Olejki aromatyczne: bezpieczeństwo używania - Klaudyna Hebda Blog

Olejki aromatyczne: bezpieczeństwo używania

Kategorie:
Podziel się z innymi:

Dzień dobry,

Dzisiaj chciałam zaprosić Was do dalszej lektury serii o olejkach aromatycznych/aromaterapeutycznych. Jeśli do tej pory nie znudził Was temat, dzisiaj będzie bardzo praktyczny post, dotyczący zastosowania olejków. Tym razem post będzie praktycznyi będzie dotyczył reguł bezpieczeństwa związanych z używaniem olejków.

Olejki aromatyczne, zwłaszcza te klasy terapeutycznej o potężnym działaniu, to sama esencja, czasem kilogramów roślin. Warto to sobie uświadomić i podchodzić do nich z respektem. Mało rzeczy irytuje mnie tak, jak receptury, gdzie wrzuca się lekką ręką mnóstwo olejków, nie patrząc na to, jakiego są rodzaju. To, że coś jest naturalne, nie znaczy z definicji, że jest zupełnie bezpieczne. Słońce również jest naturalne, jednak, jeśli będziemy zbyt długo na nim wystawać, może się to skończyć w nieprzyjemny sposób (i nie zawsze naturalny balsam po opalaniu wystarczy, by nam pomóc).

Stąd też dzisiaj parę słów o regułach bezpieczeństwa w stosowaniu olejków. Olejki mogą być fantastyczną sprawą. Jednak jeśli chcemy stosować je na dłuższą metę, warto wiedzieć o nich kilka rzeczy.

Z tego postu dowiecie się:

  • jak prawidłowo obchodzić się z olejkami,
  • co o olejkach powinny wiedzieć przyszłe mamy,
  • jakie olejki można stosować w przypadku małych dzieci,
  • czy olejek można pić,
  • jaki olejek jest najczęstszą przyczyną zatruć,
  • i kilka innych ciekawostek.

Zapraszam!

 

Zanim zaczniemy, małe oświadczenie, tak jak przy hyzopie: to nie jest porada lekarska, ale hobbistyczno – informacyjny wpis :-)

Jeśli, tak jak ja, chcecie wydobyć z olejków to, co najlepsze, warto pamiętać o dwóch rzeczach:

  • olejki naturalne, zwłaszcza wysokiej klasy, mają duży wpływ na kondycję psycho – fizyczną i rzeczywście bardzo mocne działanie. Traktujemy je z szacunkiem,
  • olejki są ogólnodostępne i kupują je w większości ludzie nie mający dużej wiedzy na ich temat. Nic w tym złego i fajnie, że są łatwo dostępne, jednak warto pamiętać o pewnych zasadach bezpieczeństwa.

Olejki (oprócz tych o bardzo silnym działaniu, jak np. olejek hyzopowy) są dość bezpieczne w użyciu – raczej nie ma informacji o ich przedawkowaniu. Istnieją jednak specjalne wskazania takie jak ciąża czy epilepsja, kiedy olejki powinno traktować się ze specjalnym respektem i umiarem.

 

Olejki aromatyczne – ABC bezpieczeństwa

Olejki aromatyczne dość trudno przedawkować (o czym dalej) i jeśli używamy tych podstawowych (rozmaryn, tymianek, lawenda, bazylia, rumianek, mięta) nie powinniśmy mieć problemów. Należy pamiętać o tym, że:

