Jakie prezenty są najfajniejsze?

prezenty-3368

Dzień dobry,

Jak tam, przyszedł do Was dzisiaj Mikołaj? Mam nadzieję, że tak, ponieważ post będzie o prezentach:).
My, jak co roku przed 6 grudnia, odbyliśmy podobną rozmowę.

(Mój Pan):
– Klaudyna, kiedy są te Mikołajki? Tylko niczego mi nie kupuj, mam wszystko czego potrzebuję, nie kolekcjonuję rzeczy.

– No.. ja już wybrałam prezent. Ale w porządku, też mi nie musisz niczego dawać.
(chwila ciszy)
– Mówisz tak, ale jak nic nie dam to Ci będzie przykro albo się obrazisz, tak to działa, prawda?
– Prawda.
– I nie mogę Ci po prostu dać pieniędzy, żebyś sobie kupiła co chcesz?
– To się nie liczy, to nie jest prezent.
– A możesz chociaż ułatwić mi życie i napisać smsem 5 grudnia czego dokładnie chcesz?
– To może zostawię list na oknie?
– Napisz mi sms-a, nie znoszę tego całego ogólnospołecznego obdarowywania się.
– Ale mówiłam że nie musisz..
– Tak, już to ustaliliśmy. A jeśli chodzi o mnie, jeśli zrobisz mi curry, to będę zadowolony.

I co roku mam ten sam dylemat: co dać osobie, która niczego nie potrzebuje?

Można powiedzieć: na co te prezenty, jesteśmy dorośli, nie potrzebujemy komercyjnej tradycji. Ja jednak się z takim podejściem nie zgadzam, bo moim zdaniem, zwłaszcza jeśli jesteś dorosły, nie chodzi o prezent, ale o sam gest.

Jakie prezenty są najfajniejsze?

 

Obdarowywanie się prezentami jest przyjemnie absurdalne: to właśnie dlatego, że chodzi o gest, czasami kupujemy całkowicie niepotrzebne rzeczy. Widzieliście te wszystkie sklepy z prezentami na osiemnastkę? Albo przeróżne blogowe zestawienia ze świątecznymi pomysłami? Czego tam nie ma? Kubki z wąsami, samoskładające się torebki czy wycinarki do truskawek. Czasem coś, czego być może normalnie nie chcielibyśmy nawet trzymać w domu.. Ale dostać mogłoby być nawet zabawnie.  Gdyby o tym pomyśleć, ofiarowywanie ciętych kwiatów nie ma sensu. Kupimy je dzisiaj, za trzy dni zwiędną. Jednak większość kobiet pewnie nie obraziłaby się na bezsensownie absurdalny podarunek w postaci wielkiego kosza róż czekającego pod drzwiami.

Dlatego właśnie chcę dawać prezenty.

Dzieci nie doceniają prezentów.

Kiedy byłam małym dzieckiem, oczywiście bardziej cieszyłam się z dostawania prezentów, niż z ich dawania. Otrzymywanie prezentów jest w końcu ważną częścią dzieciństwa :-)

Wydaje mi się, że jest jakiś powód, dla którego rodzice nieomal płaczą ze szczęścia, kiedy dziecko przygotuje im samodzielnie narysowaną laurkę/obrazek, zaś dzieci pragną.. cóż, raczej wymarzonych zabawek. Moja 10 letnia siostra może mi narysować laurkę, ale gdybym ja dała jej na prezent przygotowane przeze mnie ciastko.. jestem pewna, że ciastko zjadłaby, ale wolałaby jednak ten piórnik z ulubioną postacią z serialu (obecnie jest to Violetta i nie ma litości).

Kiedy byłam dzieckiem nie dostawałam kieszonkowego i taki Mikołaj (u nas główne prezenty dostawało się 6 grudnia,  24 jedynie drobiazgi) był w sumie jedyną oprócz urodzin okazją, żeby dostać coś ekstra. Dziecko jest zależne finansowo od Rodziców więc wydaje mi się, że im jest starsze: tym bardziej korzysta z możliwości wypisywania długiej, prezentowej listy. Bo dlaczego nie? Wiecie, prezent na Święta to coś, co się małemu dziecku po prostu należy. Za to, że jest dzieckiem (bo przecież dlatego rozpieszczamy dzieci).

Teraz jednak, kiedy stać mnie na większość drobnych rzeczy na które mam ochotę (zaś większe wydatki raczej nie kwalifikują się na prezent świąteczny;)) bardziej doceniam takie prezenty, które są wybrane lub przygotowane.. właśnie dla mnie. I chyba bardziej lubię dawać prezenty niż je otrzymywać (gdyby ktoś mi powiedział że tak będzie gdy miałam 10 lat, zrobiłabym wielkie oczy).

Bo w sumie czego potrzeba dorosłym? Rzeczy które są naprawdę potrzebne i tak musimy kupić. Na rzeczy mniej potrzebne możemy uskładać. Pozostają rzeczy które chcielibyśmy mieć, lecz nie są konieczne ani potrzebne. Albo takie, które ułatwiłyby życie. Lub, moja ulubiona kategoria: prezenty o których nawet nie pomyślelibyśmy, że chcemy je mieć. Małe zaskakiwajki. Takie jak przyniesione przez sąsiadkę przed świętami ciasto*. Albo ciekawa książka, której sami nigdy nie kupilibyśmy w księgarni.

* nie mam pojęcia jak mają na imię moi sąsiedzi, znamy się tylko z widzenia, ale zawsze jesteśmy dla siebie uprzejmi. Gdybyście widzieli te zdziwione miny, kiedy rok temu przyniosłam każdemu po połowie chałki z okazji Świąt:)

A jak skończyło się wybieranie prezentu dla osoby, która niczego nie potrzebuje?

Cóż, zamówiłam go Pocztą, podałam przez przypadek zły adres (cyferki w klawiaturze się poprzekręcały) i koniec końców – przesyłka nie doszła do 6 grudnia. W sumie dostał to co chciał, czyli nic:-). Ale odegram się na Święta, zobaczycie!

Chciałam Wam też przed Świętami pokazać kilka pomysłów na świąteczne prezenty. Ot, takie dla przyjaciółki czy siostry: będą łatwiejsze i trudniejsze, trochę ziołowe, trochę egzotyczne. Jak to prezenty: nieco absurdalne. Już teraz możecie na spacerach zacząć rozglądać się za głogiem (u nas jest go jeszcze sporo i przymrozki mu nie przeszkadzają)

prezenty-3370

Chociaż nie wiem czy głóg to akurat prezent marzeń.

Jakie prezenty są najlepsze? Marzy się Wam coś specjalnego?

  • Zostało jeszcze tylko 39 godzin,proszę POMÓŻCIE ! ! ! PAWŁOWI https://polakpotrafi.pl/projekt/ekoosada

  • Zobaczymy jak w praktyce to będzie wyglądać:)

  • Daria

    Nie cierpię kupować prezentów, nie cierpię chodzić po sklepach, za to lubię je robić dla innych. Ciasto, chleb, konfitura..nawet domowe kosmetyki. I sama też takie lubię dostawać, bo zwykle – jeśli nie poproszę – to podarek jest kompletnie nietrafiony, nie mam szczęścia do nich, albo otaczam się ludźmi, którzy słabo mnie znają..

  • Wpis testowy: testuję funkcjonalność DisQusa, dajcie znać jak się sprawuje!

  • Coś w tym jest, niestety

  • Coś w tym jest, niestety

  • Maciej Lewandowski

    Dominika – i foremkę w kształcie kota :)
    Tak sobie myślę, że o ile odkąd pamiętam, staram się dawać prezenty specjalnie dobrane, przemyślane, takie jak piszę Klaudyna „z myślą o kimś” a nie last minute, to mam nieodparte wrażenie, że ludzie w przeważającej większości są już tak wszystkim nasyceni i zabiegani, że nawet bez jakiejś specjalnej złej woli – nie są w stanie tego zauważyć. I nie chodzi o zaspokojenie własnej próżności (darczyńcy, cholernie trzeba na to uważać), ale skoro otrzymanie dedykowanego prezentu sprawia tyle radości, to ile tracą, nie zauważając tego? Ba, to, że ktoś coś dla nich zrobił wydaje się tak nienaturalne, że aż podejrzane. Pewnie będą musieli się zrewanżować.

  • bardzo lubię zrobić coś na prezent,coś fajnego innego..

  • Z moich obserwacji wynika, że bardzo często osoby które „nie potrzebują prezentów” po prostu nie wyniosły z domu podstawowej nauki – nauki prawdziwego dawania. Nie piszę tego po to by kogokolwiek obrazić czy pouczać. Mam styczność niestety z takimi przypadkami w rodzinie męża. Tak naprawdę to żal mi takich ludzi, nigdy nie rozumiałam wypowiedzi w stylu „omg trzeba kupić prezenty na święta, nie znoszę tego”. Świadczy to po prostu o tym, że z relacjach międzyludzkich coś jest nie tak. I owszem, są ludzie dla których rzeczy nie mają znaczenia – mają do tego prawo ale po pierwsze nie rozumieją tego, że w prawdziwym dawaniu tak naprawdę nie chodzi o przedmiot, a po drugie prezent wcale nie musi być rzeczą.

    Obdarowywanie kochanej osoby to tak naprawdę dowód na to ile uwagi jej się poświęca. Hasło „dam ci kasę idź sobie coś kup” brzmi dla mnie jak „nie mam czasu skupiać się na tobie, spadaj i zajmij się tym sama, bo ja nie mam ważniejsze sprawy”. Dla mnie jest to po prostu obraza i tyle. Mój mąż miał przez długi czas problem z wybieraniem prezentów, bo nikt w jego rodzinie nie skupiał się na drugim człowieku, zresztą tak jest do tej pory niestety. Ale ja powiedziałam, że w naszym domu tak nie będzie. Na początku było trudno, najpierw cholernie mnie to złościło, później przeanalizowałam problem i zrobiło mi się go żal i zrozumiałam, że on po prostu tego nie potrafi… Rozpoczęłam więc naukę ;) i nadrabianie zaległości z przeszłości. Trwało to trochę ale moment kiedy dostałam prezent, który był dla mnie pewnym zaskoczeniem a jednocześnie wiedziałam, że jest wyszukany specjalnie dla mnie był wspaniały. I nie wiem kto się bardziej cieszył – czy ja czy on, wiem natomiast że tak to powinno wyglądać.

    I takich właśnie prezentów wszystkim życzę :)

  • Asashimia

    Oj, ja tak samo uważam, że te prezenty od serca są najpiękniejsze! U nas 6grudniagwiazdor przynosił drobiazg do kapcia…najczęściej czekoladowego mikołaja, lub np ciepłe skarpety. Zasada była jedna to musi być mały drobiazg, i gwiazdor nie może dać się złapać przy podrzucaniu upiminków:) większe prezenty dawało się na Wigilię, choc też niekoniecznie. Coś, co mikolaj usłyszał gdzieś przypadkiem w ciagu roku…takiej niepisanej wishlisty, zaskakujacej, czesto związanej z konkretnym wspomnieniem. Zupełnie nie sa mi w smak prezenty wyszukane,drogie,roszczeniowe.są ku temu inne okazje,jesli ktos tak lubi.świeta dla mnie muszą koniecznie kojarzyc sie cieplo,magicznie:)

  • Tu jest szczegółowy przepis : http://domowa.tv/musujace-babeczki-do-kapieli/

  • Poproszę ten przepis na musujące :D

  • Ja osobiście robię prezenty sama, dla dorosłych oczywiście likiery i to świąteczne np. likier piernikowy, malibu lub popularny ajerkoniak. Do tego rożne pralinki, pierniczki z witrażystkami oczywiście pakuje to w ładne pudełeczka. W tym roku znalazłam przepis na musujące babeczki do kąpieli. Jest tego sporo tylko mieć więcej czasu, a można wyczarować cudne prezenty dla całej rodzinki. :)

  • Te dane z serca :) a jeśli jeszcze własnoręcznie wykonane, to już w ogóle cud, miód i orzeszki :)

  • Monika Kordylewicz ja znam dużo osób, którym by się konkretny kosmetyk czy perfum w kartonie przydały i wcale by się nie obraziły;)

  • Kochana takie od serca przemyslane i koniecznie dedykowane konkretnej osobie ….a nie jakies zestawy typu kosmetyki w kartonie hihihi tak mi sie wydaje ale …wiem że też to wiesz :))))) pozdrawiam:)