować nią miejsce spuchnięte po ukąszeniu owadów.

Przyznam, że zdarzało mi się nałożyć jej trochę na usta, w formie błyszczyku.

Maści nie stosujemy na otwarte rany, rozdartą skórę, wtedy, kiedy jesteśmy uczuleni na jeden ze składników. W dużym skrócie, żeby było jasne: nie daję Wam porady medycznej, każy stosuje ten tradycyjny przepis na własną rękę i proszę mnie nie ciągać po sądach potem;)

Maść jest bardzo prosta do przygotowania i można trzymać ją w domowej apteczce – komu nie zdarzają się drobne urazy?

Zresztą, przygotowanie maści samo w sobie jest dobrą zabawą!

Naturalna maść stokrotkowa w pytaniach i odpowiedziach.

Czy muszę użyć wosku pszczelego? Czy jest wegański odpowiednik dla wosku pszczelego?

Wosk pszczeli jest materiałem tanim, stosunkowo łatwo dostępnym, ma bogate właściwości aseptyczne oraz pięknie pachnie.

Jeśli jednak z jakiekogolwek powodu, etycznego czy też zdrowotnego (są osoby uczulone na produkty pszczele) nie możecie lub nie chcecie używać wosku pszczelego jest kilka alternatyw – woski roślinne. Woski roślinne mogą zachowywać się trochę inaczej niż wosk pszczeli (np. mogą być twardsze, szybciej zastygać, brakuje im zapachu wosku pszczelego), ale w większości przepisów można spokojnie próbować zastąpić nimi wosk pszczeli. 

Można zacząć od użycia o 1/2 mniej wosku roślinnego (ze względu na twardość)

Na rynku polskim dostępnych jest kilka rodzajów wosków – podlinkuję Wam od razu do sklepów, gdzie można je kupić. Zazwyczaj w jednym sklepie jest jeden rodzaj wosku, więc można się zastanwoić:)

  • wosk Carnauba: pochodzi z liści korpencji, palmy rosnącej w Brazylii
  • wosk Candelia: otrzymywany z meksykańskiego krzewu Euphorbia cerifera. 
  • wosk jojoba: utwardzana odmiana oleju jojoba. Chyba najlepszy substytut wosku pszczelego. Gdybym miała wybierać, zapewne kupiłabym ten wosk.

Te woski tak jak wosk pszczeli, nadają konsystencję, twardość, smarowność i lekki połysk.

Co zrobić jeśli obok mnie nie rosną stokrotki/jest po sezonie? Czy mogę użyć suszonych?

Jak najbardziej można użyć suszonych stokrotek, najłatwiej dostępne są w sklepach zielarskich. Wtedy przygotowujemy macerat tak samo, jak ze stokrotek świeżych. Metoda jest taka sama – tj. materiał ziołowy musi być w pełni przykryty olejem.

Dasz w końcu przepis na tę maść?

Oczywiście!

Naturalna maść stokrotkowa – zrób to sam!

Uwagi techniczne: tak jak pisałam, maść ma raczej solidną konsystencję. Konsystencja zależy od proporcji wosku i oleju w maceracie. Wyszłam od proporcji 1 część (wagowo) wosku na 3  części oleju i okazało się to strzałem w dziesiątkę, jeśli chce się mieć twardą maść. Jeśli chcecie wyjść od bardziej luźnej konsystencji, można wyjść od 1 częśći wosku na 5 części maceratu. Jeśli nie macie wagi, można spróbować utrzymywać proporcje objętościową, za pomocą łyżki – ta receptura dużo wybaczy:)

Warto po prostu eksperymentować od najmniejszej interesującej Was wartości, nic się nie stanie! Najwyżej podgrzejecie wosk jeszcze raz, nic takiego:)

Składniki:

/na dwa małe pojemniczki, można zwiększać objętość spokojnie/

  • 60 g maceratu stokrotkowego, przecedzonego
  • 20 g wosku pszczelego (tutaj nie trzeba być tak strasznie dokładnym, jeśli dacie 10 g też będzie dobrze:))
  • 1/4 łyżeczki lanoliny (opcjonalnie, składnik nawilżający)
  • opcjonalnie: olejek aromatyczny: 3-4 krople, u mnie cytronella.

Używamy olejku dobrej jakości – nie używamy olejków cytrusowych, które są fotouczulające.

pudełeczka/małe słoiczki.

Wykonanie:

Ważymy macerat stokrotkowy.

Obliczamy interesującą nas wartość wosku: u mnie było to ratio 1 część wosku (20g) z 3 częściami maceratu stokrotkowego (60g).

Dodajemy lanolinę, jeśli jej używamy.

Wszystko wkładamy do kąpieli wodnej (w skrócie: garnek z wodą, na garnku drugi garnuszek albo miseczka, tak, żeby nie dno miseczki nie dotykało wrzącej wody).

Rozpuszczamy całość – zobaczcie na filmie, to trwa szybciutko:)

Przelewamy do słoiczka.

Sprawdzamy konsystencję, dodajemy olejki, jeśli używamy (najlepiej, kiedy całość się nieco schłodzi), mieszamy całość (mieszałam po prostu zapałką).

Czekamy aż stężeje, zakręcamy.

I już!

stokrotki-4576

Nasz naturalny balsam z dobroczynnymi składnikami z naczego trawnika, gotowy!