Pomóż wybrać olejki eteryczne do mojego sklepu!

Dzień dobry,

Dzisiaj mam dla Was bojowe zadanie, jak mawia moja Ciocia!

Stali czytelnicy (zwłaszcza Ci, którzy zaglądają na Facebooka) na pewno wiedzą, że przymierzam się do otwarcia sklepu z olejkami eterycznymi, które będę sprzedawać pod własną marką.

Będą to olejki wyjątkowe. Tylko takie, które mnie zachwyciły, których sama używam, bądź co do właściwości których mam szczególne przekonanie (a nie używam, bo np. nie potrzebuję albo mam inny typ skóry). Wiele z nich jest praktycznie nieznanych i/lub niedostępnych na rynku polskim albo są dostępne w jakości od beznadziejnej/podłej po średnią.

Będą wybrane spośród bardzo mocno wyselekcjonowanych dostawców i wielu próbek. W małej ilości i tylko takiej jakości, która mnie satysfakcjonuje. Jeśli dany olejek konkretnej jakości się skończy to trudno, nie będzie już dostępny. Nie ma to nie ma. Planuję też, kiedy się rozkręci, krótkie serie mieszanek aromaterapeutycznych (np. po 30 sztuk), ale to kiedyś, kiedyś. . Dodatkowo opakowane tak jak na to zasługują i tak jak nikt na świecie tego jeszcze nie robił, będziecie mogli w ciemno zamówić na prezent (ale o tym innym razem).

Na końcu posta znajdziesz ankietę:)

Powiem wprost: pomysł zaczął kiełkować w mojej głowie prawie rok temu, bo mam już dość zamawiania olejków najwyższej jakości zza granicy i czekania na przesyłkę (dodatkowo cena razem z podatkiem i przesyłką jest zabójcza) albo szukania takich, których  nigdzie nie można dostać, bo są mało znane. Stwierdziłam samolubnie, że sprowadzę sobie sama i będę miała duże ilości do własnego wykorzystania:-). Łatwiej było powiedzieć, niż zrobić, bo do tej pory ściągam próbki i jeszcze nie mam kompletu! :)

Od tego czasu ciągle zamawiam próbki z różnych stron świata, rozmawiam z producentami i dostawcami (którym dziękuję za świętą cierpliwość, niektórzy pewnie mają mnie już dość:)) oraz wydaję małą fortunę na badania laboratoryjne. Ale, oto nadszedł ten czas, że jestem coraz bliżej otwarcia!

I tutaj potrzebuję Waszej pomocy.

Na początek będą dostępne trzy olejki. Jesienią wprowadzę kolejne trzy, idealne na sezon przeziębieniowy, ale to pieśń przyszłości. Teraz skupiamy się na pierwszej trójce.

Dwa już wybrałam (to pierwsze dwie pozycje w dalszej części postu), natomiast ciągle waham się co do trzeciego – jestem bardzo ciekawa, co o tym myślicie!

Od razu powiem, że olejki będą jakości premium i ich przewidywana cena będzie wahać się od około 60 do 200 złotych. Póki co, nie chcę przekraczać tej granicy cenowej (chyba, że kiedyś poszalejemy z olejkiem różanym czy innymi w podobnych cenach) i wiem, że będę w stanie zaoferować Wam w tym przedziale naprawdę ciekawe olejki świetnej jakości. Tam gdzie to możliwe, będę chciała Wam zaproponować większe buteleczki (po 10 – 15 ml), zamiast standardowych 5ml w których sprzedawane są często olejki podobnej klasy.

Dodam tutaj, że będzie na pewno bardzo fajna oferta w przedsprzedaży, ze sporym rabatem oraz – przed otwarciem sklepu – duży konkurs, tak, żeby każdy miał szansę skosztować, bez względu na zasobność portfela:-).

Tymczasem, zastanówmy się razem, co mogłoby być trzecią gwiazdą w zestawieniu!

Żeby było łatwiej, oprócz swoich komentarzy dodaję gwiazdki oznaczające przewidywaną cenę (razem z opakowaniem i wysyłką)

* –  50 – 100 zł

** – 100 – 200 zł

*** – 100-200, ale mała objętość

Zaczynamy?

