A może by tak rzucić palenie?

rzucanie-palenia (1 of 1)-2

Dzień dobry,

Nowy Rok, nowe postanowienia, nowe życie i inne historie.

Powód dobry jak każdy inny, żeby zerwać z czymś, co nas uwiera. W życiu nie paliłam (opowiem Wam potem jakim cudem się uchowałam), ale w mojej najbliższej rodzinie są osoby, które paliły lub palą nadal i się z problemem rzucania borykają

Część z z nich z powodzeniem uwolniła się z nałogu. Część ze średnim powodzeniem (na przykład jedna osoba z domu rzuciła na chwilę, druga ciągle paliła i ta pierwsza znów się skusiła), inne bez powodzenia zupełnie. Wszystkie jednak na którymś etapie życia chciały z tym skończyć, bo z jakichś powodów im palenie nie odpowiadało.

Myślę, że każdy z nas zna historie o rzucaniu palenia. Możnaby o nich napisać tomy. Mitologię nieomal. Jednym się udało, inni walczą, innym jeszcze nie zależy i żartują, że przecież mieli znajomego który miał wujka który dożył 100 lat paląc całe życie. Osobiście jednak nie znam zagorzałego palacza, który ani razu nie próbowałby rzucić.

Dzisiaj przygotowałam specjalny wpis, który może będzie pomocny dla tych z Was (albo z Waszego otoczenia), którzy chcą zawalczyć.

Wpis składa się dwóch części i jest długi. Ostrzegam uczciwie. Przygotujcie sobie do jego czytania herbatę lub ewentualnie kawę, nie papierosa! (bo to byłoby nie fair, ja się tak staram:D)

  • pierwsza część jest motywacyjno – opowieściowa. Dla tych, którzy lubią czytać i niekoniecznie palą!
  • drugą część wpisu przygotowałam przy współpracy z Centrum Onkologii i Ministerstwem Zdrowia, dzięki czemu będziecie mieć w nim piękne ikonografiki oraz na końcu znajdziecie informacje o tym, gdzie możecie szukać pomocy specjalistów. Bo takie akcje właśnie się pojawiły i warto korzystać.

Mam też dobre wieści. Nasze ciało ma olbrzymie możliwości regeneracyjne i jak pokazują badania, po jakimś czasie od rzucenia palenia organizm może się w dużej mierze zregenerować. I po odpowiednim czasie, mogą przestać grozić nam te wszystkie rzeczy, które są wypisane wielkimi literami na każdej paczce papierosów.

ps. na zdjęciu głównym jest piękna, zielona roślinka, zamiast papierosa. Nie chciałam kupować papierosa, tylko po to, żeby zrobić Wam zdjęcie papierosa. Bez sensu by to było, prawda?:).

 

Zanim zaczniesz czytać. To jest tylko Twoja walka

Jeśli chcecie rzucić palenie, to świetnie! Na pewno nie jesteście sami.

Nie znam ani jednego palacza, który nigdy, przenigdy nie próbowałby przestać palić (co nie znaczy, że taki nie istnieje).Nie znam też rodzica (nie ważne palącego czy nie), który powiedziałby w tych czasach swojemu niepalącemu dziecku :

– A, weź, zacznij palić, to takie fajne, będziemy sobie razem palić po integrujemy się i w ogóle, przecież nasz dziadek palił całe życie i dożył setki..

Rodzice raczej nie nakłaniają dzieci do palenia (nawet jeśli sami palą),bo wiedzą, że to nie jest jednak coś fajnego czego woleliby dzieciom swym oszczędzić. To nie jest tak, że jeśli palisz to naprawdę chcesz to robić, bo to Twój w pełni dobrowolny wybór, taki sam jak wybór torebki czy samochodu.

Przeczytałam kiedyś taką metaforę, która bardzo mi się spodobała.

