W estońskiej saunie.

sauna-8790-2

Dzień dobry,

Kiedy byłam dzieckiem moja Babcia miała w kuchni kalendarz. Taki na 365 dni w roku, z wyrywanymi karteczkami. Na odwrocie każdej z nich można było wyczytać różne ciekawostki: horoskop, przepisy czy anegdotki z różnych krajów.

Jedyną rzeczą, którą zapamiętałam do dziś było takie mniej więcej zdanie:

“W Finlandii ludzie spotykają się chętnie w saunie, gdzie nago obkładają się brzozowymi witkami, zaś potem kąpią się w zimnej wodzie”.

Wydawało mi się to wtedy niezmiernie dziwaczne: założyłam nawet, że być może ta ciekawostka jest zmyślona. Teraz wiem, że jest.

W ubiegłym tygodniu po raz pierwszy spróbowałam “prawdziwej” sauny. Co prawda w Estonii, nie w Finladii, ale mogę potwierdzić każde słowo z kalendarza.

Przed pierwszym razem w saunie zarzucałam ludzi pytaniami:

– ale jak to witkami? (odp. normalnie)

– ile tam trzeba siedzieć?  (odp. ile ci się podoba, jak ci się znudzi to wyjdziesz i wrócisz później)

– potrzebuję stroju kąpielowego? (odp. ale po co?)

Kiedy weszłam, ledwo mogłam wyjść. Saunowanie nie jest fizyką kwantową, ale bardzo przyjemnym zajęciem, nawet w środku lata. I nie ma porównania do sauny na basenie. Wiecie, wtedy nie da się wyjść boso na trawę i napić odrobiny piwa.

Ponieważ od tej pory kiedy myślę “sauna” automatycznie czuję zapach lekko okopconych brzozowych liści, pomyślałam, że przekażę Wam trochę saunowego klimatu!

Brzozowe witki.

Zanim przygotujemy się do sauny, warto wiedzieć jak wykonać samemu brzozowe witki.

To dość proste:

Bierzemy młode gałązki brzozy.

sauna-8737

Obcinamy końce. Na zdjęciu widzicie dłonie profesora Zsolta Molnara (specjalisty od tradycyjnej wiedzy ekologicznej węgierskich pasterzy), który trzyma w ręku nóż pasterski. Bardzo piękny i co ciekawe, jego tradycyjne użytkowanie związane jest z płcią tj. kobieta nie powinna go dotykać.

Dowiedziałam się po fakcie, kiedy sięgnęłam po sakiewkę dłonią z pytaniem: “A czy można wiedzieć co masz u boku?”. Na szczęście zostało mi wybaczone:-)

sauna-8765

Teraz wystarczy całość po prostu związać. Gotowe!

sauna-8744

W sezonie z witkami nie ma problemu, natomiast na zimę bukiety się suszy. Podobno niektórzy przechowują je w zamrażarce. Jeśli gospodarstwo korzysta z sauny raz w tygodniu potrzebuje średnio dwie-trzy witki tygodniowo. Dlatego Estończycy przygotowują sobie zimowe zapasy partiami.

Brzoza nie jest jedynym drzewem z których robi się witki: można przygotować je też z jałowca (ałć) lub innych drzew liściastych.

Wiecie, wyobrażałam sobie, że uderzenie taką witką jest bolesne. Nie jest (przynajmniej dla mnie) – bukiety namacza się wcześniej w wodzie, dzięki czemu stają się elastyczne. Potem, kiedy zdecydujemy się już pójść do sauny, obkładanie się witkami pobudza krążenie i zostawia na skórze bardzo przyjemny zapach liści, ciepła i żywicy.

Skoro mamy już witki, jesteśmy prawie gotowi do wyjścia do sauny.

I jeszcze jedna sprawa: czy mam założyć strój kąpielowy?

– Ale po co?

– Do sauny wchodzi się nago, ręcznik sobie weź.

Razem z koleżanką z Polski byłyśmy na początku trochę uprzedzone, ale jak mawiają, kiedy wejdziesz między wrony kracz jak i one (chociaż wolę angielską wersję: “When in Rome do as Romans do”). Poza tym po minucie przekonałyśmy się, że wejście do sauny w jakimkolwiek ubraniu byłoby co najmniej dziwne i nienaturalne. Po prostu taki klimat.

Estończycy są zupełnie wyluzowani jeśli chodzi o kwestię nagości w saunie oraz koedukacji i sauna mieszana jest  standardem. To po prostu okazja społeczna: można miło spędzić czas i przy okazji się porządnie oczyścić.  To dla nich całkowicie naturalne , nie odczuwają skrępowania widokiem ciała drugiego człowieka: po prostu sauna to sauna i tyle.

