Jak przeżyć przeziębienie i nie zwariować. Mamy radzą

Kategorie:
Podziel się z innymi:

Mój młodszy syn ciężko znosił pierwsze miesiące w przedszkolu i nie chciał ćwiczyć pisania i liczenia. Jedna z pań nauczycielek zaczęła mu opowiadać o tym, że jeśli zrobi jedną linijkę dziennie, nie będzie miał zaległości i tak mu weszła tym na motywację, że którejś nocy syn obudził mnie stanowczym głosem:

– Mamo, mam katar, posmaruj mnie Lekkim Oddechem, bo jak nie będę mógł iść do przedszkola, to narobię sobie strasznych zaległości!  – Asia, autorka bloga Matka Tylko Jedna

Ten artykuł napisałyście Wy – Mamy. Opowiadałyście nam o swoich doświadczeniach oraz sposobach na przeziębienie, dzięki którym… nie zwariowałyście :) Poznałyśmy mnóstwo świetnych historii oraz inspiracji (czy można wykorzystać samochód jako dyfuzor?), które po prostu nie mogą zostać odłożone na półkę. 

Mamy ogromną nadzieję, że czytając nasz artykuł odkryjecie nie tylko skuteczne metody na dziecięce katary. Bo wiele z Was mówiło o poczuciu bezsilności, o braku wiary w siebie i próbie dorównania ‘’tym lepszym Mamom’’. 

A przecież podczas przeziębień dajecie z siebie wszystko. Bierzecie zwolnienia, pracujecie z dziecięcych pokoi, biegacie po lekarzach i nie przesypiacie nocy. Naprawdę jesteście najlepszymi Mamami, jakimi możecie być – i ten artykuł ma Wam o tym choć trochę przypominać :) 

 

Kiedy chore jest dziecko, chora jest cała rodzina – co jest najtrudniejsze w przeziębieniach oczami Mamy

Codziennie atakują nas piękne zdjęcie szczęśliwych rodzin. W idealnym świecie social mediów dopiero nieśmiało pojawiają się głosy, że przecież rzeczywistość Mam wygląda zupełnie inaczej. Zwłaszcza podczas choroby. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy rodzice zaczynają porównywać swoje życie do tego znanego im z Internetu (a robią to często, nawet nieświadomie).

Mamy odpowiadają, co jest najtrudniejsze podczas dziecięcych przeziębień. Bez Instagramowego filtra:

– Systematyczność, regularność i konsekwentność. Nie jestem idealną mamą, mi też się nie chce i zapominam albo czasowo nie wyrabiam z podawaniem lekarstw. W takich chwilach myślę sobie „przecież dziecko samo sobie tych lekarstw nie weźmie, muszę to zrobić żeby wyzdrowiało, kto jak nie ja?” i to mnie mobilizuje. Przy trójce przedszkolnych, chorujących dzieci praktycznie przez „cały dzień” należałoby podawać jakieś lekarstwa. Pilnować żeby się nie rozjechało, bo potem można zapomnieć dać trzeciemu dziecku np. syrop. 

– Proszę sobie wyobrazić 3 nebulizacje dziennie dla trójki dzieci. Już samo to zajmuje mnóstwo czasu, a trzeba również przy tym dzieci pilnować, żeby dobrze te nebulizacje robiły. Do tego syropy, krople, spreje do nosa, inne witaminy i robi się z tego niezły szpital. Czasem naprawdę nie starcza dnia (bo dziecko zaśnie), aby wszystko podać tak jak jest zalecane. 

– Podczas choroby męczą się dzieci i przez siedzenie w domu doskwiera im też nuda, bo jak źle się czują, to nie mają ochoty na standardowe zabawy. Nie lubię jak moje dziecko choruje i że te choroby tyle trwają.

– Poradzenie sobie z energią przeziębionego dziecka (lub dzieci, bo mam trójkę). Zwłaszcza gdy sama również jestem przeziębiona i chętnie bym poleżała…

– I te nieprzespane noce, częste wybudzanie dziecka. Strach, że może się rozwinąć dalej choroba. 