  • olejków nie stosujemy bezpośrednio na skórę – zawsze je rozcieńczamy. Olej, w którym rozcieńcza się olejki, to tzw. olej nośnikowy. Często jest to olej migdałowy albo z orzechów włoskich, ale w razie potrzeby rzepakowy też się nada :-).
  • zanim zastosujemy olejek, wykonujemy sobie test skórny i sprawdzamy, czy nas nie uczuli. To naprawdę jest ważne. Zdarzyło mi się, że olejek lawendowy jednej firmy powodował czerwone plamy/podrażnienia (zużyłam go potem do sprzątania), zaś innej: zupełnie bezproblemowo mogłam aplikować.
  • jeśli pracujemy z olejkami (zwłaszcza w taki sposób, że wkładamy ręce, np. przy myciu podłóg) wkładajmy rękawiczki – olejki mogą podrażnić skórę.
  • nie używamy za dużo olejków: mniej znaczy więcej. W dużej ilości mogą wywołać reakcję alergiczną. W końcu są pozyskane z olbrzymiej ilości kwiatów/ liści etc.
  • nie smarujemy sobie buzi czy skóry olejkami w słoneczny dzień: mogą nas poparzyć.
  • nie smarujemy buzi olejkami fototoksycznymi, zwłaszcza cytrusowymi (więcej w dalszej części).
  • olejki są łatwopalne, nie dodajemy ich w dużej ilości np. do świeczek, nie stawiamy przy ogniu (np. romantycznym kominku do aromaterapii).

 

Olejkowe BHP w pytaniach i odpowiedziach, czyli przypadki mniej lub bardziej popularne :-)

Poniżej zamieściłam garść informacji z olejkowego BHP.

Znajdziecie tutaj informacje dotyczące codziennego stosowania olejków (co się stanie, jeśli olejek wpadnie do oka), jak i poświęcone przypadkom bardziej specyficznym, z którymi spotykają się aromaterapeuci (np. zatruciom olejkami). Nie napisałam tego, żeby Was wystraszyć, ale wychodzę z założenia, że warto wiedzieć :).

Olejek wpadł mi do oka. Co mam zrobić?

Na to pytanie musiałam odpowiedzieć sobie sama. Wbrew pozorom dość często może się zdarzyć, zwłaszcza, jeśli czyścicie dom z użyciem olejków i potem zatrzecie oko. To piecze i jest bardzo nieprzyjemne.

Jeśli olejek wpadnie w okolice oka, nie polecam przemywania oka wodą! Olejki, tak jak każdy olej, nie rozpuszczają się w wodzie. Tylko rozmażemy sobie szczypiący płyn.

Olejki najlepiej przemywać mlekiem (emulsja) albo jakimkolwiek olejem na waciku – ten drugi sposób moim zdaniem jest nawet lepszy.

Jeśli wpadł nam bezpośrednio do oka w większej ilości (mi się osobiście nie zdarzyło, a zdarzyły mi się różne rzeczy :)), najpierw przemywamy wodą, żeby pozbyć się nadmiaru olejku. Potem postępujemy jak wyżej: mleko albo olej. Rzepakowy, słonecznikowy, oliwa – wszystko jedno.

Przeczytałam też o przypadkach zatarcia genitaliów stężonymi olejkami. To kolejne pytania z cyklu kto i dlaczego ;). Są olejki pomagające w zwalczaniu bakteryjnych infekcji intymnych, ale nie nakłada się ich bezpośrednio. W tym przypadku postępuje się podobnie jak z okiem.

Chcę stosować olejki w domowych kosmetykach. Jakich olejków mogę użyć?

Zacznijmy od tego, jakich nie można.

Nigdy, przenigdy nie nakładajcie sobie – zwłaszcza na buzię – olejków fototoksycznych jeśli planujecie wyjść na pole w słoneczny dzień. Możecie nabawić się brzydkich plam, które bardzo ciężko jest usunąć.

Olejki cytrusowe są fototoksyczne!

Do olejków fototoksycznych należą głównie olejki cytrusowe (olejek cytrynowy, olejek pomarańczowy, grejfrut) oraz olejek z korzenia arcydzięgla. Jeśli nie jesteście pewni fototoksyczności, zawsze warto sprawdzić, albo zapytać sprzedawcy!

Widziałam w sieci kilka receptur na kremy (też do twarzy) z olejkiem cytrynowym. To jeden z najczęściej wykorzystywanych olejków, ładnie pachnie i wcale się nie dziwię, że się go chętnie dodaje. Ale proszę, nie róbcie tego w przypadku kremów na dzień. Zimą, jeśli siedzicie cały dzień na uczelni czy w pracy, nie ma takiego problemu, ale latem, lepiej nie ryzykować.

