Rzecz o kadzidle. Starożytny sposób na pachnący dom.

kadzidlo-pali-sie

 

Dzień dobry,

Przyznam się Wam dziś do kilku rzeczy.

Kocham żywice. Oleożywice. Gumożywice. Wszelkie żywiczne klimaty. Czy to w formie olejku eterycznego, gumy czy granulek. Dałam temu upust w swojej książce, gdzie pisałam o rzeczach u nas słabo znanych lub zapomnianych: styraksie czy kadzidłowcach. Obecnie namiętnie czytam o ladanum: żywicy z czystka (popełniam na ten temat mały artykuł naukowy i się popełnić nie może, bo ciągle znajduję nowe informacje). Żywice to jest to, co mnie kręci.

Ten post planowałam od ponad roku, dokładnie mówiąc od ubiegłej wiosny, kiedy kupiłam sobie kadzielniczkę. Wiedziałam, że będę musiała być cierpliwa bo nie znajdę lepszej pory na napisanie o kadzidle niż 6 stycznia. Trzech Króli. K + M + B, mirra kadziło i złoto. Czyż nie?

Kadzidło bowiem to nie tylko świątynie, medytacja czy praktyki duchowe (chociaż udowodniono naukowo, że zapach spalanych żywic – bo kadzidło naturalne to taka żywica w skrócie – pobudza mózg). Kadzidła z Arabia Felix – Arabii Szczęśliwej (uważano, że stamtąd pochodzi większość kadzideł) były odpowiednią oprawą dla pałaców cesarskich czy królewskich.

Mało kto jednak dziś pamięta, że okadzać możemy po prostu nasze domy: jest to starożytna metoda lekkiej dezynfekcji. Oczywiście tego dawniej nie ujmowano w ten sposób, ale okadzano np. pomieszczenia, gdzie znajdowali się chorzy (dodajmy, raczej bogaci chorzy), używano kadzidła także w przypadku oczyszczeń rytualnych, medytacji etc., ale również perfumeryjno-odświeżająco-kosmetycznie. Na przykład w  Arabii Saudyjskiej do tej pory używa się kadzidła do okadzania ubrań czy ciała (przy pół oficjalnych spotkaniach nawet, ludzie się okadzają i potem przystępują do rozmowy).  Oprócz tego, zapach jest fantastyczny!

Dlatego też możecie się tylko domyślać jaką miałam radość, kiedy kupiłam sobie kadzielniczkę, węgielki i moje pierwsze, prawdziwe kadzidła. Podkreślam: prawdziwe. Nie jakieś tam kadzidełka sprzedawane na ulicy, które pachną bogowie-raczą-wiedzieć-czym.

Może uda się także Was zachęcić?

Spokojnie: to wcale nie musi oznaczać, że w Waszym domu będzie pachnieć jak w kościele:)

Kadzidło i okadzanie. Bardzo ciekawa technika wykorzystania ziół:)

 

Co to właściwie jest kadzidło?

Jeśli myśli się o „kadzidle” najczęściej ma się na myśli kadzidło kościelne albo takie kadzidełka indyjskie. Dziś mówimy o tym pierwszym. Klasyczne kadziło świątynne to takie twarde bryłki, pozyskiwane z różnych odmian kadzidłowca (Olibanum) lub mieszanki z użyciem tegoż. Więc owe bryłki to jest stwardniała żywica drzew kadzidłowych, troszkę jak bursztyn (tylko nie tak stara) i na zdjęciu niżej zobaczycie sobie, jak takie kadzidło wygląda.

Uwielbiam, uwielbiam czyste olibanum, olejek z kadzidłowca jest olejkiem z którym poszłabym na bezludną wyspę (szereg właściwości przeciwzapalnych i w ogóle), a takie czyste kadzidło pachnie leciutko dymnie-kadzidlano-cytrusowo.

