Zioła – pielęgnacja

Dzień dobry,

Pamiętacie kiedy pisałam Wam o shiso  i mizunie? To nie jedyne egzotyczne  ziołowe rośliny w naszym ogrodzie – to, co widzicie na głównym zdjęciu to chińska  kapusta tasoi – przepiękna krewniaczka bardziej znanej pak choi. Moja Mama bardzo ją lubi i chętnie używa, Babcia zresztą też.

Dzisiaj chciałam Wam pokazać, jak wyglądają rośliny  wsadzone do gruntu w ogrodzie moich Rodziców. Co więcej, chciałam też pokazać Wam wyniki małego eksperymentu, który przeprowadziłyśmy mamą – myślę, że podgląd może się przydać początkującym ziołowym ogrodniokm:-)

Zapraszam!

Co pokażę Wam w tym wpisie?

Chciałam Wam pokazać, jak zmienia się pokrój roślin (tutaj na przykładzie mizuny i tasoi – nie wszystkie rośliny będą się tak zachowywać) w zależności od tego jak się je formuje.

Wszystkie rośliny, które zobaczycie poniżej rosną w ziemi z dodatkiem naturalnego kompostu – generalnie jest tak, że rośliny rosnące w gruncie, są łatwiejsze do pielęgnacji i rosną ładniej. Jeśli więc macie zioła, gorąco zachęcam do przesadzenia ich do większej donicy – wtedy podlewanie staje się mniej uciążliwe a roślina ładniej się rozwija.

Na sam początek – kilka tygodni temu, shiso wyglądało tak – ładne, ale niezbyt duże (tutaj możecie przeczytać więcej o shiso):

 Tak wygląda shiso, które rośie trochę dłużej, w gruncie. Zauważcie, że roślina jest rozkrzewiona i liście zmieniły fakturę – stały się bardziej karbowane. Shiso rośnie dość wysoko, jeśli chcecie, żeby było bardziej rozkrzewione, trzeba uszczknąć mu czubki wzrostu.

Shiso wsadzone do gruntu. Nie mogę się doczekać, aż wypuści więcej listków, żeby z nimi gotować!

Teraz chciałam Wam pokazać sedno „eksperymentu” czyli mizunę.

Tak wygląda mizuna wsadzona prosto do gruntu:

 

Teraz mizuna, która  była kilkakrotnie przycinana – lubimy świeże liście, więc ścinamy roślinę od góry – jak widzicie pokrój nadal jest bardzo ładny, kompaktowy, listeczki odrastają, choć roślina jest niewielka.

 

A tutaj mizuna, która została zostawiona do kwitnienia. Widać tylko pąki kwiatowe – roślina całą energię wydała na zawiązanie pąków i produkcję nasion – praktycznie nie nadaje się do jedzenia i nie ma co zbierać, jednak będą eko-nasiona, do następnego wysiania!

 

Bardzo podobnie zachowuje się tasoi: w skrzynce możecie zobaczyć tasoi bez pąków kwiatowych i zaraz obok, wyrośnięte do góry tasoi z kwitnącymi kwiatami.

Generalnie zarówno tasoi jak i pak choi mają tendencję do szybkiego wyrastania i zakwitania.

Jaki z tego wniosek?

Kwitnienie i zawiązywanie  generalnie osłabia roślinę – tak jest nie tylko w przypadku roślin kapustnych.

Jeśli chcecie mieć nasiona mizuny, pozwólcie jej kwitnąć, jednak nie spodziewajcie się dużych plonów (jeśli jakichkolwiek) – jeśli wolicie jeść liście, można uszczykwiać pędy kwiatowe, kiedy tylko zaczną wyrastać i się zawiązywać.

Krótka uwaga o szkodnikach.

Tasoi bardzo lubią też wszystkiego rodzaju robaczki  i ślimaczki – na tym zdjęciu tego nie widać, ale niektóre okazy były całkiem mocno przegryzione.  Założyłyśmy, że nasza uprawa będzie 100% eko, więc trzeba było jakoś poradzić sobie z robaczkami – Mama zastosowała wyciąg z pokrzywy i poleca! Przygotowuje się go tak, że zalewa się pokrzywy ciepłą wodą i zostawia na 24 godziny – potem wodę wkłada się do spryskiwacza i spryskuje sałatę. Generalnie nie przeszkadzają nam szkodniki, ale kiedy wcięły całkiem sporo plonów, sprawa stała się osobista :-)

To tyle na ten temat, myślę, że fajny post na rozpoczęcie wakacji – jutro postaram się Wam pokazać, co bardzo błyskawicznego można zrobić z tasoi i mizuną.

Chcielibyście mieć mizunę albo shiso? Jeszcze kilka jest wystawionych na aukcji Allegro – mizuna i shiso.

Jak się Wam podobają tego typu ziołowe posty? Chcecie więcej czy trochę za dużo ziół ostatnio w Ziołowym Zakątku a za mało gotowania? Bo ja jak zwykle mam tysiące pomysłów na raz :-)

  • Muscat

    Ja bym była ciekawa, czy te zioła lubią pełne słońce? I czy podlewać należy mocno czy umiarkowanie? (Moje shiso wyglądają dobrze, ale są dopiero 2 dni po przesadzeniu, więc nie wiem jak będzie.) Kiedy mogę zerwać z nich pierwsze listki? Czy teraz można obciąć im stożki wzrostu i zaczną się rozkrzewiać na boki?
    Proszę więcej o uprawie! To trudniejsze niż gotowanie! :)

    • Hej!
      Napisałam Ci już na maila, ale dodam dla ciekawych:

      Shiso lubi żyzną ziemię i słoneczne stanowisko. My nawozimy go kompostem, jeśli nie macie kompostu – wtedy można próbować z nawozem do warzyw raz na tydzień-dwa. Potrzebuje sporo miejsca, więc najlepiej przesadzić go do dużej donicy i często podlewać.

  • adi

    ja mam problem z bazylią w donicach. Ktoś mi ją zjada. Nie ślimaki tylko chyba jakieś maleńkie larwy lub gąsiennice. Balzylia wygląda jak poszatkowana dziurkaczem/. ;] Takie życie każdy chce się najeść. pozdrawiam

    • To spróbuj właśnie z tą przykwą albo skrzypem – u nas odstraszyło skutecznie (na chwilę:))

      • adi

        u mnie nie działa. Mam tylko nadzie, że okażą się nimi piękne motyle i bazylia nie pojdzie na marne. A jeśli o motylach mowa muszę sie pochwalić , że co roku z południa przylatue do mnie fruczak gołąbek. To też motyl, ale nietypowy. Spija nektar z tytoniu.

        • Przynajmniej wiesz, że masz eko:)

  • o dziekuje ci o Pani! :)
    wlasnie niedawno zasadzilam salate – wiem pozno dosc ale tu gdzie mieszkam dopiero sie pogoda zaczela klarowac:) ale za to bedzie dluzej:)
    i tak sie zastanawialam nad czyms na slimaki .. bo podjrzewam ze niedlugo beda sie stolowac – moja salata:) dziekuje za podpowiedz:)
    pozdrawiam

    • adi

      na ślimaki nie ma ekologicznej rady. Możemy je tylko łapać i wynosić ( do ogrodu sąsiadó ;p) Pomaga sól, tylko nie sypana na ślimaka. Przygotowanie takiego mini ogrodzenia z soli. Obsypanie terenu małą linią której ślimaki nie są w stanie przekroczyć. A jakie te ślimaki? ze skorupkami czy bez? te bezskorupkowce to największe szkodniki. Trzeba nauczyć się z nimi żyć ;]

    • To samo chciałam powiedzieć, że na ślimaki niestety się nie da… może być też mini ogrodzenie z wapna, nie chcą go przekraczać podobno:) Najgorsze to są bezskorpukowe hiszpańskie ,wielkie i brunatne, wszystko żreją.

    • A ja po tym jak te paskudy w skorupkach i bez wycięły mi ponad 50 % moich pomidorków koktajlowych odpuściłam sobie zbieranie, sól itp. Kupiłam preparat w sklepie ogrodniczym. To takie granulki, które nie rozpuszczają się pod wpływem wilgoci i deszczu i nie wchodzą w glebę. Granulkami obsypuję grządki dookoła. Są one zjadane przez ślimaki chętniej niż moje pomidory. Minusem jest niestety to że ślimaki po takim posiłku giną. Ślimaków jest u mnie cała masa, bo wokół wilgotne niekoszone łąki więc wszystkie i tak nie zginą. A skoro mam wybierać albo ogródek albo ślimaki, to mój wybór pada na ogródek