Suplementy diety – hit czy kit?

 

suplementy-diety-0425

Dzień dobry,

Dziś planowałam kolejny post z cyklu postów dla alergików. Chciałam napisać o suplementach diety, które są przydatne w profilaktyce alergii, regulowaniu odpowiedzi histaminowej oraz w przypadku chronicznych problemów z górnymi drogami oddechowymi (astma, ciągłe zapalenie oskrzeli i takie tam przyjemności).

Pomyślałam sobie jednak:

Zaraz, zaraz. Zaraz ktoś wpadnie na Ziołowy Zakątek i zacznie się zastanawiać dlaczego suplementy? Dlaczego tabletki? Czy nie lepiej zjeść jabłko?

Dlatego postanowiłam cofnąć się o jeden krok i przedstawić Wam moją opinię na temat suplementów. Tak, takich w tabletkach:-).

Następnym razem zaś wrócimy do konkretnych suplementów pomocnych w walce z alergią.

Suplementy z kolorowych reklam, czyli łyknij tabletkę, życie nabierze barw.

W reklamie pokazano super suplement na ociężałe stopy, równocześnie poprawiający kondycję włosów, skórek do paznokci i uczucia przygnębienia, którego doświadcza niż pada deszcz. Jest lepszy niż 99% suplementów na rynku i prezenter mówi, że Twój sąsiad już go ma.

Wielu Polaków kocha być medykami, uwielbiamy sami siebie leczyć, kupować przeróżne suplementy i multiwitaminy, widać zresztą jaki to jest przemysł. Przyznaję, że sama czasem lubię się w doktora pobawić. A to jakaś herbatka ziołowa, a to propolis i takie tam..

Kupując suplement, często nie zwracamy uwagi na to, jaka jest przyswajalność danego specyfiku (są np. magnezy, które przyswajają się w 5%), jaka jest ich jakość, czy są połączone np. ze składnikami pochodzenia roślinnego (dużo lepiej przyswajamy takie formy) etc.etc.

Ładne opakowanie to nie wszystko. Właściwie mam dziwne przeczucie, że wiele tabletek to najczystsze placebo. I nie mówię nawet o homeopatii.

Dlatego chcę, żebyście wiedzieli, że pisząc o suplementach diety nie mam na myśli „po prostu” tabletek. Piszę o jakościowych produktach, które mają spełniać jakąś konkretną funkcję.

Suplementy diety – po co to komu? Część pierwsza.

 

 

Suplement diety? Aaale.. to tabletka, nie wyrosło z ziemi.

Wiem.

Wiem, że można zjeść jabłko albo kilo owoców. Albo dwa nawet kilogramy.

Jednak suplementy jak nazwa wskazuje działają wspierająco i mogą być stosowane funkcjonalnie. Praktycznie każda porządna książka dotycząca medycyny holistycznej czy medycyny naturalnej, wcześniej czy później zaproponuje czytelnikowi dodatkową suplementację, w zależności od jego stylu życia, wieku oraz płci. Wbrew temu co twierdzą niektórzy moi znajomi (pozdrawiam!:)), mężczyźni i kobiety nie są identyczni. Mamy inne ciała i inne potrzeby, które zmieniają się na kolejnych etapach życia. Biologii nie przeskoczysz.

Suplementacja w medycynie holistycznej.

Powiem Wam, że to całkiem niesamowite, jak suplement może czasem zmienić sposób funkcjonowania organizmu, wiem to po sobie, bo od kiedy zaczęłam stosować porządną witaminę C, dużo lepiej i łagodniej przechodzę infekcje (jeszcze sobie o tym powiemy). Kiedy jednak ktoś, kto zajmuje się medycyną naturalną rekomenduje jakiś suplement (dobra, upraszczam, bazuję na świetnej książce Encyclopedy of Natural Medicine i Autorzy tak robią, bardzo żałuję, że nie napisałam jeszcze dokładnie o co chodzi w medycynie holistycznej, ale mam nadzieję, że intuicyjnie rozumiecie) zadaje sobie dwa pytania: po co i dla kogo.

Po co?

Po pierwsze dlatego, że niedobory są rzeczywiście powszechne, w każdej grupie wiekowej, zarówno wśród kobiet jak i wśród mężczyzn. Zachodnie populacje (tak, wiem, uogólniam) cierpią na niedobór magnezu i potasu, kobiety bardzo często mają niedobór żelaza, zaś mężczyźni po czterdziestce – cynku.

Właściwie każdy mężczyzna w kwiecie wieku powinien zjadać co najmniej dwa kubki bogatych w cynk ziaren dyni (cynk dobrze wpływa na prostatę). Znam mężczyzn, którzy piszą o tym, że powinno się spożywać te ziarna. Nie znam osobiście ani jednego, który by te kubki przed komputerem miał i podjadał.