Pierwsze papierosy to tak jakby pójść do kina, na film. Czasem jest zabawny, czasem taki sobie, czasem wybitny.  Jednym słowem: świetny czas, jest miło, coś nowego.

Ale potem okazuje się, że drzwi kina są już mocno zamknięte i nie możesz wyjść. Ani tego dnia, ani następnego, ani za miesiąc.  Przymusowe oglądanie filmu, choćby nie wiem jak dobry był na samym początku, nie jest już takie fajne. Wybraliście się przecież do kina świadomie na jeden film, może nawet na maraton filmowy z którego możecie wyjść, kiedy się Wam podoba. Ale nie umawialiście się na resztę życia! Drzwi na szczęście można wyłamać, ale wymaga to pokonania strachu i olbrzymiego wysiłku: nie ma specjalnego tarana i pewnie będziecie trochę poobijani. Słyszeliście historie o takich, którym się udało, ale Wy tkwicie jeszcze ciągle na tym seansie, który już Wam dawno obrzydł.

Na pewno słyszeliście wiele takich opowieści.

  • O Wujku Zdziśku, który miał legendarną siłę woli i rzucił za pierwszym razem. Potem nigdy już na papierosa nie spojrzał, czemu Ty nie masz takiej siły woli?
  • O Cioci Matyldzie, której się udało rzucić w ten sposób, że codziennie paliła o jednego papierosa mniej, aż w końcu uwolniła się z nałogu. Dlaczego Tobie tak się nie udało?
  • I o Legendarnym Dziadku (każdy słyszał o tym wyjątku), który przeżył długie, dostanie i zdrowe życie, paląc od kołyski aż po sto lat i dłużej. Tak, też w dalszej rodzinie mieliśmy taką osobę. Co z tego, że 10 innym osobom się nie ułożyło tak dobrze.

Pamiętajcie jednak że Wy macie swoją własną opowieść

Czytałam kiedyś w Świecie Nauki, że nikotyna jest jedną z najmocniej uzależniających substancji z takich ogólnodostępnych. Są osoby, które może uzależnić od pierwszego razu i na które po prostu mocniej działa, palenie jest dla nich na początku niezwykle przyjemne.

Wiecie, taka miłość od pierwszego wejrzenia, która z czasem staje się toksyczną miłością. To jest biologiczne. Może być tak, że jesteś jak Wujek Zdzisiek, masz silną wolę,a może po prostu nikotyna tak na Ciebie nie działa. Ale może się też okazać, ze po prostu uzależnia Cię mocniej niż inne osoby. Nie czuj się wtedy źle, że nie udało Ci się tak jak innym, rzucić za pierwszym razem czy za dziesiątym.

To jest walka Twoja i tylko Twoja, nie ma się co porównywać i czuć źle, tylko próbować dalej i znaleźć swój własny sposób!

Jeśli chcecie rzucić,  to właśnie dlatego, bo macie ochotę wyjść już z tego kina. Zapewne dobrze wiecie, jakie są konsekwencje palenia i nic Wam nie pomoże kolejna osoba, która przyjdzie i powie „A wiesz, że to niezdrowe?”. Przecież wiesz. Jakbyś nie wiedział i czuł się z tym w 100% dobrze, to po co rzucać.

Jeśli jednak jakimś cudem nie wiesz albo lubisz duże liczby i obrazki, to możesz sobie poczytać o szkodliwości palenia na przykład na takiej ikonografice:

szkodypalenie

Potrzebujesz motywacji i pomocy, a nie kolejnego straszaka. Według badań 50% palaczy chce rzucić nałóg. To bardzo, bardzo dużo!

Motywacja pozytywna jest taka że nie dość, że się da, to korzyści zdrowotne (nie mówiąc już o finansowych) są bardzo wymierne. I przyznam, że mnie również zdziwiło, co dobrego dzieje się już po dobie (!) abstynencji. Niezłe, prawda?

papierosy

Każdy z Was ma swoje własne motywacje. Zdrowie, pieniądze, miłość, a może po prostu jesteście już znudzeni przymusem oglądania wciąż tego samego filmu.

