Piwo imbirowe – tradycyjnym sposobem z zakwasu!

piwo-imbirowe-2

Dzień dobry,

Niedawno pokazałam Wam piwo imbirowe przygotowane za pomocą drożdży winnych.

Dzisiaj chciałam pójść o krok dalej w zabawie z fermentacją i pokazać Wam jak przygotować bardziej tradycyjne piwo imbirowe: za pomocą imbirowego zakwasu zwanego też „ginger plant/ginger bug”.

Tak, dobrze czytacie: będziemy robić zakwas/zaczyn z imbiru, cukru i soku z cytryny – analogicznie do zakwasu chlebowego. W ten sposób wykarmimy i wyhodujemy własne dzikie drożdże i bakterie, które sprawią, że nasze piwo imbirowe będzie buzować, bez dodatku drożdży piwnych czy winnych.

Przynajmniej teoretycznie;)

Ten post byłby niepełny, gdybym nie rozpisała się o różnych – mniej lub bardziej znanych – metodach przygotowywania piwa imbirowego. Znajdziecie także, bardzo prostą recepturę, na imbirowy zakwas. Kto robi ze mną?

Ukłony dla Macieja Lewandowskiego za podesłanie mi przepisu!

ps. dziękuję za wszystkie maile dotyczące wyglądu strony – w przyszłym tygodniu programiści obiecali mi dopieścić to co trzeba. Zwłaszcza szalejącą typografię:)

ps2. na klaudyna.in znajdziecie kulisy robienia domowych mydeł, dla zainteresowanych:)

Piwo imbirowe – różne metody przygotowania
/tak, wiem, że na filmie wyglądam mało stylowo nawet jak na mnie – ale wiecie: nie ma czasu. Albo film o piwie imbirowym, albo makeup i stylizacja;)).

Piwo imbirowe – jakie jest „najprawdziwsze?”.

Piwo imbirowe praktycznie nie jest piwem, to rodzaj napoju gazowanego. Kiedy kręciłam film pokazujący jak zrobić PI (Piwo Imbirowe – w skrócie;)), w komentarzu – słusznie – pojawiła się uwaga, że piwo imbirowe tradycyjnie/prawdziwie przygotowywane jest za pomocą konglomeratu drożdży i bakterii, tzw. „ginger beer plant”.

Z czego można zrobić zatem prawdziwe piwo imbirowe?

Znacie moje zdanie, nie ma prawdziwszych i mniej prawdziwych przepisów;) Niemniej, jest kilka możliwości przygotowania tego przysmaku.

1. Piwo Imbirowe robione za pomocą drożdży.

Obecnie bardzo często spotykana metoda. Daje coś w smaku gazowanej lemoniady-toniku. Krótko fermentowane (tak jak w moim przepisie na piwo imbirowe) jest klasyfikowane jako napój bezalkoholowy. Tak jak inne napoje fermentowane (np. naturalny kefir) może zawierać około 0.1 – 0.5% alkoholu. Dłużej fermentowane.. cóż, pewnie skwaśnieje;)

2. Piwo imbirowe na zaczynie/zakwasie imbirowym.

Zwane „ginger bug”/”ginger plant”. To właśnie piwo będziemy robić. Jest najbliższe piwu „dawnemu/tradycyjnemu” czyli „ginger plant” (o tym niżej). W dużym skrócie, zamiast drożdży piwowarskich, użyjemy tutaj, zupełnie jak w przypadku chleba, naturalnego zakwasu.

Zakwas trzeba podkarmiać przez około tydzień – w zależności od temperatury. Starty imbir ze skórką jest dobrym siedliskiem dla drożdży i bakterii: chętnie na nim rosną.

Do piwa wykorzystuje się część zakwasu, zaś resztę, podobnie jak zakwas chlebowy – odnawia się. Zamiast mąki i wody używamy wody, cukru i imbiru.

Proste, prawda?

3. Piwo imbirowe robione za pomocą „ginger beer plant”.

Ginger beer plant („imbirowa roślina piwna”) to nic innego jak SCOBY (sybiotic culture of bacteria and yeasts): symbiotyczna kultura drożdży i bakterii. Jeśli chcecie wiedzieć więcej na temat tego „organizmu” zapraszam do postu dotyczącego fermentowanej herbaty – kombuczy. Tam opowiadam o tym więcej. Ginger beer plant w przeciwieństwie do kombuczy lubi fermentację w warunkach beztlenowych, czyli w praktyce: z zakręconym wieczkiem słoiczka:)

ginger plant

Ginger plant było stosowane w Anglii od stuleci, chociaż nie wiadomo dokładnie od jakiego czasu (pewnie od czasu, kiedy w Wielkiej Brytanii pojawił się imbir:)). Szczególnie dużo korzystano z niego w wieku XIX (wtedy też pierwszy raz ją opisano) oraz XX. Jak każda SCOBY powstała po wielokrotnym, wielokrotnym odtwarzaniu zaczynu (w tym wypadku imbirowego) – drożdże i bakterie przez lata przyjęły fizyczną formę małych kryształków.

