Moja pierwsza seria kosmetyków naturalnych! :) PRZEDSPRZEDAŻ!

sol-ziolowa-2654-2

Dzień dobry,

Witam Cię serdecznie!

Dzisiaj jest wielki dzień. Udało mi się oficjalnie wypuścić pierwszą, własną, „prawdziwą” linię aromaterapeutycznych kosmetyków!  Ile było problemów z tym to głowa mała (może w innym poście, kto śledzi Facebook to wie..), jestem bardzo zmęczona ale i szczęśliwa.

Przed świętami udało mi się wprowadzić super odżywcze serum do stóp i dłoni z żywokostem, wiesiołkiem i lanoliną (i to w dużzej ilości) oraz pachnące sole kąpielowe.

Z tej okazji, w sklepie dostępne są specjalne zestawy przedsprzedażowe, w super promocji: do każdego zamówienia z kosmetykiem (zamówienie rozumiem jako jedną paczkę) dodaję sprowadzony specjalnie na tę okazję olejek pomarańczowy ze świeżutkiego tłoczenia, będzie naprawdę świątecznie!

Od siebie dodam, że jeszcze nie ogłosiłam oficjalnie przedsprzedaży (przepraszam, po prostu miałam warsztaty w Warszawie, jutro widzę się z dziewczynami we Wrocławiu i tak biegam i biegam..), a już część słoiczków znalazła swoich nabywców.. Piszę uczciwie, nie wiem na ile wystarczy mi produktów przed Świętami, więc przedsprzedaż trwa do 18 grudnia włącznie lub do wyczerpania zapasów. Paczuszki zacznę wysyłać już w przyszłym tygodniu, tak, żeby dotarły przed Świętami.

Tutaj znajdziesz kosmetyki, tutaj zestawy świąteczne , łącznie z wyczekiwanym powrotem jodły himalajskiej, która przyjechała do mnie wczoraj!

A miało być tak pięknie…

Kiedy pół roku temu zaczynałam przygodę z wprowadzeniem kosmetyków do obrotu miałam piękny plan.

Wezmę recepturę, zaakceptuję, znajdę składniki, laboratorium i będzie dobrze.

Przedsprzedaż ruszy w połowie listopada (ha,ha,ha, niezły żart teraz jak na to patrzę..), ja będę wyluzowana pisać sobie na blogu, robić warsztaty i w grudniu pakować paczuszki.

Wszystko będzie pod kontrolą, z rezerwą czasową i finansową.

Kilka miesięcy i nieprzespane noce dalej, włącznie z awariami drukarni, brakiem towaru, zgubieniem moich wykrojników, masą wypadków i wisienką na torcie: pożarem w fabryce jednego z moich dostawców (akurat jedynego na świecie, który produkował składnik mojego flagowego kremu z rotkinikiem i dziurawcem, z którego musiałam zrezygnować z bólem serca w tym roku) o spokoju mogłam sobie pomarzyć.

Oczywiście czasowo i finansowo plan się sypnął, każdy deadline i każdy budżet został przekroczony i tak jest zawsze, zawsze, kiedy coś się wydaje zbyt łatwe, żeby było prawdziwe..

Na szczęście mimo to się udało i przedstawiam Ci dzisiaj trzy pierwsze kosmetyki (miały być jeszcze dwa dodatkowe, ale co się odwlecze to się podwoi..): serum do rąk oraz dwie sole kąpielowe z masą olejków eterycznych!

Stąd też, zapraszam na przedsprzedaż..

Dlaczego takie dobre ceny?

Będę do bólu szczera.

Wykonanie kosmetyków z taką jakością składników i z taką ilością olejków eterycznych, jaką do nich dodaję (kto wąchał moją sól kąpielową, ten wie), jest bardzo drogie i to głównie składniki (oczywiście oprócz daniny dla Państwa), a nie moja marża podbijają cenę. Od razu powiedziałam sobie, zero kompromisów i do swoich kosmetyków pakuję to, na co sama mam ochotę i czego sama używam. Kiedy pracuje się na dobrych składnikach, bez wypełniaczy i rzeczywiście jest tam „samo mięso”*, to produkcja kosztuje ile kosztuje i nigdy nie będą to niskie ceny dyskontowe. Plus jest taki (dla używającego, nie producenta;)), że zazwyczaj kosmetyki, które mają masę składników naturalnych są bardzo wydajne i wystarczają na długo.

*tak naprawdę nie ma mięsa:)

Ma to oczywiście też sprytny plus, jeśli coś zostanie (na co się na razie nie zanosi), to zgadnijcie kto będzie leżeć i pachnieć:).

