Kadzidło - starożytny sposób na pachnący dom - Klaudyna Hebda Blog

Rzecz o kadzidle. Starożytny sposób na pachnący dom.

Kategorie:
Podziel się z innymi:

Dzień dobry,

Przyznam się Wam dziś do kilku rzeczy.

Kocham kadzidło. Żywice. Oleożywice. Gumożywice. Wszelkie żywiczne klimaty. Czy to w formie olejku eterycznego, gumy czy granulek. Obecnie namiętnie czytam o ladanum: żywicy z czystka. Żywice to jest to, co mnie kręci.

Ten post planowałam od ponad roku, dokładnie mówiąc od ubiegłej wiosny, kiedy kupiłam sobie kadzielniczkę. Wiedziałam, że będę musiała być cierpliwa, bo nie znajdę lepszej pory na napisanie o kadzidle niż 6 stycznia. Trzech Króli. K + M + B, mirra kadziło i złoto. Czyż nie?

Kadzidło bowiem to nie tylko świątynie, medytacja czy praktyki duchowe (chociaż udowodniono naukowo, że zapach spalanych żywic — kadzidło naturalne to żywica — pobudza mózg). Kadzidła z Arabia Felix — Arabii Szczęśliwej (uważano, że stamtąd pochodzi większość kadzideł) były odpowiednią oprawą dla pałaców cesarskich czy królewskich.

Mało kto jednak dziś pamięta, że okadzać możemy po prostu nasze domy: jest to starożytna metoda lekkiej dezynfekcji. Oczywiście tego dawniej nie ujmowano w ten sposób, ale okadzano np. pomieszczenia, gdzie znajdowali się chorzy (dodajmy, raczej bogaci chorzy), używano kadzidła także w przypadku oczyszczeń rytualnych, medytacji etc., ale również perfumeryjno — odświeżająco — kosmetycznie. Na przykład w Arabii Saudyjskiej do tej pory używa się kadzidła do okadzania ubrań czy ciała (przy pół oficjalnych spotkaniach nawet, ludzie się okadzają i potem przystępują do rozmowy). Oprócz tego, zapach jest fantastyczny!

Dlatego też możecie się tylko domyślać, jaką miałam radość, kiedy kupiłam sobie kadzielniczkę, węgielki i moje pierwsze, prawdziwe kadzidła. Podkreślam: prawdziwe. Nie jakieś tam kadzidełka sprzedawane na ulicy, które pachną bogowie-raczą-wiedzieć-czym.

Może uda się także Was zachęcić? Spokojnie: to wcale nie musi oznaczać, że w Waszym domu będzie pachnieć jak w kościele :)

 

Kadzidło i okadzanie. Bardzo ciekawa technika wykorzystania ziół :)

 

Kadzidło — co to właściwie jest?

Jeśli myśli się o „kadzidle” najczęściej ma się na myśli kadzidło kościelne albo takie kadzidełka indyjskie. Dziś mówimy o tym pierwszym. Klasyczne kadzidło świątynne to takie twarde bryłki, pozyskiwane z różnych odmian kadzidłowca (Olibanum) lub mieszanki z użyciem tegoż. Więc owe bryłki to jest stwardniała żywica drzew kadzidłowych, troszkę jak bursztyn (tylko nie tak stara) i na zdjęciu niżej zobaczycie sobie, jak takie kadzidło wygląda.

Uwielbiam, uwielbiam czyste olibanum, olejek z kadzidłowca jest olejkiem, z którym poszłabym na bezludną wyspę (szereg właściwości przeciwzapalnych), a takie czyste kadzidło pachnie leciutko dymnie-kadzidlano-cytrusowo.

Często dodaje się do niego przeróżne domieszki, czasem sztuczne. Czasem dostaje też dostojne nazwy: „Pontifex Maximus”, „Basilicus”, „Johanus Secundus”. Takiego kadzidła to ja bym nie kupiła (ale dostałam próbki, kiedy składałam zamówienie). Myślę, że lepiej pasuje jednak w potężnej, gotyckiej katedrze niż w moim mieszkanku :-). Obecnie można spotkać nawet mieszanki, gdzie nie ma ani kawałeczka kadzidła, ale to już znak czasów, cóż poradzić.

Czyste kadzidło z olibanum.

Tego roku sprowadziłam przepiękne, naturalne kadzidło prosto z Omanu,

które ma fantastyczne, duże grudki żywicy i aktualnie używam tylko tego :-).

Znajdziesz je u mnie w sklepie.

kadzidło

Tak naprawdę jednak pamiętajcie, że technika okadzania: szałasu, łoża chorego, miejsca, gdzie rodziły kobiety etc., jest bardzo stara i używano do niej roślin, które po prostu były pełne żywic. Spalano na przykład szałwie, rozmaryn, gałęzie jałowca, drzew iglastych, mogą to być inne żywice, kawałeczki kory etc. To nie zawsze i nie koniecznie musiało być olibanum.

Moje ulubione to czyste olibanum (sprzedawane też jako frankincense), ale mam też opiłki drzewa sandałowego czy kadzidło ziołowe (żywica plus dodatki kwiatów).

Po co sobie kadzić?

Po pierwsze: ja to lubię. Podoba mi się delikatny zapach, który potem pozostaje w mieszkaniu. Wiem, że to jest mój teren. Kiedy mieszka się w domu, to przez lata każdy dom nabiera takiego charakterystycznego zapachu. U mnie jest inny, u mojej przyjaciółki inny. Kiedy mieszkasz w mieszkaniu, które dopiero wynająłeś, pachnie dziwne. Wtedy właśnie można sobie pokadzić.

