Mój zestaw olejków eterycznych Young Living.

olejki-naturalne-young-living (1)Dzień dobry!

Niedawno pisaliśmy sobie o jakości olejków eterycznych, pokazałam Wam też zestaw olejków Young Living, który sobie zakupiłam. To jedne z najlepszych olejków eterycznych na świecie i jeśli potrzebuję czegoś bardzo wysokiej jakości, zwłaszcza z myślą o przeznaczeniu wewnętrznym (wiem, że oficjalnie w PL tego się nie robi, ale powiedzmy sobie, że ufam swojemu osądowi na tyle, że jestem w stanie sobie dawkować sama niektóre rzeczy) to sięgam właśnie po YL. Nie są to olejki tanie: ceny wahają się od kilkudziesięciu do kilkuset nawet dolarów, w zależności od olejku. Niemniej, jakość jest po prostu niezawodna.

Moja przygoda z tymi olejkami zaczęła się już w 2013 roku, kiedy kupiłam sobie trzy z nich: lawendę, mieszankę przeciwzapalną Thieves (o której jeszcze będzie) oraz mieszankę wspomagającą górne drogi oddechowe RC (taką z dodatkiem eukaliptusa, oregano etc).  Lawenda była – i jest – naprawdę fantastyczna (niestety, rozbiłam połowę buteleczki przez nieuwagę, to była bardzo mocno opłakana buteleczka), Thieves służyło mi prawie przez dwa lata podczas różnych infekcji, zaś mieszankę RC mam do tej pory. Zabrzmię może jak ostatni hipochondryk teraz, ale używałam jej przy problemach z oskrzelami po prostu do nebulizatora.

W każdym razie po trzech latach wiele rzeczy mi się pokończyło: także olejków, które miałam u siebie na stanie, dodatkowo koniecznie potrzebowałam kilku do zastosowania wewnętrznego, więc pomyślałam sobie: co tam, zrobię większe zakupy!

Zapraszam Was do przyjrzenia się całemu zestawowi! Taki unboxing sobie zrobimy czy jak to się tam nazywa w języku YouTube:)

Mój zestaw olejków eterycznych od YL

 

Zestaw startowy Young Living

Jak widzicie, postanowiłam zaszaleć i kupić od razu cały pakiet: nie tylko dlatego, że ładnie wygląda na zdjęciach;).

W pakiecie mamy 10 olejków w pojemnościach 5ml, czyli mniejszych niż zazwyczaj (standardowo olejki w Polsce są pakowane po 10ml). Czy to dużo czy mało? Zależy od olejków: jeśli zależy Wam na jakimś konkretnym, warto się zastanowić czy nie lepiej wyjdziecie kupując na przykład 15ml. Kupiłam zestaw dystrybutorski Premium Starter Kit (chociaż nie zamierzam być dystrybutorem:)) za około 150 euro, łącznie z Vatem. Wydaje mi się, że ostatnio nieco podrożał – do wszystkich cen na YL w panelu klienta dodatkowo doliczany jest podatek. W pakiecie mam 10 olejków, których większość wystarczy mi pewnie na długo, dyfuzor ultradźwiękowy, różne ulotki, próbki olejków eterycznych i jakichś suplementów (których akurat nie używam), także jak na moje potrzeby uważam, że to był dobry interes:-).

Zdecydowałam się na zakup z prostego powodu: potrzebowałam koniecznie dobrego Frankincense czyli kadzidłowca (który i tak bym kupiła u nich samodzielnie, bo w Polsce nie znam pewnego źródła tego olejku niestety), lawendy i paru innych rzeczy. Przy okazji, zrobiłam też zamówienie dla koleżanek i podzieliłyśmy się kosztami wysyłki.

Zwłaszcza, że dostajemy tutaj kilka ciekawych mieszanek eterycznych, które nie zawsze jest możliwość samemu sobie zrobić. Powiem Wam, że rzeczywiście te olejki nawet zapachowo są bardzo dobre: moja niewtajemniczona siostra od razu poczuła różnicę w mocy.

olejki-naturalne-young-living (7)

To co, zaczynamy z przeglądem?

Co mamy w pudełku? Dodam tutaj, że bardzo poręcznym pudełku, z którym łatwo się podróżuje. Czuję się trochę jak dr Quinn (pamiętacie taki serial?), która wszędzie jeździła ze swoją lekarską torbą:)

olejki-naturalne-young-living (5)

Dobrze, to co, zaglądamy do pudełeczka!

olejki-naturalne-young-living (2)

1. Frankincense

Mój ukochany kadzidłowiec. O okadzaniu Wam pisałam, o kadzidłowcu jeszcze nie (ale napiszę!). Bardzo drogi i cenny olejek, pozyskiwany z różnych odmian Boswelli (najczęściej carteri albo serrata) o bardzo dużej mocy antyoksydacyjnej. Sporo pisałam o nim w swojej książce, ponieważ jest idealny co cery dojrzałej, jest świetnym dodatkiem do różnego rodzaju serum do twarzy. Używa się go w przypadku przeróżnych paskudztw w stylu paciorkowce (Streptococcus, ale to zawsze trzeba doczytać w badaniach na który dokładnie), przy problemach z reumatycznymi zapaleniami oraz wspomagająco przy leczeniu onkologicznym. I właśnie ta ostatnia część sprawiła, że kadzidłowca potrzebowałam koniecznie.

