Zimowe pralinki z białej czekolady ( z pysznymi dodatkami!:))




Witajcie,

Zacznę od ciekawostki: Boże Narodzenie powinno wypadać dzisiaj tj. 22 grudnia (dzień przesilenia zimowego, idealny dzień kultu bóstw słonecznych – światło pokonuje ciemność etc.) data 24 grudnia wynikła z tego, iż wtedy starożytni datowali przesilenie – dwudniowa obsuwa w obliczeniach. Przynajmniej tak mówiono mi na zajęciach dotyczących pierwotnego chrześcijaństwa. :-). Zgodnie ze współczesną wiedzą astrologiczną, neopoganie dzisiaj świętują sabat Yule.

——

Pan (wskazując na gałązki jemioły): Dlaczego to przyniosłaś?
Ja: To służy do tego, żeby się pod tym całować i być bogatym przez resztę roku.
P: Aha. I czekasz aż mystic energy na Ciebie spłynie?
J: Koniecznie. Energy of richness.
P: Ale w to nie wierzysz, tak naprawdę?
J: Ja?Ależ oczywiście że nie!
P (przyglądając mi się badawczo): Strasznie dziwna jesteś, wiesz?
———

—–
Dziś dotarłam do domu (udało mi się wsiąść “już” do drugiego pociągu). Część mojego bagażu stanowiły słodkości, które przygotowałam w Krakowie. Pralinki przygotowałam wczoraj natomiast zdjęcia dzisiaj, szybko przed odjazdem:)

Tak więc dzisiaj również bez przydługich wstępów, gdyż jeszcze zostaje mi przejrzeć propozycje na wypieki świąteczne (jutro wielkie pieczenie!:)): chciałam zaproponować Wam zimowe pralinki z białej czekolady. Przygotowuje się je dość szybko. Są łagodne w smaku, lekko przypominają pralinki Rafaello – myślę, że przypadną do gustu nawet tym, którzy nie lubią białej czekolady.

Masę pralinkową przygotowałam na bazie przepisu Asi na trufle z serkiem mascarpone (z pewnością go nie wyczujecie, nadaje jednak pralinkom fantastyczną, kremową fakturę!). Do masy dodałam nieco masła, aby lepiej tężała oraz doprawiłam ją świeżo startą gałką muszkatołową (dla mnie ma lekko cytrusowy zapach, jest o wiele subtelniejsza od gałki już sproszkowanej) natomiast do środka włożyłam migdały (i/lub) żurawinę.



Pralinki otoczyłam w grubych płatkach kokosowych – jeśli macie możliwość ich zdobycia polecam, ponieważ smakują nieco inaczej niż wiórki kokosowe, można w nich wyczuć delikatną, orzechową nutę. I cudownie chrupią:) Można zrobić dodatkowo polewę z białej czekolady, ale moim zdaniem to już za dużo słodkości:)

Przygotowane słodycze należy przechowywać w lodówce. Pralinki wydają mi się ciekawą propozycją nie tylko na Boże Narodzenie ale nawet bardziej na Sylwestra czy nadchodzący karnawał..

Polecam!

* przygotowałam podobną wersję pralinek z czarną, gorzką czekoladą. Dziś robiłyśmy z siostrą, była szczęśliwa, bo mogła sobie całą buzię wysmarować czekoladą;) Być może jutro na szybko przygotuję zdjęcie także tych czekoladowych pralinek:)

ps. jutro pokażę Wam gustowną choinkę ubraną wg. mojej siostrzyczki. Styl? Minimalistyczny. :)



Zimowe pralinki z białej czekolady:
(na około 15 małych sztuk)

100 g białej czekolady
125 g serka mascarpone
3 łyżki cukru pudru
50 g masła

dowolnie:
łyżka ekstraktu waniliowego dobrej jakości (mam domowy, na bazie alkoholu)
lub łyżka alkoholu (whiskey, cointreau etc.)
starta gałka muszkatołowa

dodatki:
żurawina,migdały

do obtoczenia , dowolnie:
płatki kokosowe, wiórki kokosowe, płatki migdałowe

+ ewentualnie małe papilotki

Przygotowujemy masę.

Czekoladę i masło topimy w kąpieli wodnej (miska metalowa nałożona na garnek z gotującą się wodą, ale tak aby nie dotykała wody) lub w mikrofali ( ale ostrożnie, mi się czekolada raz przypaliła, pachnie paskudnie!). Odstawiamy do lekkiego ostygnięcia.

W osobnej misce miksujemy mascarpone z cukrem pudrem. Robimy to porządnie, aż masa będzie lekka i puszysta (miksowałam około 5 minut mikserem planetarnym, ręcznym można troszkę dłużej). Powoli wlewamy przestudzoną (ma być ciepła ale nie gorąca) masę czekoladowo-maślaną. Dodajemy przyprawy.Miksujemy aż składniki się połączą i uzyskamy gładką konsystencję.

Studzimy masę i wkładamy na minimum godzinę do lodówki (spokojnie można trzymać dłużej). Bierzemy niecałą łyżkę masy, dodajemy bakalie i formujemy kulki, które otaczamy w wybranych dodatkach. Wkładamy do papilotek i chłodzimy przez noc. Przechowujemy w lodówce.

Z pewnością nie pobędą tam zbyt długo.

Pozdrawiam!