Fotografia kulinarna – aparaty i obiektywy, których używam.

Dzień dobry!

Jeszcze miesiąc temu stałam przed wyborem aparatu – tym razem wiedziałam, że ma to być aparat przydatny głównie (ale nie jedynie) do fotografii kulinarnej. Aparat miał być prezentem, więc nie musiałam się liczyć z każdym groszem. Zaczęłam szaleć: sprawdzać kolejne recenzje,  fora internetowe, filmy na YT..  Już kilka miesięcy temu miałam upatrzony model: kolejne testy na forach jednak pokazywały jego kolejne „defekty” – a to nie łapie w ekstremalnych warunkach ostrości, a to ma miniaturowe plamki na matrycy.. Wersja B: jednak obudowa nie taka, brak sztucznego horyzontu i sterowania zewnętrznymi lampami błyskowymi..

Zaczęłam się załamywać. W między czasie moje upatrzone modele podrożały o kilkaset złotych. W chwili słabości pomyślałam: może powinnam w ogóle zmienić system, sprzedać obiektywy i wybrać konkurencyjną firmę? W każdym razie, im bardziej zagłębiałam się w „szczegóły” tym bardziej traciłam sprzed oczu to do czego ma służyć ten sprzęt: fotografię. Współczesne lustrzanki są tak zaawansowane, że naprawdę łatwo się pogubić w szczegółach i pragnąć więcej i więcej..

W końcu jednak zdecydowałam się na jeden model. Może nie najbardziej „wybajerzony”, ale taki, z którym z przyjemnością robię zdjęcia i mam ochotę eksperymentować.

Dzisiaj chciałam Wam pokazać, czym robię zdjęcia oraz podzielić się swoimi doświadczeniami z wyborem sprzętu – zwłaszcza uwzględniając to, co Was chyba najbardziej interesuje: fotografowanie pyszności!

Zapraszam!

ps. Jeśli jesteście początkujący, nie przerażajcie się terminami technicznymi. Część wyjaśniłam w filmiku, który przygotowałam, zaś część, jeśli trzeba będzie, wyjaśnię w następnych :-)

Jak pewnie wiecie, od początku bloga fotografuję lustrzankami,  co nie oznacza, że lustrzanka gwarantuje dobrą fotografię.  Sprzęt to tylko jeden z elementów układanki.  Pierwszy i najważniejszy to nasze oczy, nasze wyczucie i  nasze umiejętności. Brzmi banalnie? Proszę, oto dowód. To jedno ze zdjęć na bloga, z którego byłam całkiem, ale to całkiem zadowolona:

Przepyszne, czekoladowe brownie.  Dlaczego pod tym wpisem nie miałam ani jednego komentarza?

Tak, to zdjęcie wykonane lustrzanką;-)

Najpierw bardzo mi się podobało, potem się go wstydziłam, a teraz Wam pokazuję. Na dowód, że aparat nie jest najważniejszy.

Wracając do tematu:Ten post chciałam podzielić na dwie części – dotyczące body (czyli głównej części aparatu, do którego podpina się obiektywy) oraz samych obiektywów, które są „oczami” aparatu.

Fotografia kulinarna: aparaty i obiektywy, których używam. (Polecam oglądać w wersji HD)

Czym fotografuję?

Fotografuję lustrzankami firmy Nikon z wymiennymi obiektywami.  W sumie, gdybym nie chciała Wam nic więcej powiedzieć, zakończyłabym na tym :-)

Dlaczego Nikon nie Canon?

Przez przypadek. Potem miałam kilkukrotne załamania i skłaniałam się ku Canonowi (nieco ładniejsze odwzorowanie kolorów, ale za to droższe obiektywy) – koniec końców trudno jednak przesiadać się z całym zapasem obiektywów.  Osobiście  uważam, że w tych czasach aparaty osiągnęły naprawdę bardzo wiele i różnice pomiędzy poszczególnymi firmami nie są tak duże – albo na tyle duże, żeby przeciętny użytkownik aparatu (ja) był w stanie je zauważyć. Każdy system ma wady i zalety, ale po prostu trzeba fotografować :-)

Nikon D50 – moja pierwsza lustrzanka.

Nikona D50 kupiłam przez przypadek, ponieważ wtedy miała go moja współlokatorka, która zaraziła mnie fotografią. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że będę robić zdjęcia jedzenia :-) Do tej pory pamiętam, jak delikatnie wyciągałam go z pudełka.

