Dzika róża: zbieramy owoce dzikiej róży!

dzika-roza (1 of 1)

Dzień dobry!

Czy jesteście gotowi na pierwszy post z cyklu Owoce jesieni?

Jeśli tak, zapraszam Was do materiału poświęconego klejnotom jesieni, czyli koralowym owocom dzikiej róży.

Dostaję od Was mnóstwo pytań o to kiedy zbierać różę, jak ją zbierać i przetwarzać etc. Pochylimy się więc nieco bardziej nad tym kiedy, jak i dlaczego warto zbierać różę!

Natomiast innym razem przetworzymy ją na różane syropy i nalewki.

Gotowi?

Właściwości owoców dzikiej róży

Czyli w dużym skrócie: dlaczego dać się pokłuć różanym kolcom? Oczywiście jest wiele powodów, poza estetycznymi (dzika róża jest po prostu PIĘKNA) aby wyszukać jej na spacerach i przynieść ze sobą do kuchni.

Dwa główne nazywają się: witamina C (dokładniej mówiąc kwas askorbinowy) i bioflawonoidy (zwłąszcza polifeonole), które też są substancjami czynnymi i zwiększają wchłanianie witaminy C. W róży znajduje się też sporo kwasu cytrynowego i przyznam, że zawsze zastanawiają mnie pełne oburzenia debaty o tym, jaki kwas cytrynowy jest zły i chemiczny: cóż, jest (bio)chemiczny i występuje naturalnie w przyrodzie.  Witamina C wraz z polifenolami to potężne narzędzie antyutleniające (wolne rodniki i te historie) i wspomagające odporność. Owoce róży zawierają też trochę karotenoidów i tannin.

Co z tego faktu dla nas wynika?

Po pierwsze: róża jest bardzo, bardzo cennym źródłem witaminy C. Cenniejszym o tyle, że witamina C pochodzenia naturalnego jest dużo lepiej przyswajalna niż witamina syntetyczna (co zależy też oczywiście od jakości syntetyku) także dlatego, że przyswajanie zwiększają wspomniane wcześniej bioflawonoidy. Zresztą, wiedzą o tym producenci dobrych suplementów, którzy często dodają ekstrakt z dzikiej róży do swoich witamin.

Po drugie: róża jest dla nas bogatym źródłem antyoksydantów (znów kłania się witamina C), ma udowodnione naukowo działanie przeciwgrzybiczne, przeciwbakteryjne i przeciwzapalne. Jednym słowem: jest idealna na sezon jesienno-zimowo-grypowy!

Po trzecie: przetwory z róży są po prostu smaczne.

Właściwości i zastosowania dzikiej róży: film w terenie:)

Witamina C w owocach dzikiej róży. 

Dzika róża może posiadać szalone ilości witaminy C: od około 300 mg  na 100 g po nawet 1200 mg na 100g (a może nawet i więcej w niektórych przypadkach). To bardzo, bardzo dużo, kilka lub nawet kilkanaście razy więcej niż cytryna. Niestety, jak to bywa, nie ma róży bez kolców i sprawa z witaminą C nie jest taka łatwa. Troszkę się nad nią zatrzymam, aby było Wam łatwiej zrozumieć w jaki sposób zbierać, przetwarzać i przechowywać dziką różę: bo jeśli to robić, to robić najlepiej jak potrafimy, prawda?

Przede wszystkim pamiętajmy, że przyroda nie jest zunifikowana.

Oznacza to, że po pierwsze występują duże różnice pomiędzy gatunkami róż, jeśli chodzi o zawartość witaminy C oraz innych substancji. Jeśli zagotujecie jedną różę, może się okazać, że jej smak i zapach będzie bardzo łagodny i na przykład do przetworów trzeba będzie dodać sok z cytryny, jeśli zaś weźmiecie inną kuchnia wypełni się zapachem kwasu askorbinowego i zaczną Wam od niego łzawić oczy.

Dla przykładu, jedna z najpiękniejszych polskich róż, róża jabłkowata (Rosa villosa  – więcej możecie przeczytać o niej na blogu Łukasza Łuczaja) ma piękne, duże i smaczne owoce pojawiające się bardzo wcześnie, ale nie jest najbardziej zasobna z róż jeśli chodzi o witaminę C (średnio około 700mg na 100g), a na przykład owoce róży damasceńskiej mają ponad 900mg witaminy C. To duża różnica zważywszy, że zalecane dzienne spożycie (moim prywatnym zdaniem śmiesznie niskie i niewystarczające) witaminy C to 60mg dziennie.

