Przepis na mleczko ptasie – all rights reserved + filmik:)

Dzień dobry,

Ten post powstał spontanicznie. Chciałam Wam pokazać przepis na mleczko ptasie – miało być „ptasie mleczko”, jednak jak się dziś dowiedziałam, jest to znak towarowy firmy Wedel i jako blogerka nie mam prawa go używać, bez odpowiedniej adnotacji.  To nic, że moja Mama robiła „ptasie mleczko” z galaretką, odkąd pamiętam. Nie mam prawa i już. Mniej szczęśliwi dostali pismo od kancelarii prawnej. Nie wiesz o co chodzi? Zajrzyj tutaj – list dostała nawet liska z White Plate, za porównanie (!) konsystencji ciasta do ptasiego mleczka.

Po kilku godzinach burzliwej debaty, firma Wedel przeprosiła na FB.  Zrobiła to późno, ale zrobiła. Czy to zamyka sprawę? Moim zdaniem – nie! Chciałam Wam napisać, co sądzę o takich przypadkach – dodam, że jestem wielką fanką wedlowskiego ptasiego mleczka i jest mi przykro, że taka sytuacja miała miejsce. Czy firmie jest przykro? Nie wiem – byliby głupcami, gdyby chociaż nie udawali, że jest – w końcu czarny PR pozostawia ślady.

Tym, którzy nie mają ochoty na czytanie tego typu wynurzeń, proponuję dziś przepis na mleczko ptasie (waniliowa chmurka? puszek w czekoladzie? inne?)  wykonane z prawdziwej wanilii, serka mascarpone, śmietanki i czekolady. Pyszne! To jest zdecydowanie pozytyw tej sprawy – zrobiłam sobie sama „ptasie mleczko”! Gorąco polecam!

ps. nazwa „ptasie mleczko” jest to znak towarowy, zastrzeżony przez OHIM na rzecz Lotte Wedel sp.zo.o.o.  Wszędzie, gdzie w tym poście pojawia się „ptasie mleczko” należy mieć na uwadze, że jest to znak towarowy PTASIE MLECZKO®.  

Jeśli pytacie,  co z przepisem na „ptasie mleczko” Waszej Mamy, albo „ptasie mleczko” w kontekście ornitologicznym (to, czym gołąb karmi młode) – nie jestem kompetentna,aby dokonywać interpretacji.

Uaktualnienie postu, maj 2012

Ten post jest jednym z najczęściej czytanych postów w Ziołowym Zakątku, postanowiłam napisać, jak dalej potoczyła się sprawa z Wedlem.

Wedel przyznał, że żądanie, aby przy domowych przepisach pojawił się znak „prawo zastrzeżone”, było nadużyciem i zapewnił, że taka sytuacja nie powtórzy się w przyszłości. Uruchomił stronę Wedel-dlaczego?, gdzie tłumaczy swoje stanowisko. Udostępnił także historyczne dokumenty rejestracyjne „ptasiego mleczka” – warto zerknąć, także dlatego, żeby zobaczyć, co przed wojną obejmował termin „Ptasie mleczko” – były to szeroko ujęte słodycze etc. Tutaj możecie zobaczyć Dokumenty rejestracyjne ptasiego mleczka . Cała akcja pokazała, że jednak duże firmy czasem powinny się liczyć z opnią pojedynczych konsumentów. Myślę, że wszystkim wyszło in plus.

Myślę, że ten przypadek pokazuje kilka rzeczy i mnie bulwersuje z kilku powodów:

  • bulwersuje mnie, że firmy mają prawo zastrzegać słowa, które są w powszechnym użytku. Ptasie mleczko? Przecież to nie tylko wyrób firmy Wedel. Ptasie mleczko to szereg ciast i deserów, nie wspominając już o Bogu ducha winnych gołębiach, które karmią młode. To jednak nie wina Wedla, ale po prostu kwestie prawne. Ale mówię Wam, nie chcę się obudzić w świecie, w którym wszystko będzie opatentowane.
  • bulwersuje mnie rozmawianie (?)  z blogerami z pozycji siły. Jesteście blogerami i blogerkami, prywatnymi osobami, poświęcającymi czas swojej pasji  i potem dostajecie pismo z kancelarii prawnej (!) reprezentującej dużą firmę (!). Co robicie? Wedel pisze, że nic złego nie miał na myśli. Co zatem miał na myśli? Gdyby padło na mniejszy blog, taki jak mój, a nie na blog Liski? gdyby nikt tej sprawy nie podniósł? Co by się stało? Co osiągnęłaby firma, gdyby nie pokrzyżowano jej planów?
  • Irytujące jest to, jak długo firma szła w zaparte. Twierdzenie, że nie wysyłano wiadomości do blogerów (którzy w magiczny sposób jednak je dostali), jest co najmniej nie poważne. Nie ważne, czy wiadomości wysyłał Wedel, wynajęta agencja marketingowa czy podwykonawca albo student na praktyce. Nie ważne, czy wysyłano je blogerom czy portalom. Ważne, że otrzymały je prywatne osoby na końcu łańcucha.  Jestem blogerką kulinarną, piszę „tylko” o jedzeniu, ale to nie oznacza, że można mną w łatwy sposób manipulować.
  • Jeszcze jedno. Co z tego, co z tego, że ktoś nazywa swój wypiek ptasim mleczkiem? Nie tak dawno pisałam o ciasteczkach Oreo: w Stanach Zjednoczonych, Mekce wszelkiego pozywania się o byle co, mnóstwo ludzi robi „serniki oreo”, „lody oreo” i firmie nie przyjdzie nawet do głowy, żeby straszyć użytkowników. Przecież dla nich to darmowa reklama!
Jakieś wnioski? (oprócz tego, że świat zmierza ku upadkowi?). Mleko się rozlało i jestem ciekawa, jak Wedel z tej sprawy wybrnie. Być może, czego jednak tej firmie życzę, to tylko drobne potknięcie i więcej TAKIE pomysły nie przyjdą nikomu do głowy. Nie tylko Wedlowi.
Dość mojego marudzenia. Na tę szczególną okazję przygotowałam dla Was szczególny przepis z filmikiem. Proszę, potraktujcie filmik z przymrużeniem oka!

Przepis na ptasie mleczko   mleczko ptasie vel. delikatną piankę przesiąkniętą wanilią, obtoczoną w czekoladzie. Link do wersji HD

Uwaga! Ważna notka o prawach autorskich!

Na mocy obowiązującego prawa zaświadczam, że ten przepis nie jest objęty prawami autorskimi. Mój prawnik potwierdza, że nie ma ochoty Was ścigać. Możecie go ulepszać, kopiować, kserokopiować, wieszać nad łóżkiem i drukować na ulotkach (ale będzie mi miło, jak podacie odnośnik do Ziołowego Zakątka!).

Składniki na mleczko ptasie:

<myślę, że przepis można by ulepszyć, dodając białka jajek, jak w przepisie na mus z borówek) – wtedy byłoby puchate.

Składniki:

  • opakowanie serka mascarpone (ok 250 g)
  • opakowanie śmietanki 30 % (około 200 ml)
  • 1,5 łyżeczki żelatyny, rozpuszczonej w 1/3 szklanki zimnej wody (dla wegetarian: można użyć agar-agar)
  • 3 łyżki cukru pudru
  • laska wanilii (ewentualnie cukier waniliowy wanilinowy :-))
  • czekolada (ja użyłam tabliczki czekolady gorzkiej, 72 %)

Edycja: Uwaga co do żelatyny: żelatynę rozpuszczamy w zimnej wodzie i dodajemy całość napęczniałej żelatyny do masy. :-)

W garnuszku podgrzewamy mleko mascarpone  i śmietankę, delikatnie mieszamy.  Dodajemy wanilię i cukier.

W zimnej wodzie rozpuszczamy żelatynę, kiedy napęcznieje dodajemy do ciepłej masy – gotujemy na małym ogniu przez minutkę, ciągle mieszając.  Masę przelewamy do pojemniczka z płaskim dnem i odstawiamy na około 2 godziny do stężenia.

Kiedy wszystko stężeje, podważamy masę nożem i kroimy ostrym nożem na kawałki- to nic, jak wyjdą Wam nierówne: można je potem uformować. Można wcinać!

Możemy też rozpuścić czekoladę:

Czekoladę rozpuszczamy w miseczce nad gotującą się wodą (woda nie może dotykać miseczki!) albo w mikrofalówce (po 7 sekund, mieszamy i znów na kilka sekund). Możemy ją dodatkowo utemperować – jeśli chcemy, żeby była błyszcząca i chrupka. Bez termometru to jest dość trudne, ale chałupnicza metoda jest taka: miseczkę z czekoladą wkładamy do lodowatej wody i ciągle mieszamy, aż czekolada będzie błyszcząca i się schłodzi (do około 32 stopni – nie mam termometru więc i tak robię na oko;)).

Uwaga: jeśli nie stemperujecie czekolady, nie będzie ładnie błyszczeć (tak jak na zdjęciu), ale nadal będzie bardzo dobra!

Obtaczamy pianki w czekoladzie. Czekamy aż stężeje.

Przechowujemy w lodówce!

Jemy, nie martwiąc się o prawa autorskie.

ps. porównajcie skład tych mleczek ptasich a skład PM (all rights reserved) na pudełeczkach. Prawda, że bardziej przyjazny?

Smacznego!