Już trzy lata temu był to dość stary i wycofany z produkcji model (razem z obiektywem kupiłam go na Allegro za 1300 zł), jednak wiele rzeczy można z niego wycisnąć.  Matryca – jak na dzisiejsze standardy – porażająco mała 5.6 mpx, czułość ISO maksymalnie 1600 i mały wizjerek. Pomimo to, plusem jest solidna obudowa: można go bez obaw wziąć na wycieczkę etc.

Dodatkowo miał możliwość montowania starych obiektywów bez silniczka. Aparat ma malutki podgląd (mniejszy niż w dzisiejszych aparatach kompaktowych) i często nie widziałam tego, co naprawdę dzieje się na zdjęciu: potem się okazywało na ekranie komputera, że gdzieś tam coś jest zachlapane albo wydziera się ścierka z piątego planu;-)

Nie miał możliwości kręcenia filmów.

Swoją drogą,  temat lustrzanek stosowanych do kręcenia filmów jest dość ciekawy (powstają nawet strony internetowe poświęcone tylko filmowaniu lustrzanką), ale tutaj dopiero stawiam pierwsze kroki.

Bardzo lubię swój aparat Nikon D50, jednak często dopiero na ekranie monitora widziałam, co znajdowało się na zdjęciu. Byłam całkiem dumna z tego zdjęcia. Do tej pory uważam, że jest niezłe. Niestety, nie zauważyłam w tle pilota. (ale nadal pasuje w sumie kolorystycznie;)). Przepis na zupę z kasztanów.

Nikon D5100 czyli mój drugi aparat.

To mój aparat od ponad miesiąca, z którym teraz się nie rozstaję. Dostałam go w prezencie od mojego Pana – jest dużo nowocześniejsza (ale nie aż tak bardzo jak nazwa wskazuje;-)) maszyną.  Dla osób spragnionych technicznych szczegółów: tutaj możecie znaleźć test aparatu Nikon D5100. Myślę, że do tej pory nie wykorzystuję wszystkich jego możliwości, ale poznajemy się!

Nikonem D51000 kręcę też filmiki kulinarne – bardzo pomocny jest uchylany ekranik. Myślałam, że to zbędny gadżet, jednak przydaje się podczas kręcenia filmów (widzę siebie, czy jestem w kadrze) oraz robienia zdjęć na wysoko postawionym statywie (nie muszę stawać na palcach, tylko odchylam ekranik).

Obiektywy

Body to tylko jedna część aparatu, druga – dużo ważniejsza, to obiektyw. Jeśli chcielibyście kiedykolwiek kupić aparat, policzcie sobie ile jesteście w stanie wydać, a potem zastanówcie się, jakie obiektywy są Wam potrzebne – bo zdecydowanie lepiej jest zainwestować w obiektywy. Oto obiektywy, którymi fotografuję lub fotografowałam:

1. Zoom (czyli ma możliwość oddalania i przybliżania) f 3.5/5.6 18-55 – aktualnie lekko zepsuty (zepsuły mi się styki).

[pullquote]Ten obiektyw to tzw. obiektyw kitowy, który dostałam razem z aparatem. [/pullquote]

To mój pierwszy obiektyw, który zakupiłam razem z aparatem. Idealny na wycieczki po mieście, niezły do zdjęć w restauracjach i wszędzie tam, gdzie jest ciasno i trzeba pomanewrować.  Nie daje zbyt dużego rozmycia tła. Przykładowe zdjęcie robione tym obiektywem (weźcie proszę pod uwagę, że 2 lata temu nie umiałam dobrze fotografować)

Słodki ryż z wanilią. Obiektyw robi całkiem ładne zbliżenia.

Ten obiektyw, jak na swoją cenę (obecnie około 300zł) jest ostry i wygodny.  Odkryłam, że świetnie nadaje się do kręcenia filmów kulinarnych i nie mogę się z nim rozstać! (pomimo, że myślałam, iż będzie leżał i się kurzył i pomimo, że trochę mi odpada z body aparatu)

 

2. Nikkor f 1.8, 35 mm, VR* bardzo jasna, stała stałka (tzn. nie można nim przybliżać) – mój pierwszy obiektyw kupiony pod kątem fotografii kulinarnej, chociaż, razem z modelem f 1.8 50 mm jest z powodzeniem używany do fotografii portretowej i fotografii mody.  Chyba jedno z najbardziej udanych szkieł Nikona. Robi całkiem sensowne zbliżenia. Jest bardzo jasny, więc nie muszę się martwić o rozedrgane łapki.   Fajny do fotografowania w ciemnych miejscach (np. restauracje). Nie jest aparatem do makrofotografii, ale można całkiem blisko podejść do fotografowanego przedmiotu i uzyskać sporo detali.