Ja i moja piękna (podarowana) Rosa villosa. Mam już u siebie sadzonkę i liczę, że za kilka lat będę mogła zbierać ją u siebie! Jest wieelka.

dzikaroza

 

Pamiętajcie też, że zawartość witaminy C może się różnić nawet wśród dwóch krzaków, rosnących na sąsiednim polu.  Tak po prostu jest i dopóki surowiec nie trafi np.do firmy farmaceutycznej, która go ustandaryzuje (czyli wyciągnie co trzeba i potem da wszędzie taką samą dawkę) musimy pogodzić się z faktem, że moja róża może być zupełnie inna niż Wasza róża, nawet jeśli wyglądają tak samo.

Delikatna witamina C czyli ile witaminy tracimy podczas obróbki?

Wiemy już, że w róży jest witamina C, wiemy, że jest jej bardzo dużo i zawartość może się różnić, ale powinniśmy wiedzieć jeszcze jedną rzecz. Witamina C jest wybitnie niestała i bardzo łatwo podlega rozkładowi, min. pod wpływem utleniania.

W praktyce oznacza to, że każde przetworzenie dzikiej róży wiąże się z jakimś spadkiem jej zawartości (tutaj dodam, że jeśli chcecie jeść na surowo, to jemy bez nasion, ponieważ mogą spowodować swędzenie dolnej części jelita grubego, dość nieprzyjemna sprawa).

Tak więc tracimy jakąś część witaminy C (oraz bioflawonoidy, też są dosć ulotne):

  • gotując dziką różę
  • mrożąc dziką różę
  • susząc różę

I raczej nie ma od tego ucieczki. Ile witaminy stracimy? Trudno dokładnie określić metodami domowymi, ale można szacować, że gotując i pasteryzując owoce dzikiej róży około 50-70% pójdzie na straty, część również zniszczy się w zamrażarce. Stosunkowo dobrym pomysłem jest suszenie poprzez mrożenie czyli liofilizacja (w domu tego nie zrobimy), gdzie straty są niewielkie (np. Rosa canina może nadal zawierać jakieś 500mg witaminy C). W róży suszonej tradycyjnymi metodami może witaminy C nie być prawie wcale.

Nie martwcie się jednak! Nawet jeśli utracimy i 50% oryginalnej zawartości, nadal zostanie sporo dobroci dla nas!

Skoro jesteśmy już zmotywowani, jeszcze jedno, ważne pytanie czyli..

Kiedy zbierać dziką różę?

Opinie są podzielone.

Jedni mówią, że teraz, inni, że jak jest miękka i dojrzała, jeszcze inni, że trzeba przemrozić.

Tymczasem prawidłowe pytanie powinno brzmieć: do czego jest mi potrzebna dzika róża?

Jeśli chcesz zrobić syrop, leczniczą nalewkę czy coś dla zdrowia to zbieraj wtedy, kiedy jest w pełni dojrzała, o pięknej, czerwonej barwie, napiętej, błyszczącej skórce (czuli teraz!), twarda. Nie przemrażaj niczego, bo po pierwsze nie ma raczej takiej potrzeby (róża to nie kalina, jest smaczna!) a o drugie, stracisz część substancji czynnych, które i tak stracisz podczas dalszej obróbki.

Jeśli jednak chcesz zrobić coś dla smaku to poczekaj, aż róża zmięknie, lekko przefermentuje na krzaczkach, może się nawet troszkę przymrozi i podskoczy koncentracja cukrów.

Tylko tyle:)

Proste?

Proste!

dzika-roza (1 of 1)-2

Niedługo będziemy robić w Zakątku syrop różany i różne różane różności, więc już polecam upatrzyć sobie krzaczek do zbiorów!

Do zobaczenia w kolejnej części cyklu Owoce Jesieni!

ps. jest jeszcze jedna kontrowersja, czy wyciągać nasiona. Ja jestem leniwa i jeśli gotuję albo nastawiam nalewkę, nasion nie usuwam bo i tak będę przecedzać przez gazę i szkoda mi życia na takie zabawy. Gdybym natomiast jadła różę na surowo, koniecznie bym ją obrała!

ps2. korzystałam min. z opracowań” Flavonoid and organic content in rosehips (Adamczak Piotr).

  • Małgorzata Przydatek

    Klaudyna, nigdzie nie mogę znaleźć informacji jak z witamina c w winie z dzikiej róży , czy w nalewce lub occie. Czy masz na ten temat jakieś dane?

  • Aga

    Jestem miastowa i możliwości znalezienia dzikiej róży w terenie o czystym powietrzu są znikome. Wypatrzyłam sporo krzaczków, ale tuż przy drodze. Żal nie skorzystać, i żal korzystać, wiedząc że tyle tam spalin :( Czy jest jakaś skuteczna metoda na pozbycie się tego wszystkiego przed przygotowaniem przetworów (chodzi mi o te lecznicze)?

