Bądź promienna na przednówku! Wiosenny tonik z soku brzozowego.

tonik-wiosenny-brzoza-8024-2

Dzień dobry,

Wciąż wiosennie nie zapominamy o soku z brzozy:). Pominiemy dzisiaj jednak zastosowania zdrowotno-smakowe i postaramy upiększyć się tak, jak robiły nasze babki i prababki. Za pomocą soku brzozowego właśnie. Przykro mi Panowie, czytałam głównie o babkach, ale kto wie, może dziadkowie też się skusili na małe SPA?

Dzisiaj pokażę Wam jak przygotować tonik z soku brzozowego.  Taki do twarzy.  Skoro bowiem sok już mamy, nic nie stoi na przeszkodzie, aby wykorzystać go także w domowej toaletce.

Zaczynamy!

Sok z brzozy jako kosmetyk.

Soku z brzozy używano nie tylko do picia, ale także jako mikstury upiększającej. Kobiety starannie myły nim twarz wierząc, że uczyni liczko nie tylko lśniącym i gładkim ale przede wszystkim jaśniejszym. Sok z brzozy był remedium na lekkie wybielenie skóry oraz pozbycie się piegów. Wiecie, dawniej jasna cera u kobiety krzyczała coś w stylu: „jestem z wyższych sfer, nie muszę pracować polu, zobaczcie, wiatr i słońce mnie nie smagają!” i była w cenie, dlatego jeśli można było skórę wybielić nieco, dlaczego nie?  Dziś jest chyba trochę na odwrót i lepiej być opaloną, zwłaszcza w środku zimy. Wtedy dajemy znać „Właśnie wróciłam z egzotycznych wakacji!” (lub z solarium, ale mam nadzieję, że czytelniczki Ziołowego nie są wielkimi fankami tych przybytków).

Czy to może działać?

Czy jednak sok z brzozy robił coś dobrego dla skóry, czy były to tylko pobożne życzenia dziewcząt? Szczerze mówiąc nie wiem jak wygląda sprawa z piegami, ale jeśli chodzi o poprawę wyglądu skóry oraz lekkie rozjaśnienie to coś więcej niż placebo. Oczywiście dawniej dziewczyny nie mogły wiedzieć tego, co wiemy teraz: że sok z brzozy oprócz szeregu mikroelementów zawiera także naturalnie występujące kwasy (jednak nie ma ich zbyt wiele, więc działają bardzo łagodnie). Przede wszystkim są to kwas octowy, askorbinowy, jabłkowy i salicylowy. To właśnie one są odpowiedzialne za bardzo łagodne działanie ujędrniające, tonizujące i lekkie rozjaśnienie skóry. Coś bardzo przydatnego po zimie, nie sądzicie?

Dzisiaj proponuję Wam przygotowanie właśnie takiego specyfiku: jako że mamy XXI wiek dodamy do niego odrobinę nawilżającej gliceryny oraz, jeśli mamy takie życzenie (a raczej mamy, ponieważ surowy sok z brzozy dość szybko fermentuje) odrobiny konserwantu kosmetycznego.

Myślę, że warto spróbować (zwłaszcza „prawdziwego” soku z brzozy, nie tego pasteryzowanego z butelki), bo koszt jest znikomy, natomiast działanie bardzo przyjemne. Testuję sobie właśnie ten tonik – nie wiem czy rozjaśnia mi skórę (mam dość jasną karnację) ale bardzo miło odświeża mi twarz i czuję, że skóra jest delikatnie naprężona, ale nie ściągnięta. Sezon w pełni, zachęcam do wypróbowania!

Tonik z soku brzozowego – jak przygotować i dlaczego działa?

 

 

Tonik z soku brzozowego

Składniki:

  • 100 ml soku z brzozy, najlepiej samodzielnie upuszczonego
  • 2 łyżeczki gliceryny (do kupienia w aptece) lub 2 łyżki żelu z aloesu (do kupienia w aptece(
  • konserwant kosmetyczny (opcjonalnie)*

* konserwant można zakupić na wielu stronach z półproduktami kosmetycznymi w stylu Zrób Sobie Krem etc. Stosuje się go zgodnie z zaleceniami producenta, zazwyczaj 1% (około 3 krople na 10ml). Jeśli zdecyduje się na konserwant, tonik przetrwa nawet 6 miesięcy. Jeśli nie, należy przechowywać go w lodówce i zużyć w przeciągu kilku dni.

Przygotowanie:

Wszystkie składniki mieszamy razem, przekładamy do wyparzonego słoiczka. Przechowujemy w lodówce lub w łazience, jeśli tonik jest zakonserwowany.

Przed każdym użyciem należy wstrząsnąć buteleczkę.