Uaktualnienie postu, maj 2012

Ten post jest jednym z najczęściej czytanych postów w Ziołowym Zakątku, postanowiłam napisać, jak dalej potoczyła się sprawa z Wedlem.

Wedel przyznał, że żądanie, aby przy domowych przepisach pojawił się znak „prawo zastrzeżone”, było nadużyciem i zapewnił, że taka sytuacja nie powtórzy się w przyszłości. Uruchomił stronę Wedel-dlaczego?, gdzie tłumaczy swoje stanowisko. Udostępnił także historyczne dokumenty rejestracyjne „ptasiego mleczka” – warto zerknąć, także dlatego, żeby zobaczyć, co przed wojną obejmował termin „Ptasie mleczko” – były to szeroko ujęte słodycze etc. Z pewnością nie było to ptasie mleczko, jakie znamy.  Tutaj możecie zobaczyć Dokumenty rejestracyjne ptasiego mleczka .

Niektórzy wskazują, że firma nie ma prawa do używania terminu „ptasiego mleczka” – nie jestem prawnikiem i nie wiem. Blog dziewczyny, od której zaczęło się zamieszanie, nadal jest zawieszony – nie wiem z jakiego względu. Nie słyszałam, żeby firma wysyłała nadal żądania do blogerów – mam nadzieję, że nadgorliwa kancelaria wysnuła odpowiednie wnioski. Nie jestem w stanie sprawdzić, czy zapowiadany bojkot konsumencki ptasiego mleczka się udał – chyba słupki sprzedaży nie spadły ;-) Myślę jednak, że z marketingowego punktu widzenia dla firmy jest to na pewno swojego rodzaju nauka na przyszłość.

ps. przepis polecam, jak mi uprzejmie donoszą dziewczyny, pyszny jest:)

  • sylwia

    dlatego juz nigdy nie kupie nic co nawet leżało koło Firmy Wedel ;/

  • bodek

    super przepis mleczko ptasie jest super ale smakiem rozni sie od orginalu

    • No na pewno się różni, mam do dyspozycji tylko garnek, śmietankę i czekoladę:) Ale daje radę;)

  • bodek

    widze ze nie wszyscy maja pojecie jak to wszystko fubkcjonuje wedel zstrzegl sobie nazwe produktu tylko dla tego zeby na rynku nie pojawialy sie podruby kture sa gorsze jakoscia na czym wedel by stracil swoja dobra opinie nie tylko w polsce ale i na calym swiecie nikt nie byl by zachwycony gdyby mial swoja firme z jakims produktem i trafial na podrubki o tej samej nazwie tylko z gorsza jakoscia z tego co mi wiadomo przepis wedlowskiego ptasiego mleczka jest objety tajemnica jak zreszta wiele roznych produktow to co mozna wyczytac to tylko skladniki i to nie wszystkie

    • Myślę, że ten temat już wiele razy pojawiał się tutaj na blogu i u mnie na facebooku:)
      tutaj chodziło o konkretną sytuację, zresztą rozwiązaną przez Wedla na korzyść blogerów.
      Wedel udostępnił dokumenty patentowe przedwojenne i tam np. pod „Ptasim mleczkiem” figuruje cały cykl wyrobów i wypieków. Zresztą, może dołączę je do postu:)

  • Marian

    Swietny przepis ale mam kilka propozycji :)
    Postanowilem dzisiaj zakosczyc moja ladniejsza polowke i zrobic jej mleczko ptasiaste wedlug tego przepisu, obejrzalem filmik, zapisalem skladniki i poszedlem robic.
    Niestety nie wyszlo, po ponownym obejrzeniu filmiku doszedlem do wniosku czemu.
    W artykule pisze wszedzie ze dodajemy „lyzeczke”, w filmiku zas dodajesz „lyzke”. Roznica jest taka (wedlugo tego jak mnie uczono) ze lyzeczka jest mala a lyzka duza (stolowa).
    Niestety nie przyjzalem sie na filmik i zrobilem sie w przyslowiowego „chuja”. Ale jutro sproboje ponownie :)
    Mam jeszcze jedno pytanie, czy ten serek ktory tu wykorzystujemy powinien miec lekko kwaskowy smak? Bo nigdy go nie jadlem, a smakowal dosc dziwnie (date mial ok).

    Pozdrawiam :)

    • Hmm, hmm.
      Przeczytałam uważnie Twój komentarz i przejrzałam post.
      Chyba wiem co Ci poszło nie tak: dałeś łyżeczkę tej rozpuszczonej żelatyny?

      Przepis jest O.K – łyżeczkę i pół żelatyny rozpuszczam w 1/3 szklanki wody i całość (czyli rozpuszczoną, napęczniałą żelatynę) dodaję do masy:) – i tego wychodzi wielka, czubata łycha albo nawet dwie:) Chyba stąd to nieporozumienie, tak mi się wydaje.

