“Oszalałaś, Klaudyna”? Dlaczego poleciałam do Iranu i co tam odkryłam?

Oceń ten post
Kategorie:
Podziel się z innymi:

Po co jechać do Iranu – kraju, w którym nie działają karty Visa, internet jest inny niż ten, który znamy, pieniądze wymienia się jak w PRL u cinkciarzy, jako kobieta musisz przestrzegać ścisłych norm ubioru, a sytuacja geopolityczna jest delikatnie mówiąc niestabilna? Iran ma do zaoferowania dużo więcej niż można przypuszczać.

Iran – ojczyzna róż

To tutaj po raz pierwszy posadzono róże. Tu powstały alembiki. Stąd róże i właściwie wszystkie typy różanego zapachu rozprzestrzeniły się do Indii, Turcji, Maroka, Bułgarii. Właściwie mało kto wie, że Iran jest największym producentem wody różanej na całym świecie. I że do dziś tysiące małych warsztatów robi to dokładnie tak samo, jak wieki temu.

Jednak gdy powiedziałam, że się tam wybieram, mój wujek stwierdził, że oszalałam. Szczerze? Miał rację. Kilka miesięcy wcześniej myślałabym dokładnie tak samo. Rodzice byli przeciwni. Cały mój zespół się obawiał. Ja też nie podchodziłam do tego lekko.

Jak znalazłam się w Iranie?

Przez przypadek. A może zbieg okoliczności? Wierzysz w zbiegi okoliczności?

Wszystko zaczęło się na największej na świecie konferencji dla producentów olejków eterycznych – IFEAT w Tajlandii. Poleciałam na drugi koniec świata, żeby być na bieżąco z branżą.

Takie konferencje są bardzo wyczerpujące – wykłady od rana do nocy, spotkania kuluarowe, rozmowy za kulisami. Trzeciego dnia usiadłam przy stole kompletnie wykończona. Obok mnie siedział równie zmęczony mężczyzna w garniturze. Nie wiedziałam wtedy, że powiedział sobie wcześniej: „Mam dość. Dziś już z nikim więcej nie rozmawiam”.

Ja akurat śmiałam się z ekipą z destylarni z Wietnamu, która zapraszała mnie na plantacje paczuli. Byłam zmęczona, ale zaczęłam rozmawiać z sąsiadem. W pewnym momencie, ni stąd ni zowąd, wyrwało mi się, że moim marzeniem jest pojechać do Persji i zobaczyć, jak wyglądały pierwsze różane destylarnie.

Mężczyzna się ożywił. Okazało się, że jest Irańczykiem. Właścicielem destylarni różanej. I – co najważniejsze – światowej klasy ekspertem od olejku różanego. Dr Hossein studiował we Francji i podróżuje po całym świecie właśnie w poszukiwaniu róż. Powiedział: “Kto wie, może kiedyś przyjedziesz do Iranu”.

Wymieniliśmy się wizytówkami. I zapomniałam o sprawie.

Jechać czy nie jechać?

Dwunastego lutego 2025 roku dostałam e-maila z zaproszeniem na targi do Iranu. Byłam bardzo zaskoczona. Akurat za tydzień miałam lecieć do Brazylii, do amazońskiej dżungli, na wyprawę studyjną z moim mentorem Jonathanem. Miesiąc później planowałam być z mamą w klinice ajurwedyjskiej. Wiedziałam, że będę wykończona.

Odmówiłam.

Miesiąc później przyszedł kolejny email:

„Klaudyna, przyjedź. Organizujemy prywatną wizytę po plantacjach róż w Kashanie – stąd pochodzą wszystkie pachnące róże świata. Zorganizujemy też przewodników po Iranie, zobaczysz kraj. Pomożemy z wizą. Zapraszamy”.

Tym razem, po ponad tygodniu walki sama ze sobą, powiedziałam: „W porządku. Jadę”.

Co wiedziałam o Iranie przed przyjazdem?

Naprawdę niewiele. Że sytuacja geopolityczna jest napięta. Że stolicą jest Teheran. Że jako kobieta muszę się zakrywać (przez dwa tygodnie sprawdzałam tamtejsze zasady i przeczesywałam szafę). Że może nie działać internet. I że jeśli jadę, to w pewnym sensie jest to bilet w jedną stronę.

Ale wiedziałam też, że ludzie, którzy kochają rośliny, mają ze sobą wiele wspólnego. Że to zaproszenie było profesjonalne, nie turystyczne – a to dawało mi pewien stopień ochrony. Że starożytna Persja to jedno z najstarszych imperiów na świecie. I – co ważne – pokojowo działających.