To jest jedna kwestia. Można i należy się starać, żeby wyregulować dietę, ale w wielu przypadkach po prostu nie dostarczamy sobie tych wszystkich minerałów. Niestety.

Powiem Wam ciekawą historię: najgorzej się odżywiam, kiedy jestem na wsi. Kto mieszka w małej miejscowości, ten wie. Najsłabiej jest na tzw. przednówku: nie ma niczego w ogrodach, zaś w małych sklepikach również nie bardzo  jest w czym wybierać (po co przywozić jakąś zieleninę, skoro nikt jej nie kupi? marchewka jest, cebula, ziemniaki, dziękuję). Jem więc to, co jadłam w dzieciństwie: bułki z serem (białe pieczywo, ale akurat to bez sensu jakie), drożdżówki, na obiad zupę i czymś tam jeszcze człowiek się dopcha (kanapkami z wędliną:)). Nie piszę po to, żeby narzekać, bo to w sumie powrót do smaków dzieciństwa, ale piszę, bo jestem świadoma, że to nie jest pełnowartościowa dieta.

Talerze zieleniny? Orzechy i pestki? Zapomnij.  Kiedyś w marcu chciałam kupić orzechy włoskie. Będą na Wielkanoc, nikt teraz nie kupuje.

Pierwszym powodem, dla którego medycyna holistyczna opiera się czasem na suplementach jest właśnie przyznanie słabości współczesnego systemu żywienia. Jednak ze świadomością, że to jest suplementacja. Coś dodatkowego, coś ekstra. Coś, co może pomóc wyrównać małe niedobory. Nie coś, co w magiczny sposób Cię uleczy i zastąpi to jabłko.

Nie zastąpi.

 

Dla kogo?

To drugie pytanie można zadać inaczej: jaką suplement ma pełnić funkcję. 

Teraz wyobraź sobie, że chorujesz na astmę i masz częste infekcje górnych dróg oddechowych. Twoje zapotrzebowanie na niektóre składniki pokarmowe się zwiększa (najprędzej na witaminę C i magnez, będziemy jeszcze o tym mówić), potrzebujesz tego więcej.

W takim wypadku również stosuje się suplementy. Pyta się wtedy o to, jaką mają pełnić funkcję. Kobiety, które planują zajść w ciążę mogą chcieć”zbudować sobie” rezerwy magnezu i potasu oraz kwasu foliowego. Jeśli w ciążę już się zaszło, kwas foliowy jest przepisywany właściwe „z automatu”. W takich specjalnych przypadkach również stosuje się suplementy.

Warto pamiętać jednak o tych podstawowych zasadach. Zasada numer jeden: to jest dodatek. Zasada numer dwa: bierze się to, co w organizmie ma spełniać jakaś dodatkową funkcję, ze względu na nasz stan zdrowia.

W takim rozumieniu suplementy są w porządku.

Jestem za, a nawet przeciw.

suplementy-diety-0405

Kiedy suplementy nie są w porządku?

(lub są bez sensu)

  • kiedy chcemy, żeby było to nasze główne źródło witamin i mikroelementów
  • kiedy kupujemy pod wpływem chwili czy tylko reklamy
  • kiedy kupujemy suplement podłej jakości, który będzie się beznadziejnie wchłaniał (wiele osób o tym zapomina)
  • kiedy dawkujemy je na poziomie placebo (przykro mi, ale ta jedna tabletka spiruliny dziennie niewiele pomoże) albo same są już zrobione tak jak placebo
  • kiedy nie zamierzamy stosować go regularnie
  • kiedy mamy przeciwwskazania, ale się tym nie przejmujemy, bo przecież sami jesteśmy sobie sterem, żeglarzem i okrętem  (np. wiemy, że mogą się nam tworzyć kamienie nerkowe, ale będziemy mądrzejsi i zaaplikujemy sobie tę uderzeniową dawkę witaminy C przez kilka miesięcy)

Właściwie suplementy można traktować trochę jak zioła – w końcu picie pokrzywy czy skrzypu, to także rodzaj suplementacji!

Kiedy są w porządku?

To chyba oczywiste. Wtedy, kiedy są lekkim uzupełnieniem diety i kiedy przydają się w konkretnych przypadkach.  I właśnie o takim przypadku, przypadku alergii i astmy, będziemy sobie wkrótce mówić:). Już teraz mogę powiedzieć, że będziemy mówić o różnych antyoksydantach.

kwiecien-9693

Używacie jakichś suplementów?

ps. jeśli interesuje Was jaką firmę suplementów polecam. Będę jeszcze o tym pisać, ale za najlepszą obecnie uważam firmę Solgar, która produkuje suplementy na bazie wyciągów roślinnych, bada je na piątą stronę i rzeczywiście ma dobre dawki. Podobno dobra jest też firma NOW, ale niestety jej nie próbowałam.