– Kiedy posiadasz większą ilość dzieci na stanie, to choroby i przeziębienia idą często lawinowo. Wydłuża to okres zdrowienia. Bardzo lubię metody naturalne, jednak ich stosowanie wymaga naprawdę przekonania i siły woli, gdyż są czasochłonne… żeby każdemu dziecku je zastosować to trochę schodzi. Nie widać też od razu spektakularnych efektów, więc samozaparcie, regularność i nastawienie, że efekt nie będzie od razu. 

Pobierz PDF 10 przepisów na naturalne sposoby na katar i przeziębienie

 

 Jak przeżyć przeziębienie i nie zwariować 

– Wmawiając babkom, że wszystko jest kwestią organizacji [nie wszystko, czasem trzeba odpuścić i dać na luz], że każde dziecko stoi na baczność i bawi się klockami bez słowa, że do sklepu to tylko w makijażu i na obcasach tworzymy sztuczną rzeczywistość, która nie istnieje, nie ma prawa istnieć i nie jest to zdrowe, żeby istniała. Owszem, cudowne jest takie życie w świetle insta, gdzie kurzu nie doświadczysz, dzieci się nie ruszają, a makijaż nie spływa od biegania za nimi. Cudowne, ale nieprawdziwe.

Asia tak podsumowała na swoim blogu Matka Tylko Jedna wciąż obecny temat tzw. momshamingu (w najprostszym tłumaczeniu – zawstydzania mam, mówienia im, że robią źle). Bo momshaming oraz dawanie ‘’uprzejmych’’ rad, ciągle jest w naszym świecie obecne. I chociaż możemy się śmiać ze stereotypu Matki Polki, to jednak dopiero od niedawna słyszymy, że warto rozdzielić bycie Mamą od bycia… sobą. Że chwila dla siebie również jest ważna i nie oznacza ‘’porzucenia’’ swoich dzieci. 

Jak sobie jednak poradzić podczas dziecięcej choroby, gdy działamy niemal jak na autopilocie? Czy to ‘’wypada’’ wziąć ‘’wolne’’ od przeziębionych dzieci?  I czy naprawdę dajemy naszym dzieciom uwagę, jeśli same przez zmęczenie zaczynamy mieć gorsze samopoczucie i słabszą odporność? 

Mamy mówią o tym tak: 

– Chore dzieci to ciężka sytuacja dla dzieci i rodziców. Ja staram się wyjść od czasu do czasu z domu i przy filiżance herbaty albo kawy zapomnieć na chwilę, że mam w domu chore dziecko.

– Można też wysłać męża do opieki nad chorymi dziećmi i samej pójść do pracy zostawiając listę co i komu podawać :) 

– Mnie zawsze pomaga akceptacja sytuacji, w której się znalazłam i dostrzeżenie plusów. Np. wtedy mam dla dziecka więcej czasu, bo cały dom się zatrzymuje wraz z wszystkimi obowiązkami domowymi, które schodzą na dalszy plan. Oczywiście dom nie wygląda jak z katalogu (w sumie to nigdy przy 3 dzieci nie wygląda…). Jednak u nas czas przeziębień jest wspólnym rodzinnym czasem na swój sposób wyjątkowym. Na pewno niełatwym. Dlatego też rozumiem stres. Jednak zapewniam, że aromaterapia łagodzi obyczaje, więc polecam ją w tym szczególnym czasie każdej mamie.

– Każdy z nas jest tylko człowiekiem i jest to normalne, że zwyczajnie można mieć dość. Każdy z nas ma spadek energii. Każdy z nas ma słabszy dzień. Jest to normalne zjawisko. I trzeba o tym mówić, że ma się zły czas, że ma się dość. Jak trzeba, to umieć prosić o pomoc, wsparcie. Dawać takiej osobie wsparcie słowne, powiedzieć – widzę, że jest ci ciężko, widzę twoje zmęczenie. Pokazać, że rozumiesz ją, jej emocje, że nie jest w tym sama. I chciałabym takie wsparcie od najbliższych, a go nie mam i dlatego jest to ciężki czas dla mnie.