Wiem, że są to moje pierwsze kosmetyki i w przedsprzedaży i razem z prezentem (świetnym olejkiem pomarańczowym, normalnie niedostępnym w sprzedaży) sprzedaję je praktycznie bez zysku.

Dlaczego więc robię przedsprzedaż?

Normalnie wykonuje się ją wtedy, kiedy nie ma się towaru i chce się na ten towar troszkę zarobić: cóż, u mnie wszystko elegancko jest i czeka tylko na wrzucenie do paczuszek:).  Oferta przedsprzedażowa uruchomiona jest nie tylko dlatego, że się lubimy:), ale ma też swój mały, ukryty cel.

Chcę, żeby jak najwięcej osób mogło się przekonać zarówno do moich kosmetyków jak i olejków. Nawet, jeśli teraz nie zarobię, to zwróci mi się za część wykonania (kiedyś, kiedyś jak będziecie chcieli, to przygotuję parę postów firmowych, żeby pokazać jak to wygląda „od kuchni”, bo dlaczego nie?), a co najważniejsze będziecie wiedzieli czego się mniej więcej spodziewać po moich formulacjach (np. poznacie  jakie mam style zapachowe:)), zobaczyć czy Wam odpowiadają i mam nadzieję, że przy nowych produktach będę miała już zadowolonych klientów!:).

Wiem, jestem beznadziejnym marketingowcem i pewnie powinnam była wsadzić tutaj jakiś super slogan (w stylu „odmłodzisz się o 20 lat w 10 dni” albo „dermatolodzy nienawidzą tego jednego magicznego składnika kremu”), ale prawda wygląda tak jak powyżej:).

Co zatem znajdziesz w ofercie?

Duże serum lanolinowe do dłoni. W tle fartuszek z lnu pranego 100%  (w rzeczywistości nieco ciemniejszy)fartuszek-turkusowy-2896

 

 

Odżywcze serum do rąk z wiesiołkiem, żywokostem, olejem laurowym i lanoliną

 

Mój flagowy produkt, który przygotowałam z myślą o mojej Mamie.

Serum przeznaczone jest do pielęgnacji suchej skóry dłoni i i stóp, zwłaszcza kiedy „Zwyczajny” krem sobie nie do końca radzi. Większość kremów do rąk zawiera 60 – 80% wody, co nie jest niczym złym (szybko się wchłania i można pracować np. na klawiaturze), ale czasem po prostu nie wystarcza i trzeba sięgnąć po coś mocniej skoncentrowanego.

Serum formułowałam tak, że pomimo tłustej konsystencji, wchłania się dość łatwo i szybko (jak na serum), zawiera wiele składników wysoko zgodnych z ludzką skórą i ma fajną,  masłowo-żelowatą konsystencję. Jest bardzo wydajne.

Dodam tutaj, że lanoliny nie pożałowałam i znajduje się z przodu listy składników: nie jest zdecydowanie jakaś symboliczna ilość, która ma ładnie wyglądać na etykietce:).

sol-ziolowa-2664

 

Co znajdziesz w serum?

Masę odżywczych składników w dużych ilościach, przede wszystkim:

  • masło shea (mocno odżywia skórę i w tym serum jest go całościowo ponad 30%, naprawdę dużo)
  • olej z krokosza barwierskiego: super łagodzi podrażnienia, zmniejsza wrastanie włosków (tak przy okazji), zmiękcza skórę
  • lanolinę: super pielęgnująca, zwłaszcza dla skóry zmęczonej, suchej, podrażnionej. Wysoce zgodna z ludzką skórą, świetny nośnik dla olejków eterycznych. Zmiękcza i chroni skórę
  • olej z awokado: pełny naturalnych witamin z grupy A oraz E
  • olej babassu: nawilża, ochrania, regeneruje
  • olej żywokostowy: zmiękcza naskórek, przyspiesza gojenie małych ranek
  • olej wiesiołkowy: pełny NNKT, przyspiesza gojenie, działa kojąco
  • dziwne łacińskie nazwy: alkohol cetylowy oraz wosk pozyskiwany z oliwy z oliwek, który ma dodatkowe właściwości pielęgnacyjne i ochronne
  • olej i wosk jojoba, tworzy cieniutką warstwę ochronną
  • witamina E: też przyspiesza regenerację skóry
  • mieszanka olejków eterycznych : lawendy, rumianku rzymskiego i wetiwerii pachnącej. Przyspieszająca gojenie i łagodzi pieczenie oraz swędzenie.Serum dostępne jest w sklepie internetowym w dwóch pojemnościach: 120 ml  (59zł) oraz 250ml (99zł)oraz w zestawach świątecznych.   Od razu mówię, że cena przedsprzedażowa tego serum będzie na dłuższą metę dla mnie nie do utrzymania i na pewno będzie drożej.

