Jak urządziłam mój mały balkon.

balkon-noca (1 of 1)-3

Dzień dobry,

Jak wiecie, niedawno się przeprowadziłam. Moje mieszkanie nie jest jeszcze urządzone, ale pierwszą rzeczą, za którą się zabrałam przepakowując się z osiedla bardzo-zielonego do osiedla prawie-nie-zielonego było zagospodarowanie balkonu. Moi sąsiedzi na swoich balkonach mają głównie suszarki do prania i rowery, jednak ja nie zamierzałam iść tym tropem. Zwłaszcza, że potrzebuję w tym mieście jakiejś własnej zieleni!

Stąd też do balkonu podeszłam bardzo poważnie: zaczęłam od przeglądania Internetu w poszukiwaniu inspiracji. Bardzo szybko okazało się jednak, że to co znalazłam pasuje bardziej do słonecznej i suchej Kalifornii niż do naszego klimatu. Donice z cytrusami? Meble z jasnymi obiciami? Rolety w pięknych, materiałowych kolorach? To wygląda dobrze na obrazku, ale niech przyjdzie deszcz albo dwa.

Dlatego swój balkon przygotowałam wedle własnego wyczucia. Jest niewielki – teoretycznie o połowę mniejszy niż balkon w kawalerce – ale w praktyce dość ustawny. Dzięki temu mogłam sobie troszkę „poszaleć”: w domu mam teraz więcej miejsca na gadżety, które wcześniej zalegały na balkonie.

Zapraszam Was więc na mój mały balkon, dajcie znać co się Wam podoba – a może macie jakieś sugestie?

Mój mały balkon: główne założenia aranżacji

Do razu wiedziałam, że balkon ma być głównie ziołowy. Środek lata to nie jest dobry pomysł na zakup jakichkowiek warzyw i owoców . W domu mam więcej
własnoręcznie taszczyłam zioła z drugiego końca miasta tramwajem i autobusami, przynosiłam donice oraz przesadzałam.

Od początku wiedziałam, że nie chcę klasycznych skrzynek: nie zakochałam się w tych plastikowych, poza tym wkurza mnie zawsze, że nie mają dziurek do drenażu. Kiedyś pytałam sprzedawcy:

– I co, mam bez dziurek sadzić?

– Sama niech sobie pani zrobi weźmie gwóźdź i kombinerki..

–  Nie mam kombinerek, nigdy nie były mi potrzebne.

– O, w tym dziale można kupić. I nad gazem podgrzać ten gwóźdź..

– Nie mam kuchenki gazowej. Naprawdę nie mogę kupić doniczek z dziurkami?

– Może Pani. O tutaj jest. 180 złotych jedna.

Doszłam więc do wniosku, że nie chcę plastikowych, podłużnych doniczek. Nie dość, że nie miały dziurek, to nie było nic świetnego.

Zdecydowałam się na pojedyńcze, gliniane doniczki z OBI. Nie były drogie (kilka złotych, droższa od doniczki była podstawka) i moim zdaniem rośliny wyglądają w nich ciekawiej. Coś się dzieje, nie jest symetrycznie, można je łatwo przestawiać.

Nie chciałam, żeby wszystkie doniczki były takie same i na dalszych zdjęciach zobaczycie, że kilka z nich ma intensywny kolor.

balkon (1 of 1)-7

Moja ulubiona donica to wielki, wiklinowy kosz.

Znalazł się tam przez przypadek.

Kiedy sprzątałam kawalerkę, jednego dnia przyjechała do mnie Mama z siostrą, żeby nieco mi pomóc. Dodatkowo przyniosła mi na nowe mieszkanie wielką misę rozmarynu (nie sądziłam, że kiedy przez telefon mówiła „mamy duży rozmaryn”, miała na myśli DUŻY rozmaryn).

Wyrzucając kolejne worki niepotrzebnych rzeczy  podczas sprzątania (nie chcecie wiedzieć, ile wywaliłam, serio), zauważyłam, że obok kontenera ze szkłem leży taki wielki, wiklinowy kosz. Tak jakby ktoś chciał go wyrzucić, ale do końca nie mógł się go pozbyć.

Pokazałam go Mamie. Wiedziałam, że racjonalnie nie powinnam go brać, ale irracjonalnej części mnie się spodobał. Irracjonalnej części Mamy także.

Stanęło na: „To dobry kosz, żeby włożyć do niego pozostałe po sprzątaniu detergenty, najwyżej wyrzucisz go jak dojedziesz do nowego mieszkania, o”.