Jakie mają inne doświadczenia?

– Najlepiej wtedy samej się rozchorować a opiekę zrzucić na męża… Żartuję oczywiście. Na pewno nie pomagają komentarze, że źle dbasz o dziecko i to Twoja wina, bo chodzi boso po mieszkaniu, nie ma czapki itp. Odcięcie się wówczas od takich osób mnie osobiście pomaga. Fajnie jest jak mimo wszystko ktoś w tej opiece Cię wspomaga i odciąża, po to żebyś sama mogła odpocząć i … nie stracić swojej odporności przez zmęczenie. Dbanie o siebie, wspieranie swojej odporności, poczucia szczęścia jest dla mnie ważne. W chorobie odpuszczam inne rzeczy – jeśli mogę, biorę zwolnienie w pracy, pozwalam na więcej bajek itp. Jest to czas zwolnienia obrotów.

– Dzieci chorują, każde, jedno częściej inne mniej. I nie ma tu niczyjej winy. Układ odpornościowy musi dojrzeć. Oczywiście trzeba szukać pomocy, korzystać ze zdobyczy medycyny itp. ale nie nakręcać się, że znów coś zrobiłam źle. To tylko myśl, jedna z wielu.

– Łapać każdą chwilę dla siebie, umilać sobie czas olejkami, wspomagać zdrowym jedzeniem i nie bać się poprosić o pomoc! Pranie czy sprzątanie może poczekać, ważne jest nasze samopoczucie, ponieważ żeby dawać – musimy mieć z czego. Z pustego się nie da, musimy więc wypełniać ten nasz zbiorniczek na wszystkie sposoby, jakie w danym momencie jesteśmy w stanie. A jak dzieci już wyzdrowieją to wybrać się na masaż, na jogę, zrobić coś, co nas zrelaksuje i napełni. 

– Spokojna Mama to spokojne dziecko. Każda choroba dziecka jest bardzo stresująca dla niego jak i dla Mamy. Ale maluchy nas potrzebują, potrzebują czuć się bezpiecznie i potrzebują czuć spokój aby mogły spokojnie zdrowieć. Nasza bliskość jest dla nich bardzo ważna, więc głaszczmy, masujmy, przytulajmy te nasze maluchy. Otaczajmy je miłością i bezpieczeństwem, a to już da im odpowiednią atmosferę do zdrowienia. 

 

Wasze ulubione sposoby na dziecięce przeziębienia 

Przy każdym naszym produkcie znajdziecie zakładkę sposób użycia z proponowanymi przez nas metodami stosowania danego olejku, soli do kąpieli czy balsamu. Jednak często i Wy same możecie wymyślać kolejne zastosowania lub wręcz tworzyć sprawdzone rytuały przy przeziębieniach. Nic już więcej nie będziemy zdradzać, za to trzymamy kciuki, żebyście – tak jak i my – znalazły inspirację w poniższych pomysłach :) 

Moczenie stóp w soli 

To jest po prostu genialne. Wracaliśmy tylko z dworu, sól, ciepła woda, wymoczyć stopy, nic im nie było przez całą ostatnią zimę, więc to bardzo, bardzo nam się sprawdziło. Sól Czterech Alchemików jest genialna i to jest też taki zapach, który bardzo taki jest fajny dla mnie. To jest świetne rozwiązanie na jesienne wieczory, jak skądś wrócimy, jak chłopaki przemokną, jak już robi się chłodniej. Chłopcy bardzo lubią te zapachy, lubią kryształki soli, także bawią się tym trochę w wodzie.