Często dodaje się do niego przeróżne domieszki, czasem sztuczne. Czasem dostaje też dostojne nazwy. „Pontifex Maximus”, „Basilicus”, „Johanus Secundus”. Takiego kadzidła to ja bym kupić nie chciała (ale dostałam próbki, kiedy składałam zamówienie). Myślę, że lepiej pasuje jednak w potężnej, gotyckiej katedrze niż w moim mieszkanku:). Obecnie można spotkać nawet mieszanki ,gdzie nie ma ani kawałeczka kadzidła, ale to już znak czasów, cóż poradzić

Czyste kadzidło (takie z olibanum) wygląda tak:

kadzidlo (2 of 2)

Tak naprawdę jednak pamiętajcie, że technika okadzania: szałasu, leża chorego, miejsca gdzie rodziły kobiety etc. jest bardzo stara i używano do niej roślin które po prostu były pełne żywic. Spalano na przykład szałwie, rozmaryn, gałęzie jałowca, drzew iglastych, mogą to być inne żywice, kawałeczki kory etc. To nie zawsze i nie koniecznie musiało być olibanum.

Obecnie można zakupić przeróżne kadzidła (ja swoje kupiłam po prostu na Allegro).

Moje ulubione to czyste olibanum (sprzedawane też jako frankincense), ale mam też opiłki drzewa sandałowego czy takie kadzidło ziołowe (żywica plus dodatki kwiatów).

Tutaj macie drewno sandałowe:

kadzidlo (1 of 1)

Ta tutaj mój cały zestaw. To u góry to olibanum, na środku drzewo sandałowe, na dole: mieszanka kadzidłowo-roślinna.

kadzidlo (1 of 1)-3

 

Po co sobie kadzić?

Po pierwsze: ja to lubię. Podoba mi się delikatny zapach, który potem pozostaje w mieszkaniu. Wiem, że to jest mój teren. Wiecie: kiedy mieszka się w domu, to przez lata każdy dom nabiera takiego charakterystycznego zapachu. U mnie jest inny, u mojej przyjaciółki inny. Kiedy mieszkasz w mieszkaniu, które co dopiero wynająłeś, pachnie dziwne. Wtedy właśnie można sobie pokadzić

Po drugie, to rzeczywiście ma lekkie działanie antybakteryjne więc po chorobie warto (albo nawet w trakcie)

Po trzecie, dodaje energii i rzeczywiście lepiej się po tym myśli.

Ale uwaga: to są jednak kłęby dymu. Mnie to w sumie w jakiś sposób bawi, ale zazwyczaj robię tak, że daję odrobinkę kadzidła (kilka kuleczek), ponoszę sobie po domu a potem porządnie, bardzo porządnie wietrzę mieszkanie. Dlatego, trzeba dobrze wyczuć w którym miejscu się najlepiej kadzi (gdzie jest tzw. cug).

Nie lubię przebywać w samym dymie, ale wywietrzone mieszkanko z lekkim aromatem kadzidła to jest poezja. Wiecie, takie poczucie świeżości i przypływu energii.

 

Czego potrzebujemy do kadzenia?

Ja sobie kadzić to w dobrym stylu!

Przede wszystkim potrzebujemy węgielka do kadzenia, kadzidła, zapałki czy tam zapalniczki i kadzielniczki.

Niby można sobie kadzielniczkę odpuścić i zamiast niej na przykład wybrać glinianą podstawkę, ale wiecie. Forma też się liczy d ogólnej przyjemności. Inaczej kobiety nie kupowałyby sobie fajnych torebek,które się im podobają,  tylko nosiły zakupy w workach jutowych.

Więc jak ustaliliśmy. Kupujemy węgielki (w pakiecie zazwyczaj, 10 -20 to bardzo dużo): one wyglądają tak jak poniżej i bardzo szybko się odpalają. Do tego jakieś naturalne kadzidło (polecam jakieś olibanum na początek i kadzielniczkę, jeśli szalejemy. Ile to kosztuje? Rok temu zamknęłam się w około 35 złotych za całość i wystarczyło mi do tego roku. Nie wygórowana cena za tyle przyjemności.

Gdzie kupić? Ja kupiłam na Allegro po prostu (wpisujecie „Kadzidła”, „kadzielniczka”, „kadzidło naturalne” czy jakoś tak). Jeśli nie znacie, polecam Waszej uwadze także sklep Magiczny Ogród. Niczego jeszcze u nich nie zamówiłam osobiście, ale słyszałam dobre opinie i ogólnie asortyment jest kosmiczny.

kadzidlo (2 of 3)

Myślę, że do okadzania i żywic jeszcze wrócimy.

Co ja mówię, na pewno wrócimy:-).

Dziś przez pół dnia bawiłam się w archeologa: mam dla Was jeszcze jeden kadzidlany film, ale gdzieś zakopany w czeluściach moich dysków. Dzisiaj zdjęcia znalazłam w folderze „Klaudynka/zdjecia-moje/lightroom/eksport/wiosna/domidrewno. Nie wiem co mi  przyświecało wtedy:). Niemniej, jeszcze będzie okazja odszukać dla Was kilka filmów mam nadzieję i na pewno opowiedzieć więcej o gumach, olejach, żywicach i olibanum.

Co sądzicie o samej koncepcji kadzenia w domu? Można znajdzie się kilku innych miłośników kadzidlanych zapachów przy okazji!

kadzidlo (3 of 3)

Podobał Ci się ten post? Podaj dalej!

  • chmurkablue

    Post szalenie dla mnie interesujący. Zakupiłam sobie jako prezent świąteczny Twoją książkę i próbuję swoich sił w kręceniu kremów… przy okazji w moim domu wylądowały olejki eteryczne, a teraz pewnie pokuszę się o spróbowanie kadzideł z prawdziwego zdarzenia. Zastanawia mnie tylko jedno: co na to mój futrzasty przyjaciel – pan Kot. Widziałam w książce na jednym zdjęciu takiego cudnego czworołapa – czy koty/psy nie reagują źle na zapach kadzidła lub olejków (takich na podgrzewaczach)? Czy masz w tej kwestii jakieś doświadczenie? Chętnie posłucham.

    • Wiesz my mamy kota półdzikiego to oznacza że jest wychodzący na pole. Jak kadzę to go nie trzymam w domu po prostu.

  • Dużo rzeczy można kadzić, warunkiem jest ich naturalność :). Wymienione powyżej żywice się nadają jak najbardziej, mirra czy olibanum to bardzo klasyczne żywice. Można też kadzić odpowiednio suszone zioła, które zachowują jeszcze jako taki aromat (np. wspomniana w komentarzach szałwia biała). W Polsce możemy również wybrać się do lasu, jeśli takowy w pobliżu mamy i zlokalizować sosny i/lub któryś z lokalnych gatunków świerka. Żywice świerkowe/sosnowe, samodzielnie zebrane, niekoniecznie czyszczone, też można wrzucać na węgielek i kadzić, a ich aromat – wg gustów niektórych – stanowczo bije na głowę żywice „allegrowate”.

    Można też wybrać kadzidła pałeczkowate z serii Bodhileaf – o ile nie zmienił się przepis i skład, są to naturalne masy kadzidlane formowane w pałeczki.

    Wystrzegać natomiast należy się wszelkimi kończynami i bronią jak trzeba to też – kadzideł na patyczkach bambusowatych, które to kupuje się w sklepach „wszystko za 5 zł”, kwiaciarniach czy sklepach New Age po 2-4 złote za paczuszkę. Nigdy bowiem nie mamy pewności 100%, iż są to naturalne i tradycyjne kadzidła, czy też wersja dla zachodniego Kowalskiego, wykonana z pyłu drzewnego maczanego w toksycznych olejach i benzynie.

    Jeśli ktoś narzeka na zapach tego typowo komercyjnego, taniego kadzidełka to powinien choć raz przetestować kadzidło żywiczne na węgielku, jak opisano w artykule – różnica jest gigantyczna :).

  • GosiaGK

    Zawsze kadzidelka kojarzyly mi sie z indyjskimi sklepami, ktore probowaly sobie radzic z zapachem stechlizny(sutereny, piwnice, stare kamienice). Dlatego nie najlepiej kojarzyl mi sie ten zapach. Twoj wpis musze przyznac bardzo mnie zaciekawil i sprobuje w domu :). Zwlaszcza ze mowilas ze po kadzeniu wietrzysz mieszkanie co powoduje ze zapach nie jest tak intensywny. Bardzo dziekuje.
    PS. Przepraszam ze nie uzywam polskich znakow, ale pisze na przerwie w pracy.

  • Nathia

    Uwielbiam zapach kadzideł! Niestety, przez moją astmę nie mogę ich używać. Bardzo nad tym boleję ;(

  • Wiesz co dotychczas myslalam, ze te wszystkie pachnidla kadzidla sa niezdrowe, bo pelno w nich chemii (i pewnie w wielu przypadkach tak jest). Twoj tekst sklonil mnie do innego spojrzenia. Ja raczej do odkazania stosowalam olejki eteryczne (ale poniewaz mam bardzo male dzieci wiem ze sa ku temu przeciwskazania) przestalam to robic. Pozdrawiam serdecznie Uwielbiam Twoje fotki Beata

    • Z własnej ekspertyzy i doświadczenia zasugeruję taki algorytm: jeśli coś nie zostało samodzielnie zebrane z drzewa, to trzeba pamiętać, że im tańsze kadzidło, tym bardziej niezdrowe ;). A im droższe tym bardziej naturalne.

  • Poznanianka

    Ja tam lubię, gdy wracam do domu, a on pachnie jak kościół, bo właśnie mąż go okadził:-) Mamy mosiężną kadzielnicę, która wygląda jak lampa Alladyna. Dostaliśmy ją przed laty od znajomych wracających z Tunezji. Wiesz, taki upominek z podróży – kurzołapka, ale gdy kupiłam dwa rodzaje żywic i szukaliśmy w domu naczynia odpowiedniego do okadzania – nagle nasza kurzołapka objawiła swoje przeznaczenie… Jest wygodna, żaroodporna i trwała, ma ucho wygodne do noszenia naczynia po domu i oczywiście dużą ilość otworów, którymi może wydobywać się dym.
    Dotychczas kadziliśmy tylko żywicami (mam kopal i mirrę) oraz białą szałwią. No i oczywiście kadzidełkami na patyku, które staram się kupować prawdziwe orientalne, nie z drogerii. Dają miły zapach, ale żywica to żywica! Nie pomyślałam dotychczas o wykorzystaniu ziół z ogrodu, muszę to koniecznie naprawić. Bo w ogrodzie mam naprawdę wiele żywych pachnideł!
    Proszę o kontynuację i pogłębienie tematu, bo wiem na ten temat bardzo mało, a kadzidła i okadzanie przecież uwielbiam!

  • Jak w roli kadzidła sprawdzają się wrzosy?
    Może trzymanie ich jako kwiaty to jeszcze uchodzi, ale kadzenie nimi domu to już przesadne igranie z losem?

    • Nie wiem skąd w Polsce to nastawienie do wrzosów, np. w Szkocji są uznawane za symbol szczęścia i prosperity).
      Pewnie można, ale to nie są zbyt mocno żywicowe rośliny, jeśli wogóle.

  • Olinka

    Super sprawa. Już oglądam kadzielniczki :)
    Mam do tego pytanie: czy takie kadzenie może pomóc w walce z roztoczem kurzu domowego? Może to dziadostwo nie lubi jakiegoś olejku eterycznego? Bo mam w domu alergików…

  • Viennese breakfast

    Przypomniałaś mi o kadzidle. Kiedyś lubiłam, okadzałam, a jakże. Miałam swoje mieszanki ziołowe, żywiczno-ziołowe – ech ten tymiankowy dymek :) Chyba czas wrócić do tego.

  • Paweł

    Świetny wpis, uwielbiam też sobie od czasu do czasu podkadzić, ale niestety dotychczas były to kadzidełka na patyczku, czyli nie wiadomo co ;) Niebawem zaopatrzę się we własną kadzielniczkę :) Ten zapach po okadzeniu i wywietrzeniu domu jest naprawdę magiczny i orzeźwiający.

  • Maciej Lewandowski

    Ja uwielbiam szałwię, ma niesamowity zapach, ale oczywiście żywica rządzi. Natomiast patrzę na ten ten węgielek. Mam coś takiego w szufladzie, to tzw. węgle trybularzowe, do dostanie nie tylko na allegro ale praktycznie w każdym lepszym sklepie z dewocjonaliami i wyposażeniem kościelnym. Trzeba trochę uważać, co się kupuje. Kiedyś taki węgiel to był po prostu węgiel drzewny, minus miał taki, że chłopaki musiały się nieźle namachać czy wręcz kręcić młynki kadzielnicą, by się dobrze żarzył. Teraz pojawiły się węgle z utleniaczem, zresztą takie grillowe brykiety też. Plus jest taki, że po podpaleniu nie gaśnie, ale raz – strzela mały iskierkami (potrafi strzelić w oko), więc taka zakryta kadzielniczka jest jak najbardziej wskazana, ale dwa – i tu już uważajcie – wytwarzają bardzo wysoką temperaturę, wyższą niż zwykły węgiel drzewny.

    • Ja mam te z iskierkami, to znaczy nie wiem czy z iskierkami ale troszkę strzela

  • Marzy mi się greckie, jeszcze „mokre” labdanum, ale jest to dość kosztowna sprawa. Również jestem fanka okadzania i różnych dymnych eksperymentów, zapraszam !:) :https://herbasacra.wordpress.com/2014/10/07/okadzanie-domu/

    • Ja znalazłam w formie absolutu i nie jest tak drogie:) 30 zł bodajże za 10ml, a na co komu więcej:)

      • Tak widziałam to gdzieś w polskiej sieci? Fajne?? Miałam okazje powąchać czystek Young Living i odpadłam ;))))

        • Mazidła albo ZielonyKlub:) Ale nie kupiłam jeszcze to nie wiem. Pewnie taki mega słodki styrax. tak sądzę.

  • Dobrze rozumiem, że do kadzenia mogę użyć każdego suszonego zioła, które ma sporo olejków eterycznych: mięta, melisa, szałwia, rumianek ?
    Na razie robie tradycyjnie, olejek do kominka na wodę, lub na watkę i na kaloryfer a w razie choroby pichtowy na piżamę … Ale marzyło mi się właśnie takie dymiące, wtedy można „zobaczyć zapach” taka wartość dodana. Kawa też smakuje inaczej podana w ulubionym kubeczku, filiżance :)

    • Teoretycznie tak, nawet tuję albo gałęzie jałowca, świerka, różne rzeczy. Ale w praktyce co żywice to żywice, nie jest to tak drogie:). Może do akcji jodłowej zrobię kadzidełko;)

      • Aleksandra B

        Taki nasz słowiański sposób na okadzanie to suszenie małych wiązek szałwii, rozmarynu, jałowca czy też innych gałązeczek z żywicami ususzonych razem z ulubionymi ziołami. Taką suchą wiązkę żywiczno-ziołową podpala się na jakiejś podstawce i obchodzi się z nią dom tak jak z kadzidełkiem.