      Dopiszę do przepisu dokładnie w takim raze:)

      Co do sera, nie nie powinien być kwaskowaty ale kremowy i bardziej „bez smaku”, ale bardzo tłusty. Dobrą opinią cieszy się ser Galbani, ja kupiłam swoje w Lidlu, kiedyś tam używałam Carrefour Quality i było O.K . Wiesz, teraz dużo firm polskich podrabia te sery i robi „typu włoskiego” i niestety różnie to wychodzi..
      Jakbym jeszcze mogła pomóc, daj znać!

      • Marian

        Więc tak :)
        Do szklanki nalałem 1/3 wody i wsypałem łyżeczkę i pół(mała łyżeczka do herbaty, nie łyżka stołowa) żelatyny, zamieszałem porządnie i całość dałem do masy. Niestety nie robiłem tego nigdy wcześniej, więc nie wiem jaki powinien być efekt, ale w moim przypadku żelatyna wydawała się nie rozpuścić do końca, całość nie była jakaś super gęsta. Na opakowaniu żelatyny pisało żeby rozpuścić w przegotowanej ciepłej wodzie, ja zrobiłem wdg przepisu w zimnej, może stąd problem?
        Serek wziąłem piatnicy, na pewno miał smak i to dość charakterystyczny, poszukam później innego i dam znać co wyszło :)

        Pozdrawiam!

        • Hmm,hmm.
          Teoretycznie nie powinno być znaczenia, czy to gorąca woda czy zimna: potem i tak przecież podgrzewasz i jest gorąco. Mieszasz, podgrzewasz i zostawiasz do schłodzenia.
          Tą żelatynę trzeba dobrze rozmieszać, żeby nie było grudek. Można też spróbować albo z gorącą albo z listkami żelatyny – tam odpada rozpuszczanie..

          Kurczę, trudno mi powiedzieć, bo moje były.. no jak ptasie mleczko. Ale jak mi coś przyjdzie do głowy, to się jeszcze zastanowię!

  • uważam, że Wedel więcej sobie zaszkodził niż pomógł. Znalazłam w 2 książkach kucharskich desery o takiej nazwie i jak widać nikt autorów nie sądził, ani nie są oznaczone specjalnym symbolem. Nie tak dawno sama zamieszczałam na blogu przepis na ptasie mleczko, jednak po ostrzeżeniach innych blogerów zmieniłam nazwę. Pamiętam, że podobnie sprawa wyglądała z delicjami i pieguskami o które też się ktoś czepiał blogerów.

  • Lubię takie pozytywne nastawienie, wiem, już Ci to pisałam, ale podoba mi się ;-)

    • Wiesz Paulinka, grunt to być grzecznym i miłym!

  • Genialny filmik! Od dziś jesteś moją ulubioną kulinarną blogerką :)

    • Dziękuję pięknie, jak miło!
      ps. a ile blogerek kulinarnych znasz?;)

      • Osobiście żadnej :)
        Ale kilka blogów przeglądam od czasu do czasu :)

        • A, to fajnie, bo myślałam, że ten jest pierwszy!;)

        • Pierwszy nie, ale najbardziej pozytywny chyba :)

          • To dobrze, bo co to za komplement być ulubioną i jedyną?;)

  • Świetne! :-) Ciekawe ile jeszcze razy blogerzy pokażą spasionym korporacjom gdzie ich miejsce. Najlepsze jest to, że wystrzeliłaś ich w kosmos przy użyciu odrobiny humoru i w 100% kulturalnie! :) …prawnicy mogą się tylko uczyć.

    • Dzięki za miłe słowa!
      Wiesz, ja robiąc ten filmik nie miałam jakiegoś „poczucia misji”, tylko po prostu wydało mi się to jedyną, naturalną reakcją z mojej strony na tą całą sytuację..
      I jak widać, wiele osób czuje, że taka reakcja jest odppowiedni. Mam nadzieję, że nie trzeba będzie więcej tego typu akcj irobić:)

  • mezisak 303

    Trzymaj się ciepło i gotuj dalej smacznie ;) A Wedel niech zacznie liczyć straty ;) Goplana zyska ;) Pozdrawiam serdecznie !!

    • Dziękuję pięknie!
      Mam nadzieję, że ta sprawa nie będzie miała jakiegoś prologu nieprzyjemnego dla mnie:)

      Również pozdrawiam z zimowego Krakowa.