*Konrad uświadomił mnie, że ten model nie ma stabilizacji obrazu. Nie ma to jak żyć dwa lata w nieświadomości!

Przez rok nie schodził mi z aparatu – wykonywałam nim zarówno zdjęcia jedzenia z których byłam bardzo zadowolona:

Przykładowe zdjęcie Nikkor f 1.8 – moje pierwsze małże w orientalnym sosie:

Ładnie można nim fotografować także podróże i krajobrazy, tyle, że niestety trzeba się nachodzić (nie ma opcji zbliżenia).

Tutaj przykład  zdjęć podczas mojej podróży po Warszawie:

 

3. Obiektyw Macro: Nikkor Micro f 2.8, 60 mm ED – największy z moich obiektywów, daje ładne rozmycie i wysoką szczegółowość obrazu: większość zdjęć jedzenia w tym miesiącu jest wykonana właśnie tym obiektywem. Bardzo udane szkło – moje pierwsze makro. Przyznam, że nie korzystałam jeszcze z dużych zbliżeń, jak czułki owadów etc. Może kiedyś?

Minus? Nie posiada stabilizacji obrazu (wersja ze stabilizacją jest o 1000zł droższa, więc przeżyję;-)), konieczne jest używanie statywu.  Jednak z tego szkła też jestem bardzo zadowolona.

Przykładowe zdjęcie: mieszanka curry.

 

Rzecz o której nie można zapomnieć: STATYW

Możemy mieć super obiektywy i aparaty, ale bez statywu ani rusz!

Wiecie, wyczytałam o statywie w książkach do fotografii, kiedy tylko kupiłam aparat. Od razu kupiłam statyw, a potem leżał przez dwa lata (!) pod łóżkiem i się kurzył, bo nie mogłam się do niego przekonać.

Teraz to najczęściej używany sprzęt w mieszkaniu!

Przydaje się nie tylko wtedy, gdy jest ciemno i trzeba uważać, żeby nie poruszyć aparatu, ale też wtedy, kiedy mam ułożoną kompozycję i chcę ją tylko nieznacznie zmienić: aparat sobie stoi na statywie i czeka :-)

Mój statyw do Silk Pro 360 – dość ciężki i stabilny. Można jednak kupić statywy również za 40 zł i przy mniejszych aparatach się sprawdzą. Warto wziąć pod uwagę, że na statyw nie ma co się skąpić, bo jednak będzie utrzymywał często wiele droższy sprzęt. W każdym razie jeśli nie macie, to statyw bardzo polecam !

PODSUMOWANIE:

Jakich obiektywów najczęściej używam?

– do kręcenia filmów: zoom (18-55), do wypraw na miasto

– do fotografowania na c0 dzień, wypraw na miasto, przygotowywania recenzji we wnętrzach: stałoogniskowy 35 mm

– do fotografii we wnętrzu: micro.

Na co zwrócić uwagę, kupując sprzęt do fotografii kulinarnej?

– sprzęt do fotografii kulinarnej nie musi być lekki i bardzo poręczny: w sumie zazwyczaj fotografujemy przedmioty, które nie uciekają z talerza :-)

– polecam obiektywy stałoogniskowe i dość jasne (o wartości przysłony f 1.8 – 3,5), jednak moim zdaniem nie warto dopłacać do bardzo jasnych obiektywów (1.2 lub 1.4)\

– przydaje się dobry wizjer w aparacie, żeby było widać, co fotografujemy

– jaka firma? Wydaje mi się, że obecnie aparaty są naprawdę bardzo zaawansowane technicznie i bez względu na firmę, można znaleźć coś dla siebie

– Jeśli potrzebujecie dodatkowych porad, chcecie się podzielić własnymi wrażeniami, zapraszam na forum.

To tyle na dzisiaj. Sprzęt o którym Wam opowiedziałam, kompletowałam przez trzy lata (zazwyczaj kupując obiektyw po wakacjach:-)) i teraz łapię się nad tym, że nie wiem, którego obiektywu chciałabym używać.  Sprzęt to jednak tylko część: najważniejsza jest praktyka i radość z robienia zdjęć!

[pullquote]Ważniejsza od sprzętu jest praktyka i przyjemność płynąca z fotografowania![/pullquote]

A czym Wy fotografujecie? Macie jakieś porady dotyczące sprzętu dla miłośników fotografii kulinarnej?

Czekam na Wasze opinie i komentarze – jeśli potrzebujecie więcej informacji o sprzęcie, albo macie jakieś pytania, zapraszam też do wątku czym fotografujecie?

