Warsztaty kosmetyczne w moim domu + plany na sierpień!

lato (1 of 1)

Dzień dobry,

Jak zauważyliście, mało mnie na blogu było. Tak samo zresztą na Facebooku, YouTube czy w mailach. Ze względów osobistych (stali czytelnicy wiedzą), w ostatnim czasie wolałam poprzebywać trochę off-line. Spać, jeść czekoladę, włóczyć się bez sensu, wyjechać na krótki urlop (padło na Wrocław i Kotlinę Kłodzką), podczas którego nic-nie-muszę.

[infobox maintitle=”Jeśli szukasz info o warsztatach znajdziesz je na końcu postu!” subtitle=”” bg=”blue” color=”black” opacity=”off” space=”30″ link=”no link”]

Powoli jednak rozglądam się wokół siebie i ze zdumieniem stwierdzam, że ten czas „nic-nie-robienia” przyniósł także pozytywne rezultaty: nie tylko czuję się dużo spokojniejsza, ale też wiele rzeczy i projektów ułożyło mi się w głowie. Mimo, że o nich nie myślałam. Wczoraj poczułam, że czas powoli wracać, korzystać z lata i powoli układać sobie życie.

Co widzę, kiedy się rozglądam?

Że zostałam właścicielką domu  w centrum wsi, z ogrodem warzywnym, dwoma starymi jabłoniami oraz piecem chlebowym w piwnicy.  Domu, o którym na początku myślałam, że na pewno będzie problemem (wiecie jak jest ze starymi domami: wymagają remontu, trzeba ich doglądać, w zimie opalać – a ja przecież bardzo dużo podróżuję, studiuję częściowo w Krakowie, częściowo na Podkarpaciu i po prostu wiem, że nie będę tam na stałę mieszkać), ale po głębszym przemyśleniu sprawy doszłam do wniosku, że wcale nie musi tak być.

jabka-768x1024

 

Pomyślałam sobie, że jesienią albo wiosną (zobaczymy jak będzie z czasem) wyremontuję chociaż dwa przestronne pokoje (20 i 25 metrów kwadratowych!) i urządzę je powoli tak, jak zawsze chciałam urządzić własną przestrzeń, a do tej pory nie bardzo mogłam. W końcu wynajęte mieszkanie czy dom rodziców (nawet jeśli ma się własny pokój), to nie do końca jest to, prawda?

Dom mojej Babci to miejsce, gdzie się wychowałam i dobrze się tam czuję (do tego stopnia, że wolę spać u Babci niż w domu „u siebie” czyli u Rodziców), więc dopóki jest lato zrobię sobie tam „bazę” (już zamówiłam internet mobilny).

W przyszłości – a jest to odległa pieśń przyszłości, chociaż wszystko siedzi w głowie! – zrobię tam sobie może biuro, przypominające biura XIX wiecznych botaników oraz przestrzeń na warsztaty, które mogłabym przygotowywać u siebie i także wtedy, gdy na polu jest chmurno, zimno i ponuro. Wiecie, taka siedziba firmy z duszą, dlaczego nie?

Marzą mi się na przykład zimą zaawansowane warsztaty czekoladowe, z formulacji kosmetyków typu SPA (ale tak poważnie, formulacji, nie że tylko jemy czekoladę:))  z wykorzystaniem różnych części kakaowca, robione w środku zimy. Ale tak jak mówiłam, to pomysły na „kiedyś tam”.

Co będziemy robić w sierpniu?

Na początek: warsztaty

 

O warsztatach u siebie mówiłam od czerwca, ale potem nie było możliwości ich zrealizować. Teraz czuję, że czas jest odpowiedni (zresztą, mam ochotę na interakcję z pozytywnymi ludźmi!) i mogę Was zaprosić na warsztaty kosmetyczne, które odbędą się u mnie w domu.

Letnie warsztaty kosmetyczne u mnie w domu

ogrod-blekity (8 of 8)

Kiedy ?

14 albo 15  sierpnia czyli okolice Matki Bożej Zielnej (jestem na etapie ustalania w grupie dyskusyjnej, który termin nam odpowiada). W czerwcu zebrała się na liście mailingowej grupa chętna na warsztaty pod koniec lipca, jednak nie było to możliwe. Wiem, że teraz Was troszkę zaskakuję i czasu jest niewiele, ale jeśli uda się nam ustalić jeden termin i zbierze się grupa, to chętnie się z Wami spotkam!

Jaki jest koszt warsztatów?

390 złotych.

Pracujemy na topowych składnikach. Wychodzicie z samodzielnie przygotowanymi kosmetykami. Kto u mnie był na warsztatach wie, że zawsze pokazuję masę rzeczy i pracujecie sobie na czym chcecie (nie ma, że wydzielam porcje etc.), dzielę się tym co mam i jestem elastyczna:)

Chcecie widzieć wszystkie dostępne w Polsce rodzaje masła shea? Wyciągamy masła shea.

