Jagielnik (sernik jaglany) z kandyzowanym imbirem, limonką i truskawkami.

sernik-jaglany-0257

Dzień dobry,

Pamiętacie o akcji Kasza jaglana na słodko?

Dziś zapraszam Was na obiecany jagielnik – sernik z kaszy jaglanej. Dlaczego jagielnik? Bo w sumie nazywanie sernikiem ciasta z masą z kaszy jaglanej jest trochę dziwne. To trochę tak jak „mięso sojowe”:-).  Nazwa „sernik” jest jednak jak najbardziej uprawniona: dobrze przygotowana masa jaglana jest do złudzenia podobna konsystencją do serka homogenizowanego. A stąd już tylko krok to sernika na zimno.

Jeśli przygotujecie już taką masę (oczywiście, pokażę Wam jak), możecie zrobić swój własny jagielnik. Ja wykorzystałam sok z limonki i pomarańczy, kandyzowany imbir, suszone maliny oraz galaretkę z truskawkami. Ale co stoi na przeszkodzie, aby zrobić masę jagodową? Albo waniliową? Albo z dodatkami daktyli, albo z kokosem..?

Wystarczy wytężyć wyobraźnię!:-)

ps. zdjęcia przygotowywałam w pośpiechu, o czym zaświadczy moja koleżanka Magda, która wpadła w niespodziewanych gości. Nie wypadało, żeby gość zbyt długo czekał na swój kawałek ciasta przecież. :)

Jak przygotować kaszę jaglaną do słodkich wypieków?

Kasza jaglana ma charakterystyczny, gorzkawy posmak. O ile w przypadku innych przepisów – na przykład kotlecików z kaszy jaglanej – nie ma problemu, o tyle w przypadku słodyczy trzeba ją bardzo dobrze wypłukać. Gorzkawy jagielnik? Meh, trochę obciach.

kasza-jaglana-na-slodko-0347

 

Teoretycznie wystarczy długo przepłukiwać kaszę ciepłą wodą (do czasu, aż zacznie wydzielać delikatny zapach), ale mi zawsze się wydaje, że trochę dużo tej wody do płukania zużywam:). Dlatego postanowiłam potraktować kaszę podobnie do ryżu do sushi.

Wkładam ją sobie na drobne siteczko, sitko wstawiam do garnka z bardzo ciepłą wodą i dłońmi pocieram przez kilka minut ziarenka kaszy. Potem wymieniam wodę i robię to jeszcze raz, następnie przepłukuję pod bieżącą wodą.

Żeby mieć pewność, że moja kasza na pewno będzie bez goryczki (ale też bez przesady, wiecie, to nie jest to jakaś straszna gorycz) kładę ją jeszcze raz nad garnkiem, przelewam wrzątkiem, zostawiam na minutkę i potem jeszcze raz płuczę pod bieżącą wodą. Nie zdarzyło mi się, żeby tak przygotowana kasza miała charakterystyczny posmak, ale wiem też, że nie jest to jedyna i opatentowana metoda :-)

Kiedy już wypłuczecie sobie kaszę, będziecie musieli ją ugotować. Można zrobić to na dowolnym płynie: ja używam pełnotłustego mleka krowiego (zawsze kupuję pełnotłuste), ale można użyć mleka migdałowego, owsianego, kokosowego wymieszanego z wodą.. cokolwiek Wam pasuje, byle zgadzały się proporcje.

Do deserów polecam jednak coś innego niż wodę, bo dodaje kaszy fajnego posmaku.

I to jest właściwie najbardziej pracochłonna część przygotowań. Potem całość gotujemy i miksujemy.

Kiedy zmiksowałam część tak przyrządzonej kaszy z sokiem pomarańczowym, miodem i odrobiną pigwówki,  posypałam całość borówkami (miałam jeszcze w zamrażarce), mój Pan był przekonany, że je serek homogenizowany albo jakiś jogurt.

To jest właśnie magia kaszy jaglanej:)

sernik-jaglany-0270

Robimy jagielnik, czyli sernik z kaszy jaglanej.

Uwagi techniczne:

proponuję Wam używać małej szklanki (filiżanki tak z 200ml). Ja użyłam takiej 250 ml i powstało mi z tego prawie 3 litry masy. To było bardzo dużo, ponieważ miałam dość małą tortownicę (26cm). Po prostu odłożyłam 0.5 litra, doprawiłam sobie owocami i zjedliśmy ją jako pyszny „niby-serek” jaglany na kolację! Także od nadmiaru tutaj głowa nie boli.

