Zabieram Cię na neapolitański targ!

targi-neapol-3790

 

Dzień dobry,

Moja noworoczna włoska wyprawa dobiega powoli końca i czas zaadaptować się do krajowych temperatur i śniegu:). Pociesza mnie to, że jeśli dobrze pójdzie, z początkiem lutego wybiorę się wraz z grupą znajomych na kurs fotograficzny na Sycylię (będziemy mieszkać na farmie cytrusów), więc niedługo znów powitam światło i ciepło.

Ostatnio zabrałam Cię w uliczki Neapolu. Dziś podejdziemy troszkę bliżej, na stoiska uganiające się od owoców, warzyw oraz oczywiście ryb i wszelakich skorupiaków.

Fotografuję je takimi, jakie są.

Znajdziesz tam więc rzeczy, które będą Ci się podobać lub takie, które niekoniecznie okażą się apetyczne.

C’est la vie!

Zapraszam!

Większość straganów w centrum Neapolu jest ułożonych po prostu wzdłuż tłocznych uliczek. Wiele z nich jest czynnych do późnych godzin nocnych. 

neapol-market-3589

 

Sprzedawcy regularnie spryskują owoce wodą, aby nadać im dodatkowej nutki świeżości. Wygląda to rzeczywiście ładnie i apetycznie, aczkolwiek przy niektórych uliczkach unosi się taki zapach spalin (ciągle przejeżdżają vespy), że trudno jest myśleć o cytrusowych gajach:).

Na straganie wygrzebałam szyszkę pinii (to w niej są orzeszki piniowe). Kupiłam ją, bardzo zadowolona z siebie, ponieważ miałam nadzieję, że jakoś się z nich wydobędę orzeszki.targi-neapol-3823

Niestety, nici z tego. Dopiero potem Marko, nasz gospodarz (jeśli szukacie dobrej lokalizacyjnie i w miarę po cenie miejscówki w Neapolu, mogę Wam polecić B&B Museum) wyjaśnił, że szyszka służy raczej jako ozdoba świątecznego stołu i wokół niej układa się różne owoce. Troszkę mi mina zrzedła, niemniej nadal jest bardzo piękna!:)

targi-neapol-3830

Oczywiście na straganach znajdziesz też inne rzeczy.

Chociażby małe cukinki z kwiatami. W środku zimy.

Jeśli lubisz książki Jamiego albo ogólnie kuchnię włoską czy południowo-francuską na pewno natkniesz się właśnie na kwiaty cukinii. U nas dość trudno dostępne, tutaj jak widać – praktycznie przez cały rok. Z tego co zaobserwowałam, najczęściej podawane są jako smażona przystawka.

targi-neapol-3803

Oczywiście masa innych warzyw..

targi-neapol-3800

 

Owoców..

targi-neapol-3799-2

Grzybów..

targi-neapol-3777

Oraz trochę zieleniny. Królują przerośnięte pędy brokułów. Tak przynajmniej mi się wydaje:). Można je też kupić drobno posiekane, w marketach. Zgaduję – nie jestem pewna – że jest to wkładka do zupy.

targi-neapol-3673

Część zieleniny jest przygotowywana (czyt. oskubywana) bezpośrednio na miejscu.

targi-neapol-3671

Znalazłam także stoisko z podrobami. Wyglądają.. cóż, jak podroby.

targi-neapol-3815

 

I najciekawsza dla mnie część: stoiska z owocami morza. Nie miałam okazji spróbować owoców morza (knajpki na wyspie Ishia były pozamykane, a w samym Neapolu jest dość trudno znaleźć coś serwującego owoce morza „ot tak”). Na straganach widać obfitość – jestem ciekawa, co dzieje się na jednym z największych targów rybnych we Włoszech, w Katanii:)

Owoce morza to coś, czego zawsze zazdrościłam południowym nacjom. W prawie każdej anglojęzycznej książce kucharskiej można spotkać „weź świeże małże”, „świeże krewetki”, „ostrygi”, „homary”. Pamiętam, że w mojej pierwszej w życiu książce kucharskiej, z której uczyłam się gotować z książką „Gotuj z Oliverem” i połowa była poświęcona właśnie rybom oraz owocom morza. To był dla mnie dość duży szok.  Wydaje mi się jednak, że świeże owoce morza to właśnie najlepiej nad morzem albo oceanem, w Polsce trudno je dostać.

Na dzień dobry przywitał nas miecznik. Nigdy nie widziałam miecznika na własne oczy.

targi-neapol-3682

Jedno z większych stoisk. Znajdziesz wszystko, czego dusza zapragnie.

targi-neapol-3817

Zdjęcia trzeba robić szybko, ponieważ sprzedawcy grzecznie acz stanowczo mówią „prego, prego”. Albo kupujesz albo się odsuń i pozwól robić biznes:)

Świeże małże..

targi-neapol-3784

Świeże ostrygi.. Gdyby nie to, że nie miałam ze sobą scyzoryka, kupiłabym z kilogram!

targi-neapol-3790

Te muszelki mnie zupełnie urzekły:). Co jest u góry – nie mam pojęcia.

targi-neapol-3787

Kamlary i ośmiornice też się znajdą..

targi-neapol-3801

Oczywiście ryby.

Czasami ktoś mnie pyta jak rozpoznać świeżą rybę. Jeśli jest naprawdę świeża, będziesz wiedzieć, że jest świeża.  W tym wypadku chyba nie ma wątpliwości: błyszczące oko i czerwone skrzela..

targi-neapol-3683-2

Jeśli kupisz taką rybę, sprzedawca może ją wypatroszyć dla Ciebie na miejscu. Kiedy widzę taki obrazek, troszkę chce mi się śmiać.