  • St. Dreptak

    Kurka wodna! Ja podałem przepis na chleb! Pytanie kto mi wyśle pogróżki?
    Pisząc tekst na temat mleczkora, skorzystam z Twojego filmu :D

    • Ależ proszę, korzystaj!
      Teraz jeszcze Ci nie wyśle, ale za rok, dwa, kto wie?;)

  • Już pisałam na blogu Jadłonomii:
    Bardzo smutne są takie praktyki, niestety znam podobny przypadek, dotyczący karpatki, jedna z firm sobie tę nazwę zastrzegła i teraz nikt inny nie może używać tej nazwy. Tylko o ile dobrze kojarzę nazwa ta jest już właściwie jakby nazwą własną, określającą konkretne ciasto i powstała już dawno, została wymyślona pewnie przez jakieś pracowite gosposie i nie da się tego ciasta inaczej nazwać. To tak, jakby ktoś zatrzegł sobie prawo do słowa czekolada. Z pewnością firma, która sobie to zastrzegła nie wymyśłiła tego ciasta. Ale cóż, takie jest prawo. Ten, kto pierwszy zastrzegł, ten ma prawo używać. Ze względu na wyjątkowo idiotyczną rekację firmy Wedel, również nie kupię już ptasiego mleczka. A jestem wytrwała, konsekwentnie unikam firm, które uważam za nieprzyjazne nam konsumentom.

    • Gratuluję wytrwałości! Ja przyznam, że nie wytrwałam w żadnym bojkocie konsumenckim.
      O, karpatka też jest zastrzeżona? O tym również nie wiedziałam – to smutne, że prawo nie chroni konsumenta, ale firmę. Rozumiem patentowanie wynalazków. Nie rozumiem patentowania tego, co jest dobrem wspólnym (i nie tylko o jedzenie chodzi – zresztą Naomi Clein dużo na ten temat pisała w swoich książkach..). Wiesz, może i na czekoladę czas nadejdzie…

  • Poczucie humoru panna masz fajne, przepis na tyle interesujący, że sam sobie zrobię to mleczko i nie dam zarobić Wedlowi, który się kompletnie ześwinił, swoim idiotycznym wyskokiem. Najlepsze, że inni nic sobie nie robią ze świętego znaku towarowego i tak np. w Biedronce można znaleźć Ptasie Mleczko marki Magnetic. Pozdrawiam:)

    • Oh, dziękuję! Akurat naszła mnie wena!;)
      Hm, jeszcze można znaleźć, ale pytanie jak długo – w sumie to właśnie tutaj powinna wejść ochrona znaku towarowego:) Ja Biedronki nie odwiedzam, bo do Lidla mam bliżej:)

  • Uśmiałam się i biję brawo! Świetny wpis i film rewelacyjny! :) Pozdrawiam :)

    • Paulina, tak mnie fantazja trochę poniosła:D

  • Dobry tekst, ciekawe czy firma Wedel go przeczytałą:) …a takie mleczko ptasie zjem z wielką ochotą:)

    • Heh, nie wiem, czy przeczyta, może lepiej, żeby nie?;)

  • Powiem Ci, że jestem naprawdę rozczarowana postawą Wedla. Nie rozumiem krótkowzroczności tego typu akcji. Przecież podcinają sobie gałąź, na której siedzą. Ludzie stwierdzą, że jak tak, to ja wolę ptasie mleczko od Milki (a WOLĘ :P, bo jest w trochę innej czekoladzie) i zbojkotują Wedla, który przy odpowiednim nagłośnieniu sprawy poniesie wielkie straty finansowe.
    Nie podoba mi się prawo patentowe. Nie mówię, że nie powinno ono w ogóle istnieć, ale to, co się dzieje na świecie, to już przesada.

    • Hmm, teraz firma już przeprosiła, więc chyba zakopię topór wojenny;)
      Ale też jest mi przykro – nie tak wedla kojarzyłam.

  • mm

    Genialny wpis! I taki prawdziwy. Nie mogę się już doczekać, żeby wypróbować przepis :)
    Dodaj jeszcze do tego wpisu o prawach autorskich skrót: WTFPL (sprawdź w google jeśli nie wiesz o czym mówię :P )
    Pozdrawiam!

    • Dzięki!
      Heh, rozszyfrowałam to jako „What the fuck people”, teraz sprawdzę w google:D

  • Michal

    Jestes niesamowita ;) gratuluje pomyslu i wykonania! Przepis ® fantastyczny – biegne do kuchni. Bleeedel juz mi nic nie wcisnie.

