Karmelizowana tarta z morelami, jeżynami i lawendą.

morele-(1-of-1)-3

 

Dzień dobry,

Witam Was w piękny, sierpniowy wieczór.

Pamiętacie jak odgrażałam się, że będę zbierać czernice i piec ciasta? Oto nadszedł ten dzień!

Nazbierałyśmy czernic. W każdym razie u nas są to czernice. U Was pewnie jeżyny lub ostrężyny. Jak zwał tak zwał. Najbardziej lubię je na surowo, ale w końcu po to je zbieram, żeby móc z nimi nieco kulinarnie poszaleć. W domu były też morele, więc naturalnie postanowiłam połączyć obydwa owoce razem.

Na początku chciałam zrobić tartę tatin. Wiecie, to odwrócone ciasto z karmelizowanymi jabłkami, które dopieka się w piekarniku. Niestety, nie miałam ładnej patelni z metalową rączką, która zmieściłaby się do piekarnika. Potem pomyślałam o cieście kruchym, jednak wydało mi się być zbyt ciężkie. Może drożdżowe? Meh, jedliśmy dwa dni temu.

morele (1 of 1)

Usiadłam na tarasie i popatrzyłam na krzaczek przekwitającej już lawnedy.

Wtedy przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Podsmażę sobie te morele na maśle, dodam odrobiny lawendowych łodyżek. Kiedyś widziałam przepis na dżem morelowy z lawendą, dlaczego więc nie ciasto? Wyłożę owoce na podpieczony spód z ciasta francuskiego. Zaleję wszystko karmelowym sosem. Dawno, za górami za lasami, sto lat temu widziałam taki u Anny Marii i oblizywałam się na samą myśl.Po co się wirtualnie oblizywać? Potem posypię kwaskowatymi czernicami. Dla kontrastu.

morele (1 of 1)-2

Właśnie w ten sposób przygotowałam tartę (ale czy to na pewno jest tarta?). Kiedy podałam jeszcze ciepły kawałek siostrze, zjadła w trzy sekundy i oblizała talerzyk. Byłyśmy same na tarasie, można pominąć maniery.  Pobiegła nawet po kuzynkę, aby też mogła spróbować. Jako, że kuzynka jest starsza, skomentowała tę pyszność przymiotnikiem zaczynającym się na literę z. Miała rację, to był całkiem niezły przymiotnik w tym kontekście.

Fantastyczne, letnie danie, które powstało w sumie przez przypadek. Ociekające karmelem, ale nie nadmiernie słodkie: w końcu od czego są kwaskowate czernice? Rozpływające się w ustach smakiem masła i soczystych moreli. Właśnie takich:

morele

Zupełny odlot.

Czasami najlepsze rzeczy powstają przez przypadek.

tarta-morele

Można przygotować całość w 20 minut. Jeść od razu, kiedy toffi jest jeszcze ciepłe, albo później, gdy nieco stężeje. Taki mazurek w środku lata. Albo tarta. Albo ciasto owocowe.

Nazwa nie gra roli.  Możemy nazwać ją na przykład tak:

Karmelizowana tarta z morelami, jeżynami i lawendą*

*jeśli nie macie lawendy nic straconego, można ją pominąć. Ale nie można pominąć masła.

Składniki na tartę:

50 dag pysznych, soczystych moreli lub tyle, aby przekrojone na pół pokryły całą blaszkę.

50 g dobrego masła

2-3 gałązeczki świeżej lawendy

opakowanie dobrego ciasta francuskiego

Składniki na sos karmelowy (toffi):

50 g masła
200 g cukru
90 ml zimnej wody
150 ml śmietany kremówki (użyłam 18%).

Dodatkowo:

garść czernic/jeżyn/ostrężyn

Przygotowanie:

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni (lub wedle wskazań producenta ciasta francuskiego). Kiedy piekarnik się nagrzeje, ciasto wykładamy na blaszkę, zaginamy boki aby stworzyć rant (po prostu robimy taką “ramkę”), nakłuwamy widelcem. Na środek ciasta kładziemy papier do pieczenia, obciążamy fasolkami czy czego tam używamy do tego celu (chodzi o to, aby środek za bardzo nie wyrósł).

Pieczemy przez 15 minut lub do czasu zrumienienia: boki powinny być chrupiące, spód ładnie zrumieniony.

Kiedy spód do ciasta się piecze, przygotowujemy nadzienie.

Morele kroimy na połówki, wyrzucamy pestki.

Rozgrzewamy masło na patelnii, układamy morele rozcięciem do dołu. Dorzucamy lawendę i smażymy na średnim ogniu, aż spód moreli zacznie lekko brązowieć: wszystko powinno zacząć pachnieć masłem i lawendą.  Mają być miękkie, ale nie chcemy, żeby się “rozpaciały”, powinny wyglądać mniej więcej tak:

morele-(1-of-1)-5

Odstawiamy na chwilę.

Teraz najtrudniejsza rzecz: przygotowujemy sos karmelowy.

Pamiętajcie, aby zajrzeć do piekarnika: jeśli spód się już upiekł, trzeba go wyciągnąć.

Do rondelka z grubym dnem dodajemy wodę z cukrem, podgrzewamy na średnim ogniu do czasu, aż zacznie się karmelizować. Nie trzeba mieszać łyżką: wystarczy delikatnie poruszać rondelkiem, jeśli macie mocno rozwinięty odruch mieszania w garnkach (ja mam). Mieszanie łyżką może sprawić, że zamiast ładnego karmelu zrobią się nam takie twarde grudki.

Kiedy całość zanicze przybierać bursztynowy kolor (to może dziać się dość szybko!), ściągamy z ognia i ciągle energicznie mieszająć, dolewamy śmietankę. Sos powinien lekko zgęstnieć: jeśli cukier zacznie tworzyć grudki, trzeba wrócić z rondelkiem na malutki ogień i mieszać całość do rozpuszczenia grudek.

Teraz wyciągamy nasz pięknie podpieczony spód, jeśli jeszcze tego nie zrobiliśmy. Oczywiście ściągamy z niego papier i fasolki.

Na spodzie delikatnie układamy brzoskiwnie i zalewamy sosem karmelowym.

Na wierzch wysypujemy czernice.

Podajemy od razu.

morele3

Jemy oblizując palce.

Przecież jesteśmy u siebie, nie w jakiejś wykwitnej restauracji, prawda?

 

 

Tags from the story
, , ,