  • KwazaR

    Witam. Kupiłem kilka dni temu kilogram suszonych owoców dzikiej róży i zastanawiałem się jak mógłbym ją wykorzystać. Nie mam czasu na zrobienie nalewki, bo alergia katuje mnie już od dwóch tygodni i nie wiem czy uda mi się cierpliwie doczekać aż nalewka zostanie przygotowana. Zamiast tego postanowiłem parzyć sobie herbatę, ale nie wiem jak zminimalizować stratę witaminy C. Polecacie zalewać je wrzątkiem czy letnią wodą? Wolałbym unikać pierwszego rozwiązania z oczywistych powodów, a w drugim przypadku nie mam pewności czy piję herbatę czy samą wodę. Prosiłbym o radę. Pozdrawiam.

    • Corcoran

      ja zalewam suszone róże wieczorem ciepłą ( ok 40 C) wodą i pozostawiam na noc.
      Rano jest aromatyczny napój.

  • Nowik

    Cześć, planuje zakup wielu nasion róż, ostatni sklep w jakim zamawiałem, dostarczył je w opłakanym stanie i niemal połowa, musiała trafić do kosza bo nie dało się ich wykorzystać, teraz chce zamówić tutaj http://www.domisad.pl/category/roze ktoś korzystał?

  • ustawa Wilczka

    w Poznaniu polecam okolice nad Wartą. Są miejsca z ogromną ilością krzaków dzikiej róży. Mało tego, na poligonie w Biedrusku (możne wchodzić w weekend) są miliony drzewek głogowych :)))

  • ustawa Wilczka

    w Poznaniu polecam łąki nad Wartą. W pewnych miejscach rośnie jej tysiące krzaków. A na poligonie w Biedrusku jest 10 mln krzewów głogowych – KOSMOS :)))

  • Michał

    Rekomendowane 60 mg witaminy C jest żenująco niskie. Nic nie dzieje sie przypadkowo a zwłaszcza w Big Pharma. Podczas II wojny w Oświęcimiu przeprowadzano „eksperymenty” na ludziach. Między innymi badano jaki wpływ na zdrowie ma dieta pozbawiona witamin. I tak dla witaminy C ustalono że niewolnik aby nie umrzeć przed 30 rokiem zycia powinine otrzymywać ok 70mg witaminy C. Tak drastycznie mała ilość przyczynia się do powstania przewlekłej formy szkorbutu objawiajacego się uszkodzeniem naczyń krwionośnych a w konsekwencji ich miażdżycą. Witamina C bierze udziała w syntezie kolagenu , głównego budulca naczyń krwionosnych. Kolagen występuje w każdym narządzie, w kościach, skórze. tworzy rodzaj szkieletu nośnego dla poszczególnych komórek danego organu-również komórek kostnych , stąd olbrzymia rola witaminy C zapobieganiu osteoporozy. Wapna mamy w nadmiarze! owoce cytrusowe dostepne w sklepach sa ubogie w witaminę C. Trzeba by zjaadać od 15-20 kg cytrusów dziennie aby pokryc zapotrzebowanie. Wiadomo, to jet nierealne. Czarna porzeczka, dzika róża, truskawka gruntowa sa bogate w C. W Polsce te owoce wytepuja tylko sezonowo i tu jest problem. Jedynym wyjściem jest suplmentacja. Ponieważ nie umiemy odkładac witaminy C w organiźmie dlatego musi być dostarczana każdego dnia. Małpy w ogrodach zoologicznych są dokarmiane witamina C. W przeciwnym wypadku choruja i umierają z czasem. Dlaczego o tym się nie pisze w mediach głównego ścieku? Jak zwykle chodzi o pieniądze. Zdrowi nie chodza do apteki na zakupy. Biznes nowotworowy wart jest ok 200mld rocznie a choroby układu krążenia ok 400mld $. Z takich pieniędzy nikt nie odpuści. Pozdrawiam

    • Klaudyna

      Ja też się z Tobą zgadzam, że 60mg to jest śmieszna dawka rekomendowana!