Do usłyszenia!

ps. Jeśli znacie jakiś innych miłośników fotografii kulinarnej, możecie podzielić się z nimi tym postem!:-)

 

 

 

 

  • Filipiak

    Trzeba też koniecznie wspomnieć, że te statywy wykonane z tworzywa należy omijać –
    takie bardzo szybko się rozpadają
    http://www.open-youweb.com/tani-statyw-do-aparatu-fotograficznego-i-kamery-opinia/
    przez co nie warto ich kupować bo po prostu się nie opłaca. Najlepiej
    wybrać właśnie coś lepszego i sprawdzonego, trochę dołożyć ale mieć
    dobry na lata.

  • Sloma Slomska

    Hej Hej! Czytam od jakiegoś czasu wszystkie artykuły o fotografii kulinarnej, bo przymierzam się do zakupu nowego obiektywu (obecnie mam nikona d 5100 ze standardowym kitem) i już mnie głowa boli od zastanawiania się co wybrać! Oczywiście zastanawiam się między stałką Nikkor 35mm f/1.8 G a Nikkorem 50mm f/1.8 G. Byłam już pewna, że chcę 50mm i nawet miałam dzisiaj jechać dokonać zakupu, ale teraz wyczytałam, że jak nie mam body pełnoklatkowego to w sumie to 50mm będzie 75-ęcioma i już zgłupiałam! Zupełnie nie wiem jak dokonać tego wyboru :) Przejrzałam setki zdjęć zrobionych tymi obiektywami i w sumie wszystkie mi się podobają, tylko pozostaje jedno ale i nim się do Ciebie zwracam. Myślisz, że oba obiektywy będą równie jasne? Niestety mieszkam w domku od strony północnej, który nie grzeszy dużą ilością światła, dlatego często przychodzi mi robić zdjęcia w dość ciemnym pomieszczeniu (jak będziesz zainteresowana to podeślę linka do bloga).

    Mam nadzieję, że przeczytasz jeszcze dzisiaj i uda Ci się odpisać i chociaż mnie jakoś nakierować :) Z góry ogromne dzięki :)

    • Obydwa są bardzo dobre.
      Każdy musisz przeliczyć przez 1.5 w body niepełnoklatkowym. Chyba 50mm jest bardziej kulinarne, ale 35 bardzie uniwersalne:)

  • Ja jeśli kiedyś to chce kupić używany.

  • @Rozmarynowy Blog: ale które? Wpisz sobie po prostu nazwę w wyszukiwarce czego chcesz i ci wyskoczy cena przecież aktualna:)

  • Czy mogę się dowiedzieć, ile to cacko kosztuje?

  • Konrad Pow no już niczego więcej nie potrzebuję:) Trochę się bałam, bo to jest model słynny z kurzu na matrycy, ale mój na razie robi zdjęcia i niczego takiego nie widzę.

  • Gratuluję nowego nabytku :)

  • och, jak ja rozumiem Twoje spełnienie :-) pozdrawiam

  • Ja właśnie jestem po zakupie stałki 50mm 2.0 i nie wyobrażam sobie teraz fotografii kulinarnej z innym obiektywem. Mam na mysli to, ze jakbym sie wczesniej znala na tych obiektywach to zamiast kupowac kompletu aparatu z dwoma obiektywami to kupilabym body i jakis jeden porzadny obiektyw chocby nawet 2.8, jakis uniwersalny. Te kity przy lustrzankach to bylo cos strasznego. Musialam lapac kazdy promien sloneczny zeby zdjecie wyszlo chociaz troche dobre i jasne, a teraz robie zdjecia przy zachmurzeniu za oknem, a one sa jasniejsze niz w realu. Oczywiscie balam sie kupic cos czego nie jestem pewna i nigdy nie mialam w reku dlatego kupilam uzywany obiektyw manualny za doslownie grosze, bo 120 zl i niczym sie nie rozni od nowego, a z taka opinia spotkalam sie juz nie raz. Polecam takie rozwiazanie osobom, ktorym szkoda wydac ok. 1 tys. na obiektyw. TEraz marzy mi się 35 mm, abym mogla przyblizac na np. okruszki chleba. Na makro chyba sobie nie pozwole jeszcze, a gdyby nawet to najpierw chcialabym zmienic aparat na polprofesjonalny, zeby potem inwestowac w tak drogie szkla.

    • Alkurat mój kit był w miarę w miare i jeszcze bym się nim bawiła, gdyby nie to, że jest uszkodzony. Prawda jest jednak taka, że

      Nie musisz mieć 35 mm, żeby przybliżać okruszki, aż tak bardzo Ci się nie poprzybliża (mam 35 mm, co daje praktycznie 50 mm w aparacie niepełnoklatkowym) i zbliżenia są takie sobie. Do zbliżeń najlepsze jest jednak Macro.