  • Agnieszka Piotrowska

    Dokładnie, suplement diety to jedynie uzupełnienie naszej diety, nie można polegać tylko na nich, trzeba także konsumować zdrową żywność. Ze swojej strony polecam te suplementy, chyba jedne z lepszych na rynku – https://ekomagia.pl/13-suplementy-diety :)

  • Vincent Vega

    Suplementy muszą być wysokiej jakości i być „wolne” od sztucznych barwników, aromatów ,wypełniaczy i sterynianu magnezu. Ja osobiści nie kupuję chińskich i nie polecam tez nikomu, bo jakość jest bardzo kiepska, a co za tym idzie również i skuteczność. Bazuje na markach VIRIDIAN, RAINFOREST FOODS, BEETER YOU, TOGETHER… np. trawa jęczmienna z nowej Zelandii, chlorella z rozbitą błoną komórkową, czyste witaminy D , kurkuma i wiele innych. W przystępnej cenie kupuję je na http://www.ecoswiat.pl

  • rekinek239

    każdy przypadek jest inny – na mnie np zadziałała tylko clatra (z bilastyną), za to odczulanie było kasą wyrzuconą w błoto. najważniejsze to odpowiednia dieta i ruch dla wzmocnienia odporności

  • aniawas

    Jestem zwolennikiem zdrowej diety, jednak to nie znaczy, że nie chcę wspomagać swojego organizmu. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że w dzisiejszych czasach żyjemy w ciągłym pędzie. Wiem wiem, to nie powinna być wymówka dla nikogo, ale bądźmy szczerzy – jest jak jest. Nie jestem też miłośnikiem suplementacji w diecie, jednak czasem są takie momenty, że musimy. Wtedy należy sięgnąć po sprawdzone sposoby, sprawdzone marki. Ja zawsze sięgam po produkty Avity, bo stosuje je od długiego czasu, oraz dlatego, że są produkowane z naturalnych składników. Nikogo nigdy nie zachęcam żeby zastępować zdrową, zróżnicowaną dietą suplementacją, jednak wiadomo, iż wszystko jest dla ludzi. Ot np w apteczce zawsze mam Strong C1000 i zawsze wspomagam się w chorobie.

  • Matylda Płetwal

    Przeciwna jestem multiwitaminom i wszelkim suplementom dla dzieci. Sama natomiast stosuję beta Solar przyśpieszacz opalania z beta karotenem. Dla zdrowia i urody, gdyż naturalnie jestem strasznie biała i bez tej substancji po 15 min na słońcu i oparzenia gotowe. Nigdy do tej pory nie byłam opalona na tak piękny złoty brąz jak teraz i to bez oparzeń słonecznych. Moja Mama z kolei zażywa Essentix z fosfolipidami, tzw wspomagacz wątroby, który polecił jej lekarz kiedy pojawiły się bóle przy przeciążeniu wątroby. I w tym przypadku też suplement okazał się skuteczny. Więc jestem za kiedy substancji nam potrzebnych nie jesteśmy w stanie dostarczyć w pożywieniu. Co do witaminy D, sorry, zamiast ją łykać lepiej wyjść na spacer 30 minutowy i dzienne zapotrzebowanie gotowe. W dni pochmurne, deszczowe czy zimowe wystarczy godzina na dworze… PS. fajny blog :)

  • Magdalena

    Czasem biorę magnez w kapsułkach, zwłaszcza jak dużo pracuję, jestem narażona na długotrwały i silny stres, pije przy tym dużo kawy. Od czasu do czasu biorę też kapsułki z omega 3 i omega 6 (z przewagą tych pierwszych). Zwykle w zimie (gdy dzień jest krótki, jest mało słońca) biorę witaminę D w kapsułkach. Jak chcę oczyścić organizm z grzybów i „przeczyścić jelita” (podczas urlopu) kupuję kwas kaprylowy firmy Solgar. Sprawdzony, działa, potem przez długi czas w ogóle nie mam ochoty na słodycze (co jest dla mnie zbawienne ze wzgl. na obecną wagę). W okresie najczęstszych, moich zachorowań piję Buerlecithin (kuracja miesięczna np. w listopadzie i w lutym). Nie wiem dlaczego, ale mój organizm najłatwiej przyswaja to, co jest w postaci płynnej, w postaci kapsułek lub tabletek musujących.