Kiedy młody się kąpie, to ja przy okazji robię sobie delikatną inhalację – w końcu też wdycham wtedy olejki :) 

dla zabieganych: po powrocie ze spaceru do miski z ciepłą wodą dodaj pół łyżki – łyżkę Soli Lekki Oddech lub Soli Czterech Alchemików 

Sól do kąpieli Czterech Alchemików

Kropla olejku na pieluszkę i Balsam Lekki Oddech 

Ja nie dyfuzuję, tylko po prostu kropię na pieluszkę olejek tymiankowy i ją wieszam przy łóżku. Do tego Balsamem smaruję synkowi stopy i klatkę piersiową, a następnie obowiązkowo kąpiel! 

dla zabieganych: skropl dosłownie kilkoma kroplami olejku tymiankowego (ewentualnie również pomarańczowego) pieluszkę, wacik lub kawałek materiału i połóż go w pokoju, lub zawieś pod sufitem; dodatkowo smaruj dziecko 3 – 4 razy dziennie Balsamem Lekki Oddech 

 

Dyfuzja w domu i… samochodzie 

Jak przychodzimy z pracy, to dodaję do dyfuzora olejek cytrynowy – czy coś podobnego, żeby po prostu odświeżało. Jak widzę, że dziewczyny zaczynają kichać, to zapodajemy olejek eukaliptusowy. Dodaję go po prostu do dyfuzora. 

I nawet jak w samochodzie siedzimy, to są takie fajne krążki, które się wsadza do wywietrzników do samochodu. W te krążki się daje kółeczka filcowe i na ten filc zakraplam właśnie olejki. Ja biorę je zawsze do samochodu i jeżeli jest katarek, to np. eukaliptus sobie tam zakraplam. Włączam lekki nawiew i ten eukaliptus sobie krąży po całym samochodzie. 

dla zabieganych: dodaj olejki eteryczne do dyfuzora (ilość kropel zależna od producenta) lub skropl materiał w krążkach, które daje się do wywietrzników w samochodzie i puść delikatny nawiew (pomysł wydaje się dobry, ale uwaga – nie testowałyśmy go osobiście, dlatego uprzedzamy, że za jakiekolwiek uszkodzenia nie odpowiadamy ;)

 

Smarowanie rozcieńczonymi olejkami 

Nakładam na plecki i na stópki oliwkę – taką normalną, zwykłą oliwkę dla dzieci. I na to nakładam po kropelce olejku. Nakładam np. kadzidło, olejek cytrynowy, drzewko herbaciane, eukaliptus, cytrynę, lawendę, tymianek – taką po prostu mieszankę po jednej kropelce. 

Smaruję im te plecki całe i to, co wszystko zostaje na dłoniach, to smaruję dodatkowo stópki. W okresie od lipca do rozpoczęcia się tego sezonu jesiennego smaruję dzieci tak co drugi, trzeci dzień. Jak przychodzi taki okres października, to staram się wykonywać ten ‘’rytuał’’codziennie, żeby dziewczynki wzmocnić. No i na razie działa. Być może moja młodsza córka jest po prostu słabsza odpornościowo z uwagi na astmę, ale nie wiem… pewności nie mam, czy to jest zasługa akurat tych moich metod, ale starsza od 3 lat nie choruje. 

Czasem mi się zdarza, że to ja jestem wykończona, a nie mam gorączki. Za to córka ma gorączkę i potrafi skakać, biegać i tylko woła, że jest chora, „Mama, śmaluj mnie, śmaluj mnie!”. No to mówię: „No smaruję cię’’ :) 

dla zabieganych: dwie – trzy łyżki oliwki dla dzieci zmieszaj z kilkoma kroplami wybranych olejków i rozsmaruj taką mieszankę po plecach oraz stópkach; Mamy najczęściej używają do tego olejku tymiankowego oraz pomarańczy lub Czterech Alchemików (alchemicy dodatkowo rozgrzewają) 

 

Kąpiel z solą dla Mamy 

Dla siebie używam Sól Lekki Oddech. Uwielbiam ją! Pamiętam, jak byłam w ciąży i miałam okropnie zawalone zatoki i nic nie pomagało. Zamówiłam tę sól i w szoku byłam, pomyślałam: „kurczę, to faktycznie działa”. Naprawdę nic wcześnie nie pomagało. Miałam mnóstwo aptecznych wynalazków, a w ciąży to jest problem, bo większości rzeczy nie można było stosować. 