[kolejność losowa:-))]

Olejek lawendowy

Lawenda pędy

Król aromaterapii o niezwykle szerokim działaniu (od uspokajającego przez łagodzące i kojące- będziemy jeszcze o tym pisać). Właściwie “olejek codzienny”. Używam non stop: do masażu aromaterapeutycznego, na rany, do dyfuzowania i podczas opieki nad chorymi członkami rodziny.  Szukam lawendy najwyższej jakości, o słodko-miodnym profilu zapachowym (mniej kamforowym i “zielnym” a mocniej słodkim, zobaczycie zresztą co miałam na myśli). Mam na razie na oku jedną, jednak aktualnie jesteśmy w środku żniw lawendowych i jestem na etapie rozmów z kilkoma dodatkowymi producentami. Wstrzymałam się z decyzją o zakupie, bo chcę dla Was mieć najświeższą i najwyższą jakość, a może coś fajnego nam wpadnie akurat jeszcze, więc po co się spieszyć. Trzeba wyszukać najlepsze, prawda?:).

Przewidywana cena: *

Olejek z kadzidłowca: Frankincense.

kadzidlo-pali-sie

Olejek, który zabrałabym na bezludną wyspę, nawet lawendowy dla niego zdradzę. Aromaterapeuci czasem mówią, że jest to “olejek na wszystko” i mają wiele racji. Super jako dodatek do kremów (idealny olejek “przeciwstarzeniowy”), super jako olejek terapeutyczny (w doświadczonych rękach używany doustnie, podjęzykowo, a nawet doodbytniczo w ciężkich chorobach), super dla pacjentów onkologicznych (mnóstwo badań w tym temacie). Bardzo dobrze tolerowany.

Można spotkać różne olejki kadzidłowe (nie będę tutaj wchodziła w gatunki kadzidłowca, to przy innej okazji),  o różnej jakości (te, które próbowałam z polskich są takie sobie)  oraz o różnych profilach zapachowych.  Mogą pachnieć mocno kościelne, mogą pachnieć dymem i ogniskiem, mogą pachnieć dziwnie, mogą pachnieć mocno drzewnie i “ostro” (taki bardzo ostry, penetrujący zapach).

Ten, który bym Wam proponowała, oprócz jakości premium i ma fantastyczny profil zapachowy: tylko lekko kościelny, drzewny, dymny (ale leciusieńko tylko), głęboki, trochę mistyczny, ale z cytrusowym podtonem. Bardzo ciekawy.

Przewidywana cena: ** (raczej droższy, chociaż gdybym się decydowała, to być może byłyby dwie wielkości)

Olejek z rumianku rzymskiego

Bardzo cenny w aromaterapii olejek, praktycznie niedostępny w Polsce. Świetny olejek łagodzący i kojący podrażnienia. Fantastycznie nawilża skórę (i rzeczywiście, kiedy robię miodowanie twarzy z dodatkiem rumianku rzymskiego, to buzia jest naprawdę super!). Często rekomendowany przez aromaterapeutów dla małych dzieci (rzadko uczula – dużo rzadziej niż zawierający azulen olejek z rumianku pospolitego). Używa się go synergicznie z lawendą, zwłaszcza w stanach depresji, niepokoju ale też u osób obłożnie chorych.

Ma jednak pewien minus: baardzo specyficzny zapach, wcale nie rumiankowy i osoby, dla których aromaterapia to “ładne zapachy do pomieszczeń” mogą się zawieść. Pachnie na początku bardzo słodko, mdło, a potem robi się migdałowy i jakby nie wiem.. “trawiasty” z zaciągiem “szpitalnym”. Nie umiem tego lepiej wyjaśnić, wybaczcie:)

Mi nie przeszkadza i lubię ten zapach, ale mówię od razu, że jest bardzo … specyficzny i nie każdemu pasuje (ale bardzo fajnie łączy się np. z cytryną w powietrzu czy z lawendą, jeśli rumianku nie lubicie).

Podsumowując: bardzo dobry i cenny olejek, rzadko spotykany, natomiast do zapachu trzeba się przyzwyczaić. Olejek drogi, raczej w mniejszym opakowaniu byłby dostępny (5ml), ale to jeszcze nie jest przesądzone.

Olejek z klasy drogich.

Przewidywana cena: **

Olejek cytrynowy

(tak, wiem, że na zdjęciu są pomarańcze, ale nie mam ładnych cytryn:))

czerwone-pomarancze-ciasto-8624

To jest olejek, którego na początku nie chciałam Wam nawet proponować z prostego powodu: będzie dla mnie w sprzedaży największym problemem:-).

Dlaczego? Nawet nie dlatego, że to byłby olejek najtańszy w kolekcji, ale dlatego, że olejki cytrusowe mają krótką praktyczną datę ważności (tak maks do dwóch lat, nawet lepiej 1.5 roku, im szybciej je zużyjecie tym lepiej) ponieważ szybko się utleniają. Są olejki, które mogą być przechowywane w odpowiednich warunkach latami (kadzidło, mirra, olejki zielne typu tymianek, rozmaryn itp., nawet lawenda i inne kwiatowe bardzo dobrze się trzymają), ale olejki cytrusowe do tej grupy nie należą. Po prostu relatywnie szybko się utleniają i tracą na jakości.