Wiedziałam, że są tam róże, galbanum, dzikie rośliny. I wiedziałam, że taka okazja może się nie powtórzyć. Miałam rację. Tydzień po moim powrocie nad Teheranem latały rakiety.

Iran tak bardzo mnie zaskoczył!

A czego nie wiedziałam? Że tak bardzo zakocham się w perskiej kulturze. W ich gościnności. W tym, jak cały kraj nadal jest blisko tradycyjnego zielarstwa i perfumiarstwa. Woda różana jest wszędzie – w symbolice meczetów, w prywatnych domach, w sztuce.

I co najważniejsze: ludzie nadal kultywują starożytne tradycje i żyją nimi na co dzień.

Ile takich miejsc jeszcze zostało?

Pierwsze wrażenia z Kaszanu

Kiedy przyjechałam z Teheranu do Kaszanu, pierwsze wrażenie było… no cóż, zaskakujące! Miasto wyglądało jak zbudowane dosłownie ze słomy. Elewacje były z gliny, wszystko było zamknięte, na ulicy nie było ani jednego człowieka. Szukałam swojego hotelu i myślałam sobie: „Kurcze, to będzie jakiś mały hotelik, nic tutaj nie będzie”.

Ale to była moja ignorancja! Jak to często bywa w kulturach perskich czy arabskich – na zewnątrz skromność, a w środku zaczynają się perełki architektoniczne. Hotel okazał się wspaniały, a samo miasto to prawdziwe centrum handlu różami.

Kaszan – dawna stolica róż

Kaszan to nie tylko miasto – to centrum kultury różanej od tysięcy lat. To tutaj Rosa × damascena rozwijała swoje niepowtarzalne właściwości, stąd rozprzestrzeniła się na wschód i zachód.

Jak powiedział mi doktor Hossein, ekspert od róż, z którym spędziłam kilka dni:

„Iran to kolebka róży. Z Iranu ten piękny kwiat rozprzestrzenił się na wschód do Pakistanu, Kaszmiru, Indii, Tybetu, Chin, a na zachód do części anatolijskiej Turcji, potem do Bułgarii, a następnie do północnej Afryki – Maroka, Algierii”.

Róże damasceńskie, które rosną w Kaszanie, mają zupełnie inny aromat niż gdzie indziej. To efekt unikalnego klimatu, gleby i tradycji uprawowych przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

Tradycyjna destylacja róż: proces niezmieniony od tysięcy lat

Pierwszego dnia odwiedziłam tradycyjną destylarnię. Za mną stał samowar i miedziana destylarnia – dokładnie taka sama, jakiej używano wieki temu.

Zobacz, jak wygląda tradycyjna destylacja róży:

  1. Zbiór kwiatów: o świcie, przed wschodem słońca, gdy kwiaty mają najwyższą jakość i maksymalną zawartość cząsteczek aromatycznych.
  2. Przygotowanie: 40 kg świeżych płatków róży + 40 kg wody (proporcja 50:50).
  3. Destylacja: tradycyjna destylacja parowa w miedzianych naczyniach.
  4. Kondensacja: para wodna kondensuje się, tworząc wodę różaną z kroplami olejku na powierzchni.

Co mnie zaskoczyło? W Persji destyluje się nie tylko wodę różaną! Doktor Hossein opowiedział, że produkuje się też ponad 100 rodzajów różnych hydrolatów: z bazylii, wierzby, imbiru i wielu innych roślin. W Iranie nawet lekarze mogą przepisywać hydrolaty, które można kupić w ziołowych aptekach. To część tradycyjnej medycyny perskiej!

Przemysłowa produkcja olejku różanego krok po kroku – fascynujące odkrycia

Drugim etapem mojej podróży była wizyta w Narodowym Centrum Badań nad Olejkami Eterycznymi w Kaszanie. Tutaj zobaczyłam, jak wygląda przemysłowa destylacja.

Łącznie powstaje 100 ml olejku różanego z pół tony kwiatów.

🌹 Proces przemysłowy potrzebuje 500 kg płatków róży i 2 ton wody.

Pierwsza destylacja: 50 ml pierwszego olejku różanego (first rose oil).

Druga destylacja z tego samego materiału: 50 ml drugiego olejku (second rose oil).

Czym różnią się pierwszy i drugi olejek? Zawartością wosków i czystością. Pierwszy olejek zawiera około 50% wosku różanego, drugi jest czystszy. Finalnie są mieszane razem, tworząc komercyjny olejek różany.

