Syrop z malin z wodą różaną.

Dzień dobry,

Dziś przygotowałam dla Was nieco spóźniony, ale nadal jesienny, post dotyczący ostatnich jesiennych malin. Maliny dostałam od mojej Cioci, która ma całe malinowe pole, zaś pod koniec sezonu zostawia trochę malin dla siebie i rodziny, na przetwory. Dostałam całe wiaderko owoców, więc w nocy przygotowywałam z niego malinowy syrop z wodą różaną oraz konfitury malinowe z dodatkiem cukru palmowego. W poście napiszę więc trochę nie tylko o samych przetworach, ale także o wodzie różanej oraz o cukrze palmowym.

Przygotowując przepisy kierowałam się książką Tart and Sweet, o której już wielokrotnie pisałam, oraz własną intuicją. Przyznam, że moje pierwsze konfitury traktowałam niemal z nabożną czcią, zastanawiając się, czy aby poziom pH jest odpowiedni (chociaż nie doszło do tego, żebym podkradała Tacie pHmetr ;)). Zastanawiałam się też czy aby proporcje pektyn i cukru są dobre etc. Tymczasem, chyba tak jak z pieczeniem chleba, przygotowywanie przetworów jest bardzo intuicyjne i kiedy złapie się już „bakcyla” można spokojnie eksperymentować.

Wiem, że sezon malinowy pozostawiliśmy już za sobą jakieś dwa tygodnie temu, jednak nie mogłam się oprzeć, aby nie wspomnieć o nim na blogu. Po części dla tego, że przypomina mi o pięknej, słoneczniej jesieni a po części zaś dlatego, że bardzo lubię maliny a malinowe przetwory zamierzam wykorzystywać całą zimę.

Zapraszam!

ps. początkowo planowałam zamieścić obydwa przepisy w jednym poście, stwierdziłam jednak, że byłby dla Was zbyt uciążliwy (czyt. długi) do czytania, więc postanowiłam podzielić go na dwie części.

Kilka uwag o zbieraniu malin.

[pullquote]Zbieranie malin to dość żmudne zajęcie.Plusem jest to, że można sobie porozmawiać wtedy z rodziną.[/pullquote]

Czy zbieraliście kiedyś maliny? To dość uciążliwe i czasochłonne zajęcie. Po pierwsze dlatego, że owoce nie dojrzewają równomiernie, więc nie można po prostu skrzyknąć całej rodziny do zbierania i obrać wszystkiego za jednym razem. Po drugie, maliny są bardzo delikatne i trzeba szybko je przetworzyć lub przetransportować do skupu. Inaczej w mgnieniu oka pokryją się pleśnią. Dodam, że w tym roku cena w skupie wahała się około 2 zł za kilogram, prawda że tanio? Po trzecie zaś, maliny po prostu dość trudno się je zbiera, trzeba się trochę przedzierać przez kolce, często w piekącym upale („maliny nie będą czekać”). Sama malin raczej nie zbierałam dłużej niż kilkadziesiąt minut, jednak u mnie w Rodzinie „zbieranie malin” to oś przewodnia sezonu letniego i zarówno Dziadkowie jak i Kuzynostwo wytrwale zbierają. O to wiadro malin, które dostałam. Przyznacie, że z taką ilością można nieco poszaleć:

 

Wiadro malin, które dostałam:

Z malin przygotowałam dwa rodzaje przetworów. Syrop malinowy z wodą różaną oraz konfiturę z dodatkiem cukru palmowego.  W tym poście kilka słów na temat syropu oraz samej wody różanej.

Woda różana.

[pullquote]Woda różana jest popularna w Indiach i na Bliskim Wschodzie. Była stosowana zarówno do celów kulinarnych jak i kosmetycznych[/pullquote]

Woda różana której użyłam, pochodzi z Syrii i ma obezwładniająco słodki zapach, dlatego też należy dawkować ją z rozwagą. Ja z dzieciństwa pamiętam zapach różanych różańców: drewniane koraliki różańca były nasączane różaną esencją o przepięknym aromacie. Chyba nie muszę dodawać, że najfajniejsze były takie prosto z Watykanu i jeśli któreś dziecko miało różany różaniec mogło się nim chwalić przed rówieśnikami (tak! witam na małopolskiej wsi!)