      Oj, za 120 zł to miałaś szczęście:)
      Mi się marzy 1.2 – manualny, używany obiektyw to cena 1200:)

  • Dzięki Atria, w moim przypadku wypożyczenie chyba nie wchodzi w grę. Ale się jeszcze upewnię.
    Pozdrawiam,
    Ania

    • Mmm, ten sklep o którym mówiłam to Fotopanorama (w Krakowie na Krupniczej), ale mają też sklep internetowy, możesz zajrzeć – ceny są dość korzystne.

      • Dzięki. Mieszkam za granicą, dlatego wydaje mi się, że testowanie odpada. Przynajmniej w Krakowie :) Ale obiektyw właśnie kupiłam (na podstawie recenzji) i teraz nie mogę się doczekać!

  • No post po prostu dla mnie! ;)
    Właśnie planuję zakup nowego obiektywu i mam poważny problem z wyborem :) Zastanawiam się nad jasnym 50mm stałoogniskowym, ale ponieważ używam statywu trochę się obawiam, że brak zooma będzie utrudnieniem. (Np. nie podejdę bliżej talerza, bo mało miejsca itp.) Jak Tobie się pracuje z takim obiektywem?
    Pozdrawiam,
    Ania

    • Cześć!

      50mm to około 75 mm w praktyce, jeśli masz aparat niepełnoklatkowy. Jeśli masz zoom najlepiej ustaw sobie na tę ogniskową (na 50 mm) i zobacz, jaki to jest kąt.
      Teraz fotografuje tylko obiektywami stałoogniskowymi i mi to nie przeszkadza.

      gJedna rzecz: statyw to nie jest rzecz statyczna, jak myśli większość:) Ze statywem można się poruszać, przybliżać go i oddalać, opierać, chodzić z nim wokół stołu..

      Przy stałkach trzeba po prostu bardziej uważać z kompozycją i się do nich przyzwyczaić, ale nie sądzę, żeby Ci przeszkadzał brak zooma.

      • Dzięki. Chyba muszę poćwiczyć na obiektywie z zoomem bez używania zooma. Ja wiem, że statyw można przestawić, problem w tym że mieszkam w dziupli i nie moge chodzic dookoła stołu ;)Dlatego nie mogę się zdecydować.

        • Atria

          W mniejszej dziupli niż moje 30 metrów kwadratowych powierzchni?;)

          Myślę, że jeśli sobie kupisz jasną stałkę (1.8, 1.4) to od razu zobaczysz różnicę pomiędzy zoomem a stałką i będziesz zadowolona. Zwłaszcza, że te 50 mm 1.8 nie są aż takie drogie (przynajmniej dla Canona i Nikona).

        • Fakt, cena jest na tyle przystępna, że aż zachęcająca :)Szkoda, że nie można najpierw wypożyczyć żeby sobie wypróbować :)

          • Kupując obiektyw w sklepie stacjonarnym masz prawo go wypróbować na miejscu.
            Ja mam w Krakowie zaprzyjaźniony sklep foto i kiedy kupowałam obiektyw Macro proponowali mi, że pożyczą mi dwa modele, nad którymi się zastanawiałam, do domu, żebym sobie sama wybrała..

            Ale odmówiłam, bo bałam się nosić ze sobą dwóch obiektywów, których cena łączna to około 5000 złotych:)

  • jaro

    a co sadzisz o
    Tokina AT-X 124 AF PRO DX 12-24 mm F/4.0 do nikona d90 , 4 , to wystarczajaca przyslona do szerokokata ,

    • Ciężko mi powiedzieć, bo nie znam obiekywów TOKINA – z doświadczenia wiem jednak, że przysłona 4 to może być trochę mało, zwłaszcza, że rzadko robi się zdjęcia przy pełnym otwarciu obiektywu… Z obiektywem szerokokątnym też troszkę inaczej się pracuje, niż przy tych z węższym polem widzenia, trzeba bardziej zwracać uwagę na kompozycję:)

  • Czy mogłabyś mi poradzić jaki obiektyw nada się najbardziej do fotografii kulinarnej (to nie makro): 50 mm f/1.9, 50 mm f/1.4, 100 mm f/2.8

    • Cześć!