Po II wojnie Światowej ginger beer .. zaginęła, a dokładniej mówiąc przestała być powszechnie dostępna.  Prawdopodobnie dlatego, że w czasach racjonowania żywności ludzie mieli inne problemy, niż karmienie cukrem imbirowych bakterii. Starsi mieszkańcy Wysp pamiętają piwo robione za pomocą tych kultur, niektórzy znali je z opowieści.

Na przełomie XX i XXI wieku entuzjaści kuchni brytyjskiej i/lub piwa imbirowego postanowili odtworzyć kultury ginger beer: szukali ich po całej Anglii, próbowali przygotować je samodzielnie, wielokrotnie odtwarzając cykl fermentacyjny (podobno bez sukcesu – zapewne trzeba co najmniej kilkunastu lat). W roku 2002 ginger beer plant doczekało się nawet publikacji w New Scientist. 

Wysiłki zostały uwiecznione sukcesem – niestety nie dowiedziałam się, w jaki sposób dokładnie odzyskano ginger plant dla pokoleń –  i dzisiaj można kupić ginger beer plant (cena to około 20 funtów) – niestety nie mam swojej ginger plant, pokażę Wam jako zdjęcie podglądowe, zdjęcie ze strony sprzedawcy – kefirshop.co.uk

Stare zdjęcie, pokazujące sprzedawców piwa imbirowego w XIX wiecznej Anglii. Zwrócćie uwagę na stylowe butelki.

(źródło zdjęcia: bottlediggers)

gingerbeer

Inne sposoby na zrobienie piwa imbirowego.

Istnieją też inne sposoby na zrobienie piwa imbirowego.

Można zrobić go podobno z serwatką (obstawiam że chodzi o serwatkę po robieniu sera z bakteriami serowarskimi), można próbować robić z kombuczą, można próbować robić z zakwasem chlebowym..

Czyli ze wszystkim, co fermentuje.

Czy to nie brzmi ekstycująco?

Dzisiaj zaczniemy sobie robić piwo na jeden ze sposobów: za pomocą zaczynu (ginger beer)

Piwo imbirowe – robimy zaczyn.

ps. po skończeniu koniecznie zakręćcie słoik:)
 

Piwo imbirowe – zaczyn. 

Składniki na początek:

szklanka letniej wody

około 10 rodzynek (1/2 łyżeczki)

płaska łyżka startego imbiru, ze skórką

płaska łyżka cukru

sok z całej cytryn

Wykonanie zakwasu:

Wszystkie składniki mieszamy razem, zakręcamy (! – pominęłam to na filmie, dodam adnotację – zakręcamy!) słoik – ważne, żeby nakrętka nie była aluminiowa, bo może korodować. Potrząsamy i zostawiamy w ciepłym miejscu.

Dokarmianie zakwasu

Codziennie przez 7-10 dni (w zależności od pogody) dokarmiamy zakwas jedną łyżka cukru i jedną lub dwoma łyżkami imbiru (starty, ze skórką). Potrząsamy.

Po 3 dniach powinno zacząć lekko buzować, po 7-10 zakwas powinien być gotowy.

Wtedy pokażę Wam co z tego wyszło i będziemy robić dalszą część:)

Kto jest chętny do fermentatorskiej przygody ze mną?

Zapraszam!

ps. słoiczki do piwa imbirowego powinny być czyste. Moje mają małe paproszki cytryny i zacieki od mieszania łyżką :)

piwo-imbirowe-1

Więcej o piwie imbirowym: dla dociekliwych.

Znalazłam kilka ciekawych stron anglojęzycznych na temat ginger plant.

Historia poszukowania ginger plant. 

The Mad Fermentationist („Szalony Fermentator? – pokochałam tę stronę od pierwszego wejrzenia! )

Sandor Katz, The Art of Fermentation

 

  • piotr

    witam, dzięki za przepis, zacząłem robić i wychodziło znakomicie, ale od jakiekoś czasu mam problem, po wymieszaniu zakwasu z wywarem i odstawieniu na trzy dni całość gęstnieje przybierając glutowatą formę, nie mogę dojść przyczyny, czy wiesz coś na ten temat?

  • Aneta

    Zaczyn buzuje, co teraz? nie mogę znaleźć instrukcji, co robić dalej, żeby powstało piwo? z góry dziękuję za odp!

    • Aneta

      już mam, dzięki!:)

  • Miodek

    Czy te kryształki, to nie są kryształki japońskie, które można kupić na allegro?