Używam żelatyny, można użyć agar-agar jeśli chcecie (znajdziecie przepis na to jak wykorzystać agar-agar u Olgi, której sernik był inspiracją do mojego przepisu). Używajcie tyle żelatyny, ile podaje producent na litr masy. Ja użyłam 3 łyżki na 2.5 litra i było w porządku, sernik był miękki i się nie rozpadał.

Masę jaglaną trzeba bardzo dobrze doprawić, bo sama w sobie jest mdła. Ja użyłam pigwówki i naturalnego aromatu waniliowego, ale jeśli lubicie, równie dobrze może być jakiś gotowy aromat (np. rumowy czy coś). Ważne jest, żeby tej masy próbować przed dodaniem żelatyny i doprawiać ją tak długo, aż będziecie zadowoleni:). Ja użyłam wyrazistych bakalii: kwaskowatej żurawiny oraz rozgrzewającego imbiru, ponieważ lubię mieć wyrazisty smak.

Sprawdźcie też słodkość: podane proporcje cukru są na jagielnik mniej słodki.

Do jagielnika wchodzi dużo mleka i ogólnie wody, całość ma mieć konsystencję rzadkiego sera (takiego jak przemielony ser do sernika z dodanym jajkiem) – oczywiście mleko może być roślinne, nie ma problemu.

To co, gotowi na jagielnik?

sernik-jaglany-0259

Jagielnik z kandyzowanym imbirem, limonką i truskawkami

oraz z milionem innych rzeczy, pamiętajcie, ogranicza Was wyobraźnia i nie musicie mieć wszystkiego, czego użyłam!

 Składniki:

  • 2 szklanki suchej kaszy jaglanej (w sensie, jeszcze nie ugotowanej)
  • 1 litr mleka( roślinnego lub krowiego) oraz 1.5 szklanki wody
  • 2 szklanki mleka (tak, dodatkowo)
  • 3 łyżki żelatyny lub tyle, ile wyjdzie Wam według wskazań producenta lub 21 g agaru
  • 1/2 szklanki brązowego cukru plus 2 łyżki miodu (opcjonalnie)
  • 2 szklanki soku z pomarańczy plus sok wyciśnięty z 2 limonek albo jednej cytryny
  • skórka starta z limonek lub jednej cytryny (z tego, z czego wyciskaliśmy sok:)) oraz z jednej pomarańczy
  • ulubione bakalie: u mnie garść suszonej żurawiny, imbir kandyzowany (w Lidlu nawet jest), łyżka suszonych malin, kilka kostek czekolady pokrojonej na kawałki
  • 3-4 łyżki domowej pigwówki lub czego innego do smaku (np. rumu, c0 tam lubicie)
  • 1 łyżka domowego ekstraktu waniliowego (opcjonalnie)
  • 2-3 łyżki kakao

Dodatkowo: garść ładnych truskawek, dwie galaretki truskawkowe, odrobinka listków mięty na wierzch.

Przygotowanie:

Przygotowanie nie jest trudne, chociaż skład wydaje się dość długi.

Najpierw porządnie płuczemy kaszę (patrz: uwagi techniczne).  Do garnka wsypujemy kaszę, zalewamy 1 litrem mleka i 1.5 szklanki wody. Gotujemy na małym ogniu przez 30 minut (najlepiej robić to w miarę dużym garnku, wtedy będzie można w nim potem miksować kaszę). Kasza będzie miękka. Zrobi się z niej trochę taka papka. Nie przejmujcie się, jeśli nie wchłonie całego mleka.

Odstawiamy sobie kaszę na jakieś 10 minut.

W tym czasie przygotowujemy żelatynę: namaczamy ją w zimnej wodzie, wystarczy kilka łyżek (chociaż teraz chyba nie jest to konieczne, bo z tego co wiem, nie każdy producent zaleca namaczanie, ale tak moim zdaniem lepiej się rozprowadza). Kiedy napęczniej, odsączamy nadmiar wody.

Podgrzewamy 2 szklanki mleka i kiedy jest bardzo gorące, ale nie wrzące, dodajemy żelatynę i dokładnie ją sobie rozpuszczamy, tak, jakbyśmy robili galaretkę.

Czas zrobić masę do naszego jagielnika.

Bierzemy w dłoń blender i zaczynamy miksować przegotowaną kaszę. Dodajemy do niej mleko z żelatyną oraz sok z pomarańczy. Najlepiej robić to partiami. Dokładamy cukier i jeszcze trochę blendujemy.

Teraz zaczyna się nasza inwencja twórcza: czyli dodajemy sok z limonki, skórki cytrusowe, bakalie, zapachy i aromaty, kakao i co tam sobie życzymy. Doprawiamy do smaku, aż nam będzie pasować.