    • Dzięki za podzielenie się doświadczeniami,bo wiadono, że każdy inaczej reaguje na rózne rzeczy:)

  • Żaneta

    Ooo Solgar :) łykałam od nich suplement na włosy, skórę i paznokcie – dwa opakowania – dużo nowych włosków i mocniejsze paznokcie, ale na skórę nie wpłynął, jedyny minus to dość duże tabletki, których nie umiem połknąć :( Czy rozgryzanie tabletek ma jakieś skutki uboczne? Podrażnienie żołądka czy coś takiego?

    • Nie sądzę, w żołądku i tak wszytko jest trawione przez kwas żołądkowy do jednej „papki”. Te osnówki są po to, żeby łatwiej połykać:)

  • ba

    Bardzo dokładnie czytam i analizuję skład suplementów, zwracam uwagę, co w nich jest, a czego nie ma. Jeśli nie jest napisane, że jest nieobecne,podejrzewam, że jest obecne- np.modyfikacje genetyczne. Osoba, która twierdzi, że ,,suplementy diety to jedna wielka lipa” jest w błędzie. Obecne czasy wymuszają na nas suplementację. Bywają byle jakie, ale są też bardzo dobrej jakości. Stosuję suplementy tylko jednej, jedynej firmy, której skład jest oparty na synergii, a nie na wrzucaniu składników na ,,chybił-trafił”, są czyste pod każdym względem, a działania poparte badaniami naukowymi. Jestem również przykładem wspaniałego ich działania. Pomogły mi wyjść nawet z najgorszej choroby. Leków nie biorę (!)od kilkunastu lat. ,,Przejechałam ” się na nich mocno. Nie chcę ich znać. Tylko natura + dobre uzupełnienie. Pozdrawiam wszystkich kochających naturę i prawdę

    • admin

      Pozdrawiam również!

  • AMG

    Cześć! Jestem tu pierwszy raz :) Twój blog poleciła mi koleżanka z pracy, rozmawiałyśmy o ziołach (bo to też rozwojowy temat naszej pracy) i padła nazwa Twojego bloga. Prowadzisz tak fajnego bloga, że aż warto na Tobie się wzorować. Zdjęcia lawendy mnie urzekły, wyobrażam sobie ile to pracy – poustawiać to wszystko ze smakiem, dobrać kolorystykę, przygotować zioło, obfocić, opisać… Wyrazy szacunku, koleżanko :) Wpis o suplementach zainteresował mnie szczególnie, bo akurat ostatnio mocno się tym interesuję. Uważam, że zjedzenie jabłka dziennie nie załatwia niestety sprawy, tym bardziej jeśli jest to jabłko jedno z tych dostępnych na rynku… Owoce i warzywa nie mają już w sobie takiej puli witamin i minerałów, jak miały kiedyś, dlatego jestem zdania, iż mądra suplementacja jest konieczna dla utrzymania zdrowia. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę sukcesów, będę wracać :)

  • Suplementy diety są ok, pod warunkiem że wiemy jakie wybrać pod kątem wchłanialności, właściwości działania, dawki czynnej biologicznie, tego kiedy spożywać (po posiłku, przed, w trakcie, między posiłkami, rano czy wieczorem) itd. I dwa, że samych witamin nie bardzo opłaca się kupować, jest ich dużo w jedzeniu (no chyba że ktoś ma niedobór), bardziej opłaca się inwestować w ekstrakty roślinne z np. resweratrolem, sylimaryną, luteiną i innymi związkami o działaniu prozdrowotnym.

  • marta

    Witam,
    czy słyszała Pani o suplementach firmy Flavon?

    • Nie, nie znam tej firmy, możesz coś więcej o niej powiedzieć?

  • Anonim

    Wreszcie ktoś powiedział to tak prosto, jak sama bym chciała :) Dzięki! :)

  • farmka

    suplementy diety to jedna wielka lipa. Porownajcie ulotki lekow i suplementow(o ile w ogole ja posiadaja). Wprowadzenie leku na rynek farmaceutyczny trwa latami wykonywanych jest szereg badan obejmujacych interakcje , dzialania nieporzadne , efekty terapeutyczny, definiowany jest sklad. suplement diety nie przechodzi takich badan a producent nie musi zamieszczac dokldnego skladu swojeo preparatu i nik tak na prawde nie czy w danej postaci leku jest tyle substancji czynnej ile podano czy stanowi ta mase sam wypelniacz. odpowedz chyba jasna co mozna czerpac z natury, w szczegolnych przypakach przyjmowac suplementy lub leki np z magnezem bo tak owe sa ae znacznie drozsze