Podam Wam kilka papierosowych historii: każdy ma jakieś swoje: możecie je zostawiać w komentarzach! W takich przypadkach zawsze warto podzielić się swoim doświadczeniem!

 

Epizod I

Kiedyś kiedyś, dawno temu mój Tato poznał moją Mamę. Był w niej bardzo, bardzo z zakochany. Potem poszedł na dwa lata do wojska. W wojsku jak to w wojsku. Jak miałeś przerwę na papierosa to paliłeś. Jak byłeś głupi i palić nie chciałeś, to znaczy, że naprawdę ta przerwa „na papierosa” nie jest Ci do niczego potrzebna i możesz się trochę pokrzątać. Dodajmy, że nie były to już lata 50te (pamiętacie te wszystkie filmy osadzone w realiach połowy XX wieku, gdzie lekarze nonszalancko palą w szpitalach?) i mniej więcej wiedziano, że nie jest to najzdrowsza rzecz pod słońcem.

Wiadomo jednak: prawdziwy żołnierz palić powinien, inaczej zamiast przerw znajdą się mu inne przyjemności.  Szczerze mówiąc, nie wiem dokładnie co to wtedy oznaczało (zapewne nic przyjemnego), ale to nie jest kluczem tej historii.

Mój Tato wrócił w końcu z wojska do cywila. I wtedy moja Mama powiedziała coś, co musiało być kubłem zimnej wody:

– Nie pójdę z Tobą do ślubu, jeśli będziesz dalej palił. Nie chcę męża palacza.

Tyle. Koniec kropka. Zero negocjacji.  Nie było zlituj się. Tato musiał rzucić i już.

Rzucił.

Można powiedzieć, że po części dzięki temu, że przestał palić możecie czytać tego bloga.

 

Epizod II

Kiedyś kiedyś w gimnazjum korespondowałam z różnymi ludźmi. A to z kimś z Turcji, a to z Arabii Saudyjskiej (łamanym angielskim, bo łamanym, ale zawsze!). Korespondowałam też z chłopakiem z Krakowa. Pamiętam jak wysłał mi kiedyś list. Normalny to był list, ładny, nawet na papeterii takiej kwiatowej i pismem odręcznym pisany. Niestety, papeteria przesiąkła zapachami, powiedzmy że nie zmysłowej wody kolońskiej. Zwykłego, najzwyklejszego tytoniu. Próbowałam ją wietrzyć przez kilka dni, nic to nie dało.

Wtedy wyobraziłam sobie, jak musi pachnieć dom człowieka, którego listu nawet nie da się wywietrzyć (przecież można palić na polu gdzieś, na balkonie, gdziekolwiek!).

Doszłam do wniosku, że jestem w tej materii taka jak moja Mama i pewnie oczekiwałabym takiego samego testu miłości.

Na szczęście nie musiałam, bo w sumie wszyscy mężczyźni którzy w jakiś sposób mi się potem podobali, nie pachnieli dymem.

 

Epizod III

rzucanie-palenia (1 of 1)

Włochy, piękna złota plaża, jestem na wymianie studenckiej. Siedzimy sobie na kocyku, kilka moich koleżanek i przystojny Hiszpan, Sergio. Sergio jest fotografem, bardzo miłym, uprzejmym i kontaktowym. Pali. Przyznam, że trochę mi się podobał, ale to nie miało większego znaczenia, bo podobał się bardziej mojej dobrej koleżance.  Żartujemy sobie, Sergio ogląda mój kompaktowy aparat, do którego dostał się piasek i trzeszczy gdzieś we wnętrzu. Nie wiem jeszcze wtedy, że za pół roku kupię pierwsza lustrzankę i zacznie się moja przygoda z blogiem.