    • Dziękuję! Z olbrzymią przyjemnością przygotowałam ten post!:-)
      Mojego ptasiego mleczka już nie ma, nie pamiętam, kiedy zjadłam;-)

  • Piękne Ci wyszło to mleczko ptasie. Swoją drogą ja już nigdy Wedla nie kupię. Nie po tym jak traktują małych ludzi

    • Dzięki, jeszcze je wcinam!
      Ja pewnie się złamię i kupię, bo lubię ich czekolady gorzkie.. Ale na razie zwracam się w stronę marek Lidlowych;)

  • A ja trochę z innej beczki…Nie jesteśmy przyzwyczajeni,że znak towarowy to dobro,jakaś wartość przez kogoś zastrzeżona.Niestety tak mówi prawo i trudno z tym polemizować.Zresztą po co.Lepiej dodać to R lub napisać mleczko ptasie.
    Każdy z nas,kto by zarejestrował nazwę swojej potrawy, a ktoś inny bez pozwolenia by je używał,reagowałby podobnie.
    Przykładem są zdjęcia z blogów,kiedy ktoś je sobie ,zapożyczy’.
    Wszyscy spieszą,żeby potępiać i scigać. A tu co,tolerancja?

    • Konrad

      Droga Amber, przykład ze zdjęciami nietrafiony, bo nikt z blogerów nie stawiał na talerzyku produktu Lotte Wedel i nie mówił, że to on je zrobił, tylko użył popularnej w Polsce nazwy, do której używania prawo mamy wszyscy, niezależnie od pisemka jakiegoś inteligentnego inaczej urzędasa z Hiszpanii

      • Właśnie tutaj absurdalne jest to w jaki sposób używa się trademarku?
        Po co on jest w założeniu? Ma chronić własność intelektualną firmy. Czyli, jeśli założę firmę cukierniczą, to nie będę mogła sobie produktować „ptasiego mleczka” i go sprzedawać (co akurat też jest dyskusyjne, moim zdaniem powinno być „ptasie mleczko wedel”). Nie mogę robić „sosu Tabasco” i go sprzedawać, bo już jakaś firma to opatentowała i byłoby to żerowanie na jej marce czy wizerunku.

        Tak samo jak z koszulkami Adidasa: mogę kupić koszulkę Adidas albo ADDiDASS;) Inna sprawa moim zdaniem jest tutaj: nikt nie podszywa się pod ich produkt, jednak zostaje zmuszony, do dodawania ich Trade Marku. Czy, gdybym napisaa recenzję nie wiem, adidasów (co też jest ciekawe, to rzeczownik powstąły od nazwy marki), mam wszędzie dawać (R)? Czy w czasopismach modowych, Vouge, Elle piszą: A teraz torba Gucci (R)? Nikt tego nie robi i nikt tego nie wymaga..

      • Konrad,ta sprawa nie ma nic wspólnego z ACTA.To po prostu prawo autorskie i nie rozumiem tego larum.
        A zdjęcia to podobny przykład przywłaszczenia sobie cudzej własności.
        Pozdrawiam!

    • Amber, nie zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości:)
      Przewertowałam dziś rano książkę Olivera.
      Pisze wprost „używam sosu Worcestershire” , „tabasco” – nawet zdjęcia tych buteleczek są. Nigdzie, nigdzie nie ma TM. Nigdy w programie nie powiedział „a teraz składnik X firmy Y”. Więcej, robi też takie potrawy jak hamburgery czy nuggetsy…

      Musiałabym cały swój blog otagować. Nikt mnie do tego nie zmusi, chyba, że nakazem prawnym. To będzie dzień, w którym przestanę pisać.

      W USA są miliony przepisów na „coś tam Oreo” (dziś „ciasto oreo”) i nikt nikogo nie pozywa.. nawet w USA, gdzie wszyscy skoczyliby sobie do gardeł, jakby mogli prawnie..

      ps. nie można zarejestrować nazwy potraw tradycyjnych (rosół?). Moja Mama robiła sernik ptasie mleczko, zanim w umyśle Wedla powstał pomysł, żeby tę nazwę opatentować. I z tym się nie zgadzam!

      • No ale jest jednak roznica, on tych produktow po prostu uzywa, ale nie podaje przepisow na sos tabasco czy worcestershire.

        • Wiesz, ale na kechup podaje. Na chowder też. I na frytki – plus te wszystkie lżejsze wersje „rzeczy z fast foodów”. Ja też robiąc sernik ptasie mleczko, bo taka nazwa funkcjonuje, nie podaję przepisu na ptasie mleczko Wedla – zresztą, z tego co wiem, zastrzegli nazwę, ale nie jestem pewna czy recepturę: przepisy nie są objęte prawem autorskim. Tutaj, przyznaję, złośliwe zrobiłam coś co bardzo ptasie mleczko przypomina – ale daję Ci słowo harcerza, że do wczoraj nie wiedziałam, naprawdę nie wiedziałam, że ptasie mleczko jest jedno, jedyne, tylko Wedla! I że nieumyślnie łamię prawo!