Chcecie pogadać o chińskich ziołach? Przynosimy pudło z chińskimi ziołami:) W domu będzie o tyle łatwiej, że mam więcej rzeczy niż na wyjeździe;).

Co i gdzie?

Mieszkam między Brzeskiem a Tarnowem, 1h 2o min eleganckiej jazdy autostradą z Krakowa i niewiele więcej z Rzeszowa  (jeśli będziecie zainteresowani, to więcej informacji podam Wam w mailu).

Zaplanowałam warsztaty na cały dzień (teoretycznie 6 godzin, praktycznie będzie dłużej) i chciałabym, żeby były to warsztaty z większym programem, niż moje warsztaty wyjazdowe.

Chciałabym, żebyśmy się skupiły (przepraszam, że tak wyłączam mężczyzn, jeśli jesteście panowie zainteresowani formulacją, to również zapraszam!) na aromaterapii oraz kremach i balsamach kosmetycznych.

Wmyśliłam sobie, że możemy porozmawiać i poeksperymentować z różnymi emulgatorami (czyli substancjami, które łączą olej i wodę), tak, żebyście potem w domu mogły sobie przeprowadzać własne, ziołowo – aromaterapeutyczne eksperymenty.

Jak zawsze jestem otwarta na sugestie kursantek (do tej pory były same dziewczyny:-)), ale widziałabym to tak:

  • powiemy sobie o maceratach olejowych i glicerytach oraz właściwościach różnych olejów i maseł kosmetycznych
  • opowiemy sobie jak przygotować olej do masażu,a jak serum do twarzy czyli nieco o połączeniach olejów bazowych i naturalnej kosmetyce funkcjonalnej
  • zrobimy sobie prostą maść ziołową z ziół dostępnych w ogrodzie albo tych, które zbierzemy na spacerze (jeśli będzie ładna pogoda)
  • przygotujemy ochronny krem na lanolinie oraz innych klasycznych emulgatorach (wosk pszczeli/lecytyna). Jeśli wśród Was są weganie, dajcie znać, znajdę inną opcję, natomiast to jest niezwykle ciekawy emulgator.
  • zrobimy sobie luksusowe masło kosmetyczne, może nawet ze składnikami, które są tradycyjnie stosowane, ale praktycznie nie używane w kosmetyce :-)
  • przygotujemy sobie ziołowy żel
  • jeśli się Wam będzie chciało (a mam nadzieję, że tak), to możemy zrobić pomadki z przeróżnymi mikami i innymi dodatkami, zawsze dużo radości dają na warsztatach.
  • tak samo zresztą jak scruby do ciała, więc jeśli nie padniecie, to też sobie zrobimy:)

Od razu mogę poradzić, żeby wziąć sobie długopis i notatnik, bo dziewczyny często na warsztatach żałują, że nie zabrały:)

To jest tak naprawdę plan maksimum, myślę, że może zająć sporo czasu i to od Was zależy, co będziecie chciały zrobić (czasem dziewczyny mówią: „nie róbmy już tego, opowiadaj dalej!”). Jesteśmy razem po to, żeby miło spędzić czas.

Poproszę mamę, żeby upiekła chleb, kuzynkę o ciasto, jak będzie ładnie to możemy pójść objeść się u Cioci malinami (jeszcze o tym nie wie;)) albo zrobić ognisko.  Możemy sobie zrobić SPA dla dłoni i stóp. Generalnie, cały dzień dla nas i totalnie na luzie! Nie ma problemu, że trzeba opuścić wcześniej wynajętą salę:)

Jak się zapisać?

Proszę, napiszcie mi maila (klaudyna.hebda@gmail.com), w tytule „warsztaty”. Wyślę Wam wiadomość, którą wysłałam już dziewczynom na listę mailingową i może uda nam się ustalić wspólny temrin!

Czy będą u Ciebie jeszcze jakieś inne warsztaty?

Tak! Chciałabym przygotować jeszcze jedne w terminie 7 września (potem prawdopdoobnie będę zajęta), ciężko mi natomiast określić dokładnie czy będziemy coś robić jesienią, bo mam dość napięty kalendarz (fizycznie nie będzie mnie przez połowę września). Potem pomyślimy, ale nie obiecuję:)

lato (1 of 1)-2

 

Uff, jak widzicie, trochę tego jest! Miałam Wam opowiedzieć jeszcze o tym, co będziemy robić w sierpniu na blogu oraz co dzieje się u mnie nieco bardziej prywatnie-biznesowo, więc w dużym skrócie.

Co się dzieje na blogu?

