Kadzidlanym szlakiem, czyli podróż po Omanie

 

Dzień dobry,
W ostatnim czasie rzeczy nieprzyjemne i dołujące przeplatają się z zupełnie niesamowitymi.

Jeśli zastanawiacie się dlaczego nie piszę, powody są dwa.

Pierwszy, nieprzyjemny: podczas wizyty w UK skradziono mi laptopa, więc przez prawie 10 dni zostałam bez podstawowego narzędzia do pracy.
Drugi, przyjemny i fantastyczny: spełniam jedno ze swoich wielkich marzeń i odwiedzam Krainę Kadzideł czyli… Oman!

Wybrałam się tutaj bardzo bezzałożeniowo. Chcę zobaczyć drzewa kadzidlane (co nie jest łatwe, ponieważ rosną aż 1000 km od stolicy) oraz miejsca, gdzie kadzidło omańskie po raz pierwszy pojawia się na rynku. Nie wiem czego się spodziewać (może na przykład większość jest już zakontraktowana), ale jestem całkowicie otwarta na to, co się może zdarzyć.

Jestem pewna, że dzikorosnące drzewko Boswelii wynagrodzi mi wszelkie niedogodności.

Postaram się Wam zdawać relację jak najczęściej.

To bardzo ciekawy, zróżnicowany kraj, gdzie małe oazy przeplatają się z księżycowym (a raczej marsjańskim) krajobrazem. Zasobny kraj bogaty w ropę, ale równocześnie miejsce, gdzie wiele osób żyje jak tysiące lat temu. No, może oprócz satelity na dachu.

Kraj, w którym Internet jest cenzurowany (jak chyba wszędzie na Półwyspie) i w mniejszych miejscowościach działa bardzo… umownie.
W miejscu, w którym aktualnie mieszkam, im robi wyższa temperatura, tym bardziej spada transfer.

Dlatego też zapraszam Was głównie na Facebooka, gdzie aktualnie jest mi najłatwiej dla Was pisać i dodawać niewielkie zdjęcia. Kiedy tylko znajdę się w miejscu, gdzie będzie stabilna sieć, zaproszę Was na bloga! Myślę, że najszybciej zdarzy się to w Dubaju, przed samą Wielkanocą.

Nie ma tego złego, w sumie po Świętach będziemy mieć wszyscy troszkę więcej czasu, żeby sobie spokojnie poczytać :-)

Jeśli jesteście dopisani do mojego newslettera, oczywiście będziecie na bieżąco!

Pozdrawiam Was serdecznie!