  • Aniolek

    Klaudyna jeżeli chodzi o dzięgiel chiński to ja akurat stosowałam z firmy NOW leczniczo i mi pomógł.Uważam ze jest dobry.Jak ja chodziłam po sklepach zielarskich to mi każdy polecał z NOW. Mi mówili ze dużo kobiet i dziewczyn kupuje,tak wiec wzięłam by się przekonać. Chyba ze coś lepszego można kupić w internecie,ale ja nie znam.Podstawowa kuracja powinna składać się z dwóch opakowań tej firmy tak zalecają. Mojej koleżance po jednym opakowaniu znikła cysta na jajniku.Mi akurat ten dzięgiel pomógł wyregulować miesiączkę.
    Jedna kapsułka zawiera 520 mg sproszkowanych korzeni i klaczy dzięgla .w opakowaniu jest 100 kapsułek.
    Dawkowanie:2 kaps 2-3 razy dziennie 30 min przed posiłkiem lub w trakcie,najlepiej popijać mlekiem.Ja nie popijałam bo nie mogę pic mleka krowiego. 3 kaps zawierają 1560 mg dzięgla korzeni i klaczą. Jako przeciwwskazania zalecają ograniczyć przebywanie na słońcu i opalania się ze względu ze w preparacie zawarte są furokumaryny,które zwiększają wrażliwość skory.I nie stosować podczas miesiączki.
    Jak by ci pomogło to podaje ci skład ich:korzenie i kłącza zawieraja: furokumaryny,olejek eteryczny,a w nim feldandren,pinen,cymen,kamfen,limonen oraz kumaryny,kwasy organiczne (m.in angelikowy i cytrynowy),flawonoidy,fitosterole,fitoestrogeny,cukry proste i specyficzny cukier umbeliferoze, a także specyficzny związek pobudzający wytwarzanie interferonu zwalczającego infekcje,zwłaszcza wirusowe,duże ilości witaminy A,B2,B12,E,żelazo,magnez,sacharoza.to wszystko co jest w składzie tego produktu.Mam nadzieje ze jakoś pomogłam :)pozdrawiam

  • zdecydowanie kit, chyba , że suplementacja naturalna :)

  • Aniolek

    Witaj Klaudyno.Jestem tez miłośniczką medycyny niekonwencjonalnej i bardzo lubię twoja stronę i filmiki:) Ja uważam ze suplementacja w dzisiejszych czasach jest nam potrzebna, by uzupełniać niedobory a także ma duże znaczenie w wspomaganiu i w leczeniu różnych chorób.Ja sama dzięki suplementom diety wyleczyłam się z różnych dolegliwości.Uważam również ze jakość suplementu ma duże znaczenie,zwłaszcza gdy chcemy zastosować je leczniczo.Jeśli chodzi o dawkowanie suplementów to polecam stosować profilaktycznie jak na opakowaniu jest wskazane a leczniczo to dawki podwajamy,wtedy sukces gwarantowany.Oczywiście najlepiej dowiedzieć się osoby kompetentnej jak suplementy stosować leczniczo.Ze swojej strony stosuje suplementy bo mi pomogły i pomagają :) zwłaszcza stosuje je leczniczo.Firmy Solgar nie miałam okazji stosować ale Firme Now znam i są dobre.Nie nalezą do najtańszych ale i nie są najdroższe.Jak wiadomo to amerykańska firma ale polecam kupić i zobaczyć.Ja sama osobiście mam książkę o produktach tej firmy,opisanym składzie,właściwościach i zastosowaniu. Produkty firmy NOW posiadają znak GMP( Good Manufacturing Practice -Dobra Praktyka Produkcyjna),przyznawany wyłącznie produktom o najwyższej jakości,dzięki przestrzeganiu surowych norm technologicznych produkcji.Pozdrawiam serdecznie

    • Właśnie ktoś mi też mówił, że NOW jest dobry – chcę kupić od nich dzięgiel chiński. Niestety nie znam polskiej firmy, która robiłaby podobnej jakości suplementy co np. Solgar. Nie wiem jka NOW, ale Solgar ma zazwyczaj dobrze dawki ustawione, są już tak na pograniczu suplementu i efektu terapeutycznego:)

  • Beata Kozłowska

    Bardzo racjonalne podejście do suplementacji, gratuluję. Moje zdanie jest podobne. Uważam, że suplementacja może być potrzebna, ale wtedy trzeba się dobrze zastanowić nad jej formą. Jeżeli modyfikacja diety okaże się niewystarczająca, warto sięgnąć po dodatkowe źródła potrzebnych składników, ale jak najbardziej naturalne i w dobrych dawkach. Ja z racji niewielkiej wady serca mam duże zapotrzebowanie na magnez, a z powodu innej choroby na witaminy z grupy B. Mimo, że uwzględniam te zwiększone potrzeby w swojej diecie, są okresy, kiedy tych substancji mi ich brakuje. Wtedy korzystam z suplementów. Z doświadczenia wiem, że preparat preparatowi nie równy i warto wydać więcej pieniędzy po to, by suplement był skuteczny. Inaczej to tylko wyrzucanie pieniędzy – kupuję, łykam i nic się nie poprawia, więc dalej kupuję, itd. Niby małe kwoty, ale suma sumarum…
    Inaczej było z z Solgarem – kupowanie Vitaminy B compleks czy poszczególnych witamin B w aptece nic mi nie dawało, ktoś polecił mi Solgar, była droga ok. 40-50 zł, ale już po kilku dniach efekt był spektakularny.