      • ,Rosół’ to słowo,którego nie można zarejestrować.Jest w powszechnym użyciu i oznacza właściwość produktu.Nie mogę Ci tu wszystkiego wyłożyć,bo to zbyt długi wywód i zapchałabym Ci post.
        Odsyłam do lektury przepisów własności intelektualnej z 1994r. ze zmianami oraz przepisów prawa własności przemysłowej z 2000 r. Jak również do najnowszej pozycji ,Ochrona własności intelektualnej’ W.Kotarba.
        Tak stanowi prawo i nie można z tym polemizować.Można się nie zgadzać,ale to niczego nie wnosi.

        Ktoś w jakimś miejscu podniósł sprawę tego,że Wedel zarejestrował nazwę ,ptasie mleczkoR’ w Hiszpanii.Można zarejestrować taką gdzie się chce.Tam może było taniej,niż w Polsce.Zastrzeżenie nazwy należy odnawiać co 10 lat i za to płacić.

        • Wedel pierwszy raz był zarejestrowany w Polsce, tutaj są na to „papiery archiwalne”, które dostałam od firmy, więc sobie można zobaczyć:

          http://ziolowyzakatek.com.pl/wedel-patent/
          :-)

          Nawet jest to prawo (dura lex sed lex), można, jak najbardziej można się nie zgadzać na sposób jego egzekwowania, który jest zupełnie kuriozalny
          (tzn. teraz już nie jest, firma widocznie stwierdziła, że nawet jeśli ma prawo, to nie jest ono takie niezbywalne i jet niekorzystne marketingowo dla nich).

          Można się niezgadzać, chociażby poprzez satyrę czy śmiech – i może się okazać, że jednak da się prawo traktować w inny sposób (chociaż, pewnie to „ich własna wola” i mogliby wszystkim wytoczyć pozwy).

          ps. „Adidas” w sumie powinien coś zrobić z nazwą „Adidasy”, która jest rzeczownikiem pospolitym.. Hmm..

        • A tak z ciekawości, bo nie wiem, czy nielegalne jest także używanie porównań? („Rzecz XY jest podobna do rzeczy zarejestrowanej?”) i samo używanie nazwy produktu (Dziś kupiłam rzecz XYZ all righst reserved”?). Bo w tej sytuacji właśnie takie rzeczy miały miejsce.

  • Mleczko ptasie wygląda cudownie i smakowicie na pewno przepis wypróbuje :) A co do firmy Wedel to widać bardzo boją się konkurencji nawet ze strony gospodyń domowych czyżby to ich metoda na kryzys?
    pozdrawiam

    • Przecież nie od dzis wiadomo, że gospodyni domowa, to największe zagrożenie dla marki;) Również pozdrawiam!

  • o rety, to zdjęcie to niechcący ;) A, ono jest © heh ;)

  • Jakie ptasie mleczko®, taki ptasi móżdżek® ;)

    • Przez przypadek zdjęcie,mówisz?
      Koty Ci się wszędzie wciskają?;)
      Dziś miałam koszmar z kotkiem w roli głównej: śniło mi się, że upuściłam go na podłogę (bo przecież spada na cztery łapy!), ale on złamał sobie nóżkę. A potem zaczął mi gryźć rękę w odwecie..;)

      W każdym razie, słodko, że jest tu zdjęcie kotków, kótrych nie mam:D

  • Rewelacja :) ale i tak miło z ich strony, że nie zastrzegli nazwy „Pawełek” i dalej można spokojnie zdrabniać imię Paweł ;-)

    • Wszystko jeszcze przed nami!:) Michałki i Pawełki;)

  • sofieta

    cudne to mleczko ptasie….! mam jedno pytanie, w przepisie uzywasz mleka a w skladnikach go nie ma…. chodzi chyba o mascarpone . dzieki i pozdrawiam

    • Już zmieniłam: mascarpone oczywiście (tak jak w filmiku:))

  • Świetny artykuł a „biała wydzielina” to oczywiste, ze przepyszne :)
    Pinkcake – robimy? ktoś jeszcze chętny? ;)

    • Ja Wam kibicuję! Tylko dajcie znać, jak zrobicie:)

  • do diabla z W….., ide robic twoje wspanialosci

    • Tylko zasuń zasłony w oknach;)

  • ‚…nie mam kota… Ale mogę mieć.’:)) – uwielbiam! :) jedyna rozsądna reakcja na wiadomą sprawę. A to-czym-mama-gołąb-karmi-swoje-małe-gołębie wygląda przecudnie! :))

    • ;)) Chciałam jeszcze powiedzieć, że mam rybki, ale one głosu nie mają, więc się nie liczą, wiadomo!
      Zobaczymy, czy rozsądna: w poniedziałek czekam na pismo z kancelarii prawnej;)!

