Suszone pomidory domowym sposobem. To łatwe!

suszone-pomidory (1 of 1)

Dzień dobry,

Kilka dni temu wybrałam się na osiedlowy ryneczek i zakupiłam tyle kilogramów pomidorów, ile zdołałam unieść (około ośmiu, miałam jeszcze inne pakunki:-)). Jako, że wcześniej nie miałam możliwości z pomidorami popracować ze względu na ciągłe wyjazdy, powiedziałam sobie, że wykorzystam ostatni moment, kiedy są dostępne!

Rzeczywiście, udało mi się kupić pyszne pomidory w bardzo pysznej cenie (3 zł za limę w połowie września). Od razu wiedziałam, co z nimi zrobię. Jak co roku, przygotuję domowe suszone pomidory.

Zanim zapytasz „A po co suszyć” od razu uprzedzę: są absolutnie pyszne i nie równają się z tymi ze sklepu!

Pomidory suszyłam nocą i ich zdjęcie na Facebooku wzbudziło mnóstwo pytań dotyczących tego w jaki sposób suszę, co robię z miąższem etc.

Stąd też, specjalnie na życzenie fanów z Facebooka, krótki przewodnik suszenia pomidorów.

Zapraszam!

ps. zdjęcia i film udało mi się przygotować zaraz przed wyjazdem na wieś, są robione telefonem, niestety nie miałam czasu, aby wyciągnąć już aparat z bagażu, pociąg nie poczeka:)

Jak suszyć pomidory?

 

Po co suszyć pomidory?

Pomidory suszone przygotowane sposobem, który Ci pokażę są pyszne!

Tradycyjnie, suszenie było techniką wykorzystywaną w celu przechowania nadmiaru zbiorów na zimę i najczęściej odbywało się poprzez wystawianie pomidorów na słońce.

Ja jednak wykorzystuję do domowego suszenia po prostu piekarnik z termoobiegiem (dawniej miałam bez termoobiegu i też dawało radę). Pomidory przygotowane w ten sposób nie są tak suche jak te kupione w sklepie.

Raczej lekko mięsiste, bardzo słodkie, pełne smaku umami oraz rozpływające się w ustach.  Wolne suszenie wydobywa z nich słodycz, której mało kto po pomidorach się spodziewa.

Trochę to trwa, ale zdecydowanie warto.

Zaczynamy?

 

Jakie pomidory wybrać do suszenia?

Klucz to dobre pomidory.

Ja używam zawsze pomidorów lima, dość twardych.  Chcemy, żeby były dojrzałe i ładnie wybarwione, ale powinny być też przejrzałe, ponieważ wtedy będzie Wam trudno je dosuszyć, ze względu na większa ilość wody w miąższu.

Pomidory powinny być dobrej jakości – suszenie nie poprawia ich walorów. Z badziewnych pomidorów bez smaku, nie uzyskamy magicznie super pomidorów. Wybieramy prima sort, dość jędrne.

Myjemy i osuszamy (na przykład na ściereczce).

Suszone pomidory krok po kroku

Suszę pomidory zazwyczaj na trzy blachy, takie do ciasteczek. Na trzy blachy, które wkładam do piekarnika za jednym razem, potrzebuję około 6 kg pomidorów lima.

Suszenie polega na ogrzewaniu ich w piekarniku, w niskiej temperaturze przez około 4 godziny, więc najłatwiej suszyć, kiedy i tak robimy jakieś przetwory lub też najpierw upiec ciasto czy chlebek, a potem wykorzystać temperaturę piekarnika.

Krok 1

Pomidory przekrawamy wzdłuż. Miąższ wydłubujemy łyżeczką i wrzucamy do osobnego granuszka (powiem Wam potem co dalej). Jeśli w połówce pomidora zbiera się woda-sok, również go odlewamy.

Krok 2

Blachy do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia i układamy ciasno pomidory. Pakujemy tyle, ile się da, przekrojoną stroną do góry. Można posypać pomidory jakąś przyprawą (użyłam cząbru z Gruzji, może być tymianek, oregano, zioła prowansalskie itp), na każdą blachę wrzuciłam też 3-4 ząbki czosnku, obraneg0.