  • Suplementuję tylko witaminę D, miałam anemie 10 lat, ale piję sok z pokrzywy, jem dużo zielonych warzyw, w zimie jem kasze i piję herbatki z pokrzywy, lipy, kory (różnej) czy skrzypu polnego no i dojadam ziarnami kakaowca i orzechami. Nie musze suplementować od 3 lat, a wyniki mam zniewalające! Owszem suplementuję naturalnie np. pyłek kwiatowy, syropy z aroni, czarnego bzu, używam dużo ziół i mi to wystarczy by nie mieć niedoborów. Ważne by zwracać też uwagę na skład tabletek, bo czasem bardziej zaszkodzą niż pomogą…

  • Beata

    Ach zapomniałam jeszcze o Panach: wierzbownica drobnolistna – czarowne ziele na prostatę rośnie niemal wszędzie. Dynia absolutnie wskazana, ale ilość nie tak oszołamiająca :), bo przecież cynk jest w zbożach (chleb), w mięsie i rybach, w orzechach, wreszcie w roślinach strączkowych (spiżarnia). Więcej wiary w Naturę. Pozdrawiam

  • Beata

    Paniom z miasta coś podpowiem: na wsi rzeczywiście nie ma w sklepie „zieleniny”, bo też każdy ma ją u siebie (w przydomowym ogródku pod śniegiem jest jarmuż, pora, a po pierwszych odwilżach rośnie szpinak zasiany jesienią, a chwilę potem na okolicznych łąkach i w lasach jest zatrzęsienie ziół, dzikich warzyw etc). Mają one więcej wartości niż sałata ze sklepu (ot choćby takie zielsko jak podagrycznik, którego nawet wyplenić ciężko, kurdybanek, mniszek, pokrzywa, perz …). Z zapasów zimowych są kiszonki: witaminę C mamy z kiszonej kapusty, z herbatek z dzikiej róży, głogu, dzikiego bzu… Naprawdę nie z tabletek i „suplementów”. Co zaś do żelaza – potwierdzam, kobiety miesiączkujące (te po menopauzie już nie) potrzebują kilkakroć razy więcej żelaza niż ktokolwiek inny, z przyczyn oczywistych. Ale to załatwia się, jedząc więcej zdrowych jaj, najlepiej na miękko. Można pić zaparzane drożdże, dla B12 itd. Przez całą zimę są kiełki (choćby stara poczciwa rzeżucha), szczypior na oknie, a w spiżarce marchew, seler, pietruszka, pasternak i liczne przetwory (soki: aroniowe, galaretki na rokitniku i tarninie, a także te z sadu…). Proszę mi wierzyć, że przez setki lat ludzie na wsi mieli co jeść, a na pewno nigdy nie jedli tabletek. Te są dla ludzi z miasta… Bo tak łatwiej i modniej.

    • Beta, to masz duże szczęście, żę mieszkasz w idealnym miejscu i masz idealną dietę:)
      Ja wychowałam się na małopolskiej wsi i spędzam tutaj 50% swojego czasu.
      Wieś wsi nierówna.
      Uwierz mi, że jarmuż ma 3 osoby w ogródkach.
      Ba, nie każdy ma jakikolwiek ogródek, bo ludzie często pracują na dwa etaty i po prostu nie mają czasu na takie przyjemności. Kiszonki.. My kisimy kapustę, ale jesteśmy w mniejszości. Wiele osób nadal ma drobne gospodarstwa, ale krowy juz praktycznie nie uświadczysz..Moi Dziadkowie mieli jedną z ostatnich.