Estończycy bardzo lubią saunę i korzystają z niej kiedy tylko mogą, zazwyczaj raz w tygodniu. Do sauny najlepiej jest iść ze znajomymi lub rodziną. Spotkania w saunie często są mieszane, ale jeśli ktoś ma taką preferencje, można się umówić na saunę jednopłciową lub po prostu popocić się samemu i podumać.

sauna-8541

Zapytałam estońskiej koleżanki, czy ma preferencje co do wyboru sauny ze względu na płeć (to jest wielki plus wyjazdów innych niż typowo turystyczne, kiedy można podpytać miejscowych znajomych!). Odpowiedziała, że jeśli zna ludzi i dobrze się z nimi czuje, wybiera saunę mieszaną jako miłe spędzenie czasu, ale gdyby była zupełnie sama, bez znajomych, jedynie w towarzystwie mężczyzn (co rzadko się zdarza), wybrałaby jednak saunę kobiecą. Ot, dla każdego coś miłego.

My sprawę rozwiązaliśmy tak, że na początku saunowali się mężczyźni, potem kobiety (nie wiemy w sumie dlaczego taka kolejność) . Po godzinie sauna była mieszana i kto chciał, to sobie wchodził i korzystał ile chciał. Osobiście uważam, że sauna z samymi kobietami jest o tyle lepsza, że można sobie swobodnie poplotkować;).

Kilka słów o saunie.

Mamy witki, ręcznik i nastawienie psychiczne oraz dostęp do chłodnej wody, którą można się ochłodzić po saunie. Ale to nie wszystko.

Aby przygotować saunę, potrzebujemy oczywiście sauny.

Wróćcie do góry postu: możecie zobaczyć jak wygląda nasza sauna “z zewnątrz”. Albo jeszcze lepiej, pokażę Wam jeszcze raz:

sauna-8790-2

Jako że nocujemy w gospodarstwie agroturystycznym, sauna dla turystów musiała być. Widzicie ją jako wzniesiony z kamienia budynek, ale drewniana sauna zajmuje tylko jego malutką część. Resztę przeznaczono na pokoje . Jeśli jest możliwość, wznosi się go blisko jeziora, morza czy potoku. Tutaj musiał wystarczyć żuraw z balią.

Przyznam, że balii nie używaliśmy: w środku były zamontowane prysznice, które dobrze chłodziły ciało. Swoją drogą śmieszna sprawa: czuje się, że jest ci bardzo gorąco i bardzo zimno równocześnie. Za pierwszym razem zaczęłam się histerycznie śmiać.

Sauny zazwyczaj budowano w oddaleniu od budynków gospodarczych: statystycznie łatwo mogły się zapalić i rozsądnie zakładano, że im dalej będą położone, tym lepiej. Dawniej w saunie (w samym budynku sauny, oczywiście nie przy rozpalonym ogniu) odbierano poród, ponieważ było to miejsce sterylne. Pewnie nie sterylne w standardach szpitalnych, niemniej wystarczające dla położnicy.

Sauna składa się głównie z dwóch części.

Najpierw mamy miejsce, gdzie wkłada się drewno do opalania. Na wyspie Saarema większość budynków wzniesiona jest z wapienia, którego jest tam pod dostakiem: w środku sauna jest drewniana.

sauna-8795

Kiedy już wszystko jest nagrzane, wchodzi się do sauny właściwej. Najgorętsze jest to miejsce w rogu (u góry). Ja sobie siedziałam na dolnych stopniach, gdzie temperatura jest nieco niższa. Nie pamiętam ile stopni było w tej saunie: dla mnie bardzo gorąco, ale koleżanka z Białorusi twierdziła, że w jej bani jest dużo cieplej:)

sauna-8794

A tutaj widzicie “palenisko” (to jest to samo palenisko, które jest na zdjęciu wyżej po prawej stronie). Węgiel polewa się wodą (on sam w sobie się nie pali oczywiście, rozgrzewa go drewno wkładane do pieca po drugiej stronie) i wtedy powstaje nam sauna parowa.

sauna-8792

Do skrapiania służy woda, która przechowywana jest w drewnianym wiadrze (zapomniałam niestety sfotografować). W drugim wiadrze stoją sobie witki, które wcześniej namaczały się w ciepłej wodzie.

Właściwie siedzisz sobie, rozmawiasz, pocisz się i co jakiś czas okładasz liśćmi.

Prosta sprawa:).

Latem też bardzo przyjemna: najpierw można się dobrze oczyścić, potem schłodzić lodowatą wodą, posiedzieć owiniętym ręcznikiem na wieczornej, chłodnej trawie i porozmawiać. Zimą też musi być całkiem niesamowicie.

Posaunowalibyście się?

 

 

Tags from the story
,