Kadzidłowiec zresztą kupiłam w dwóch buteleczkach, jeden dla mnie (w zestawie), drugi – osobno – dla koleżanki.

To chyba jeden z najdroższych olejków w tej serii i najdroższych olejków w YL.

2. Joy

To jest taki blend (czyli mieszanka zapachowa, może tak nawet jest lepiej po polsku:)), który składa się z wielu składników: gorzkiej pomarańczy bergamoty, ylang ylang, cytryny, kolendry, mandarynki, jaśminu, rumianku rzymskiego, palmarosy i odrobiny róży. To taki olejek z jednej strony lekko odrysowujący i łagodzący napięcie, bardzo kobiecy (róża), z drugiej lekko pobudzający w taki radosny sposób.

Niemniej akurat do tej konkretnej mieszanki nie bardzo mogę się zapachowo przekonać. Pewnie dlatego, że po prostu nie bardzo lubię te trawiasto-kwiatowe aromaty ylang ylang i palmarosy. Na razie sobie grzecznie leży i za bardzo go nie tykam.

olejki-naturalne-young-living (4)

3. Thieves

Bardzo dobra mieszanka przeciwzapalna, którą wielokrotnie sprawdziłam. Nawiązująca do dawnych receptur, słynnej mieszanki „4 złodziei”. Tutaj mamy goździki, cynamon, rozmaryn (klasyczne w tej mieszance) i dodatkowo olejek cytrynowy i eukaliptusowy (mniej klasyczne). Używam podczas przeziębień i różnych ostrzejszych akcji. Oraz oczywiście przed Świętami. To na pewno długo leżeć nie będzie:)

4. Purification

To jest taka mieszanka, która teoretycznie ma pomagać oczyszczać pomieszczenia np. z zapachu dymu papierosowego. Na początku pomyślałam sobie „meh, na co mi to” i średnio byłam zadowolona z jej obecności w pudełeczku.  Do czasu, aż ją powąchałam:). Moim zdaniem spokojnie mogłaby się zamienić nazwami z „Joy”.

Niezwykle radosna kompozycja zapachów, która od razu wprawia mnie w dobry nastrój: mamy tutaj trawę cytrynową, cytronellę (Cymbopogon nardus – to taka trawa, podobna zapachem do popularnego ongiś kwiatu doniczkowego, anginki), trawę cytrynową (Cymbopogon flexuosus), rozmaryn, drzewo herbaciane (Melaleuca alternifolia), lawandynę czyli hybrydę lawendy (ona jest akurat super do oczyszczania powietrza, wiem, bo ostatnio się bawiłam olejkiem lawandynowym) i mój ukochany, obok kadzidła, olejek mirtowy. Mam pojemne serce.

Prze ciekawa mieszanka, trochę słodka zapachowo, jak landrynki. Używam w charakterze perfum:)

5. Olejek cytrynowy

Cytrynka. Mocno odkażająca. Do sprzątania mi tej cytrynki szkoda, będę używać czasem do aromatyzacji powietrza oraz do kompozycji zapachowych, co mi tam:)

Tutaj ukrył mi się jeszcze jeden olejek, Stress Away, ale zapomniałam go wypróbować więc nie będę o tym pisać:)

olejki-naturalne-young-living (6)

 

Jedziemy z drugą linią, gdzie też znajdziemy bardzo ciekawe olejki.

6. Pan Away

To taka mieszanka przeciwbólowa – chodzi o bóle mięśni, reumatyczne etc. – oparta na olejku z gautheri (Gaultheria procumbens – gloteria rozesłana). Gloterię mam w ogrodzie, ponieważ jest to roślina wrzosowata, a moi rodzice specjalizują się w uprawie roślin wrzosowatych;), więc kiedyś Wam powiem o nim więcej. To bardzo potężny olejek, z szaloną ilością kwasu salicylowego, koniecznie (!) przechowywany z dala od dzieci – wypicie buteleczki czystego olejku gloteriowego może grozić śmiercią, więc nie ma żartów. Jak widzicie, ma specjalną nakrętkę uniemożliwiającą łatwe otwarcie.