      Trudno powiedzieć :-) Tutaj na forum możęsz zobaczyć, czym różne osoby fotografują: http://ziolowyzakatek.com.pl/forum-zakatka/showthread.php?tid=32&pid=394#pid394

      Jaki masz aparat?
      Piszesz chyba o 50mm f 1.8;).
      Ciężko powiedzieć, bo musisz sobie poczytać o tym, jakie szkła są do Twojego aparatu odpowiednie – każda firma ma kilka „flagowych” modeli (np. 50 mm f 1.8 u Nikona jest znane ze swojej ostrości i jest lepszym szkłem, niż ten sam odpowiednik Canona, za to Canon ma inne, bardzo dobre soczewki).

      Generalnie nie brałabym 100 mm – jeśli nie masz pełnej klatki, będziesz miała bardzo wąski kadr (jak masz obiektyw zoom to sobie przestaw na 100 mm i zobaczysz, jaki to kadr) – da Ci to około 135 mm w lustrzance niepełnoklatkowej (a zgaduję, że taką masz:))

      • Cześć, fotografuję Pentaxem K-r. Widziałam kiedyś szkło do niego z firmy Carenar 50mm 1,9.

  • Magda

    Witaj, czytam ostatnio wszystko na temat fotografii kulinarnej, zachwycam się zdjęciami z niektórych blogów i zastanawiam się, czy mogę ładne zdjęcie jedzenia zrobić swoim aparatem??? Mam Fujifilm FinePix S9600. Powiem szczerze, ze jestem zupełnym laikiem w tematyce fotografii i sprzętu i wszelkie nazewnictwo, jak na razie mnie trochę przeraża :) Ale nie poddaję się i będę się dalej uczyła…

    • Cześć, miło Cię gościć!

      Oczywiście, że możesz robić ładne zdjęcia! Ważniejszy od aparatu jest obiektyw – jeśli możesz, zerknij jaką ma przysłonę. Możesz sobie poczytać więcej o przysłonie tutaj. Ładne zdjęcia można robić nawet aparatem z komórki, więc nie ma się co martwić na zapas tylko próbować!:)

  • Ja używam canona (a to dlatego że kiedyś używałam canona analogowego i zostały mi jakieś szkła), ale coraz bardziej zastanawiam się na Pentaxem. Jakość taka sama a o połowę tańsze, społeczność pentaxowa jest po prostu świetna, są o wiele bardziej przyjazne starszym obiektywom (mamy analogowego pentacona i zenita i mnóstwo do nich porządnych obiektywów).
    Canon mi się już sypie (ponad dwa lata ma, wyprawy na woodstocki, morze, powodzie i inne ekstremalne doznania więc jak na taki lichy plastik to i tak dobrze) i mam nadzieje że sprzedając do niego obiektywy uzbieram na podobne do pentaxa ;)

    A bloga kulinarnego dopiero zaczynam tworzyć ;)

    • Cześć,

      Dzięki za odwiedziny!
      Hah, jak widzę są przeróżne opinie i pomysły – jedni chcą się przesiadać z Pentaxa na Nikona, inni z Canona na Pentaxa..
      „społeczność pentaxowa jest po prostu świetna” – to akurat jest ciekawe co piszesz. Rozumeim, że masz nam myśli fora etc. Ja nie lubię dużych for fotograficznych muszę się przyznać, szczególnie forum Nikona jest według mnie dość nieprzyjazne i polega na wytykaniu sobie potknięć.. ale cóż.

      Mi się sypie D50 powoli, ale trzymam go w zapasie,. bo to jednak porządny sprzęt.
      Trzymam kciuki za Twoje fotograficzne zdobycze!:)

  • O proszę, i znów wychodzi na to że w zawodach biorą udział jedynie aparaty na C i na N :D A ja mam swój na P i go bardzo bardzo lubię ;)

    Tak na serio – nigdy nie miałam dylematu z wyborem cyfry, wcześniej robiłam zdjęcia Pentaxem MX (a jeszcze wcześniej Zenithem ale to była masakra), w związku z czym bez żadnego zastanawiania kupiłam cyfrowego również Pentaxa – szkła są świetne, jasne i ostre, i naprawdę za ogromną zaletę tego systemu uważam że ich cyfrowe lustrzanki świetnie pracują z analogowymi obiektywami. Fakt że moje obiektywy są bez AF, ostrość ustawia sie jak „za starych dobrych czasów” kręcąc pierścieniem ale wcale a wcale mi to nie przeszkadza – no to taka reklama :D Jedyne co zrobiłabym dziś inaczej to kupiłabym samo body bez tego, nomen omen – KITowego obiektywu, który jest o wiadomo_co_rozbić (albo jak go nie potrafie uzywać) ..