Złym pomysłem jest też dodawanie olejków przyprawowych (cynamon, imbir, goździki), ponieważ mogą podrażniać i szczypać skórę.

Dodatkowo, olejki do kosmetyków najpierw testujemy na skórze – część może nas podrażnić. Zawsze dobrze jest zacząć od niewielkiej ilości (kilka kropel na 100 ml), niż ryzykować podrażnienie. Dlatego też podchodzę z dystansem do kremów napakowanych zapachami. Mniej znaczy więcej.

Czy mogę dodawać olejki eteryczne do mydeł domowej produkcji?

No dobrze, nikt mi nie zadał tego pytania i nie sądzę, że ktoś chciał mi je zadać :-).

Moje mydełka z olejkiem lawendowym :)

mydełko lawendowe

 

Ale dla porządku i własnego spokoju napiszę: tak. Aczkolwiek wiele olejków, zwłaszcza należących do olejków kwiatowych (np. popularny lawendowy) przyspiesza etap gęstnienia mydła i trzeba uważać przy ich dodawaniu. Również tutaj dodaje się niewiele olejku.

Do mydeł można dodawać olejki cytrusowe, ponieważ i tak je z siebie zmywamy :-)

Olejki aromatyczne dla kobiet w ciąży: Czy kobiety w ciąży mogą stosować olejki aromatyczne?

Przyszłe Mamy powinny zachować szczególną ostrożność w stosowaniu olejków. Zdjęcie (licencja CC) – Wong Mai Teng.

stosowanie olejków u kobiet w ciąży

 

Generalnie olejki aromatyczne są bardzo skoncentrowanymi substancjami, które naprawdę działają. Istnieje lista olejków, których nie powinno się przyjmować w ciąży – jest dość długa, dlatego, jeśli nie jesteście pewne, warto każdy olejek sprawdzić w specjalistycznym opracowaniu (polecam “Pachnącą aptekę” W. Brud).

Szczególną uwagę na używanie olejków powinny zwracać Mamy w pierwszym trymestrze ciąży, ponieważ niektóre olejki (np. hyzopowy) używane w nadmiarze, mogą powodować skurcze macicy.

Olejki nie polecane w ciąży – zwłaszcza w pierwszym trymestrze (lista nie jest kompletna, jeśli nie jesteś pewna – sprawdź w literaturze!). Lista opiera się na “Pachnącej aptece” W. Brud i jest dość restrykcyjna. W innej literaturze spotkałam się np. z tym, że można stosować olejek lawendowy czy rumiankowy, ale lepiej dmuchać na zimne! Dodam tutaj, że książka traktuje o olejkach przyjmowanych w celach terapeutycznych, więc chyba nie chodzi o jednorazowe zastosowanie do kominka. Niemniej producenci często dla spokoju prawnego jak sądzę, zastrzegają: “jeśli jesteś w ciąży, skonsultuj się z lekarzem”. Ciekawe ilu w Polsce jest ginekologów, którzy mogą w tej sprawie doradzić :-)

Wśród olejków nie polecanych w ciąży jest olejek:

  • z korzenia arcydzięgla
  • cyprysowy
  • hyzopowy
  • jałowcowy
  • z kopru włoskiego
  • krwawnikowy
  • lawendowy (z tą informacją spotkałam się tylko w publikacji W. Brud) – nie jest polecany w pierwszych tygodniach ciąży, szczególnie po poronieniu
  • majerankowy
  • melisowy
  • miętowy
  • rozmarynowy
  • różany
  • z rumianku pospolitego i rzymskiego

Może nie w temacie ciąży, ale w temacie kobiecym! Olejek geraniowy: może zaburzać działanie tabletek antykoncepcyjnych, ponieważ stymuluje produkcję estrogenu (co jest przydatne w przypadku menopauzy).

 

Olejki aromatyczne dla dzieci. Czy olejki aromaterapeutyczne można stosować u dzieci/niemowląt?