Naprawdę świetny w stosowaniu zewnętrznym, właśnie w przypadkach bóli mięśniowych i reumatycznych, ale też w mieszankach aromaterapeutycznych dla sportowców np. po treningu. Tutaj w połączeniu z helichrysum czyli kocanką (Helichrysum italicum), goździkiem i miętą pieprzową.

7. Peace and Calming

Bardzo dobry olejek uspokajający, o niebieskim kolorze (początkowo myślałam, że to to od olejku rumiankowego, ale byłam w błędzie – kolor mamy tutaj od wrotyczu Tanacetum annuum/Blue tansy: nie mylcie z wrotyczem Tanacetum vulgare) i słodkim zapachu.  Bardzo łagodny i przyjemny zapach, troszkę przypominający kosmetyki dla małych dzieci. To przez ten wrotycz, łudząco do rumianku podobny. W składzie macie też tangerynkę, pomarańczę, ylang-ylang (tutaj nawet mi pasuje ten słodki zapach), paczuli (Pogostemon cablin) i wspomniany wrotycz, który nazwę roboczo „Wrotyczem niebieskim” (nie dotarłam do polskiej nazwy Tanacetum annuum,czasem pisze się o nim potocznie „niebieski rumianek”). Bardzo ciekawa mieszanka, cieszę się, że ją mam:)

8. Mięta pieprzowa.

Jak to mięta:). Akurat miętowe olejki w Polsce mamy niezłe od naszych dystrybutorów, mięty Ci u nas dostatek:). Skoro już mam ,to używam, głównie do olejów do płukania ust.

9. Valor

Bardzo piękna mieszanka zapachowa, z którą jeszcze nie wiem co zrobię:). Polecana jest do medytacji, ja nie medytuję, ale rzeczywiście to fantastyczny zapach taki.. drzewno – świeżo – leśny. Mamy tutaj świerk czarny (Picea mariana), drzewo różane (Aniba rosaeodora), wspomniany niebieski wrotycz (Tanacetum annuum) i kadzidłowiec (Boswellia carteri) na bazie oleju kokosowego, czyli już w rozcieńczeniu.

Ciekawa mieszanka, której pewnie nie kupiłabym samodzielnie.

10. Lawenda

Świetna lawenda, której nie ma już pół buteleczki. Co tu więcej mówić:)

Dodatkowo, koleżance zamówiłam oregano (15ml, czyli duże) i bardzo cenny i rzadko spotykany u nas  olejek z rumianku rzymskiego.

olejki-eteryczne-young-libing (8 of 8)

 

To byłoby na tyle!  Jak widzicie w zestawie jest naprawdę sporo uważam, że akurat razem z dyfuzorem powietrza jest dobrym zakupem dla kogoś, kto już jest trochę ześwirowany na punkcie olejków (czyli na przykład dla mnie;)). Akurat miał to czego potrzebowałam: kadzidłowiec, lawendę, thieves, więc wzięłam. Nie żałuję i powiem Wam, że nawet moja młodsza siostra, zupełnie nie wkręcona w temat czuje różnicę zapachową.

Jak kupić olejki Young Living?

Olejki YL można kupić pojedynczo, po prostu na stronie producenta, albo poszukać polskich dystrybutorów Trzeba sobie wejść i przeliczyć co się nam bardziej opłaca: zakup w wersji amerykańskiej czy euro (tym razem kupowałam Euro): przy zakupie doliczany jest VAT dodatkowo, więc miejcie do na uwadze (oczywiście system Was o tym poinformuje).  Kiedy się zarejestrujemy, system poprosi nas o numer dystrybutora, który Wam polecił olejki, wtedy dostaje jakieś punkty z programu partnerskiego, które może potem wymienić na olejki zupełnie tak jak np. na Amazonie. Oczywiście, nas to więcej nie kosztuje.  Ja pamiętam, że swój pierwszy numer dystrybutora wyszperałam w sieci;).

Można też wybrać go losowo, nie ma presji. Jeśli potrzebujecie i chcecie, mój numer dystrybutorski, który dostałam to 2449422 – osobiście nie korzystałam jeszcze z tego programu partnerskiego, ale skoro już mi nadali automatycznie przy zakupie, to Wam podaję. Być może będę robić kiedyś jeszcze raz większe zakupy grupowe (jak mi się pokończy lawenda i kadzidłowiec), ale to nic pewnego, więc lepiej zamawiać sobie na własną rękę, jeśli jesteście nakręceni.

olejki-naturalne-young-living (3)

Tak czy siak, mieszanki są bardzo ciekawe i może będą dla Was inspiracją do tworzenia własnych miksów! Zawsze warto podpatrywać:)

Pozdrawiam Was pięknie. Jutro rozwiązanie konkursu piersiowego:)

Podobał Ci się wpis? Podaj dalej!