Naturalny ocet śliwkowy.

ocet-sliwkowy-7380-2

Dzień dobry,

Niedawno pokazywałam Wam sposób na ostatnie pomidory – pyszny domowy keczup, dzisiaj chciałam wziąć na ruszt śliwki węgierki. Jeśli śledzicie Ziołowy Zakątek wiecie, jak bliskie są mi tematy naturalnej fermentacji – prostego procesu przetwarzania żywności, który zmienia jej walory smakowe i podnosi walory zdrowotne (zdrowa i zróżnicowana flora bakteryjna to podstawa odporności!).

Ponieważ eksperyment to moje drugie imię, kiedy tylko zobaczyłam przepis na ocet śliwkowy wiedziałam, że muszę go wykonać! Bardzo dużo korzystam z octu herbacianego (to mój podstawowy ocet), czasem używam też octu jabłkowego. Jednak sami powiedzcie: ocet śliwkowy, to brzmi dobrze!

Zapraszam Was także do wspólnej zabawy!

Korzystam z pięknej, polskiej jesieni robiąc zdjęcia: ślicznie jest nie tylko na wsi! Na zdjęciu: fragment mojego osiedla:)

ocet-sliwkowy-7393

Fermentacja to trochę zdradliwa sztuka. W zasadzie prosta: potrzebujemy czegoś do sfermentowania (mleka, soku, owoców), odrobiny bakterii i czasu. Niestety trudno jest opisać dokładnie,  co do joty, jak przygotować przepis, aby fermentacja udała się każdemu: mamy w domach różne temperatury, różną florę bakteryjną, używamy różnych naczyń.. I właśnie w tym, moim zdaniem, tkwi siła fermentacji: uczy ufać sobie, swoim zmysłom („pachnie ładnie i smakuje dobrze: jest gotowe!”, „nie pachnie mi to dobrze – coś poszło nie tak!”) i budować doświadczenie. Nie w oparciu o przepisy, ale właśnie obserwację, smakowanie, próbowanie, testowanie i to, co najfajniejsze: eksperymentowanie!

ocet-sliwkowy-7387

Dzisiejszą przygodę zawdzięczamy Mary Carlin, jednej z moich ulubionych autorek, której książkę Mastering Fermentation („Ogarniając fermentację”) kupiłam w ciemno, gdy była jeszcze w przedsprzedaży. Kiedy zobaczyłam przepis na ocet śliwkowy, wiedziałam, że muszę go przygotować!

Dodatkowy plus: na bazie pulpy pozostałej z wyciskania śliwek, można przyrządzić fermentowaną musztardę śliwkową. Czy nie brzmi super?

Jeśli tak jak ja, czujecie się podekscytowani kulinarnymi wyzwaniami, zapraszam do eksperymentowania!:)

Nakład pracy – niewielki/minimalny.

Nakład kosztów – również.

Ocet naturalnie fermentowany jest pełen pozytywnych bakterii, które regulują przemianę materii

Mój ocet śliwkowy jest aktualnie w połowie swojej drogi do „octowatości” – potrzebuje jeszcze około tygodnia, aby dojrzeć. Myślę, że za tydzień, dwa będę mogła powiedzieć jak smakuje!

ocet-sliwkowy-7378-2

Naturalny ocet śliwkowy:

Składniki:

  • 2-4 kubki słodkich śliwek, bez pestek
  • 1 łyżeczka cukru (najlepiej brązowy, nierafinowany) + 1 łyżeczka cukru potem
  • 2 łyżki surowego, niefiltrowanego octu winnego lub jabłkowego* – użyłam octu herbacianego

* surowy ocet służy tutaj jako starter bakteryjny – jeśli go nie macie, możecie spróbować dodać wody z kiszonych ogórków czy nawet kefiru – tej opcji nie próbowałam, ale powinno działać (najlepiej serwatki z kefiru):). Jeśli chcecie kupić ocet, to mogę polecić ocet z serii „ocet z naturalnej fermentacji” firmy Develey, ponieważ zauważyłam, że ten ocet rzeczywiście „pracuje”. Wyrosła mi na nim mała „matka octu winnego” (taka miniaturkowa kombucza:))

Przygotowanie octu śliwkowego:

Śliwki miksujemy blenderem (ważne,żeby zrobić to blenderem, nie sokowirówką – lepiej fermentuje), aż będzie miało konsystencję pulpy.

Przecedzamy pulpę przez grube sito, a najlepiej przez gazę – powinniśmy otrzymać około kubka soku. Dojrzałe śliwki mają zadziwiająco dużo soku!

Dokładnie wyciskamy śliwki – pulpę możemy zjeść albo zachować i zrobić z nią musztardę (o tym następnym razem).

Do soku dodajemy łyżeczkę cukru, ocet i wkładamy do wcześniej wyparzonego słoika – najlepiej takiego z szerokim, płaskim dnem (fermentuje wtedy szybciej). Przykrywamy kawałkiem gazy i obwiązujemy.

