Neapol. Kochaj albo rzuć.

neapol-market-3800

Dzień dobry,

Wszystkiego najpiękniejszego w Nowym Roku! Mam nadzieję, że Twój Sylwester był bardzo miły! Ja postanowiłam powitać Nowy Rok w słonecznej Italii (która okazała się nie aż tak słoneczna): wybrałam się na krótki wyjazd do Wiecznego Miasta oraz Neapolu.

Rzym znałam nieco z czasów studenckich: jest absolutnie zachwycający, zapierający dech w piersiach, przepiękny, przytłaczający ogromem historii. Jeśli zaś chodzi o Neapol: nie wiedziałam zupełnie czego się spodziewać.

Słyszałam tylko: jest głośny, tłoczny, brudny, niebezpieczny. Zaś zaraz potem: „Ale jest tam najlepsza pizza na świecie”. Do tego południowego miasta, położonego zaledwie dwie godziny koleją od Rzymu (szybką koleją nawet godzinę) postanowiłam podejść z otwartą głową.

To co mówią o Neapolu jest prawdą

Bardzo neapolitański obrazek. Ulica. Znaki. Stoisko. Graffiti. Dużo się dzieje, prawda?

neapol-market-3703

No dobrze, rzeczywistości jest trochę inna. Przed straganem zmieści się jeszcze pranie. Przed praniem wstaw sobie tłumy ludzi i samochód. Nie było miejsca, aby zrobić więcej zdjęć:)

neapol-market-3704

To, co zobaczyłam, mnie zupełnie przytłoczyło.
Dzisiaj chciałam zaprosić Cię na krótki spacer uliczkami Neapolu.
Krótki, ponieważ jest to miasto, któremu zdecydowanie trzeba poświęcić więcej niż krótki spacer i dłużej niż dzień. Dlatego też, innym razem, zabiorę Cię na neapolitańskie stragany oraz do małych restauracji i kawiarenek.

Jednodniowa wycieczka do Neapolu to najłatwiejszy sposób, żeby znienawidzić to miasto.
Zaraz po wyjściu z Dworca Głównego człowieka obezwładnia gwar, bałagan i śmieci (zwłaszcza w porównaniu z czyściutkim Rzymem), wyłożone na ulicy stoiska ciemnoskórych sprzedawców, którzy handlują wszystkim: od skarpetek po petardy.

Kupisz tutaj wszystko czego dusza zapragnie.

neapol-market-3604

Na topie są Mignionki

neapol-market-3638

neapol-market-3603

Starówka jest równie głośna, tłoczna i brudna. Wspomniałam już o tym, że to miasto jest brudne, tłoczne i głośne? Zapomnij o romantycznym spacerze krętymi uliczkami. No, chyba, że wybierzesz się z rana, do godziny 12 tej.

Zamiast tego, czeka Cię przeciskanie się przez masy ludzi, uciekanie przed samochodami i skuterkami na przejściach na pieszych, ciągłe nasłuchiwanie czy akurat za Tobą nie jedzie skuter, co jest o tyle trudne, że dźwięki klaksonów docierają do Ciebie z pięciu stron na raz. Zdecydowanie, w Neapolu klaksony są używane prewencyjnie: kierowcy trąbią po to, aby dać znać, że zaraz nadjeżdżają i chcesz się usunąć z drogi. Pieszy jest na samym końcu łańcucha pokarmowego.

Jeden z głównych środków transportu. Skuterek. Samochody są praktycznie wszędzie (także w uliczkach, które u nas byłyby normalnie deptakami). Tylko niewiele części centrum jest wyłączone z ruchu. 

neapol-market-3809

Ta dziewczynka ma na moje oko z 10 lat. Uczy się manewrować skuterkiem na palcu przed kościołem. W końcu to umiejętność konieczna do życia w Neapolu. Na zdjęciu tego nie widać, ale jej młodsi koledzy rzucają jej pod koła petardy – chyba po to, aby pomóc jej ćwiczyć refleks.

Swoją drogą zabawny kontrast: u nas petardy sprzedaje się pod specjalnymi warunkami, tutaj po prostu na ulicy. Nie trzeba mówić, że mali chłopcy uwielbiają kapiszony i kupowali je na garści. 

neapol-market-3597

Chyba, że akurat jest to ścisłe centrum miasta. Wtedy cała uliczka jest zablokowana przez tłumy i samochody dosłownie przeciskają się między tłumem. Raz obok mnie przejechał bardzo wolno samochód, który miał oderwaną tablicę rejestracyjną – nie trzeba było wiele, aby ostra blacha zaczepiła jakiemuś pieszemu o udo. Jednym słowem w ścisłym centrum: tłok i ścisk. Nie chcę wiedzieć jak jest w sezonie letnim.  Nie pytaj.

