Dżem z morelami, lawendą, miodem i masłem.

 

Dzień dobry,

Pięknie dziękuję Wam za słowa wsparcia i e-maile. Też się cieszę, że blog jest już bezpieczny (upewniałam się ostatnimi dniami) i znowu mogę dla Was pisać ze spokojnym sumieniem!  Dzisiaj przepis z babiego lata: chciałam podzielić się z Wami przepisem jeszcze przed  wyjazdem do Łodzi, ale dobrze wiecie, że z powodu problemów technicznych nie mogłam zbytnio blogowo szaleć.

Zapraszam Was na dżem z ostatnich, letnich moreli. Z dodatkiem masła oraz lawendy. Dżem wypróbowany jest już w warunkach polowych (pierwszą partię zjedliśmy na śniadanie w Rumunii), uzyskał status ”

– Bardzo dobry, co w nim jest?

– Masło i lawenda.

To zawsze robi wrażenie:-).

Dżem jest po prostu pyszny i jeśli znajdziecie gdzieś morele. Albo brzoskwinie, albo nawet jabłka, polecam spróbować!

Mi się skończyły wyjazdy i zaczyna się operacja -> wekowanie!

Zapraszam Was serdecznie!

Morele zakupiłam u sprzedawcy na rynku obok osiedla, gdzie teraz mieszkam.

Zorientowanie się, gdzie można kupić dobre owoce było pierwszą rzeczą, która przyszła mi do głowy, kiedy zaczęłam poznawać nową okolicę. Mam już mentalną mapkę części ziół, wiem, gdzie rosną dzikie gruszki i jabłka-ulęgałki, wiem, gdzie jest dużo głogu (niestety, blisko drogi, muszę znaleźć inne stanowisko!), ale ciągle nie czuję się jeszcze tak komfortowo jak w miejscu, gdzie mieszkałam przez poprzednie kilka lat.

Morele były najdroższymi owocami na rynku.

Podobno dlatego, że tego roku nie obrodziły.

Więcej, morele bardzo łatwo jest poobijać i szybko zaczynają się psuć, dlatego przerobiłam je na dżem już po godzinie.

morele-dzem (1 of 2)

Dlaczego masło?

Masło dodaje dodatkowego smaku, smaku umami. Nauczyłam się tego triku robiąc jeden z moich ulubionych przetworów: soloną konfiturę z jabłkiem.

Lawendą mam po prostu z balkonu: pozwoliłam jej rosnąć przez trzy tygodnie po kupieniu (tyle wynosi karencja środków grzybobójczych) i teraz spokojnie używam jej do gotowania. Lawendy dajemy tylko troszeczkę: chcemy uzyskać przyjemny aromat, nie zaś perfumy!

dzem-morelowy

Przyznam, że w przypadku tej kompozycji największy problem miałam z pektyną: bardzo dawno nie używałam gotowego fiksu ze sklepu (w tym wypadku jest potrzebny, użyłam jakiegoś żelfixu 2:1) i automatycznie zakonserwowałam dodatkowo sokiem z cytryny, aby obniżyć pH.

Dopiero potem zorientowałam się, że w tych fixach jest już kwasek cytrynowy (wiem, że znajdziemy wielu przeciwników użytkowania kwasku cytrynowego, ale to nie zmienia faktu, że kwasek cytrynowy to normalny produkt metaboliczny i uwaga, obecny też w cytrynach, a to niespodzianka;)), więc tej cytryny nie trzeba dodawać.

Tak jak piszę, bardzo rzadko robię coś z fixami i przygotowałam dżem wedle własnej kolejności i własnych dodatków. Jeśli wolicie robić zgodnie ze wskazaniami producenta, nic nie stoi na przeszkodzie, aby właśnie tak wykonać dżem.

bukiety-sierpniowe-(1-of-1)-4

Jeśli znajdziecie jeszcze gdzieś morele albo brzoskwinie, gorąco polecam Wam ten dżem!

Jest świetny nie tylko na słoneczne dni babiego lata.

Także na jesienne deszcze i smutki.

Słońce w słoiczku.

Dżem morelowy z lawendą, miodem i masłem

Składniki:

  • 1.5 kilograma moreli lub brzoskwini (brzoskwinie trzeba sparzyć i obrać ze skórki, moreli nie trzeba)
  • 3 – 4  łyżki masła
  • 3-4 łodyżki lawendy, kwiaty i listeczki obrane z łodyżek (samą twardą łodyżkę usuwamy)
  • 3 – 4 krople lawendowego olejku eterycznego (dasz za dużo, to będzie gorzkie)
  • 1/4 kubka miodu
  • 1 kubek brązowego cukru
  • szczypta soli
  • opakowanie pektyny (ja dałam jeden fix, teoretycznie jest na 1kg, ale mi wystarczył)
  • sok z 1 cytryny (opcjonalnie)

Przygotowanie:

Morele przekrawamy na pół, usuwamy pestki.

W garnku z grubym dnem rozgrzewamy na średnim ogniu masło. Kiedy zacznie robić się bursztynowe, dodajemy lawendę, smażymy przez 15-20 sekund i dorzucamy morele oraz 1/2 kubka cukru.  Smażymy na małym ogniu do czasu, aż morele się rozpadną i będą mięciutkie – zajmie to jakieś 30 – 45 minut. Teraz miksujemy całość blenderem i przecedzamy przez sito.

Dodajemy cukier, miód, gotujemy jeszcze przez 5 minut. Dodajemy pektynę (tak, wiem, to odwrócony porządek niż zalecają producenci, ale ja robię tak, żeby mi się ładnie przegryzły smaki), sok cytrynowy jeśli używamy  i smażymy przez 10 – 15 minut jeszcze.

Możemy przeprowadzić test łyżeczki : łyżeczkę wraz z dżemem wkładamy do zamrażarnika, jeśli w ciągu kilku minut zgęstnieje, to oznacza, że dżem jest dobry.

Przekładamy całość do słoiczków i pasteryzujemy. Dżem potrzebuje co najmniej dnia aby się “przegryźć”.

Smacznego!

morele-dzem (2 of 2)

To co, widzimy się jutro?

Gdzie chcecie pójść?

Do Rumuńskiej Gorzelni czy na mój balkon?

Tags from the story
,