Słowo o mieszance aromaterapeutycznej

Serum pachnie bardzo specyficznie, lekko zielnie – nie spodziewaj się mieszanki sztucznej lawendy czy mało kompleksowego zapachu. Będzie.. specyficznie:).

Dobrałam mieszankę olejków kojących i łagodzących podrażnienia, które mogą też ułatwiać zasypianie. W serum znajdziesz cenny olejek z rumianku rzymskiego (nie myl z tanimi ekstraktami z rumianku), lawendy oraz wetiwerii pachnącej.  Wszystko po to, żeby łagodzić podrażnienia i przyspieszać gojenie się skóry.  Bardzo wydajne.

Serum nie posiada właściwości złuszczających i dzięki temu możesz z nim eksperymentować: nałożyć troszkę na spierzchnięte usta, łokcie etc., ja czasem daję na buzię (chociaż na buzię mam inny krem, ten ze składnikiem, który dostanę pewnie dopiero w styczniu..:)). Jeśli masz zgrubiały naskórek, najpierw zrób sobie peeling. Serum zmiękczy skórę, ale nie usuwa naskórka.

Dodam od siebie, że to jest kosmetyk, nie lek, więc nie dam sobie głowy ani ręki uciąć, że pomoże skórze, która jest zmieniona chorobowo: wtedy proszę udaj się do dermatologa.  Oczywiście, może się tak zdarzyć, ale nie obiecuję czegoś w ciemno i nie rzucam pustych sloganów:).

Mieszanka może być bardzo dobra dla skóry łuszczycowej (trzeba spróbować), jeśli chodzi o AZS, nie wszyscy tolerują dobrze lanolinę, więc niczego nie obiecuję.

Serum dostępne jest w sklepie internetowym w dwóch pojemnościach: 120 ml  (59zł) oraz 250ml (99zł)oraz w zestawach świątecznych.   Od razu mówię, że cena przedsprzedażowa tego serum będzie na dłuższą metę dla mnie nie do utrzymania i na pewno będzie drożej.

Mieszanki soli kąpielowych

sol-ziolowa-2657-2

 

Dodatkowo w ofercie znajdziesz także sole kąpielowe, pełne dużej ilości naturalnych olejków eterycznych. Formulacja była pewnym wyzwaniem, ponieważ chciałam dać jak najwięcej olejków, a jest cienka granica pomiędzy mocnym zapachem i przyjemnym rozgrzaniem, a pieczeniem skóry.

Moja koleżanka chciała wsypać połowę do wanny.. Nie rób tego, proszę:D

Pamiętaj proszę, że olejki eteryczne to nie tylko zapach (jak np. sole ze sztuczną lawendą, gdzie wystarczy łyżeczka i pachnie całe pomieszczenie), ale przede wszystkim składniki czynne, które również wpływają na skórę i na zdrowie.  Dasz za dużo cynamonu do kąpieli? Wyjdziesz czerwona i spieczona. Dasz „W sam raz” – odczujesz przyjemne rozgrzanie. To nie jest tylko zapach!:).

Dlatego, zawsze uważam, że mniej znaczy więcej i można zacząć sobie od jednej łyżki, ja daję maksymalnie trzy. Jeśli chcesz podbić zapach, wtedy możesz wykorzystać olejek pomarańczowy, który dostaniesz ode mnie, ewentualnie kilka kropli tymianku. Nie polecam dodawania na własną rękę innych olejków, bo ja już tam upakowałam.

Słowo o olejkach eterycznych w kąpieli

Olejki eteryczne w kąpieli rozkładają się inaczej niż syntetyczne zapachy. W praktyce oznacza to, że mają zmienną nutę zapachową (a nie jednolity, mocny zapach), bardziej subtelne, zrównoważone i skomplikowane aromaty. Jeśli chcesz w pełni skorzystać, dodaj je kiedy jesteś już gotowa do kąpieli i pozwól się im rozwijać za koleją.

Nie zdecydowałam jeszcze, czy sole będą dostępne przez cały rok czy tylko sezonowo, zobaczymy:).

Mam dla Was dwie sole, obydwie o pojemności 250 ml (około  290 g).

Sól Czterech Złodziei

sol-ziolowa-2626-3

 

Czego tu nie ma?