    • rozsądny

      Bzdury ,suplementacja to głównie wymysł mediów głównego ścieku. Człowiek nie ewoluował w laboratorium i nie podawano mu codziennych dawek witamin ,minerałów itd… Często człowiek zwyczajnie głodował, a na porządku dziennym żywił się sezonowo i w ten sposób dostosowywał się organizm. Przyjmowanie encyklopedycznych codziennych dawek przez cały rok, całe życie jest pewnie patologią i obniża elastyczność organizmu…Utopia mediów głównego ścieku. Patologia na której zarabiają koncerny. To dzięki tym zawyżonym dawkom i suplementom są te setko miliardowe zyski koncernów farmaceutycznych, plus choroby z nadmiaru białka itd.. Sarny czy dziki do dziś nie suplementują diety i maja się świetnie nawet w zimie przy 20 stopniowym mrozie:-)

      • Klaudyna

        O ile jesz tak jak zbieracz-łowca to proszę bardzo.
        Konia z rzędem temu, kto teraz tak je.
        Na jednym palcu u ręki mogę policzyć i są to osoby, które jedzą paleo.
        Zwłaszcza w naszym klimacie (zima – Homo sapiens pochodzi z Afryki jednak)

      • Małgorzata Przydatek

        Nasza dieta różni się trochę od diety zwierząt- one przede wszystkim nie jedzą żywności przetworzonej. Człowiek nie obgryza w zimie kory i gałązek, nie żywi się żołędziami itp.(choć w czasach „głodu” tak właśnie robił – zresztą powszechne przeżeranie się bardziej nam szkodzi niż pomaga). Druga sprawa – umieralność 100 lat temu a obecnie… Dlaczego tak gwałtownie rośnie populacja ludzi na ziemi- dzięki lekom, badaniom nad niedoborami, szkodliwymi czynnikami dla naszego życia. Wykorzystuję w życiu codziennym mądrości ludowe, ale czasami biorę na nie poprawkę, gdyż sam fakt że coś kiedyś jakoś leczono nie świadczy o tym, że był to lek skuteczny. Myślę, że trzeba skonfrontować wiedzę pradziadów ze współczesną medycyną i zdrowym rozsądkiem (chyba każdy zauważył, że badania raz dowodzą, że np. jajka są szkodliwe, zaś parę lat później inni naukowcy obalają wcześniejsze teorie). Ogólnie nie mamy łatwo- każdy sam musie zdecydować komu uwierzyć… oby to nie był szkodliwy wybór:)

  • Ja też znalazłam połacie dzikiej róży i już zacieram na nie ręce :D

  • Katarzyna Haczek ale super@!

  • Mama już nazbierała dzikiej róży i zrobiła konfitury. W przeciwieństwie do niej nie chciałoby mi się usuwać pestek. Te włoski są przerażające!

    • Klaudyna

      E tam, przeciera się w 3 minuty przez sitko:)

  • Ja dzisiaj tylko zrobiłam przejażdżkę po polach, popatrzeć, poszukać gdzie takie ładne tłuściutkie rosną, oj, będzie co zbierać. :-)

    • Klaudyna

      Tak trzeba zrobić!

  • Gotowi :D

  • anka

    Czesc.Mozesz polecic sok z aloesu jakiejs dobrej firmy,zeby naprawde mial dzialanie lecznicze-zamierzam zastosowac kracje oczyszczajaca z jego udzialem.spotkalam sie dzis z opinia,ze ten sklepowy sok jest bardzo rocienczany z woda i produkowany z suszu.Czekam na odpowiedz.

    • Klaudyna

      Niestety nie mam ulubionej marki, najlepiej zapytaj w aptece.

  • anka

    z checia bym zebrala jej owoce,tylko boje sie troche sama tego zbierac zeby z czyms nie pomylic

    • Klaudyna

      Dziką różę bardzo trudno jest pomylić z czymś innym, przyjrzyj się dobrze z wikipedii albo polecam ksiązkę „Dziką kuchnię” Łukasza Łuczaja. Najłatwiej chyba pomylić z głogiem, ale on też jest jadalny.

  • A tak liczyłam na witaminę C w suszonej róży i nawet wyciągnęłam nasiona… Ale i tak jest dobrze, herbata jakaś musi być. :)

    • Klaudyna

      Będzie smaczek przynajmniej!

  • Anonim

    Ja w tym roku zakochalam sie w dzikiej róży. Zbieranie nie bylo latwe a moje dłoni byly w oplakanym stanie, ale było warto. Syrop na odpornosc zrobiony, a nalewka w trkcie. Pozdrawiam

  • W idealnym momencie opublikowałaś ten wpis, bo wczoraj przechodząc obok krzaku róży, aż obrywającego się od owoców zastanawiałem się, czy nadają się one do zjedzenia :)
    Pozdrawiam ciepło

    • Klaudyna

      Możesz jeść nawet na surowo, byleby bez pestek!

  • Gotowi na tak piękne zdjęcia!

  • Super, czy może to być jakikolwiek krzew róży, czy jednak unikać niektórych? Wiadomo tych blisko ulicy nie zbieramy.

    • Klaudyna

      Wszystkie róże są jadalne, jeśli o to pytasz:)

  • tak :)

  • o tak !!

  • Gotowi. A pamietasz by spytać o liście do lembasów? ;)

  • gotowi