Woda różana jest szeroko stosowana w kuchni indyjskiej, arabskiej, tureckiej a także bałkańskiej. Spotkałam się ze wzmianką, że według legendy, pierwszy raz wodę różaną wydestylował  żyjący na przełomie X/XI wieku wybitny muzułmański uczony Ibn Sina (znany jako Awicenna). Jako ciekawostkę dodam, Awicenna, z wykształcenia prawnik, filozof, lekarz i przyrodnik, był w średniowiecznej Europie jednym z najbardziej poczytnych autorów. Na podstawie jego dzieł wykształcił się niejeden ówczesny lekarz a kto wie, może zawdzięczamy mu także wodę różaną? ( ps. wiedzieliście, że Arabowie jako pierwsi wymyślili ideę aptek i leków sprzedawanych na receptę?).

Swoją wodę kupiłam w sklepie „Kuchnie Świata” jednak wiem także, że dostępna jest w sklepach ekologicznych i na Allegro. Zaleca stosowanie ekologicznej wody różanej: mam nadzieję, że moja właśnie taka była, bo przyznaję, że nie miałam wyboru przy zakupie.

Użyłam takiej wody różanej..

Przyrządy pomocne w przygotowaniu przetworów.

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Udało mi się kupić sprzęt, którego od dawna i bezskutecznie poszukiwałam w polskich sklepach. Mianowicie.. szczypce do wyciągania słoików z kąpieli wodnej. Wiem, że to może wydawać się dziwne, ale zawsze przerażało mnie nieco, jak moja Babcia wyciąga słoiki ze wrzątku za pomocą ścierki… Teraz dzięki temu prostemu, rozpowszechnionemu na Zachodzie wynalazkowi, mogę solidnie i spokojnie przygotowywać sobie przetwory. Jeśli ktoś jest zainteresowany, szczypce kupiłam w sklepie Duka (nie wiem czy jeszcze są dostępne w ofercie) w raz z całym zestawem do robienia przetworów.  Szczególnie ucieszyła mnie magnesowa pałeczka do wyciągania pokrywek ze wrzątku oraz szeroki lejek (jeśli ktoś jest zainteresowany, mogę w następnym poście podesłać zdjęcia całego zestawu).

Szczypce do wyciągania słoików ze wrzątku..

Szkoda czasu na gadanie, wracamy do przepisu!:)

Syrop przygotowuje się dość łatwo, jedynie trzeba uważać, aby nie zabrudzić całej kuchni. Jest słodko-kwaśny i gęsty, delikatnie różany i wytrawny, dzięki użyciu świeżo startej (!) gałki muszkatołowej.

Syrop malinowy z wodą różaną

  • 2 kg malin
  • 30 – 40 dag cukru (wedle uznania, trzeba po prostu popróbować).
  •  2 szklanki wody
  • 2 łyżki wody różanej
  •  sok z połowy cytryny (opcjonalnie – autorki książki Tart and Sweet polecają dodanie soku z cytryny, aby utrzymać kwaśne pH, jednak moim zdaniem syrop był odpowiednio kwaskowaty)
  • pół świeżo startej gałki muszkatołowej
  • 40/50 dag cukru (wedle uznania, trzeba po prostu popróbować).

Dodatkowo: sitko o drobnych oczkach, gaza  (ja użyłam trochę większego, bo pestki z malin mi nie przeszkadzają)

Maliny gotujemy w dużym garnku z połową cukru aż zmniejsza objętość o połowę. Przecedzamy przez sito. Uzyskany sok znowu stawiamy na ogniu, dodajemy wodę, wodę różaną, gałkę, cytrynę i resztę cukru, gotujemy na małym ogniu, aż zgęstnieje. Rozlewamy do buteleczek, pasteryzujemy w kąpieli wodnej.

Zamierzam stosować syrop do herbaty, ryżu gotowanego z mlekiem, kaszy manny, pannacotty..

  • Aldaneldor

    Cześć :) ponawiam pytanie o ilość cukru w tym przepisie – dodajemy łącznie 70-90 dag cukru? Będę wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam!