Wyciąga paczkę z papierosami. Część moich koleżanek też sięga po swoje, bo jak to tak palić samemu na ziemi Michała Anioła, nie wypada. Ja zostaję bez niczego w dłoniach.

– I’d like to try. I have never tried smoking before, would you give me one, please? – Nigdy nie próbowałam, daj mi jednego zapalić! Mówię do Sergia.

Robi wielkie oczy.

– Never ever? – Nigdy, przenigdy?

Kiwam głową.

– Then do not try. Seriously Klaudyna – To nie próbuj.

– Come on, only one, let me just try! – Tylko spróbuję!

– Don’t I beg you. I’ve tried once and I can not give up and I hate myself for it – Błagam Cię, ja zapaliłem jeden jedyny raz w życiu i do tej pory nie mogę rzucić, nienawidzę tego co robię, ale muszę. Nie mogę przestać.

Wtedy tego nie rozumiałam.

Dopiero po czasie doszło do mnie, że Sergio był może jedną z tych nielicznych osób, które na nikotynę zareagowały od razu.

Z tego co widzę na Facebooku, Sergio nadal pali a ja nadal nie miałam w ustach papierosa.

Może to są proste historyjki grzecznej dziewczynki, może trochę naiwne. Ale pokazują, że różnie z tymi papierosami jest. Różne rzeczy różnym ludziom przeszkadzają, różnie się zaczęło i różnie skończyło. Każda osoba którą znam, kiedyś próbowała rzucić, na różne sposoby, nie ważne czy się udało czy nie.

Można liczyć na swoją silną wolę, można liczyć na wielką miłość albo nieco sobie w bolesnym procesie odstawiania dopomóc.

 

Przy Centrum Onkologii w Warszawie uruchomiono  infolinię pomocy palącym

[infobox maintitle=”Telefoniczna Poradnia Pomocy Palącym

801 108 108  ” subtitle=”” bg=”orange” color=”black” opacity=”off” space=”30″ link=”no link”]

Kodeks Walki z Rakiem

Rzucanie palenia wpisuje się też w inicjatywę, jaką jest Europejski kodeks Walki z Rakiem (o którym napiszę Wam przy następnej okazji). W dużym skrócie kodeks pokazuje, jak prowadząc zdrowy tryb życia (czasem wystarczą malutkie zmiany) można poprawić swoje zdrowie i zmniejszyć ryzyko zachorowania na nowotwory.

Tutaj możecie zobaczyć polskie opracowanie kodeksu.  Wiecie jak to mówią: lepiej zapobiegać niż leczyć.

Uff, trochę tego było. Dotrwaliście? Herbatka wypita? :)

Powiedzieliśmy sobie o paleniu oraz o tym, co może ewentualnie pomóc w palenia rzucaniu. Mam nadzieję, że nieco Wam pomogłam i bardzo chętnie usłyszę także Wasze historie!

Zadanie Prewencja pierwotna nowotworów finansowane przez ministra zdrowia w ramach Narodowego programu zwalczania chorób nowotworowych.

Podobał Ci się post? Podaj dalej!

 

  • edzio

    mialem tak silna wole az zucilem palacom zone pozdrawiam

  • asdf

    Ja popalam w sytuacjach stresowych, mnie to uspokaja i rozumiem ludzi którzy nagle wpadają w nałóg i nie mogą przestać. Miałem kiedyś taką koleżankę co jak raz nie zapaliła rano przed pracą papierosa (bo nie miała akurat) to była przez pół dnia blada jak ściana i ręce jej się trzęsły. Nie można takich ludzi stawiać pod ścianą, a taki ‚test miłości’ rzuć palenie albo ja Cię rzucę.. no cóż, gdyby mi tak powiedziała moja dziewczyna to dla mnie byłby znak że mnie nie kocha. Dałbym radę rzucić, nie jestem uzależniony fizycznie, ale wielu ludzi jest, bo sami przez lata tworzyli sobie to uzależnienie i takim ludziom trzeba pomóc, zmotywować, a nie stawiać ultimatum. Rozumiem także ludzi którzy nie chcą żeby w ich pobliżu palić, ja to szanuję, palę tylko z tymi którzy albo sami palą albo im to nie przeszkadza.