      Nie wiem czy jakakolwiek dziewczyna w moim wieku potrafi piec chleb samodzielnie. Może tak, ale nie jestem taka pewna, żeby to było jakoś interesujące dla wielu młodych osób :)

      Niestety z moich doświadczeń nie mogę idealizować życia na wsi, ani „wiejskiej” diety. Teraz robi się zakupy w Biedronce pobliskiej głównie, kilka osób piecze chleb, dzikie zioła: poważnie, kto o tym wie? Tak zupełnie poważnie? Że już nie będę nawet pytać o młodych. Garść osób,nie zdziwię się, jeśli jestem jedyną, która je sałatki z mniszka.
      Pan na targu sprzedaje korzeń łopaniu, ale wiesz dlaczego?
      Bo jacyś miastowi kupują, nie ma pojęcia do czego służy.
      Teraz coraz więcej osób zwraca uwagę na swoje żywienie też na wsi, ale to nie jest życie jak w kolorowych gazetach, gdzie każdy ma swoje gospodarstwo, rano mleko prosto od krowy, masełko, potem idzie do swojego ogrodu, a potem nazbierać ziół i kwiatów do wazonu. Ja widzę bardzo dużą różnicę pomiędzy tym, jak „mogłoby być alb jak powinno być (kiszoneczki, własne pieczywo, zawsze świeżę warzywka z ogrodu) a jak jest. Nadal wiele osób ma swoje pola (i np. jest bardzo mocna tradycja robenia soków, przetworów, też ziemniaków sporo się uprawia), ale to mimo wszystko nie wystarczy, żeby dieta była pełnowartościowa (w gotowanym soku z malin za dużo witamin już nie ma). W sklepiku 1/2 to chipsy i słodkie napoje, paluszki i inne beznadziejne jedzenie, które po prostu dobrze się sprzedaje.
      Po prostu jestem racjonalistką.

      Ludzie ciężko pracują, często w pobliskich miastach albo za granicą, niewiele osób ma już gospodarstwa etc.
      Staram się jakoś popularyzować te przeróżne rzeczy, ale jestem daleka, daleka od idealizowania „siejskie-wiejskie życie”.
      Być może gdzie indziej jest inaczej, mogę tylko mówić za siebie.

      Zresztą, nawet jeśli ustalisz sobie idealną dietę i tak w przypadkach chorobywych jak np. astma, nie zaspokoisz całego zapotrzebowania (w takiej dzikiej róży po zaparzeniu to za dużo witaminy C nie zostaje) i właśnie po to są suplementy. To samo z kwasem foliowym. Wiem, że kobiety dawniej go nie brały , ale nie odważyłabym się rezygnować z kwasu foliowego gdyby się okazało, że jestem w ciąży (właściwie nawet wcześniej powinno się przyjmować).

      ps. cynk w chlebie? zdizwiłabyś się jaki chleb kupje 99% osób na wsi. No, może na Twojej wszyscy pieką własne, może mieszkam w jakimś felernym miejscu;)

      • Beata

        Masz absolutną rację! Moja wypowiedź to nie pieśń o chłopomanii, czy inna sielanka o wsi spokojnej i wesołej. Tylko, czy Ty piszesz dla tych zapracowanych na wsi o 2-3 etatach, ledwie mających czas na zakupy w Biedronce? Przecież oni nie zaglądają na takie blogi, jak Twój… Docierasz do Poszukujących alternatywy, prawda? Alternatywy od czego? Od przetworzonej żywności, od łatwego sięgania po tabletkę, od toksycznych kosmetyków itd. od suplementów też? Myślę, że wpisują się one świetnie w dzisiejszą pogoń za czasem, pieniędzmi, łatwiej zdać się na doktora, niż wiedzieć samemu, lepiej szybko kupić w sklepie dżem za 3, 34 niż zerwać i przebrać owoce, wygotować słoik, przygotować przetwór i go załadować do słoiczka. To dużo więcej niż 3,34. Tak samo jest z chlebem domowym i całą resztą, z ogródkiem i kiszonkami włącznie. Jestem pełna uznania dla Ciebie – takiej młodej osoby, która z nieskrywanym entuzjazmem odkrywa świat natury, prawdziwych smaków i zapachów! Namawiam Cię na więcej – na zarzucenie niepotrzebnych „suplementów”, kwas foliowy znajdziesz w drożdżach, liściach kasztanowca i olchy (też pączkach), w zielu kopru ogrodowego, w korzeniu marchewki, liściach mniszka, orzechu włoskim, pokrzywie… To mało? A wit. C – rzeczywiście z czasem jej jest coraz mniej w suszonej róży, ale mamy do dyspozycji inne przetwory z róży, a przede wszystkim z aronii i rokitnika, u których wit.C nie zniszczysz nawet w przetworach, o kiszonej kapuście nie wspomnę!

        Jedyny powód kupowania dodatkowo wit. B12 rozumiem u wegan. Mają z tym wielki problem, bo wszystko, co natura dała jest w produktach odzwierzęcych, głównie jajach i mięsie, a oni tego ideowo nie jedzą. Poza tym wszystko jest dostępne w naturze ZA DARMO! (czyt. przy znaczącym wkładzie własnym pracy i wiedzy). Dręczy mnie przekonanie, że po nagonce na przemysł farmaceutyczny – sięgnęli oni po inną broń i wymyślili „suplementy”.