  • Cześć :) kilka dni temu odkryłam Twój blog i znalazłam wiele rewelacyjnych przepisów i porad. Akurat stawiam swoje pierwsze kroki w samodzielnym tworzeniu jedzenia „od podstaw”, udało mi się już upiec chleb (też z Twojego przepisu) :D syrop z malin uwielbiam na zimę i też chciałabym go przygotować. W tym przepisie podałaś 2 razy 30-40 dag cukru – czy to nie pomyłka? Pozdrawiam serdecznie, będę często wpadać! :)

  • ooo! musi być pyszny! do herbaty np. albo do polania sernika! mniam!

    • Dogadzam sobie, a co!

  • ja.majka.i.ja

    Ja właśnie wczoraj poparzyłam sobie łapki wyjmując zawekowane słoiki z przecierem z pigwy. Muszę koniecznie takie szczypce zdobyć.

    Z malin preferuję nalewkę :) Cała rodzina mnie z niej opija. I przyznam, że za rok (bo teraz maliny drogie) z chęcią spróbuję ją zmieszać z wodą różaną.

    • Majka, szczypce są prześwietne! Same szczycpe kosztowały jakieś 20 zł chyba, możesz poszukać w Duce, może są gdzieś na wyprzedaży?

      Co do malin są bardzo drogie ale na rynku. W skupie są po 2 – 2,5o za kilogram, więc za dziesięć złotych można mieć wiaderko, jak się człowiek dobrze zakręci..

  • I znowu Ci zazdroszczę, u mnie (na Cyprze) wogóle nie ma sezonu na maliny, nie ma mowy o przetworach, mogę co najwyżej kupić malutkie, koszmarnie drogie pudełeczko do zjedzenia, nawet do ciasta szkoda…natomiast woda różana w każdym supermarkecie, a w libańskich i syryjskich knajpach mój ulubiony deser mahalepi, krem z mastihą, posypany pistacjami i podawany z syropem różanym, aż muszę się wybrać:)

    • Widzisz, ale wiedziałam, że na Cyprze są inne fajne rzeczy!
      „deser mahalepi, krem z mastihą, posypany pistacjami i podawany z syropem różanym”. Pierwsze co, otworzyłam google, żeby posprawdzać te egzotyczne dla mnie nazwy:)

  • zazdroszczę, ja już o malinach mogę sobie pomarzyć, może za rok….:)

    • Za rok też przyjdzie lato!:)

  • cudowny ten malinowy syrop …ja w tym roku maliny przetworzyłam na malinowe lekarstwo, które ratuje nas zimą przed chorobami:) …ale w przyszłym roku zrobię i takie cudeńko:)

    • A jakie to malinowe lekarstwo?
      My leczymy się właśnie syropkami mialinowymi (i cebulowymi i gotowanym mlekiem z czosnkiem..;))

  • Bardzo ciekawy i słoneczny post, czytałam go z przyjemnością :) Piękne zdjęcia. Zazdroszczę tego „wiaderka” malin ;)

    • Fajnie, że miło się czytało:) No, nudziłam o to wiadro malin przez dwa tygodnie (bo wcześniej albo mnie nie było w domu, albo jak przyjechałam to poszły już do skupu..)

  • Gosia

    Ja Ci zaraz skubnę jedną buteleczkę. Obłęd normalnie:-)

    • Muszę zamknąć na klucz:)

  • Mar

    Używam tej samej wody różanej, i też w duecie z malinami, latem robiłam sorbet w tej kombinacji. Pysznie wygląda Twój syrop, gdybym miała dostęp do takiej ilości malin pewnie zrobiłabym to samo:)

    • Właśnie czytałam, że tradycyjnie wodę różaną dodaje się do napojów chłodzących więć sorbet musi być super (pisałaś chyba nawet u mnie na FB o nim?). Ja żałuję, że nie mam dużego krzaka róży w ogrodzie.. sama spróbowałabym wydestylować… W X wieku potrafili to zrobić to da się i w XXI:)

  • Wspaniały ten syrop i piekne zdjęcia!:)

    • No, niezły jest:) Szkoda że tylko kilka buteleczek:)