Wtedy się wykąpałam i siedziałam dwie godziny w wannie, tylko dolewając wody co jakiś czas, żeby było ciepło. To był jedyny moment od kilku dni, gdzie nareszcie normalnie oddychałam, więc stwierdziłam – wchodzę w to w ciemno! 

dla zabieganych: jedną – trzy łyżki Soli Leki Oddech lub Czterech Alchemików dodaj do wanny z ciepłą wodą

uwaga: jeśli jesteś w ciąży, przed użyciem skontaktuj się z lekarzem lub farmaceutą; na terenie UE nie przeprowadza się badań nad kobietami w ciąży, dlatego według prawa nie możemy rekomendować naszych soli Mamom w tym szczególnym okresie 

 

Kiedy robi się samo…

Najwygodniejszą formą jest dla mnie np. dodawanie soli Lekki Oddech  do kąpieli oraz dodawanie kilku kropel olejku z białego tymianku do garnka z gotująca się woda. Nie muszę praktycznie nic przy tym robić a działa „samo”. Takie lekarstwa lubię :)

Gdy dziecko zaczyna chorować to włącza mi się tryb „na baczność”.  Staje się domowym lekarzem i pielęgniarką. Trzeba zadziałać szybko i skutecznie – łącząc lekarstwa aptekowe z tymi naturalnymi. Jednak patrząc pod kątem formy podawanych lekarstw to myślę, że takim ulubionym sposobem na przeziębienie jest coś, co zrobi się „samo”. Kiedy nie trzeba wciskać dziecku klejonej łyżeczki z syropami albo robić nielubianych nebulizacji. I kiedy nie muszę się zadręczać jako „wyrodna matka”, że znów czegoś nie podałam.

Balsam Lekki Oddech ratuje mnie przy przeziębieniach. Po prostu smaruje nim plecy i stópki. To nasze odkrycie tego sezonu!

Balsam Lekki Oddech

Dyfuzja bez dyfuzora

Gotuje wodę w małym garnku. Wlewam około 5 cm wody. Doprowadzam do wrzenia. Dodaje 3-4 krople olejku tymiankowego. I ustawiam na słaby palnik (moc ustawiam na 3/4 w indukcji ), aby woda się nie gotowała, ale cały czas była ciepła. I tak tymianek paruje na salon, bo mam kuchnie połączona z salonem. Robię to przez 30-44 min, a potem wietrzę. 

I tak 3 razy dziennie. 

 

Dodatkowe wsparcie odporności

Jak już trafi się przeziębienie to w ruch idzie pyłek pszczeli, miód z cytryną i imbirem, pijemy napar z liście malin w przypadku gorączki, dyfuzuję olejek Czterech Alchemików. Często wietrzę mieszkanie. Suplementujemy też większe dawki witaminy C. 

Robię syrop z cebuli, czasem używamy syropu z mniszka i czarnego bzu. Dużo witaminy C, D3, mleczko pszczele i propolis, probiotyki.

 

A na koniec…

… warto przeczytać tę piękną myśl:

I pamiętaj Mamo, że jesteś najlepsza Mamą dla swojego dziecka, to Ty je znasz najlepiej. To Ty spędzasz z nim najwięcej czasu i chociaż teraz jesteś zmęczona i zestresowana to pamiętaj, że to minie. Że będzie lepiej, że już niedługo znowu pójdziecie razem na spacer  (albo dziecko pójdzie do przedszkola/szkoły) i w końcu będziesz mogła odpocząć.

 

Za pomoc w stworzeniu tego artykułu dziękujemy Asi, Nikoli, Kindze, Agnieszce, Ewelinie, Oli, Magdzie, Justynie, (drugiej :) Agnieszce, Annie i Adze. 

 

Autor tekstu: Zosia Dymek