        Zaglądam tu chętnie, ciągle się czegoś uczę, tak trzymaj! Życzę Ci jak najlepiej i dziękuję za ciekawe rady.

        ps.
        Co do malin: moja Mama od lat robi owoce jagodowe, leśne i truskawki w surowej postaci: gniecie owoce i miesza je z cukrem (wiem, wiem okropny jest ten cukier!, ale można go zastąpić), w proporcji 2;1, tak zakręcone słoiczki przetrwają bez niczego, a jeśli masz dużą lodówkę, to proporcja 1:3, a jak zamrażarkę 1:5… Tak przygotowane owoce przez całą zimę zachowują smak, kolor, zapach i witaminy!

        • Piszę dla wszystkich, którzy są zainteresowani. I wiem też, że czytają mnie osoby pracujące właśnie na dwóch etatach, które gdzieś tam w biegu podczytują:)

        • Podobno bardzo bogaty w wit z grupy B jest napój herbaciany, który przerabia dla nas kombucza :)

  • Twoje podejście do suplementacji jest bardzo rozsądne i życzę sobie jak i każdemu farmaceucie w aptece takich pacjentów.

    Należy pamiętać,że polskie prawo nie nakłada obowiązku rejestrowania suplementów jako lek. Co za tym idzie?

    Produkt – lek wprowadzany jest do apteki min 3 lata (badania, dokumentacja, certyfikaty potwierdzające jakość składników i badania, które udowodnią, że DZIAŁA)

    Suplement może trafić na półki apteczne w 3 miesiące, nie musi być przebadany, nie sprawdza się jego jakości. Zostaje wstrzymany w sprzedaży dopiero kiedy ktoś zgłosi działania nieporządane.

    Nie mówię, że wszystkie suplementy to zło, ale wiedząc jaka jest różnica między lekiem,a suplementem zastanówmy się czy co chcemy wybrać, I czy jest to nam naprawdę potrzebne.Bo na uczciwość producentów nie można liczyć, skoro odgórnie nie mają nałożonych żadnych wymagań

  • Klaudyno! Świetny tekst. Zgadzam się w zupełności.
    p.s. A ja znam faceta co to podjada pestki dyni przed komputerem;p

  • Potwierdzam zdecydowanie, bez suplementacji żelaza co jakiś czas słabo funkcjonuję i niestety żadna super dieta tu nie pomaga na tyle co tableta. Krwisty stek, wątroba czy suszony zielony groszek oczywiście naprawdę poprawiają i samopoczucie i powiedzmy – przedłużają czas bez tabletek, ale to wszystko (w sumie chyba i tak dużo). Natomiast tak jak piszesz – faszerowanie się „witaminami” zamiast racjonalnego odżywiania to już droga donikąd.

  • Hit suplementacji: http://www.doterra.com/tools/documents/Alpha_CRS+_Product_Information_Page.pdf + http://www.doterra.com/tools/documents/Microplex_VMz_Product_Information_Page.pdf + http://www.doterra.com/tools/documents/xEO_Mega.pdf Te trzy suplementy stanowią kompleksowy program suplementacji uzupełniający niezbędne składniki odżywcze. Proszę nie sugerujcie się cenami. Na naszym kontynencie są one inne, i suplementy kupione w zestawie mają korzystniejszą cenę. Jeśli nie spełniają oczekiwań użytkownika, jeśli nie zwiększy się jego witalność i energia, firma zwraca pieniądze. (Chyba jeszcze nigdy to się nie wydarzyło :) ) Produkt występuje też w wersji wegańskiej. Cena zestawu dla klientów firmy w Europie jest w euro i w specjalnym programie jest bardzo korzystna. Zainteresowanych zapraszam na priv.

  • Dawka tych nasion dyni to dwa kubki…dziennie? Czy ja czegoś nie zrozumiałam..?
    Jak to jest, skoro na ulotce pisze, że jedną tabletkę dziennie, to należy to ignorować, bo to za mała dawka..?

    • Atria

      Tak, dwa kubki (amerykańskie cups), jak bede w Krakowie moge Ci przeliczyć jesli Cię interesuje:) Co do dawkiwania to zależy co (np. Żelazem sie lepiej nie bawić samemu, ale jedna tabletka spiruliny to jest śmiech na sali i dawka podstawowa to jakieś 10g zeby coś robiła ). Generalnie dobre firmy takie jak Solgar, maja po prostu porządne dawkowanie od razu dopracowane do swoich suplementów i w nic sie nie trzeba bawić:) i najlepiej sięgać po te dobry:)