  • Jolanta

    Zaczęłam palić, bo w moim domu zawsze pachniało papierosami i były na wyciągnięcie ręki – tato palił i to najgorsze „Sporty” czy „Popularne”. Od nich też zaczęłam – sama się sobie dziwię jak musiałam być uparta żeby wpaść w nałóg, bo wcale mi nie odpowiadały i nie wciągnęłam się od razu. Miałam jednak to szczęście, że wyszłam z nałogu. Właściwie to nie ja zerwałam z nałogiem – to papierosy mnie rzuciły! Z dnia na dzień przestały mi smakować! Razem z kawą. Powód? Bardzo prosty i radosny – ciąża. Od tego czasu nie palę i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa – prawie tak jak z posiadania cudownych córek. Mąż też rzucił palenie i jestem z niego bardzo dumna. Dziś pracuję w bibliotece szkolnej i czasem dzieci oddają książki, które wręcz cuchną nikotyną na kilometr. Żal mi wtedy tych dzieciaków bo zdaję sobie sprawę w jakich warunkach muszą żyć – z takim smrodem na co dzień.

  • Karola

    Palenie, tak jak wszystkie nałogi i inne działania autodestrukcyjne, są przejawem nieradzenia sobie z własnymi emocjami i przeżyciami z dzieciństwa. Tak, zawsze tak jest. Jeśli palacz twierdzi, że miał cudowne dzieciństwo, to znaczy, że doskonale działa u niego mechanizm wyparcia. To tak jak bijacy (czy dający klapsy-tak, klaps to bicie) swoje dzieci ludzie nie widzą w tym nic złego, bo sami byli bici. Najskuteczniejsze na rzucanie palenia jest przerobienie własnej historii, dobra psychoterapia (niekoniecznie nastawiona na rzucanie palenia) sprawia, że człowiek łapie kontakt z samym sobą, znika potrzeba zapewniania sobie substytutow, palenie rzuci się samo jako efekt uboczny terapii.

  • L.

    Fajny artykuł bo motywujący a nie mówiący „jesteś idiotą bo palisz i zdechniesz” – a to słyszę i czytam zbyt często. Czy naprawdę bombardowanie nas ohydnymi zdjęciami raka krtani pomoże nam rzucić palenie? Nie, gdyby to miało pomóc to by pomogło jedno zdjęcie. A co do Sergia, niekoniecznie musiał byś osobą którą nałóg chwycił od razu. To powie ci każdy każdy palacz – „Nie zaczynaj palić”. Moi znajomi, którzy zaczęli palić jakieś nawet 10 lat wcześniej niż ja przez pierwsze pół roku mojego palenia wyrywali mi papierosa z rąk a nawet oblewali wodą. To jak zrobienie sobie nieudanego tatuażu – nie idź do tego samego studia co ja

  • Magdalena N.

    Ja kiedyś paliłam , ale udało mi się rzucić te smrodki i dzięki akcji : postanowienia noworoczne :)

  • Aleksandra B

    Nie mogę się z tym zgodzić, że palenie papierosów to indywidualna sprawa każdej osoby.Osobiście nie palę, jednak jestem na każdym kroku narażona na dym papierosowy. Osoby palące uważają, że to kwestia wolności, że mogą palić skoro mają na to ochotę. A co z moją wolnością i prawem do czystego powietrza.? Gdy w moim pobliżu znajdzie się osoba, która pali papierosa, jednoznacznie okazuję dezaprobatę i niezadowolenie z tego faktu. Zakrywam twarz, macham ręką aby odpędzić dym, odwraca się w inną stronę. Najczęściej kończy się to tym, że taka osoba pośpiesznie gasi papierosa. Uważam, że należy wywierać większą presję społeczną na osoby palące, tak aby czuły się na cenzurowanym.