Najlepiej żeby były przechowywane w lodówce, więc musiałabym specjalnie dla niego kupić lodóweczkę:). Oczywiście żaden ze sprzedawców przy zdrowych zmysłach nie trzyma tych olejków w lodówce (myślę, że nikt totalnie tego nie robi), ale ja to ja i sumienie mi nakazywałoby zakupić takową: nawet jeśli w przesyłce swoje olejek przeżyje, to na pewno lepiej mu będzie leżeć w chłodzie.

Mam bardzo dobrą cytrynę (z południa Europy) od dostawcy, który sprzedaje ją firmom produkującym żywność (jako dodatek do aromatyzowania), co jest super (w praktyce oznacza to, że można nią aromatyzować potrawy, dodawać do soków po kropelce – dwóch, koktajli antyoksydacyjnych itp. – sama tak robiłam). Problem jest w tym, że oficjalnie nie będę mogła pisać, że jest to olejek spożywczy. Dodam na marginesie, że absolutnie nikt nie pisze oficjalnie, że ma olejki do stosowania wewnętrznego  (o tym innym razem zresztą).

Olejek cytrynowy ma krótką datę ważności

Powód jest prozaiczny: specjalnie dla tej cytryny, musiałabym po pierwsze wytłumaczyć Sanepidowi w mojej miejscowości co to są olejki eteryczne i że mogą być stosowane spożywczo (byłam osobiście, próbowałam, ale panie z sanepidu miały doświadczenie tylko z aromatami do ciast i nie bardzo wiedziały o co chodzi), następnie przystosować cały osobny budynek do przelewania tylko tego jednego olejku (w tym zainstalować trzy zlewy, kafelki, zrobić “linię produkcyjną przepakowania” itp),  uruchomić milion procedur etc. i w dodatku modlić się, żeby ktoś nie wypił całej buteleczki (przecież to tylko kilka kropelek się używa) i nie dostał uczulenia.

Tak więc, gdybyśmy zdecydowali się na cytrynę, to możecie mi zaufać, że byłaby dobra i że akurat ta mogłaby być stosowana do gotowania (oczywiście z umiarem:)).

Dodatkowo ładnie pachnie, świetny do różnych mieszanek zapachowych, dyfuzowany fantastycznie odświeża mieszkanie i dodaje energii.

Do domowych kosmetyków nadaje się jednak tak sobie, ponieważ

A) Olejek cytrynowy jest uczulający (w dużych ilościach skóra nas będzie piekła)

B) Jest też fotouczulający czyli nie można go dodawać do kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji skóry za dnia (jeśli znajdziecie takie przepisy w internecie, omijajcie je szerokim łukiem).

Jak widzicie – kawa na ławę:)

Uff, tyle o cytrynie:)

Przewidywana cena: * (najtańszy ze wszystkich)

Z tych kwiatów nie ma olejku, ale są ładne:)

kwiaty1

 

Olejek z oregano

Co prawda nie należy do moich ulubionych (osobiście preferuję tymianek, ale to kwestia preferencji głównie, bo te olejki stosuje się zamiennie w dużej mierze), ale wiem, że jest bardzo mocno przebadany i po prostu często pytacie mnie o niego na warsztatach kosmetycznych i w mailach, bo szukacie olejku ze sprawdzonego źródła. Olejku z oregano należy używać rozważnie: wiem, że często jest stosowany wewnętrznie, natomiast nie  zawsze dobrze i nie zawsze roztropnie.

Zarówno tymianek jak i oregano wbrew pozorom lepsze są w formie łagodniejszej (stosowane wewnętrznie przez długi czas mogą niszczyć wątrobę).

Miałabym dla Was bardzo dobre oregano z upraw certyfikowanych* o bardzo przyjemnym, słodkim zapachu (oregano czasem jest mocno – ostro – zielne), ale równocześnie nadzwyczaj mocne i mega wydajne. Zdecydowanie nie do nakładania bezpośrednio na skórę (lawendę, kadzidłowiec czy rumianek rzymski nakładałam bezpośrednio na skórę bez najmniejszego problemu, wielokrotnie, powiedzmy, że nie zawsze jestem w zgodzie z oficjalną aromaterapią;)), ale to oregano jest tak mocne, że serio – nie polecam bez rozcieńczenia.

W skrócie: mogłabym Wam zaoferować bardzo dobrze pachnący (jak na oregano, serio pachnie super słodko!), niezwykle mocny i wydajny olejek. Myślę, że w cenie około 120 zł za 15 ml i to powinno wystarczyć na bardzo długo: ja ledwo zużyłam 5 ml przez rok.

Powiem Wam jednak od razu, że wbrew temu co piszą w internecie, nie poleciłabym tego olejku dla małych dzieci. Jest po prostu za mocny. Dla dzieci, osób starszych oraz bardzo osłabionych będę miała jesienią specjalny rodzaj olejku tymiankowego ( nikt w Polsce z tego co mi wiadomo nie ma sprzętu do tego konkretnego typu destylacji), ale to dopiero jesienią.

Także, jeśli głosujecie za oregano to bierzcie pod uwagę, że to nie jest najlepsza opcja dla małych dzieci, że to konkretne jest bardzo mocne i wydajne oraz trzeba je używać ostrożnie.

* dlaczego nie wszystkie olejki są z upraw certyfikowanych? To temat na inny post, ale w skrócie.

Offtopic o certyfikatach eco, bo to Was może interesować

Skoro jesteśmy ze sobą totalnie szczerzy, to parę słów o certyfikacji i o tym, czy moje olejki będą “jakoś” certyfikowane i dlaczego tak albo dlaczego nie?

Sprawa jest prosta: uprawy certyfikowane robi się zazwyczaj dla dużych plantacji w Europie (np. to się opłaca dla lawendy, na którą jest duży zbyt): proces certyfikacji jest żmudny i drogi.Wielu drobnych producentów nie ma certyfikatu bo 1. ich na to nie stać 2. nie potrzebują tego (mają dobry towar albo trudno dostępny towar,  a dobry towar = kupiec się znajdzie i bez certyfikatu) 3. bo produkują tak mało surowca (np. destylarnie rodzinne), że to nie ma sens. Dodatkowo,  olejki pochodzą z różnych stron świata, często z miejsc, gdzie certyfikacja po prostu nie istnieje.  Spróbujcie pojechać np. do upadłego państwa Somalii, gdzie ledwo funkcjonuje transport i zapytać ich, czy mają może certyfikat ecocertu (to nic, że są z definicji eco). Naturalne olejki wysokiej jakości nie mają prawa zwierać pestycydów i fungicydów.

Certyfikacja nie jest koniecznie potrzebna, często wręcz nie jest możliwa. Ja jednak na wszelki wypadek tam gdzie to jest możliwe i olejek spełnia wszystkie moje oczekiwania  (bo certyfikowane eko nie zawsze oznacza, że jest dobrze wydestylowany, często), wybieram ten z certyfikatem (pomimo, że są to olejki droższe, co oczywiste). Na pewno dużą wagę będę przykładać przy tej sprawie przy roślinach pozyskiwanych ze stanu naturalnego, ale na razie nas to nie dotyczy.

Olejek z melisy

Często mnie pytacie o olejek melisowy. Naprawdę często.

Prawda jest brutalna. W większości olejek melisowy dostępny w Polsce jest zafałszowany. To jeden z najdroższych olejków (oczywiście nie tak jak róża czy neroli, ale dużo droższy niż taka lawenda, oregano czy nawet rumianek) i nie ma prawa kosztować 10 zł za mililitr.

Litr olejku z melisy kosztuje małą fortunę (to są koszta idące w tysiącach dolarów): melisa to jedna z najmniej olejkodajnych roślin, jest jej naprawdę mało, zamówienia trzeba kontraktować wcześniej i generalnie bardzo trudno jest dostać czystą melisę. Gdybym ją sprowadzała to koszt byłby w okolicach 200 zł za 5 ml (co i tak jest preferencyjną ceną, jeśli porównacie z wiodącymi markami olejków eterycznych), o ile można by go jeszcze zamówić w tym roku.

Dodaję jednak do listy, ponieważ o niego pytacie:)

Rozważałam jeszcze kilka cennych olejków, które chciałabym mieć w ofercie, ale jako że nie mam jeszcze próbek (zastanawiam się mocno nad olejkiem czystkowym, ale nie mam jeszcze kompletu próbek, więc pewnie to pieśń przyszłości – też jest dość drogim i rzadkim olejkiem) , nie będziemy ich dobierać do TOP3. Może innym razem!:)

To co, głosujemy?

Głosowanie na pewno da mi pogląd, jakie macie preferencje czy potrzeby (nawet jeśli nie jesteście aktualnie na kupnie, będę wiedziała co może Was interesować w przyszłości). W komentarzach możecie również wpisywać swoje typy! Szukanie idealnych olejków eterycznych może trwać bardzo, bardzo długo, dlatego jeśli chcecie coś ekstra, mogę się powoli zacząć rozglądać, na następny raz!:)

Dziękuję!

Oczywiście, jeśli macie jakieś inne życzenia lub pomysły, czekam na komentarze!:)

 

Podobał Ci się ten post? Podaj dalej!