  • Tak czytam i czytam to cale zamieszanie (znakomity post nawiasem mowiac) i tak sobie mysle: moze trzeba by bylo pojsc dalej??? Moze ‚cukier waniliowy’ to tez jakies R???? I ‚zelatyna’??? A ‚mascarpone’ to juz na pewno! :):):):))))))))))))))))))
    Ojjjj, ale sie porobilo….
    Pozdrawiam! Poczytuje z przyjemnoscia!
    x

    • Dziękuję za miłe słowa! Dawno mi się tak dobrze posta nie pisało, same słowa mi płynęły pod klawiaturę;)
      Wiesz, ja myślę, że teraz każdy przepis powinnam przeredagować pod kątem znaków towarowych – zajmie mi to z dwa miesiące, ale wiesz, bezpieczeństwo osobiste poważna sprawa!

      No, Mascarpone koniecznie. Ale ja używam no name!:D

  • Poszło w eter :)

    • Nie wiem co to oznacza, ale mam nadzieję, że dla mnie nic złego:)

  • co by tu zjeść

    Jest boskie ,lekkie i co tu dużo mówić szpiegują nasze blogi.Ale takie ptasznikowe mleczko nie może nikomu zaszkodzić chyba tylko firmie Wedel bo się na nią większość ludu polskiego obraziła.

    • Heh,heh.. Groźni przestępcy, blogerki kulinarne;)

  • Bardzo dobrze! :)
    W sumie miałam pomysł, żebyśmy się wszystkie zebrały, przygotowały pRasie mReczkoR i opublikowały na raz na swoich blogach.
    Na matołectwo niestety nic nie poradzimy…

    • Właśnie poradzimy.. możemy pisać, że to jest głupota!:)
      A pomysł niezły, przez przypadek już w nim jestem:) Akcja „ptasie mleczko”? Tylko nie wiem, czy Durszlak by się nie przestraszył;)

      • Pomysł jest świetny, ja się pisze :D

        Atria, filmik mnie powalił na łopatki! :D

        • To się cieszę, że coś pozytywnego z tej sprawy wyszło i jest śmiesznie;)

  • St. Dreptak

    Zgadzam się z Tobą – dość tego nie dajmy się zwariować!
    Pozdrawiam.

    • Tylko zdrowy rozsądek nas uratuje :-)

  • A Twoje „mleczko-chmurka-puszek-waniliowy-w-czekoladzie” all rights reserved pysznie wygląda! ;)

    • Asiu, bo ja jestem dość złośliwa z natury, tylko na co dzień staram się hamować!;)

      • greg

        eee tam… :) fajna dziewczyna z Ciebie :) pozdrawiam & dzięki za przepis

        • Dziękuję!
          Korzystaj do woli (na własną odpowiedzialność;))

  • Uwielbiam ten post i ten filmik i te złośliwości :)

    • greg

      barany z tego wedla, w moich oczach duzo stracili, nastepnym razem, jak będe miał kupić coś słodkiego i spojrze na produkty wedla napewno ich nie wybiore. A co z ciastem ala snickers? rafael? itd? przecież ta firma sama się ośmiesza… żal.pl, wedel zepsuł się do granic możliwości…

      • greg

        w ogóle, boję się że dotane list z kancelarii, bo mysląc o ptasim mleczku, nie myśle o produktach wedla… matko boska! a co będzie,jak ta acta wejdzie w życie? strach myśleć, strach się bać

        • zlomierz

          ojtam produkry wedla… będzie desant celem złapania 30 milionów kryminalistów używających słowa rower, albo w ogóle zamienią Polskę na kolonie karną -bo kto dziś jednoślad napędzany siłą mięśni nazywa welocypedem? – każdy używa słowa rower będacego spolszczeniem Rover(r)

          • Hah! Wiesz, a ile osób nosi Adidasy! I to niekoniecznie Adidasa! Co za bezczelność! Myślę, że może nie doczekamy takich czasów, o których piszesz..

            ps. welocyped – ładne słowo.

      • „A co z ciastem ala snickers? ” – to się jeszcze za jakiś czas może okazać..
        W każdym razie z tego co widzę w internecie czy na YouTube, wiele osób dodało „erki” do przepisu na ptasie mleczko (co jest bez sensu, bo przecież nie podają przepisu n wedlowskie ptasie mleczko, tylko coś co jest bardzo, bardzo odległe). Czyli akcja w pewien sposób się powiodła – mam tylko nadzieję, że firmy teraz dwa razy się zastanowią..

        ps. a co z adidasami?

    • ede

      ostatnio kupiłem ptasie mleczko z „r” i dlatego trafiłem na ten blog. ten wyrób z „r” to jest jakiś mega ….. w polewie czekoladopodobnej. masakra, bleee, fuj…. dlatego szukam przepisu na domowe ptasie mleczko

      • Naprawdę domowe robi się termometrem cukierniczym:)