Woda różana w irańskim stylu życia

To, co mnie najbardziej poruszyło, to odkrycie, że woda różana to nie tylko kosmetyk, a część irańskiego stylu życia. Jak mówi doktor Hossein: „W każdej irańskiej lodówce znajdziesz jedną lub dwie butelki wody różanej”.

Irańczycy używają jej do:

  • syropów – podstawa do pysznych napojów,
  • potraw – jako dodatku do deserów i słodkości,
  • kosmetyków – do pielęgnacji twarzy,
  • codziennego użytku – to naturalna część ich kultury.

Z Persji do Twojej łazienki, czyli jak połączyć tradycję z nowoczesnością

Ta podróż skłoniła mnie do rozmyślań o naszym wzmocnionym hydrolacie różanym K. Hebda Rosa (dawniej Mgiełka Wdzięczności). To nie przypadek, że stworzyłam recepturę bazującą na wodzie z róży damasceńskiej, a potem trafiłam do Iranu. Rozmowy z doktorem Hossainem upewniły mnie w tym, że ta receptura jest wyjątkowa.

Dlaczego nasz hydrolat różany to coś więcej niż zwykła woda różana?

Stworzyliśmy produkt, który łączy:

  • tradycyjną wodę kwiatową z róży damasceńskiej – tę samą, którą destylowano w Persji od tysięcy lat,
  • nowoczesne wzbogacenie olejkami eterycznymi.

Do naszego hydrolatu dodaliśmy:

  • olejek kadzidłowy frankincense – wygładza, rozjaśnia i poprawia koloryt skóry,
  • olejek copaiba – koi, łagodzi podrażnienia i wzmacnia skórę,
  • olejek palo santo – jego relaksujący zapach dopełnia rytuał pielęgnacyjny.

Badania potwierdzają skuteczność K. Hebda Rosa

95% badanych potwierdziło, że nasz wzmocniony hydrolat różany:

  • daje uczucie tonizacji i przygotowania skóry do dalszej pielęgnacji,
  • poprawia wygląd skóry i daje uczucie odświeżenia,
  • sprawdza się jako baza pod krem czy maseczkę,
  • sprawia, że włosy są bardziej miękkie w dotyku.

Praktyczne zastosowania – jak używać hydrolatu różanego w codziennej pielęgnacji?

Do twarzy – jako toniku różanego:

Po oczyszczeniu skóry spryskaj twarz z odległości ok. 20 cm. Stosuj przed serum, olejkiem lub kremem.

Do ciała – jako mgiełki odświeżającej:

Spryskaj twarz, kark, dekolt w ciągu dnia. Doskonały w upalne dni, w klimatyzowanych pomieszczeniach czy w momentach napięcia.

Do włosów – jako hydrolatu:

Po umyciu spryskaj wilgotne pasma – ułatwia rozczesywanie, zmiękcza i nadaje naturalny połysk.

Kilka refleksji na koniec. Co wyniosłam z podróży do Iranu?

Przede wszystkim ogromny szacunek dla tradycji i wiedzy, która przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. W Iranie spotkałam ludzi, dla których róża to nie tylko biznes – to część tożsamości, dziecięce wspomnienia, codzienność.

Doktor Hossein powiedział mi coś, co zapadło mi głęboko w pamięć: „Róża to królowa kwiatów, królowa miłości – nie tylko dla kobiet, ale dla wszystkich„. Zgadzam się z nim i chciałabym, żeby nasz hydrolat był dla każdego, kto potrzebuje chwili oddechu, ukojenia i naturalnej pielęgnacji.

Po tej podróży jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że jakość składników ma ogromne znaczenie. Różnica między wodą różaną z prawdziwej róży damasceńskiej a syntetycznym zamiennikiem to przepaść. W naszym hydrolacie używamy 100% składników pochodzenia naturalnego, bo wiem, że tylko wtedy możecie poczuć prawdziwą różnicę.

Jakie są Twoje doświadczenia z wodą różaną?

Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii! Czy korzystasz z hydrolatu różanego? W jakiej formie? Jako toniku, mgiełki odświeżającej, a może dodajesz go do kąpieli?

Jeśli chcesz spróbować naszego wzmocnionego hydrolatu różanego K. Hebda Rosa, to teraz wiesz, ile tradycji i pasji kryje się za każdą kroplą :)

Więcej o mojej podróży do Iranu

Całą relację – destylarnie, plantacje, ulice Kaszanu, rozmowy z dr. Hosseinem – znajdziesz na moim kanale YouTube. Zapraszam Cię tam.

A jeśli masz pytania o to, co przywożę z takich podróży do naszych produktów – pisz śmiało. Czytam każdą wiadomość!

Klaudyna

***