To kwestia bardzo indywidualna. Jeszcze kilka (około 10 lat temu) stosowanie olejków aromatycznych dla dzieci (także poniżej pierwszego roku życia) nie podlegało dużej dyskusji. W bardziej współczesnych opracowaniach o aromaterapii podaje się informację, że olejki aromatyczne stosuje się u dzieci powyżej drugiego roku życia. Jest to związane m. in. z coraz większą ilością alergii. Na studiach dowiedziałam się nawet, że odchodzi się od przemywania niemowlętom oczu rumiankiem, ponieważ może to prowadzić do alergii. Niektóre firmy zastrzegają wręcz, że ich olejki można stosować od 2 roku życia.

Olejki aromatyczne dla niemowląt stosuje się bardzo ostrożnie (zdjęcie Klaus Sandrini, CC)

stosowanie olejków u niemowląt

 

Za bezpieczne i przyjazne dzieciom olejki uważa się głównie:

  • z rumianu rzymskiego, zwanego też szlachetnym (Chamaemelum nobile)
  • z rumianku pospolitego, zwanego też niemieckim (Matricaria chamomilla L.)
  • lawendowy
  • koperkowy
  • z krwawnika

Ponieważ olejki są bardzo intensywnymi substancjami, nie wolno zostawiać kominka aromaterapeutycznego w pokoju, gdzie śpi malutkie dziecko. Nawiasem mówiąc, używanie kominka nie jest najlepszym pomysłem na rozproszenie olejku, ponieważ istnieją lepsze sposoby.

Dzieci, szczególnie do lat dwóch, (później też) nigdy nie smarujemy olejkami bezpośrednio na skórę. Olejki zawsze powinny być rozcieńczone w olejku nośnikowym (np. ze słodkich migdałów).

Szczególnie dla dzieci, wybieramy olejki najlepszej jakości.

Czy olejki można jeść/spożywać?

Zdania na ten temat są podzielone. Generalnie istnieją dwie szkoły:

  • jedna mówi, że olejki można spożywać w celach leczniczych (zwłaszcza aromaterapeuci ze Stanów Zjednoczonych). Jednak raczej nie robi się tego samemu. 
  • druga twierdzi, że olejki należy stosować jedynie zewnętrznie. Tego zdania trzyma się część aromaterapeutów brytyjskich oraz Polskie Towarzystwo Aromaterapeutyczne. Tę wersję można usłyszeć na wykładach o aromaterapii.

Jak to zwykle bywa, prawda pewnie leży gdzieś po środku i musicie sami zdecydować, co Wam odpowiada. Osobiście postrzegam sprawę tak:

Z jednej strony, przemysł spożywczy jest największym odbiorcą olejków aromatycznych(zarówno naturalnych jak i syntetycznych) – więc i tak w jakiś sposób je spożywamy. Osobiście nie waham się użyć olejku dobrej jakości do celów kulinarnych – bardzo chętnie dodaję do ciasteczek kilka kropli olejku lawendowego. Do gotowania używa się niewielkich ilości olejków, stąd też nie stanowią zagrożenia dla zdrowia.

Inny przykład spożywania olejków: kto z nas nie pił kropli żołądkowych, pełnych olejku miętowego?

Jeśli chodzi o zastosowanie kulinarne czy inne, wewnętrzne, wybierałabym tylko olejki najlepszej jakości (tutaj https://klaudynahebda.pl/aromaterapia-olejek-eteryczny/ możecie przeczytać więcej jak wybrać naprawdę dobry olejek dla siebie ). Olejki do gotowania czy spożywania zawsze podaje się w stanie rozcieńczonym.