Wkładamy blachę do piekarnika nastawionego na 80 – 100 C, najlepiej z termoobiegiem. Zwróć uwagę na dwie rzeczy:

a) czy pergamin na blasze jest równo przycięty (nie może zasłaniać wiatraczka termoobiegu, bo powietrze nie będzie dobrze cyrkulować)

b) czy równocześnie z termoobiegiem masz włączoną grzałkę. Jeśli tak, to sprawdzaj co jakiś czas czy pomidory nie przypalają Ci się od góry albo od dołu. Przypalanie jest okey, jeśli zależy Ci na dymnym posmaku, ale trzeba je kontrolować.

Krok 3

Po prostu czekamy. Co jakiś czas (na początku nawet co 20 minut) trzeba uchylić drzwi piekarnika, żeby dać ujście gromadzącej się parze wodnej.

Po około 3 – 4 godzinach pomidory powinny wyglądać mniej więcej tak:

suszone-pomidory (1 of 1)

 

Teraz decydujesz, czy suszysz dalej (zazwyczaj te po bokach są mocniej ususzone), czy zostawiasz bardziej mięsiste.

Podczas suszenia kondensuje się smak i aromat, pomidorki staną się słodziutkie.

Realistycznie pomidory w piekarniku suszą się z 5 godzin. Można próbować ustalić jeszcze niższą temperaturę (50-60C), ale przyznam, że nie mam do tego cierpliwości.

Zerknij na film, tam pokazuję jak wyglądają moje pomidorki.

pomidorki_koktajlowe

Jak przechowywać suszone pomidory?

Domowe pomidory nie są „suche na wiór” i nadal mają w sobie trochę wody, więc trzeba uważać.

Najłatwiejszym sposobem jest zalanie pomidorów oliwą.

Teoretycznie mogą wtedy wytrzymać miesiąc, ja z powodzeniem trzymałam 2.5 miesiąca (potem wszystkie zjadłam:)).

Innym sposobem jest zamrożenie pomidorków w małych porcjach.

Powiedzmy, że w listopadzie masz ochotę na suszone pomidorki. Wyciągasz sobie z zamrażarki, zalewasz olejem czy oliwą, do oliwy wkładasz czosnek, albo papryczkę chilli albo na co masz ochotę. Zostawiasz na kilka dni i gotowe!

Masz pyszne suszone pomidory i aromatyzowaną oliwę! Nie musisz się też martwić o ewentualne zepsucie większej ilości pomidorków.

I to prawie wszystko…

Co zrobić z pozostałą pulpą pomidorową?

Możesz zrobić sos pomidorowy. Albo zupę lub pyszny keczup. 

Ja jednak byłam leniwa. Pamiętasz, że miałam 8 kg pomidorów?

6 kg „wyłuskałam” i odstawiłam miąższ. Wśród tych kilogramów znalazło się kilka przejrzałych pomidorków, więc tez wrzuciłam je do garnka z miąższem.

Pozostałe pomidorki sparzyłam wrzątkiem i ściągnęłam skórki i zrobiłam najlepszą i najbardziej leniwą rzecz na świecie.

Wrzuciłam wszystko do wolnowaru.  Dodałam 3 łyżki oliwy, łyżkę cząbru i pięć całych ząbków czosnku. Nawet nie chciało mi się ich miażdżyć.

Nastawiłam wolnowar na „high” oraz 6 godzin i poszłam spać.

Rano miałam najlepszy, najsłodszy i najbardziej aromatyczny sos z pomidorów, jaki kiedykolwiek zrobiłam.

Wpakowałam do słoiczków, zapasteryzowałam, część po prostu włożyłam do lodówki „na potem”. Będę miała super sos do domowej pizzy, jakiego nie kupię w sklepie.

Zero pracy, maksimum smaku, dwie pieczenie na jednym ogniu, niech żyje wolnowar!

To właściwie tyle! Jeśli mogę jeszcze coś wyjaśnić, daj znać!

/i koniecznie podziel się informacją, jak wyszło/:)

Podobał Ci się ten post? Podaj dalej!

 

Written By
More from admin

Masło karite – shea.

Dzień dobry, Dzisiaj chciałam Wam napisać o maśle karite, znanym też jako...
Read More

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *