Jestem w raju, zaraz wracam.

Dzień dobry,

Pozdrawiam Was z samego południa Europy, hiszpańskiej Kordoby.
Jest tutaj jak w raju: wzdłuż chodników szpalery pomarańczowych drzew, dojrzałe pomarańcze i mandarynki leniwie toczą się po ziemi. Nocą widać błyszczące gwiazdy i półksiężyc, który odbija się w sadzawkach: tak samo świecił za czasów Awerroesa i Avicenny. W ogrodzie botanicznym fruwają zielono-żółte papugi. Rosną pomelo, mandarynki, pomarańcze. W murach wiją się dzikie kapary.

Robię niewiele zdjęć, ponieważ mój aparat nie jest w stanie objąć strzelistych palm daktylowych, uroku wąskich uliczek, unoszącego się wieczorem wąskimi uliczkami zapachu gorzkich pomarańczy, okazałych sagowców, wrażenia jakie robią szpalery cytrusów. Wszystko w aparacie wygląda zupełnie nie tak, bladziej, słabiej, mniej wibrująco.

Średniowieczni Arabowie mieli rację, Andaluzja do raj na ziemi.
Zaraz wracam.
Dokładniej w niedzielę.

ps. a stąd do Was piszę.

Tags from the story
,