Z drugiej strony, olejki są substancjami bardzo mocnymi i raczej nie leczyłabym się sama (zwłaszcza w chorobach przewlekłych) dawkami doustnymi. Szczególnie, gdy  chodzi o olejki o mocnym działaniu (np. anyżkowy). Zwłaszcza, że dawki olejków mogą się różnić i nie ma jednego schematu dawkowania doustnego dla wszystkich olejków. Wiem, że w Internecie takie schematy można znaleźć. Bądźmy rozsądnymi ludźmi i nie kładźmy spożywania olejku z rumianku obok olejku hyzopowego czy cedrowego (gdyby ktoś chciał z jakiś dziwnych powodów je spożywać). Dodatkowo, dawkę terapeutyczną przepisuje się ze względu na rodzaj olejków oraz masę ciała pacjenta. Tym bardziej nie polecam dłużej, samodzielnej zabawy – zwłaszcza przy olejkach uważanych za bardzo mocno działające (np. tujowy, cedrowy, anyżowy, hyzopowy).

 

Przykład (prze)dawkowania olejku

Dawka śmiertelna olejku szałwiowego dla osoby ważącej 60 kilogramów to 170 mililitrów, zaś dawka śmiertelna rumianku rzymskiego przypadająca na tę samą wagę to 570 ml. Oczywiście fizycznie nie da się wypić takiej ilości, ponieważ czyste olejki są obrzydliwe w smaku (no, chyba, że jakieś głupie wyzwanie na YouTube, typu cynamon challenge), jednak podaję ją po to, żeby można było zobaczyć, jak duże są różnice w dawkowaniu.

Nikogo nie zachęcam do przyjmowania olejków doustnie, ale dla zaspokojenia naszej ciekawości :). Wewnętrznie zdecydowanie nie powinno się stosować żywic oraz olejków:

  • pozysykiwanych z gm
  • w formie absolutów (olejki rozpuszczone m. in. w alkoholu, stosowane głównie w perfumerii)
  • standaryzowanych np. dla przemysłu perfumiarskiego

Skoro jesteśmy przy doustnym stosowaniu – czy olejkami można się zatruć?

Patrz: punkt powyżej.

Olejków stosowanych zewnętrznie raczej nie da się przedawkować: są po kilku godzinach usuwane z naszgo krwiobiegu. Wewnętrznie są dość obrzydliwe w smaku. Jednak, ku zdziwieniu naukowców, zwłaszcza w Australii notuje się sporo zatruć olejkiem eukaliptusowym. Nie udało się wyjaśnić, dlaczego po drugiej stronie świata ludzie odczuwają potrzebę picia większej ilości tego olejku. Jednak zdażają się przypadki zatrucia 25 lub 60 ml olejku eukaliptusowego. Zazwyczaj wydobrzenie pacjenta następowało po dobie lub dwóch.

Tak więc ku przestrodze: nie pijcie olejków kieliszkami! (nawiasem mówiąc, one na poważnie są obrzydliwe w smaku, kto to pije w takich ilościach?).

Zdarzały się także zatrucia małych dzieci olejkami. Dlatego, tak jak inne substancje o mocniejszym działaniu (na przykład perfumy), olejki trzymamy w miejscu niedostępnym dla dzieci.

Po co to wszystko? Czy mam się bać olejków?

Zdecydowanie nie napisałam tego postu po to, aby Was wystraszyć. Mam nadzieję, że wręcz przeciwnie: doda Wam radości z używania olejków, chociażby ze względu na świadomość, jak potężne substancje można mieć w domowej apteczce :-)

Dla mnie śledzenie zastosowań olejków jest bardzo ciekawe i od kiedy zajęłam się tematem (będzie z rok), wciąż zadziwia mnie, ile rzeczy można się dowiedzieć na ten temat! Mam nadzieję, że post był dla Was ciekawy i – co najważniejsze – pożyteczny!

Do zaczytania wkrótce!

Jeśli interesuje Was ten temat, zapraszam do przeczytania innych postów na temat aromaterapii https://klaudynahebda.pl/kosmetyki-naturalne/aromaterapia/ 

P.S. Będzie dużo czytania :)

Bibliografia – książki, z których korzystałam pisząc ten post:

Władysław Brud, Iwona Konopacka, Pachnąca Apteka – tajemnice aromaterapii, Łódź 2008.

Shirley Pricne, Aromatherapy for Health Professionals, (Aromaterapia dla służby zdrowia), edycja 4 e.

oraz wiedza własna :-)