Zostawiamy w ciemnym, chłodnym miejscu, żeby sok sfermentował. Jestem niecierpliwa i zamiast do lodówki, położyłam słoik w kuchni, w temperaturze pokojowej – fermentuje szybciej ,ale zbierają się muszki owocówki, które chętnie by się pożywiły naszym octem:)

Po dwóch tygodniach dodajemy jeszcze łyżeczkę cukru i odstawiamy w chłodne miejsce czekając, aż sfermentuje całkowicie i będzie nam smakować. Może to potrwać od 2 do 6 tygodni.  Po tym czasie przecedzamy nasz ocet do buteleczek i używamy wedle uznania:)

ps. Jeśli na wierzchu zbierze się taka „maź” wystarczy ją zebrać. Jeśli zauważymy małą, galaretowatą błonkę na powierzchni: bardzo się z tego cieszymy, bo właśnie wytworzyła się nam tzw. „matka octu winnego”. Możemy dodać ją potem do jakiegokolwiek innego octu, to przyspieszy fermentację.

ocet-sliwkowy-7386

To tyle,

Kto próbuje ze mną?

  • Ahoj

    Znalazłem przepis na ocet bananowy (http://www.livestrong.com/article/478351-how-to-make-vinegar-from-banana-peelings/). Czy próbowałaś kiedyś zrobić coś takiego?

  • Geomantik

    mam pytanie: nastawiłem ocet śliwkowy i jabłkowy, w obydwu zrobiła mi się kombucza, co z nią zrobić po przefiltrowaniu octu? Jak ją podtrzymać przy życiu, trzeba koniecznie nastawić nowy ocet, czy są jakieś inne sposoby?

    • Klaudyna

      Teoretycznie można jąnawet zamrozić:) Ja mroziłam, ale potem jakaś słaba jest (o kombuczy masz artykułu mnie). Możesz dodać do następnego nastawu albo na kompost.

      • Geomantik

        A orientujesz się, czy mogę na tej kombuczy z octu zrobić ten napój herbaciany? Czy to będzie to samo co zrobione na „grzybku herbacianym”? Czy to są dwa różne organizmy i dwa inne napoje?

        • Klaudyna

          Tak, to jest w 99% ten sam organizm:)

          • Geomantik

            Dziękuję bardzo za pomoc, Twój blog to kopalnia wiedzy, której potrzebuję, pozdrawiam cieplutko i powodzenia na nowych studiach! P.S. Sam bym się na takie wybrał, ale najpierw muszę się sklonować.

  • Marzena

    Koniecznie podaj jak najszybciej przepis na musztardę, bo co zrobię z pulpą. U mnei śliwkowo. Robimy powidła.

    Oraz Twój ketchup.

  • Twój blog jest dla mnie kopalnią wiedzy i pomysłów! Kiedy będę już miała własny dom napewno skorzystam z wielu porad i przepisów ;)

  • chętnie bym spróbowała, nigdy nie miałam do czynienia z takim octem :)

  • Małgosia

    Nastawiłam, tyle że pulpę, a nie sok. U mnie po zblendowaniu powstała pulpa, z której przez gazę nic nie chciało przejść, użyłam sitka, na którym przecieram pomidory i delikatnie przetarłam łyżką, ale przeszła po prostu ta pulpa. Ciekawa jestem, co się wydarzy ;-)

    • Małgosia

      Pojawiła się pleśń na powierzchni.

      • Jak pleśń to wszystko w kanał.

        • Małgosia

          Wyrzuciłam od razu, kiedy zobaczyłam pleśń. Zastanawiam się, czy to z powodu uzycia pulpy zamiast soku, czy z powodu postawienia na blacie w kuchni. Inne produkty mi w tym miejscu poprawnie fermentują.

  • szalejesz! :)

  • ja nastawilam jablkowy i czekam..a tu sliwkowy..? no…no…

  • Art

    Jak z przepisu wyeliminujemy dodanie octu, a zamiast niego damy parę winogron, to wyjdzie coś jeszcze pyszniejszego ;)

  • Ja też mam malinowy

  • Klaudynko, mam wątpliwości co do soku z ogórków i kefiru.
    W soku z ogórków i kefirze są Lactococcus, Leuconostoc, Lactobacillus i powodują one fermentację mlekową zaś pseudofermentacja octowa to Acetobacter.
    pozdrawiam
    Refael72

    ps. masz piękne imię.

    • Właśnie ja nie próbowałam z kerfirem czy ogórkami, ale teoretycznie powinno zadziałać. Teoretycznie (nie próbowalam) fermentacja octowa nazywa się (nie wiem jak to jest po polsku): „lacto-alcohol-acetic” (lakto-alkoholowo-octową?) i na początku jest to lacto – podobno w przypadku octów winnych są dwie fazy i końcową jest właśnie fermentacja octowa. Miało by to sens o tyle, że w kombuczy są laktobakterie i tworzy się potem ocet też. Ale może przekombinowałam z teorią:D

      • Pseudofermentacja octowa jest procesem tlenowym (dlatego pseudo~):
        alk. etylowy + tlen —-> kw. octowy + woda
        Fermentacja mlekowa jest procesem beztlenowym: cukry—->kwas mlekowy.
        Są to więc zupełnie różne procesy.
        Jest jeszcze fermentacja pseudomlekowa, gdzie oprócz kw. mlekowego powstaje alk. etylowy i ocet, ale świadczy to o zakażeniu bakteriami Micrococcus i Escherichia.

        A, gotowy ocet należy spasteryzować (50 stopni) i przefiltrować. Może się zdarzyć, że będzie w nim żyjątko (węgorek octowy), które odżywia się bakteriami octowymi. Jest dość duży (do 2 mm) i nieładnie wygląda w butelce, więc trzeba go wykończyć i usunąć.
        pozdrawiam

  • ja próbuję :) i poproszę o przepis na musztardę ,pozdrawiam :))

  • fajny:)) ja mam domowy ocet malinowy