    Pozdrowienia i czekam na dalszy ciąg cyklu, bo ciekawy :)

    PS. Do kulinarnych zdjęć statywu nie używam – nie kce mi sie ;)

    • Cześć Monika!

      Ja myślę, że dużo daje po prostu.. przypadek i przyzwyczajenie.
      Na początku robimy czymś zdjęcia i potem po prostu jesteśmy przyzwyczajeni do danych modeli i chyba jest tak, że chcemy już dalej robić zdjęcia czymś co już znamy..

      Myślę, że do zdjęć kulinarnych można sobie kręcić spokojnie obiektywem – zazwyczaj nigdzie się nie wybiera :-)
      A co do statywu: na początku mi się nie chciało, ale teraz sobie nie wyobrażam bez:)

    • Ja również używam Pentaxa (mój to K-r) i niestety nie jestem z niego zadowolona, co prawda mam zwykły obiektyw kitowy i 50-200, więc może nie ma się co dziwić. Mam go już ponad pół roku i tyle samo czasu siedzę na forach i czytam o nim, poniewaz nie wiem czy jest z nim cos nie tak czy ja nie potrafię go obsługiwać. Na fotografii nie znam się jeszcze zbytnio, ponieważ jest to szeroki temat, ale uczę się pewnych podstaw i podejścia do światła, ponieważ w moim przypadku jest to dosyc wazne (mieszkam w Irlandii, wiec jak ktos sie orientuje, to kraj deszczowy, wiec swiatla tez za duzo nie ma, a na dodatek mieszam w dosc ciemnym mieszkaniu). Zdjęcia z Pentaxa wychodzą mi albo zbyt przeswitlone albo zbyt ciemne; ostrość wiadomo – nie mam dobrych obiektywów, ale poza tym wszystkim daleko mu do Nikona,który fascynuje mnie swoją głębią kolorów, co w Pentaxie musze dorabiac w programie i z miernym skutkiem. Zdjęcia robię w swietle dziennym, poniewaz wtedy jakoś jeszcze wychodzą. Z dodatkowym naświetlaniem już skonczylam, poniewaz nie podoba mi sie efekt koncowy tych zdjęć. Dodam jeszcze, że czasami spędzam do 1 h na fotografowaniu potrawy, aby wybrac cos w miarę lepszego. Koniec końców mam nadzieję, że z małego asortymentu Pentaxa znajdę jakiś obiektyw makro i będzie lepiej. Ale nie jest to lustrzanka, której będę wierna na zawsze. Mam plany zmienić ją za 2 lata na Nikona.

      • Cześć!

        Dziękuję za podzielenie się uwagami – przeczytałam Twój post wnikliwie i hmm, co mogę powiedzieć – ile ludzi tyle stanowisk. Np. Ania (komentarz niżej) woli pentaxa;)
        Trudno mi coś doradzić w tej sprawie, ponieważ nigdy nie miałam Pentaxa w ręku, ale jeśli chcesz, możesz podesłać parę zdjęć na forum i zobaczymy.

        W jakim formacie robisz? RAW czy jpg? Bo RAW z natury jest „Bezbarwny”… mozę to być też coś z pomiarem światła, ale też z tak prozaiczną rzeczą (mi się zdarzyła w każdym razie) w jakim formacie kolorystycznym zapisujesz jpg (ja zapisywalam jak głupia w AdobeRGB lub PROcoś tam, a program graficzny darmowy odczytywał tylko sRGB)..

        Pozdrawiam!

  • A możesz mi – wiesz tak łopatologicznie wyjaśnić – czy jak się ma obiektyw z zoomem 18 – 55, to potrzebny jest ten stałoogniskowy 50? Bo rozumiem,ze robi przybliżenie jak ten z zoomem … Wybacz proszę , jeśli pytanie jest z gatunku oczywistych,lub głupich,ale ja jak już pisałam, jestem kompletnym amatorem, a zastanawiam się czy wydawać tę kasę czy nie;)) Znaczy na ten obiektyw stałoogniskowy;)

    • atina – to temat rzeka…
      w skrócie ten 50/1.8 ma lepsza jakość niż ten 18-55 ale ma też ‚wadę’ – nie ma opcji przybliżania przez pokręcanie – trzeba się zbliżyć-oddalić za pomocą swoich nóg.
      zajrzyj na forum durszlaka tam przetoczyła się dyskusja jaki obiektyw do fotografii kulinarnej

    • Atria

      atina, na szybko – jutro ułożę coś bardziej szczegółowego:)

      Obiektyw cechują dwie rzeczy: ogniskowa (w twoim przypadku zmienna 18-55) i przysłona. Ogniskowa odpowiada za „kąt widzenia aparatu” – 18 to szeroki kadr (dużo rzeczy się w nim zmieści) a 55 węższy. Przyuważ sobie w wizjerze, jak się zwięża.