Po jednym dniu człowiek czuje się absolutnie zmęczony, przytłoczony, skołowany. Jeśli nocujesz w centrum miasta, odgłosy klaksonów, ludzi, karetek, będą  Ci towarzyszyć przez całą noc. Dodatkowo atrakcji dodają lekkie wstrząsy budynku: na szczęście to nie Wezuwiusz, ale przejeżdżające tramwaje.

Typowy stragan: na stragany jeszcze Cię zabiorę!

neapol-market-3589

Jednym słowem. Kontrast pomiędzy dostojnym Rzymem, z pięknymi, szerokimi ulicami jest uderzający.

Słyszałam od wielu osób, że wytrzymały w Neapolu tylko jeden dzień. Że jest to miasto straszne, męczące i trzeba jak najszybciej się z niego ewakuować.

Różne są charaktery, ale być może nie dali miastu szansy. Ponieważ na Neapol trzeba poświęcić zdecydowanie dłużej niż jeden dzień.

Neapol jest jak cebula

Z każdym dniem staje się coraz przyjaźniejszy i coraz piękniejszy.

To co na początku zupełnie Cię przytłacza, z czasem staje się bardziej zrozumiałe.

Uczysz się nasłuchiwać, z której strony nadchodzi dźwięk klaksonu, zaczynasz wyczuwać kiedy jest to idealne okienko, aby przejść na drugą stronę ulicy (i nie zawsze znakiem jest zielone światło).

Zaczynasz wczuwać się w gwarny rytm miasta i widzisz, że jest to miejsce, które autentycznie tętni życiem. Nie są to kolejne piękne, szerokie ulice, przeznaczone tylko dla turystów. Miasto tworzy wybuchową mieszankę autentyzmu, piękna, kiczu, historii, współczesności.

Świetne jest to, że Neapol ciągle tętni ulicznym życiem (pominąwszy wczesne poranki, czyli tak do 12 tej:))

neapol-market-3630

Neapol jest miastem cudownie ekleketycznym.

Dosłownie w jednym zaułku masz zabytkową katedrę, piękną kamienniczkę, ruderę, grajka grającego na bębenkach, skrzypka, trzy stosika ze street foodem i elegancką restaurację.

Zaczynasz cieszyć się Neapolem. Dosłownie na każdym roku znajdziesz kawiarenkę z nieprzyzwoicie tanim espresso (od 0.60 do 1 euro). Co chwilkę możesz natknąć się na uliczne jedzenie. Dla przykładu, w takim Rzymie, na ulicach o tej porze roku znajdziesz głównie pieczone kasztany. Tutaj masz masę gablotek ze słodyczami, smażonymi przekąskami, pizzą..

„Gdy widzę słodycze do kwiczę”.. W Neapolu nie można być głodnym:)

neapol-market-3605

Jest to zdecydowanie miejsce, gdzie można poczuć włoski temperament oraz posmakować włoskiej kuchni. W najlepszym i w najgorszym wydaniu. Niemniej jednak w większości przypadków, znajdziesz tutaj masę pysznego, taniego (jak na Włochy) jedzenia.

Nie musisz wchodzić do restauracji. Wystarczy, że idziesz ulicą.

Kawa, kawa, kawa. Kawa na każdym rogu..

neapol-market-3593

Więcej kawy..

neapol-market-3618

 

W Neapolu spędziłam cztery pełne dni. Nie wiem, czy to mało czy dużo. Dla mnie wystarczająco. Codziennie pokonywałam spore odległości piechotą: głównie było to Stare Miasto, ale też część portowa czy elegancka dzielnica mieszkalna Chiaia.

Mieszkania w centrum miasta. Wywieszone pranie, to motyw przewodni.

neapol-market-3587

Po Neapolu północne Włochy nie są już takie same.

Przechadzasz się pięknymi uliczkami Rzymu i automatycznie szukasz na każdym rogu (choćby w sklepie z gazetami) espresso, rozglądasz się za stoiskiem z pizzą za 2 euro i odwracasz głowę, kiedy jest podejrzanie cicho. Czy aby na pewno za Tobą nie jedzie właściciel vespy, który zapomniał zatrąbić?

Następnym razem wybierzemy się na targ..
neapol-market-3784

Jednym słowem, jeśli wybierasz się do Włoch, polecam Neapol.

Zrób sobie przysługę i zostań tam dłużej, niż jeden dzień*. Jest jeszcze jeden powód, dla którego potrzebujesz więcej niż dnia, ale o nim dowiesz się z następnego posta.

Następnym razem wybierzemy się na coś dobrego do jedzenia! Tymczasem uciekam nacieszyć się jeszcze Italią.

Pięknego Nowego Roku!