Ja używam zamiast toniku, można jednak stosować podobnie do hydrolatów czyli wody kwiatowej: na przykład przełożyć tonik do buteleczki z atomizerem i używać do spryskiwania twarzy, użyć go jako fazy wodnej do kremu etc.

To tyle, proste, prawda?

A jeśli nie macie w okolicy apteki czy nie macie chęci na konserwant? Można spokojnie „pobawić” się samym sokiem brzozowym.

Pięknej wiosny!

tonik-wiosenny-brzoza-8032

ps. zupełnie ma marginesie, z brzozy (dokładniej z jej kory) pozyskuje się też inny surowiec kosmetyczny: betulinę. Ale to już zupełnie inna historia:)

 

  • Zet

    JoBP: jeśli chcesz, możesz samodzielnie zrobić glicerynę. Potrzebny do tego jest tłuszcz (Np. olej), popiół (przykładowo z ogniska) i woda.
    Najpierw zmieszaj wodę z popiołem i zagotuj. Po około 5 minutach przecedź mieszankę przez szmatkę do innego garnka, po czym wlej do niego oleju (MUSI być go więcej niż wody. lepiej nie próbuj na odwrót) W temperaturze (najlepiej) 50 stopni gotujemy olej. Zacznie się wytwarzać piana, którą łyżeczką zbieramy do jakiegoś pojemnika- to właśnie gliceryna. Jeśli jeszcze raz zagotujesz pozostałość w garnku, to po przestudzeniu można go używać jako mydła (faktycznie jest to mydło ;)

    • Hah, no tak, popiół działa jak wodorotlenek:) Sama robię mydła, ale nie robiłam ich nigdy z myślą o uzyskaniu gliceryny:) Dzięki, kiedyś się pobawię!

    • Ja bym odradzała takie zabawy w celach uzyskania odczynników kosmetycznych. Co prawda nie znam takiej metody otrzymywania mydła czy gliceryny ale brzmi ciekawie i prawdopodobnie :) Więc, jeśli jest tak jak piszesz… W zależności od tego skąd taki popiół sobie weźmiemy – jego skład może być różny i dalej – może zawierać w różnym stężeniu toksyny (WWA czy dioksyny) i metale ciężkie. Biorąc pod uwagę duże zanieczyszczenie środowiska jest na to duża szansa. Tak otrzymane mydło można sobie zużyć w gospodarstwie domowym, glicerynę z resztą też (np. do nabłyszczania okien). Ale takiej gliceryny nie dodawałabym do toniku czy czegokolwiek innego na skórę. Never ever.

      • Klaudyna

        Marzena, to jest ppodstawowy surowiec kosmetyczny, normalnie dostępny w aptece i używany w kosmetyce czy farmacji.
        SZczerze mówiąc nie rozumiem o czym piszesz, kupujesz glicerynę normalnie w aptece albo w sklepie z półrpduktami i już. Nie wiem co to ma do zanieczyszczenia środowiska i popiołu: obecnie mydłą robi się za pomocą zasad kategorii laboratoryjnej CzDA czyli Czyste do Analiz:)

        • No pewnie, że gliceryna to podstawowy surowiec :) Używam jej w domu całkiem często. Odniosłam się do wpisu Zet i fragmentu o popiele z ogniska. Ten raczej nie jest CzDA :) Za dawnych czasów, kiedy środowisko było lepsze i inna wiedza zapewne nie było innego surowca. Ale dziś, kiedy mamy do dyspozycji właśnie CzDa – nie używałabym takiej gliceryny, którą sobie sama otrzymałam. Ale pisząc to mam tutaj dokładnie na myśli tylko ten przypadek. Może też dlatego, że pracowałam w laboratoriach i wiem jak trudno czasem otrzymać dobrą czystość produktu. A skład popiołu drzewnego… pozostawia wiele do życzenia, jeśli chodzi o składniki dobre dla skóry :)

          Poza tym, Zet nawiązał do pytania Jobp. Gliceryna zawsze będzie gliceryną :) Jeśli można ją używać do celów spożywczych, to spokojnie można dodać jej do kosmetyku. Może mieć różne stężenie i na takich farmaceutycznych, kosmetycznych jest ono podawane. Z ciekawości zerknęłam na taką spożywczą i nie widziałam takiej informacji.

          • Klaudyna

            A, okey bo ja zrozumiałam że ogólnie do gliceryny i się pogubiłam:)

  • Świetne pomysły! Sok już zebrałam, dzięki Twoim radom. Teraz zrobię tonik z dodatkiem galaretki aloesowej :-)

  • JoBP

    Nutruje mnie gliceryna. Mieszkam w UK i tutaj kupuje na polce ze skladnikami do pieczenia w kazdym supermarkecie. Czy jest to to samo co z apteki?

  • Bardzo ciekawe :)

  • niesamowite masz pomysły!