Przelewamy do natłuszczonej tortownicy, wkładamy do lodówki i zostawiamy do stężenia. Jeśli macie trochę za dużo masy, odłóżcie sobie ją i zjedźcie ze smakiem:)

Kiedy już nasza masa zastygła, rozpuszczamy sobie galaretki w 0.7 litra gorącej wody, dokładnie rozpuszczam  i czekamy, aż odrobinę zgęstnieją. Myjemy truskawki i miętę, układamy owoce na wierzchu, zalewamy galaretką i zostawiamy do całkowitego stężenia.

Bardzo proste, jagielnik gotowy!

Przepis podpinam pod akcję:

kasza jaglana na słodko

ps. dziewczyny, możecie podmienić bannerki? Były z nimi jakieś drobne problemy, teraz już powinno być w porządku!:)

Jeśli podoba Ci się przepis, podziel się nim z innymi!

U nas jagielnika już nie ma, chyba trzeba coś nowego zrobić:)

  • Marta

    Zrobiony. Choć… trochę jednak może gorzkawy – ale zdecydowanie lepszy niż wszystkie moje wcześniejsze próby z jaglanką :) Dodałam kompotu truskawkowego zamiast soku z pomarańczy – dla maniaków truskawkowych.

    Ogólnie pycha :)
    No i piękny :)

    • Trzeba mocniej wypłukać następnym razem i porządnie pocierać (to saponiny na otoczce kaszy:))

  • Anonim

    Wypróbowałam Twój przepis, zrobiłam z jagodami, które zostały mi jeszcze z poprzedniego roku. Mam pytanie bo normalnie gotując kasze nie mieszamy jej a czy jak gotuje ją na mleku to czy można ją przemieszać zwłaszcza na początku, bo ja przemieszałam bo mi zaczeła kipieć.

    Dziękuję za przepis
    Agnieszka

  • Magda Heller

    Zrobiłam i polecam :) Moje modyfikacje to:
    -dużo prawdziwej wanilii dodanej do mleka w trakcie gotowania kaszy (jak ktoś lubi ryż na mleku, to to jest ten smak)
    -domowy syrop grapefruitowy zamiast miodu
    -zamiast galaretek na wierzch: podgotowane i zmiksowane owoce (mrożone, ale całkiem smaczne) z dodatkiem żelatyny – ja dodaję mniej zelatyny, niż by wynikało z objętości miksu owocowego, żeby zrobił się taki gęstszy sosik, zamiast twardej galaretki

    Tym, którzy nie mogą się zdecydować jakich dodatków użyć polecam rozlać masę do szklanek/miseczek – można przetestować kilka różnych opcji dodawanych bakalii, posypek i polew. Ponadto takie rozparcelowanie masy powoduje, że łatwiej ją upchnąć w lodówce (trochę tu, trochę tam) – ja musiałam całą półkę oczyścić, żeby forma weszła.

    pozdrawiam i dziękuję za przepis, będę kombinować dalej.

  • mniam

  • Ja go w pełni sezonu truskawkowego poczynię bo świetny , dam mleczko migdałowe, agar i te galaretki wegańskie Delekty , a truskawek może i dorzucę w plasterkach i do wnętrza

  • Chętnie, chętnie. To jedna z moich ulubionych kasz.

  • b. mi się podoba nazwa bo nie lubię nazywania mianem sernika deserów bez sera :-)

  • Mój patent na gotowanie kasz jest trochę inny. Jeśli mam je przerabiać wieczorem – to gotuję rano. Na palnik kładę grubą płytkę i na niej garnek z mlekiem, wodą lub czymś tam – w czym ma być kasza ugotowana. Do wrzącego mleka wsypuję kaszę i gotuję pod przykryciem jakieś 5 minut. Później zabieram garnek, zawijam w dużą ścierkę, a później w dwa grube kocyki (tradycyjnie – wkłada się go pod pierzynę :D ), ustawiam w bezkolizyjnym miejscu i spokojnie jadę do pracy. Późnym popołudniem kasza jest ugotowana i ciepła.

    Ostatnimi czasy do „pilnowania” „gotującej” się kaszy usadzamy pluszowego misia. W ostatni poniedziałek wróciłam do domu jako ostatnia. Widzę, że rodzinka zjadła gulasz z chlebem, mimo, że mieli zapakowany garnek kaszy. Pytam dlaczego nie jedli kaszy. „Bo mamo – misiek gotował, ale mu się usnęło przy tym i przypalił nam kaszę” ;-)

  • a u mnie dziś jaglane brownie – z kawą bo kakaowego proszku była resztka :D

  • no u mnie od pewnego czasu same jaglane ciasta :D