*ps. wizyta w Pompejach liczy się osobno:)

 

neapol-market-3652

Podobał Ci się ten wpis? Podaj dalej!

  • Megan

    Zdecydowanie kocham Neapol ! Po raz pierwszy pojechałam tam trzy lata temu. I wiedziałam, że chce wrócić. Wróciłam niedawno nadal nie mając dosyć. Faktycznie, to miasto trzeba smakować, przeżywać, kontemplować, wąchać, chłonąc każdy szczegół. Nie zwiedzać, a włóczyć się bez celu wąskimi uliczkami, przesiadywać w barach kawowych przyglądając się ludziom. Na pierwszy rzut oka przejście przez ulicę to samobójstwo, po dwóch dniach, doskonale wiesz kiedy przejść, nie patrząc i nie analizując zbyt wiele. Miasto kontrastów – wychodzisz z przyzwoitego hotelu wprost na ulicę przypominająca slumsy, brudną, zaśmieconą, z małymi sklepikami i kontenerami pełnymi śmieci, uważając aby nie złamać nogi niespodziewanie wchodząc na niezabezpieczoną otwartą studzienkę kanalizacyjną. I tak dalej i dalej. A jednak pokochałam to miasto, jest absolutnie wyjątkowe !

  • Diana

    Bardzo ciekawie i barwnie opisujesz, poczulam klimat miasta, nigdy w nim nie bedac :) Zbyt dlugo juz mieszkam w Niemczech,w jednym z najbardziej poukladanych i ‚surowych’ miast i dzieki Twojemu wpisowi zapragnelam pojechac do Neapolu i napawac sie tym halasliwym balaganem :) Pozdrawiam!

  • Twój blog, styl i fotki – rewelacja!:)
    Kocham Włochy, ale na razie niestety na odległość, więc jestem mega wdzięczna za takie piękne wpisy!:) Na pewno gdybym miała okazję, to odwiedzialabym Neapol i pobyla dłużej niż jeden dzień :)
    Pewnie dużo tam tłumów, zamieszania, ale to chyba jest prawdziwe ŻYCIE :D

    • Myślę, że na pewno odwiedzisz kiedyś Neapol! Zwłaszcza, że to nie jest drogie miasto (jak na Włochy). Ceny są połowę takie jak w Rzymie często. A z Rzymu pociąg za 11 euro, który jedzie dwie godzinki:)

  • zogrodemnaty

    Jesteś tam w okresie świąteczo-noworocznym, a zupełnie nie widzę dekoracji. Poza jednym zdjęciem, gdzieś tam w tle. Zapomnieli czy w tych dzielnicach, po których spacerujesz nie uznają tej tradycji?
    Zazdroszczę Ci, w dobrym znaczeniu, tej wizyty. Acha, prawie zapomniałem. Dziś doczytałem w Twoim poście, że codziennie spacerujesz 10 kilometrów. Tym mi zaimponowałaś :-)
    Wszystkiego dobrego na Nowy Rok. Przede wszystkim niesłabnącego, bijącego od Ciebie optymizmu!

    • Hej,hej! Tak, jest bardzo dużo dekoracji, znacząca większość wisi u góry (głównie lampki, ale w różnych kolorach i wzorach), na placach są błyszczące choinki. Jest bardzo kolorowo w centrum!:)

      • zogrodemnaty

        Tak właśnie myślałem, że tylko do zdjęć się jakoś pochowały… ;-)

  • U mnie jest zdecydowanie ‚Kochaj’. Co prawda mam zupełnie inne wspomnienia z Neapolu, ale też byłam z wycieczką. Zachwyciłam się pięknymi widokami, Neapol jest bardzo malowniczo położony na wysokich wzgórzach nad zatoką Neapolitańską, w niektórych miejscach strome skały schodzą wprost do wody. Jest mnóstwo punktów widokowych z pięknymi panoramami. Zachwyciłam się galerią Umberto, dla mnie to jedno z najpiękniejszych miejsc w Neapolu. Zachwyciły mnie wielkie sosny pinie rosnące wzdłuż ulic, zachwyciły mnie piękne wyroby z koralowców w galerii, którą zwiedzaliśmy. W zatoce Neapolitańskiej tradycyjnie poławia się koralowce a Neapol słynie z biżuterii z korali, a nocleg jak to wycieczka, nocowaliśmy w hoteliku we wsi wysoko w górach nad Neapolem z krystalicznie czystym górskim powietrzem i genialnymi widokami. We wsi była też mała wiejska pizernia. Widok Neapolu ze szczytu Wezuwiusza jest zdecydowanie romantyczny. No i ta neapolitańska mandolina. Ale co tam wycieczka wie. Pokazałaś mi Neapol widziany przez człowieka, który wysiada z pociągu na Dworcu Głównym. Dziękuje.