Domowe lody różane bez maszynki do lodów

Dzień dobry!

Dziś chciałam Wam pokazać dość niezwykły przepis: przepis na lody z płatków róży, domowe, wykonane bez maszynki do lodów.

Delikatne, jedwabiste, o pięknym odcieniu i różanym posmaku.

Bardzo łatwe do przygotowania – nie mam maszynki do lodów, ale poradziłam sobie bez problemu: łatwo poddają się obróbce “ręcznej” i nic się nie stanie, jeśli nie będziecie rozstrzepywać ich regularnie (wiem, bo jestem zapominalska nieco:-)). Nawet, jeśli nie macie róży, baza jest bardzo dobrą podstawą do lodowych eksperymentów dla początkujących.

Zapraszam!

ps. jeśli szukacie innych pomysłów na lody, polecam błyskawiczne “lody” truskawkowe z imbirem albo sorbet gruszkowy z rozmarynem.

Zanim zaczniecie mówić “wymyślasz!”, pozwólcie, że wytłumaczę, skąd wzięłam płatki róży.

W czwartek wybrałam się na targ po mleko kozie do moich serowych eksperymentów (które, niestety, zdążyło się skwasić zanim o 9.30 wróciłam do domu) i zobaczyłam również płatki róż.

Nie trzeba było długo czekać, żebym kupiła cztery torby.

Z części przygotowałam lody, z części konfiturę różaną (o niej później) a część zapisuję sobie na przepisy-niespodzianki!

Wiedziałam, że jeśli mam w jakiś ciekawy sposób wykorzystać płatki, poratuje mnie ta książka:

W dużym skrócie Purple Citrus & Sweet Perfume: Cuisine of the Eastern Mediterranean: Food of the Eastern Mediterranean,  jest to książka dotycząca kuchni “wschodnio-śródziemnomorskiej”, kuchni, wywodzącej się jeszcze z kuchni sułtanów ottomańskich. Stąd też ciekawe połączenia smaków – dzięki tej książce przygotowałam między innymi sałatkę z pomidorów i granatów:-)

Dziś przedstawiam Wam lody różane.

Bardzo łatwe do zrobienia, nawet jeśli nie macie maszynki do lodów.

Zmniejszyłam nieco ilość cukru z oryginalnego przepisu oraz dodałam sok z cytryny, dla kontrastu. Myślę, że równie dobrze sprawdziłby się dodatek kardamonu czy odrobiny mięty – byle nie za dużo, płatki róż same w sobie są bardzo intensywne w smaku i zapachu!

Polecam – zwłaszcza, że przygotowanie lodów jest czystą przyjemnością!

Domowe lody różane bez maszynki do lodów. Przepis. 

Można praktycznie dodać dowolne składniki, baza jest uniwersalna:)

Składniki:

  •  225 g cukru (użyłam 200 g cukru brązowego, moim zdaniem można się nawet pokusić o mniej – te wg. oryginalnego przepisu byłyby za słodkie, zdecydowanei – moje były na pograniczu akceptowalnej przeze mnie słodkości) to Wasze lody, zróbcie, jak lubicie:))
  • 2 kubki płatków róży (oczyszczonych z łodyżek etc.), opłukanych
  • 350 ml tłustej śmietanki (użyłam President 30%, pasteryzowanej, bez zagęstników – ona jest taka gęsta, w przeciwieństwie np. do śmietanki UHT Łaciatej, która jest jak woda)
  • 200 – 220 ml mleka
  • 5 żółtek (z białek można sobie zrobić np. bezę pavlowej)
  • sok z cytryny (to mój dodatek, moim zdaniem równowazy słodycz lodów i bez niego nie byłyby takie dobre)
Wykonanie:

Cukier i płatki róży wkładamy do blendera i miksujemy (pulsacyjnie) aż powstanie z nich puree. Masa nie musi być tak drobna jak u mnie.

Jeśli nie macie blendera można:
1. utrzeć płatki w moździerzu
2. zasypać je około 2-3 godziny wcześniej cukrem i mocno potrzeć między palcami. Po kilku godzinach powinny lekko nasiąknąć cukrem (zrobi się taki “cukier różany”) i też będzie dobrze:)

Mleko i śmietankę wlewamy do garnka z grubym dnem, dodajemy puree z cukru i płatków róży. Podgrzewamy na średnim ogniu mieszając, dopóki cukier się nie rozpuści – ściągamy z ognia.

Żółtka dokładnie ubijamy. Wlewamy powoli (ciurkiem!) do ciepłej masy różano-mlecznej. Ciągle ubijamy! Co nagle to po diable:-)

Kiedy już wszystkie żółtka zostaną wbite, kładziemy garnek z powrotem na średnim ogniu i gotujemy masę (ciągle mieszając) dopóki nie zgęstnieje. Autorka pisze “ma pokrywać wierzch drewnianej łyżki”. Stanie się gęsta, lśniąca i błyszcząca, w smaku troszkę jak mleko kondensowane z płatkami róży;-) Nie martwcie się, jeśli w masie powstaną grudki: można je przecedzić, ale i tak są niewyczuwalne w gotowych lodach (ja nie cedziłam).

Kiedy będzie gotowe, ściągamy z ognia, lekko schładzamy, dodajemy sok z cytryny (ja dodałam z całej, ale może dla Was wystarczy połowa). Pamiętajcie, że pod wpływem zimna smaki zawsze stają się mniej odczuwalne – gotowe lody będą mniej słodkie! (jeśli próbowaliście zimnej coca-coli i coca-coli w temperaturze pokojowej, wiecie o czym mówię).

Można masę przecedzić przez drobne sito – pominęłam ten krok i lodom nie mam nic do zarzucenia:-)
Czekamy aż masa się schłodzi i wkładamy do zamrażarki (przykryte np. folią aluminiową).

Zaglądamy do zamrażarki co około 30 minut przez co najmniej dwie godziny – energicznie roztrzepujemy masę trzepaczką. Im dokładniej będziecie ubijać, tym ładniejszą konsystencję będą miały lody. Dzięki temu lody będą miały ładną, kremową konsytencję i nie będą przypominać zamarzniętej bryłki lodu:-)

Uwaga: lody domowe to lody domowe. Nie ma w nich spulchniaczy (jedynym spulchniaczem jest Wasze ubijanie trzepaczką). Dlatego też po wyjęciu z zamrażalnika będą twarde – trzeba je odstawić na około 10 minut przed podaniem.

Smacznego!