    • Chodzi mi o to, że indywidualna jest wrażliwość na nikotynę, że jeden jest uzależniony mocniej a drugi mniej.

  • Zawsze słyszałam legendarne opowieści o tym, że jak raz sie zacznie, to potem do końca życia jest się uzależnionym. Cóż, zapaliłam i tak palę… jednego na dwa miesiące. Czasami rzadziej, czasami częściej… Nie rzucam więc palenia, za to rzuciłam mojego byłego (już) faceta, bo… palił za dużo :P

  • Weronika

    Eeeh, ależ ja nie lubię tych jednostronnych testów miłości…
    Bo czy stawiając ultimatum nie oblewasz testu?

    Co by było, gdyby to Sergio był miłością twego życia? Ty mu stawiasz ultimatum, a on po prostu nie może – fizycznie, biologicznie nie jest to tak hop siup. Więc porzucasz go? To co to za miłość?

    Sory, że tak personalnie. Mój ukochany jest z tego rodzaju nałogowców. Jakbym miała się z nim rozstać z powodu papierosów, uważałabym to za największą głupotę życia. Zamiast tego wolę wspierać go w rzucaniu po raz setny. Tym razem może nie będzie palił trochę dłużej niż ostatnio? Może będzie palił chociaż mniej? Trzymam kciuki, że kiedyś ostatecznie da radę, ale nie będę odkładać ślubu z tego powodu ;)

    • No moja Mama tak powiedziała:) Mój Tato bardzo ją kochał (i dalej kocha) i był gotowy za nią w ogień skoczyć:).
      Natomiast ja już wtedy byłam w związku z mężczyzną, który też nie palił i ten powód miałam z głowy (i wiem tez, że on nie chciałby mieć dziewczyny, która pali). Nie wiem co bym zrobiła jakby miłość mojego życia nie potrafiła rzucić, pewnie nie byłabym zachwycona, ale miłość nie wybiera jak to mówią:):)

    • Zresztą, jest jeszcze taka sprawa, że są palacze którzy palą, ale starają się, żeby w ich domu nie śmierdziało, nie robią tego przy niepalących bez pytania i nie czuć ich papierosami etc. A są tacy, którzy mają to totalnie w poważaniu, cały dom jest przesiąknięty dymem i dla mnie byłoby to nie do zaakceptowania. Musielibyśmy poważnie porozmawiać.

      • Weronika

        A to tak, taka rozmowa była i już w domu się nie pali :)

  • Ivai Q

    Ja także nigdy nie miałam papierosa w ustach. Myślę, że to po części dlatego, że tato zwalczał ten nałóg u mamy, która nie paliła wiele, ale okazjonalnie. Pamiętam, że w tym czasie na moją wyobraźnię bardzo działały spoty w tv, które ‚krzyczały’ „palenie zabija”, a tu za oknem na balkonie mama właśnie korzysta z okazji, że taty nie ma i bucha w powietrze szarym dymem. Wtedy myślałam, że palenie to ryzyk fizyk – zapalisz jednego i możesz umrzeć od razu, jak rażony prądem. Nie raz płakałam, bo myślałam, że mama sobie z życia rosyjską ruletkę zrobiła :) taką miałam wyobraźnię :P ale suma summarum mama nie pali. Pozdrawiam!

  • Weronika

    Ooo ja też nigdy nigdy nie próbowałam nawet palić. Co gorsze, wszyscy znajomi z akademii medycznej – przyszli lekarze i stomatolodzy, palą na potęgę. Skoro nawet ich nie da się przekonać, by rzucili, to już cudu trzeba, by można przeżyć choć dzień bez uciekania przed tym okropnym dymkiem na ulicach!