Sól zainspirowana średniowieczną legendą o czterech lub siedmiu albo dziewięciu (kto tam wie..) złodziejach, którzy w czasach dżumy nacierali się mieszanką olejków, aby nie złapać choroby i móc spokojnie kraść.  Przyłapano ich, postawiono ich przed sądem i powiedziano:

„Albo nam tu wyśpiewacie dlaczego jeszcze żyjecie i nie zachorowaliście albo szubienica!”.

Jako że wybór był prosty, złodzieje przyznali, że nacierali się min. goździkiem, rozmarynem i innymi roślinami pełnymi olejków, które znamy dziś, pod różnymi formami jako „złodziejskie mieszanki”, które aromaterapeuci tworzą zazwyczaj z mocno przeciwzapalnych olejków korzennych ( chociaż receptury są różne).

Na marginesie: legenda nie była dla złodziei łaskawa i tak ich powiesili.

Sól cudnie pachnie świętami i zimą, jeśli decydujesz się na jedną, weź sobie tę:)

Skład:

  • różowa sól himalajska
  • olejek z liścia cynamonu
  • olejek goździkowy
  • olejek kardamonowy
  • olejek z perskiej limonki
  • olejek pomarańczowy
  • olejek copaiba
  • olejek z wetiwerii pachnącej
  • olej migdałowy
  • olej macadamia
  • olej jojoba
  • witaminkę E

Co by tu powiedzieć.. pachnie obłędnie!:)

Sól czterech złodziei. 59 zł. Buteleczka szklana 250 ml.  Dostępna też  w zestawach świątecznych.

Sól „Lekki oddech”

sol-ziolowa-2646

Sól z olejkami tymiankowymi i oregano, które ułatwiają oddychanie. Posiada lekki, zielny zapach. Sól sformułowałam z olejkami, które dobrze działają na górne drogi oddechowe, są przeciwzapalne i przeciwbólowe.

W soli znajdziesz masę cennych olejków eterycznych o synergicznym działaniu:

  • różową sól himalajską
  • olejek tymiankowy
  • olejek z oregano
  • olejek pomarańczowy
  • olejek miętowy
  • olejek eukaliptusowy
  • olejek rozmarynowy
  • olejek copaiba

Olejki mają działanie lekko pobudzające.

Jeśli masz duży problem i zależy Ci na działaniu terapeutycznym mocniej niż kosmetycznym, i masz strasznie zapchany nos, wysmaruj się potem jeszcze tymiankiem. Tzn. są też inne olejki na tę okazję, ale ja jestem fanką tymianku i nic na to nie poradzę, to moja osobista preferencja:).

Sól „Lekki oddech” tak naprawdę miała być częścią kompletu.  Przygotowałam także własną recepturę balsamu do smarowania klatki piersiowej właśnie z tymiankiem i oregano (oraz dziurawcem i innymi takimi), niestety nie zdążyłam go wykonać przed Świętami:(. Mam nadzieję, że uda się w styczniu i chciałabym, żeby był w przystępnej cenie (jakieś 39zł). Trzymajcie kciuki.

Sól lekki oddech. 59 zł. Buteleczka szklana 250 ml.  Dostępna też oraz w zestawach świątecznych.

Zestawy Świąteczne

 

boze-narodzenie-wieniec-2843

 

W sklepie znajdziesz też kilka zestawów świątecznych, od małych bo baardzo duże.

Wróciła jodła himalajska a wraz z nią super zestaw korzenny ,pachnący Świętami!:).

W dwóch dużych zestawach (tych po 500zł) dostępne są też gratisowo świąteczne mydełka. Wiem, że często o nie pytacie. Sprawa wygląda tak, nie mam ich w oficjalnej sprzedaży i na razie nie planuję, to jest domowa robota:). Jeśli chcielibyście zamówić, to taki zestaw jak poniżej kosztuje 45 złotych (15 zł mydełko + wysyłka kurierem DPD), jednak mam ich tylko kilka, dołączonych do zestawów i jeśli coś, to mydełka można zamawiać u mnie mailowo, muszę przeliczyć ile ich jeszcze jest:).

Z nowości i rzeczy „kilkusztukowych”, mam parę fartuchów lnianych z wygodnymi kieszeniami oraz kilka wieńców z jodły szlachetnej. Wieńce proszę zamawiać maksymalnie do 18tego, bo robimy je na bieżąco:)

Wiązanie fartuszka w łososiową jodełkę. Dostępny w zawrotnej ilości sztuk trzy. 

sol-ziolowa-2763

 

 

Mam też smutną wiadomość: skończył się nakład mojej książki i chwilowo nie będzie dostępna w sklepie:(.

fartuch-facebook-2935-2

 

 

Jakie będą następne kosmetyki?