Czasem kręcę filmy na YouTube i wiem od zaprzyjaźnionych youtuberek, że jeśli nie splotą włosów albo broń boże mają lakier na paznokciach, zaraz znajdzie się grono „oglądaczy” osądzających je od czci i wiary, bo higieny nie znają.

Polecam wszystkim narzekaczom wybrać się do Neapolu i porozmawiać o higienie ze sprzedawcą świeżych ryb.  Węgorz upadł na bruk, to się podniosło, opłukało i już. Pan obiera rybę w 10 sekund.

targi-neapol-3820

Same zdjęcia nie oddają zapewne dobrze klimatu, więc przygotowałam również króciutki, uliczny filmik:

Na stoiskach znajdziesz też homary (chyba – tak jak pisałam, nie mam dużej styczności z owocami morza). Są sprzedawane żywe i trochę przykro było patrzeć na skorupiaki rzucone po prostu do wanienki z wodą. Zimą jeszcze nie jest chyba najgorzej, ale domyślam się, że latem nie jest przyjemnie.  Szczypce są związane po to, aby nie pokaleczyły kupującego ale też siebie nawzajem.

targi-neapol-3788

Można oczywiście kupić także ryby w innej formie, jak choćby anchovies na wagę:

targi-neapol-3795

Na uliczkach znajdziesz też wiele więcej.

Słodkości, street-food (uliczne jedzenie), stragany z rękodziełem..

Ale o tym może innym razem!:)

Pięknego dnia!

Podobał Ci się ten post? Podaj dalej!

  • iza

    To „coś” nad muszelkami to również małże. Nazywają je daktylami morskimi (w Chorwacji dattari są pod ścisłą ochroną, karalne jest posiadanie nawet pustej muszli), należą do skałotoczy. Żeby je zdobyć, trzeba łupać skałę, w której się zagłębia, czyli de facto niszczyć ją. W smaku są b.delikatne, słodkawe. W wielu krajach basenu Morza Śródziemnego można je jeść.
    Piniowa szyszka raczej się nie otworzy, bo jest niedojrzała. Podobnie jak nasze szyszki sosnowe, otwiera się i wysypuje nasiona dopiero po 2 latach, ale jest wtedy zdrewniała. Jeżeli jest zielona, to nic z tego.

  • heyjuliette

    ojej jak wspaniale <3 byłabym w siódmym niebie, uwielbiam takie miejsca. Zawsze na wakacjach odwiedzam targi, próbuję miejscowych przysmaków. Moją ogromną słabością są ryby i owoce morza, a do tych na prawdę dobrej jakości dostęp w Polsce mamy taki trudny. Dlatego na wakacjach nigdy się nie ograniczam. Najlepszy dotychczas rybi targ spotkałam na Sycylii. Od razu rzuciły mi się też u Ciebie w oczy kwiaty cukinii. Już od dawna ostrzę sobie na nie zęby tylko jakoś nie mogę trafić, a marzą mi się takie we fryturze :)
    Zapraszam również na mojego bloga: http://www.heyjuliette.pl

  • Uwielbiam takie olbrzymie targowiska. Zachwycona była targiem w Kioto i w Busanie. I święta racja z tym, że jak owoce morza, to świeże. Dobra krewetka czy kalmar nie kosztujący worka monet w Polsce to rzadkość… :( Atakwogleto dzięki za ubiegły rok z Twoim blogiem i życzę udanego prywatnie i bogatego we wpisy kolejnego roku. I jako że coś tam udaję, że piszę na swoim blogu ostatnio, to wcisnę pierwszy i ostatni raz autoreklamę
    https://bezswinki.wordpress.com/

  • anial

    Postaw szyszkę w bardzo suchym miejscu (przy piecu, przy kaloryferze) może się otworzy?
    Bardzo apetyczny ten targ – też uwielbiam owoce morza, ale wolę jak ktoś je przygotuje, prawda?

  • roślinne porady

    chciałbym się tam przenieść!

  • Piękne zdjęcia i ten filmik z owocami morza :)
    Wspaniały :)

  • Kwiaty cukinii! moje ulubione, a tak krótko są w Polsce, pozazdrościć wywczasów, uwielbiam takie targi :)

  • dzasta

    Uwielbiam zdjęcia włoskich targów, szególnie te z południa Włoch!

    Podpowiedź:
    1. „Przerośnięte brokuły” to cima di rapa (Brassica rapa sylvestris), nazwy polskiej nie ma, angielskiej raczej też nie, produkt pochochodzi z regionu Apulia, sprzedawany tylko w południowych Włoszech, od listopada do marca. W Apuli jest składnikiem tradycyjnego dania orecchiette con cima di rape. Ma bardzo charakterystyczny lekko gorzki smak.
    2. podłużne muszeliki to cannolicchi (wł) , razor clams (ang), nie wiem czy jest polska nazwa.
    Pozdrawiam

  • Pocieszylas mnie w ostatnim poście,tzn. w odpowiedzi na komentarz :) Muszę w końcu kiedyś tam pojechać :D
    Super ten targ! Byłabym w siódmym niebie!

  • Gosia

    Klaudyna, a możesz coś więcej napisać o tym kursie fotografii? Może też bym się wybrała? Jeśli to nie problem dla Ciebie, to podziel się proszę szczegółami :), a wyprawa neapolitańska cudowna :) Pozdrawiam. Gosia.

  • Stasia

    Dziękuję za super wycieczkę :) Mnie urzekły stoiska z warzywami i owocami :) Pozdrawiam :)