Po drugie, to rzeczywiście ma lekkie działanie antybakteryjne więc po chorobie warto (albo nawet w trakcie).

Po trzecie, dodaje energii i rzeczywiście lepiej się po tym myśli.

Ale uwaga: to są jednak kłęby dymu. Mnie to w sumie w jakiś sposób bawi, ale zazwyczaj robię tak, że daję odrobinkę kadzidła (kilka kuleczek), ponoszę sobie po domu, a potem porządnie, bardzo porządnie wietrzę mieszkanie. Dlatego, trzeba dobrze wyczuć, w którym miejscu się najlepiej kadzi (gdzie jest tzw. cug).

Nie lubię przebywać w samym dymie, ale wywietrzone mieszkanko z lekkim aromatem kadzidła to jest poezja. Wiecie, takie poczucie świeżości i przypływu energii.

link do podcastu odłącz się od stresu

Picie kadzidła na reumatyzm

Jako ciekawostkę dodam, że zmielone kadzidło często używa się w przypadku reumatyzmu i innych stanów zapalnych. Co ciekawe, prawo Europejskie jest przedziwne i nie pozwala na wprowadzenie w celach spożywczych kadzidła najwyższej jakości (można oficjalnie do tego celu sprzedawać tańszą Boswellię serrata z Indii, ale już niewysokiej klasy żywicę z Boswellia carterii, oczywiście w krajach pochodzenia normalnie używa się jej jako leku).

Teraz najciekawsza rzecz: mielone kadzidło z b. carterii (uważane przez wielu za lepszej jakości niż indyjskie) bywa sprzedawane jako… dodatek paszowy (tak, zwierzęta mogą jeść lepsze legalnie :-)).

Tak się składa, że jedna z moich Klientek zamawiała u mnie do swojej stadniny magnez transdermalny i dowiedziałam się, że mielone kadzidło podaje się czasem… koniom. Zwłaszcza kiedy doznają urazów stawów. Co jakiś czas podaje się kadzidło także po to, aby ładniej błyszczała im sierść.

Nie mam pojęcia, czy tak samo działałoby na włosy, aczkolwiek kusi mnie spróbować :-).

O mielonym kadzidle napiszemy sobie innym razem, natomiast teraz podrzucam to głównie jako ciekawostkę. :-)

 

Czego potrzebujemy do kadzenia?

Jak sobie kadzić, to w dobrym stylu!

Przede wszystkim potrzebujemy węgielka do kadzenia, kadzidła, zapałki czy zapalniczki i kadzielniczki.

Niby można sobie kadzielniczkę odpuścić i zamiast niej na przykład wybrać glinianą podstawkę, ale forma też się liczy dla ogólnej przyjemności. Inaczej kobiety nie kupowałyby sobie fajnych torebek, które się im podobają, tylko nosiły zakupy w workach jutowych.

Więc jak ustaliliśmy. Kupujemy węgielki (w pakiecie zazwyczaj, 10 -20 to bardzo dużo). Do tego jakieś naturalne kadzidło.

Innym sposobem jest kupienie węgielków do shishy (one odpalają się nieco dłużej, najlepiej odpalać od kuchenki gazowej) lub nawet podgrzewanie w kominku do aromaterapii (tyle że musicie się liczyć, że żywica Wam na górze zostanie).

 

Ile to kosztuje i gdzie kupić kadzidło?

Kadzidła mają przeróżną cenę w zależności od sortu, rodzaju kadzidła, wielkości etc. Moje kadzidło z Omanu kosztuje 39 zł za ponad 50 g puszkę (w praktyce jest tam nieco więcej) i jest bardzo wydajne, natomiast możecie znaleźć kadzidła tańsze (im drobniejsze, tym tańsze zazwyczaj) lub też dużo, dużo droższe (nawet 150 zł za 10-20 g).

Jedna uwaga, jeśli kupujecie kadzidło na własną rękę, sprawdźcie, czy nie ma w nim syntetycznych aromatów. Wszyscy piszą „naturalne kadzidło”, jednak czasami w mieszankach są takie podejrzane kuleczki: niebieskie/zielone/czerwone. Dotyczy to zwłaszcza kadzideł kościelnych, gdzie ewidentnie dodane są jakieś aromaty.

Wystarczy, że zerkniesz okiem na tego typu kadzidło, a potem na naturalne kawałki i nie trzeba być znawcą, żeby stwierdzić, że na drzewach w takiej formie nie rośnie :-).

 

kadzidło naturalne kawałki

Generalnie cena kadzidła zależy od jego naturalności, jakości, profilu kolorystycznego i zapachowego. Co ciekawe, często im delikatniejsze i bardziej subtelne w zapachu kadzidło, tym droższe.

Do jednych z najdroższych na świecie należą tzw. kadzidła Hojari (o różnej gradacji) i często mają delikatne, cytrusowe nuty.

Stacjonarnie kadzidła najłatwiej jest kupić w sklepach z dewocjonaliami, węgielki zaś w sklepach z tytoniem, shishą etc.

Myślę, że do okadzania i żywic jeszcze wrócimy. Co ja mówię, na pewno wrócimy :-).

Co sądzicie o samej koncepcji kadzenia w domu? Może znajdzie się kilku innych miłośników kadzidlanych zapachów przy okazji!

pudełko alchemiczki

Podobał Ci się ten post? Podaj dalej!