  • Nika

    A mnie najbardziej zaciekawiła informacja, że można piwo imbirowe zrobić wykorzystując zakwas chlebowy. Można prosić o jakieś szczegóły? Albo chociaż link do przepisu oryginalnego? Będę bardzo wdzięczna.

    • Nie mam przepisu z zakwasem, ponieważ go nie robiłam, ani nie widziałam na oczy – ale teoretycznie możesz, wiem, że ludzie tak robią:) Czyli pewnie skarmiasz zakwas imbirem i potem jak buzuje postępujesz tak jak w przypadku ginger bug? Trzeba eksperymentować:)

  • Latea

    I co dalej?:)

  • Interesujesz się zielarstwem, z tego co wiem istnieją zioła oczyszczające organizm, a od oczyszczania to już tylko krok od modnego detoksu. Masz jakieś wyrobione zdanie na jego temat? Ogólnie detoks to temat, który wzbudza dużo kontrowersji. Konkretnie interesuje mnie Twoje zdanie na temat oczyszczającej diety. :)

    • Co masz na myśli pisząc detox?
      W sensie głodówka z ziołami czy inne rzeczy, typu oczyszcanie jelita grubego i takie tam?

      • Coś mnie natchnęło na takie pytanie chyba zupełnie niezwiązane z tematyką Twojego bloga. XD A zioła o których myślałam, to były zioła na przeczyszczenie.

        Generalnie zastanawiam się, czy oczyszczanie organizmu z toksyn (za pomocą diety nieważne jakiej) ma sens w wypadkach nie tak skrajnych jak zatrucie alkoholem. :)

  • Dorota Burczyk

    Niedawno byłam w Ziołowym zakątku,piłam piwo żołędziowe,czy można je sporządzić w domu ?

    • Nie mam pojęcia, pewnie tak:) Musiałąbyś zapytać w Korycinach, nie jestesmy powiązani:)

  • Maciej Lewandowski

    No OK, jako składniki, ale tam jest jak byk „After one week make the Ginger Beer with one pint (…)” – czyli tydzień robi się pomarańczowa breja a potem robimy wodę z cytryną itd. i „Strain the ginger beer plant through a dou-ble thickness of muslin, squeezing out all the liquid.” czyli wyciskamy breję :)
    Zastanawiam się jeszcze jak duży wpływ ma wybór rodzynek. Zasadniczo powinny być na nich drożdże, taka zresztą ich rola w tym przepisie. Ale w tej chwili większość suszonych owoców jest konserwowanych dwutlenkiem siarki, który dosyć skutecznie wszystko zabija. Być może warto by było nazbierać troszkę winogron z ogródka i posuszyć i używać swoich?
    PS W linku do kefirshopu podczepiły Ci się literki „/in” i jak się klika dostajemy „page not found”.

    • Maciej Lewandowski

      OK, mea culpa, rzeczywiście na początku też sok… hmmm… A gdzie znalazłem informacje o 20 funtach za „odtworzoną oryginalną kulturę”? Kefirshop jest hmmm mało przekonujacy… :)

    • W recepturze jest dodawany sok z cytryny dwa razy:) Na początki u potem:)Wiesz, zrobiłam tak jak zrobiłam i buzuje jak głupie:D

  • Maciej Lewandowski

    Wiesz co, pewnie wg tego przepisu co pokazałaś też Ci wyjdzie, ale zarówno w przepisie który Ci podesłałem, jak i usłyszanym od znajomych Anglików oraz w przepisach przeróżnych wyczytanych na sieci, to w wersji „plantowej” cytrynę dodajemy dopiero do wody, na końcu, nie do zaczynu. Czyli hodujemy zaczyn ile trzeba, potem do baniaka z wodą dajemy cytrynę i cukier i wyciskamy przez gazę nasz zaczyn. Całość odstawiamy znowu na chwilę, by podfermentowało i nagazowało.Nie jestem pewien, czy dodanie cytryny w takiej ilości wprost do słoika nie stworzy zbyt kwaśnego środowiska dla tego małżeństwa bakterii i grzyba.
    Całość po paru dniach przyjmuje postać dosyć nieapetycznej pomarańczowej brei, u mnie wygląda to mniej więcej tak: http://www.malew.user.icpnet.pl/ginger.jpg
    Jak robiłem ginger beer „szybko łatwo i przyjemnie” czyli dodając po prostu drożdży cydrowych (albo innych „kwaśnolubnych”) to robiłem od razu z cytryną, ale stężenie było zdecydowanie mniejsze, 2 średnie cytryny na 5 litrów wody.

    • Maciej, robię według Twojego przepisu , tam jest „juice on one lemon” na początku:):)

    • ps. jestem gotowa na pomarańczową breję:D