Cóż, położyłam go na balkonie i jakoś tak pasował do tego rozmarynu..

No i jest.

 

balkon (1 of 1)-5

 

Jak widzicie, w tle ułożyłam deski. To są moje deski do fotografii. Nie przeszkadza mi, że zamoką czy coś z nimi zrobi wiatr. Będą jeszcze ładniejsze!

Jak widzicie, zupełnie zrezygnowałam z mebli balkonowych. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, bo jeszcze nie próbowałam nagrywać filmów na nowym balkonie (może być ciężko!), ale stwierdziłam, że jeśli przeniosę żeliwny stolik i krzesełko, to balkon będzie zagracony w tym sensie, że będzie trudno mi się po nim poruszać, przekładać zioła, podlewać..

Zamiast tego kupiłam za 10 zł dywanik z IKEA. Kiedy jest ładna pogoda dywanik sobie rozkładam i piję na nim herbatkę po japońsku. Kiedy ma padać albo gdzieś wyjeżdżam, po prostu w jedną sekundę dywanik składam i już.

Przyzaję, że chciałam mieć jeszcze wygodną poduchę do siedzenia (na dywaniku trochę twardo na dłuższą metę, ale nie ta tragicznie), ale jeszcze nie trafiłam na coś co by mi wpadło w oko i było w miarę niedrogie.

Jakieś sugestie?
Kolejna rzecz, na której mi bardzo, bardzo zależało był pniak.

balkon (1 of 1)-4

 

Tak, pniak.

Wyobraziłam sobie, że skoro nie mam stolika, to taki pniak może się przydać i po prostu wiedziałam, że idealnie wpisze mi się w wystrój balkonu.

Zadzwoniłam więc do mojego Taty, który regularnie jeździ na giełdę kwiatową, żeby pniak przyniósł mi ze wsi. Udało mi się go jakoś tak upchnąć, że mój Pan pniaka nie zauważył przedwcześnie (wiecie, wyobraźcie sobie, że ktoś znosi Wam do mieszkania dwudziesty worek rzeczy, a potem jeszcze pniak!) i zorientował się dopiero, kiedy pniak już się na balkonie zadomowił :-).

Pniak kiedyś pomalowała kredą moja siostra, ale w sumie mi to odpowiada! Musiał być i już! Zwłaszcza, że można sobie teraz usiąść na dywaniku, położyć na pniaku koszyczek owoców i wygodnie sobie podjadać.

balkon (1 of 1)-3

Tak jak pisałam, staram się, żeby na małym balkonie nie było nudno.

Mam klasyczne zioła takie jak mięta i oregano, jednak wybierałam odniany o ciekawych liściach. Wydaje mi się, że do takich kolorów ziemi dobrze pasuje lazur: stąd też lawenda w intensywnie granatowej doniczce oraz hyzop. Mam również eleganckie drzewko oliwkowe o srebrnych liściach (zobaczymy jak przezimuje).  Zakupiłam także werbenę cytrynową, jedno z moich ulubionych ziół: rośnie dość wysoko, ale właśnie o to chodzi!

Nie musi być równo i elegancko.

balkon (1 of 1)-8

 

Jeśli chcę, na balkonie mogę urządzić herbatkę dla dwóch osób. Czasem piję tam też cydr albo lampkę wina.

Długo zastanawiałam się, czy krat balkonowych nie obłożyć matą wiklinową, ale stwierdziłam, że wtedy będzie zbyt klaustrofobicznie i jednak wolę, żeby wzrok mógł patrzeć w dal. Nawet, jeśli widzę tam tylko kawałek przestrzeni:)

Jeśli chcę sobie część odizolować (na ile da się cokolwiek odizolować w 9 piętrowym bloku;)) to zakładam sobie na poręcz chustę i już.

Tak wygląda więc kawałeczek balkonu z bliska…

balkon (1 of 1)-6

 

Zaś nocą można zapalić latarenkę (kupiłam ją ze sto lat temu) i klimat od razu się zmienia!

balkon (1 of 1)-2

 

Mniej więcej w takiej atmosferze oglądałam ostatni super-księżyc.

Nie jest to może chata pośrodku niczego, ale zawsze jakaś proteza natury.

Wiecie, jestem osobą, która zawsze stara się szukać plusów: to, że coś jest małe, nie oznacza, że nie można sobie poeksperymentować, prawda?

Jak się Wam podoba mój balkon?

Może macie jakieś pomysły na ulepszenie?