Bardzo dobre pytanie! Najpierw muszę odpocząć i ogarnąć się troszkę z tymi, a już dostaję maile czy będzie np. krem do twarzy:)

Koleżanka zapytała mnie ostatnio:

„Jakbyś miała w jednym zdaniu powiedzieć co Ci przyświeca, kiedy tworzysz kosmetyki, to jaka byłaby za tym filozofia?”.

„Robię kosmetyki z dziwnych składników które mi się podobają i co do których mam przekonanie, że dobrze działają”.

Naprawdę. Tyle. Mam dużo pomysłów i jeśli coś wdrażam, to nie patrzę na trendy i na to co się dobrze sprzedaje czy ładnie brzmi (może powinnam zacząć;)), ale na to, co naprawdę chciałabym zrobić i mnie zaciekawiło.

Nie będzie więc tak, że będą kremy „z zasady wegańskie” (chociaż obiecuję, pracuję mocno nad formulacjami wegańskimi i jeśli się nie pojawiają to nie dlatego, że nie mam takiej woli, ale nie mogę znaleźć pełnowartościowego, fajnego substytutu np. lanoliny, który według mojej oceny działa z podobną skutecznością) czy „z zasady niewegańskie”, ale .. różne. W tym szaleństwie jest metoda:).

W styczniu chciałabym dokończyć to, co z różnych powodów nie udało się tego roku, czyli mocno odżywczy krem z rokitnikiem, wiesiołkiem, dziurawcem,  shea i innymi takimi (miał być taki wiecie, uniwersalny:)) oraz balsam ułatwiający oddychanie (jeśli się uda). Pracuję też nad serum do cery zmęczonej i dojrzałej z olejem sandałowym (prawie znalazłam!) i innymi cennymi olejami oraz chciałabym w lutym wypuścić olejki do masażu, także biustu, może uda się jedno masełko do ciała:).

Pracuję też nad serum do cery zmęczonej i dojrzałej z olejem sandałowym (prawie znalazłam!) i innymi cennymi olejami oraz chciałabym w lutym wypuścić olejki do masażu, także biustu:)

Bardzo chciałabym mieć jeszcze taką serię z minerałami, ale na razie nie chcę zdradzać pomysłu:).

Na wiosnę priorytetem jest dla mnie lekki krem do twarzy, to dość  skomplikowana sprawa będzie, bo uparłam się że gemmoterapia i chcę dobre ekstrakty z pączków mieć w nim:D.

Z dziwnych rzeczy, które nie wiem czy uda się zrealizować.  Wymarzył mi się także krem paleo, dla super suchej skóry ciała, też dla atopowców, na łoju wołowym. Wiem, że brzmi źle, ale wiem, że to jest bardzo dobre. Pokażę Wam też jak ten krem zrobić domowym sumptem, jednak do sklepu chciałabym wprowadzić taką wersję „de luxe”, z super łojem pełnym naturalnych witamin etc.

Także to takie baardzo wstępne plany na przyszłość, nie chcę się specjalnie zobowiązywać, bo wiadomo, że plany sobie, życie sobie:)

Pamiętajcie proszę jeszcze o jednym. Praca pracą, prezenty prezentami, ale czapkę proszę nosić i uszy zakrywać, bo nic z tego nie będzie, jak się wszyscy pochorujemy!

fartuszek-turkusowy-2878

 

To tyle na razie, dziękuję, że mi towarzyszycie przy całym procesie! Tymczasem, uciekam na warsztaty do Wrocławia!

ps. zamówienia przedsprzedażowe staram się od przyszłego tygodnia realizować na bieżąco, więc jeśli zamówicie w ten weekend, już w następnym tygodniu będą u Was. Generalnie najpóźniej, to tak absolutnie najpóźniej, proszę zamawiać do 20 grudnia, włącznie, bo też muszę to zapakować, firmy kurierskie są wtedy obciążone etc.

Poza tym, w tym roku na mnie i siostrę spada przygotowanie Wigilii, musimy mieć czas na lepienie pierogów:)

Podobał Ci się ten post? Podaj dalej!

 

Written By
More from admin

Ratafia – nalewka z owoców sezonowych.

Dzień dobry, Dzisiaj chciałam Wam pokazać jak przygotowuję ratafię – nalewkę z...
Read More

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *