5 rzeczy, których dowiedziałam się o telewizji. Reportaż z DD TVN

dzien-dbory-tvn-5194-2

Dzień dobry,

Na początku przyszłego tygodnia, kiedy wracałam z kursu zielarskiego, rozdzwonił się telefon.

– Dzień dobry, czy chciałabyś opowiedzieć coś o róży i głogu? Dzwonię z Dzień Dobry TVN.

Jako, że kilkukrotnie miałam okazję gotować różne rzeczy na antenie, dodałam od razu aseukracyjnie:

– Bardzo chętnie, ale jestem na południu Polski trochę bardzo. Kiedy?

„Kiedy” to ostatnio moje słowo-wytrych. Jestem zarzucona pracą w związku z tworzeniem sklepu z olejkami eterycznymi i wszystko co jest zaplanowane w połowie października, wywołuje u mnie lekki atak paniki. Tylko grzaniec z głogu pomaga. Na chwilkę.
– W poniedziałek.
– Za tydzień?
– Nie ten.
– Dziś jest sobota…
– No właśnie, masa czasu. Przyjedziemy do Ciebie! Realizujemy cykl z Mikołajem Rejem, kojarzysz może?

Oczywiście że tak, lubię czasem oglądać krótkie reportaże z Mikołajem w roli głównej.

– Nawet nie mam czasu pójść do fryzjera..
– Poradzisz sobie!

Szybka konsultacja z Mamą, czy głogi jeszcze stoją tak jak stały (kto wie, może akurat pół wsi zdecydowało robić miliony głogowych przetworów!) i wkrótce mogłam gościć u nas w domu na wsi całą ekipę Dzień Dobry TVN i opowiadać o tym co lubię i czym się interesuję czyli o OWOCACH JESIENI! Niesamowita sprawa!

Efekt będziecie mogli obejrzeć jutro (w środę) na antenie Dzień Dobry TVN, a potem w  internecie. Niestety nie wiem o której godzinie. Myślę, że między 8 a 11.

dzien-dbory-tvn-5199

 

5 rzeczy, których można dowiedzieć się podczas kręcenia materiału reportażowego.

  1. Praca w telewizji to ciężki kawałek chleba. Poważnie, jestem pełna podziwu i dla pani reżyser Kasi i dla Mikołaja i dla całej ekipy, która przemierza razem całą Polskę w pracy nad tematami. Jednego dnia byli u mnie, potem w Stolicy, zaraz potem gdzieś na północy Polski. To naprawdę trzeba lubić i od razu widać, że lubią tę pracę. Ekipa była super miła, od razu lepiej się pracuje i nie trzeba się za bardzo martwić, bo wszyscy wiedzą co trzeba robić i rzeczywiście każdy z ekipy zwraca uwagę, żeby było perfekcyjnie.
  2. Jeden materiał to masa pracy: samo gotowanie kręciliśmy przez kilka godzin (chociaż i tak szło dobrze i daję Wam słowo, że zjedliśmy do ostatniej łyżeczki to co ugotowaliśmy).  Było zimno i wietrznie. Podobno montaż kilku minut, które zobaczymy w telewizji trwa kolejne kilka godzin (około 8).  Tak, to właśnie dlatego wolę kręcić filmy z kijka, niż montować filmy na YouTube. Dlaczego tak długo? Przechodzimy do punktu numer 3.
  3. Kręcenie materiału w dużej mierze polega na czekaniu. Moja siostra za pierwszym razem, kiedy przyjechała do nas telewizja (robiłam wtedy na antenie krem do twarzy) liczyła na coś spektakularnego , tymczasem większość czasu czekasz. Czekasz, aż operator kamery da znać,  że światło jest odpowiednie. Czekasz więc, aż słońce wyjdzie zza chmury. Albo na odwrót. W między czasie zadmie wiatr, trzeba poczekać, czekasz więc aż przestanie.  Powiesz całkiem ciekawą kwestię, ale 20 sekund przed końcem zmieniło się światło, więc czekasz znowu i nie do końca pamiętasz co Ci się tak fajnie powiedziało. Marzniesz i jesteś wdzięczny Mamie za herbatę i ciepły kompot. Albo robisz przysiady razem z Mikołajem.

dzien-dbory-tvn-5192

 

 

4. Ekipa telewizyjna widzi co innego niż Ty. Ja zajmuję się zawodowo fotografią, więc po części to rozumiem, ale tylko po części. Ty widzisz ładne miejsce, a ekipa pierwszy, drugi czy trzeci plan. Ty widzisz stary rower, którego siostra zapomniała przeparkować, a pani reżyser widzi ciekawy plan. Ty widzisz fajny sweterek, a operator kamery zastanawia się czy splot wygląda dobrze w zbliżeniu.

5. DA się do tego podejść na luzie i im mniej czasu masz na przygotowanie się tym lepiej. Wiesz, gdybym miała cały tydzień na spotkanie, na pewno bym się denerwowała. Pewnie poszłabym do fryzjera i pół tygodnia przeżywała, czy jest wszystko w porządku. A tak, szast-prast, uczesałam grzywkę, kupiłam w 30 minut bluzeczkę (wszystkie sensowne ubrania na tę pogodę były jeszcze w walizce po tygodniowym wyjeździe), zarwałam jedną noc i już. :) Tak, da się występować totalnie bez makijażu, nie licząc tuszu do rzęs.

Wystarczy zaufać osobom, które będą Ci mówić co robić.

Tak jak mówię, nie wiem jak będzie w praktyce, ale powiem szczerze, że dobrze się bawiłam, było przemiło (pozdrowienia dla Mikołaja i Kasi zwłaszcza!) i świetne doświadczenie!

ps. moja 12 letnia siostra podsumowała: „Nie obchodzi mnie, że przyjeżdża telewizja. NIE BĘDĘ specjalnie sprzątać z tej okazji w pokoju, TVN czy nie”. ;)

dzien-dbory-tvn-5207

 

Ważne ogłoszenie: Już w przyszłym tygodniu rusza sklep z moimi olejkami eterycznymi!

Już przyjechał do mnie tymianek, rumianek angielski prosto z Wielkiej Brytanii i cytryna z Sycylii są już w drodze, dziś z rodzinnej, organicznej destylarni z Bułgarii została wysłana fantastyczna lawenda! Jutro odbieram prototypy pudełeczek (jeśli jeszcze nie widzieliście próbek, wyglądają tak), kończę pracę nad sklepem internetowym i mam nadzieję, że początek przyszłego tygodnia będzie wielkie otwarcie:).Jeśli dobrze pójdzie część olejków będę mogła pokazać już na warsztatach kosmetycznych u mnie w domu, ale to zależy od kurierów teraz.

Projekty nieco się zmieniły i w rzeczywistości wyglądają duużo fajniej (kto zamówi, ten będzie wiedział) – dziś zobaczę jak będą wyglądały na domyślnym papierze. Poniżej macie atrapę w wersji „domowej”:)

 

opakowania (1 of 1)

 

Trzymajcie kciuki ,to dziwne uczucie wiedzieć, że jeszcze kilka dni!:)

Podoba Ci się ten wpis? Podaj dalej!