  • na dniach zacznę duży cykl o ochronie przeciwsłonecznej. UVA, UVB, czy filtry są potrzebne, komu, co to jest fotostarzenie skóry itp.itd
  • będziemy robić sobie pyszny makaron kurkowy:)
  • i maceraty ze świeżych kwiatów (podwójny macerat nagietkowy)
  • wrócimy sobie w podróż sentymentalną do Gruzji i obejrzmy gruzińskie przyprawy (których oczywiście kupiłam za mało)
  • jako że mam teraz do dyspozycji całkiem sporą piwnicę, czekają nas eksperymenty fermentacyjne i przetworowe (o ile w te upały dam radę coś robić!)

Co się dzieje zawodowo?

  • pracuję pełną parą nad otworzeniem ojej firmy: aktualnie czekam nadal na próbki olejku lawendowego z tych żniw (w części laboratoriów jest właśnie sezon urlopowy) i mam nadzieję, że w połowie sierpnia je otrzymam i będę mogła wysłać je do testów laboratoryjnych i na początku września mieć już fizycznie olejki takie, jakie chcę
  • z moją przyjaciółką, która jest artystką (tak nieformalnie i formalnie) pracujemy nad projektem opakowań. Jedna sprawa to kwestie estetyczne (chcę, żeby było elegancko ale też trochę marzycielsko;)), a druga praktyczne. Pakowałam i wysłałam już różne rzeczy (zapakowałam i nadałam dziesiątki tysięcy wrzosów, które doszły do klientów w idealnym stanie,  nie żartuję!) i naprawdę mam w tym doświadczenie, ale jeśli wysyłam buteleczki szklane, z cenną zawartością a dodatkowo ma być ładnie, to zaczynam świrować:).

Zastanawiam się nad rzeczami, które jeszcze dwa lata temu były dla mnie zupełnie nieistotne: ile pudełek, żeby było bezpiecznie (jedno czy może jednak dwa?), jaki kształt, garmatura papieru, jaki wypełniacz (bo na pewno nie folia bąbelkowa, przepraszam,że Was zawiodłam:)). I miliony innych rzeczy. W przyszłym tygodniu czeka mnie budowanie makiet pudełek (ja tylko będę oglądać), potem wizyta w drukarni i oglądanie różnych kartonów.. Nawet nie pytajcie:)

  • w drugiej połowie sierpnia jadę na kurs zielarz-fitoterapeuta do Krosna, gdzie spędzę cały bity tydzień, od rana do nocy, ale co tam:)
  • nie pytajcie ile mam przygotowanych wywiadów do doktoratu. Mój promotor nie powinien tego wiedzieć:).

Jak widzicie, dzieje się jak zwykle całkiem sporo!

Mam nadzieję, że zaspokoiłam Waszą ciekawość!

Dziękuję jeszcze raz za wszelkie słowa wsparcia.

rozne-herbatkowe (2 of 5)

 

ps. co do warsztatów, przypominam, że najlepiej jest napisać do mnie na mail: klaudyna.hebda@gmail.com, proszę napiszcie w tytule „warsztaty”, żebyście mi nie poginęli w czeluściach poczty.

Podobał Ci się post? Podaj dalej!

  • Pani Blog niezmiernie nam przypad do gustu :) Obiecujemy nie odstepowac go na krok :)

  • Dytek

    Dobrze, że już wróciłaś.
    Dytek

  • Ooo Krosno :) szkoda tylko, że cały czas zajęta będziesz na tym kursie

  • Aga

    Makaron z kurkami, podwójny macerat i warsztaty czekoladowe, ach ach czekam!

  • Ola Dzwierzyńska

    Mieszkam w Tarnowie i postanowiłam sobie, że w przeciągu roku odłożę sobie na Twoje warsztaty – dlatego mam nadzieję, że będzie kontynuacja (szczególnie z kremów :P ).

    Trzymam kciuki za Twoje życiowe plany. I mam nadzieję, że zrobisz relację foto z warsztatów :)

    • Zazwyczaj podczas warsztatów nie mam nawet w co rąk włożyć ani pójść do łazienki (poważnie;)), bo ciągle gadam:D. Ale może siostrę zatrudnię.
      Co do ceny to kiedyś zrobimy sobie jakieś tańsze i luźniejsze (może mydlane, może o kiszonkach:)), natomiast akurat kremowe to dobrze jest jak są z rozmachem, bo to fajnie wychodzi:)

  • Ivai Q

    Super, że Twój zapał pomału wraca! I faktycznie cała masa rzeczy do zrobienia przed Tobą! Zapewne przyjemnie jest móc skierować myśli na weselsze tory.
    Mam cichą nadzieję, że kiedyś uda mi się dotrzeć na Twoje warsztaty, bo program imponuje i ciekawi :)
    Pozdrawiam!