      Druga rzecz, która nas interesuje do przysłona – odpowiedzialna jest (przygotuję o tym post jeszcze) za rozmycie tła. Im mniejszy numer przysłony tym ładniej tło jest rozmyte: przysłona 1.8 -2.8, 3,5 – pozwala Ci na ładne wyodrębnienie przedmiotu tła – reszta będzie tak jakby „zamazana”.

      Interesuje Cię najniższy numer przysłony: przysłona 1,8 – 2.2 daje Ci ten ładny efekt rozmycia (między innymi). W aparacie możesz to kontrolować i ją podwyższać – wtedy reszta będzie ostrzejsza.

      Obiektywy stałoogniskowe cechują się też dużą precyzją optyczną i uważa się, że właśnie na niskich numerach przysłony dają ostrzejszy i ładniejszy obraz.

      Dlatego takie obiektywy bardzo się przydają, jeśli chcesz uzyskać 1. efekt rozmycia 2. krótkie czasy naświetlania.

      To tak na szybko co mi przychodzi do głowy, zbieraj pieniążki, będziesz zadowolona:)

      • Dzieki Atria:) pomogłaś cos mi sie tam rozjaśniło :) na razie bedę zbierała kasę i czekam na post o przysłonach;) rozumiem, że taki obiektyw ze zmienną ogniskową 9ze wzgladu na przesłone jaka ma, czyli to f) nie jest w stanie ładnie rozmyc tła, tak? A czy jak będziesz robiła post o przysłonach, to mogłabyś spróbowac zrobić takie samo zdjęcie tymi obiektywami, ciekawi mnie różnica jaka będzie;)

        • Hej!

          Dobrze rozumiesz!
          Mogłabym spróbować porównać ale na dłuższą metę się nie da – bo np. ta stałka zaczyna największy otwór przysłony od f 1.8, a zoom ma dopiero 5.6 – więc nie wiem czy jest sens porównywać już w tym zakresie: ale z ciekawości mogę ustawić na 5.6 i taką samą ogniskową (kąt widzenia aparatu) i zobaczymy, czy jest jakaś zmiana!

    • Atria

      ps. obiektyw, który masz ma prawdopodobnie przysłonę (to literka „f”) 5.6 – czyli obraz nie będzie tak plastyczny.. o przysłonie jeszcze przygotuję post:) Mam nadzieję, że pomogłam!

      • atria – zamierzam przesiąść się z… komórki na aparat, najpewniej kompakt, bo moja wiedza fotograficzna to bardziej żłobek niż przedszkole, na początek szukam czegoś taniego, ale dobrego, kręci mnie jak dziecko ten efekt rozmytego tła i zastanawiam się, czy tym aparatem Canon PowerShot SX130 IS przy takim parametrze Maksymalna przysłona f/3.4 – f/5.6 jestem w stanie go uzyskać, czy Twoim zdaniem ten canon w ogóle ma sens w przypadku fotografii kulinarnej?
        pozdrawiam i dziękuję za dzielenie się wiedzą:)

        • Cześć,cześć:)

          Do fotografii kulinarnej nada sięwszytko co fotografuje;)
          A teraz na poważnie – ten aparat, który pokazujesz, to kompakt. W kompaktach głębia ostrości liczy się inaczej – obiektywn f 5.6 da głębię podobną do lustrzankowego f 22 – czyli z rozmycia raczej nici. Możliwe,że aparat oferuje jakiś wbudowny program, który obrabia zdjęcia..

          Rozmycie dają bardzo jasne obiektywy, ale już przy f 5.6 można coś uzyskać – jeśli zależy Ci na fotografii kulinarnej i chciałbyś się tym bawić dłużej, kupiłabym na Twoim miejcu jakąś używaną, starszą lustrzankę – moja pierwsza kosztowała 1100 zł z obiektywem:)

        • Nawet na Allegro znalazłam aukcję z D50 jaki miałam:
          http://allegro.pl/okazja-nikon-d50-jak-nowy-plus-2-obiektywymakro-i2432220528.html

          Tyle, że to jest bardzo stary aparat, już wycofany z produkcji.. pewnie Canon też ma coś podobnego (chyba 40D).

  • Fajnie, że podzieliłaś się taką wiedzą :)Bardzo przyjemnie się czytało i super, że dodałaś przykładowe fotki :)
    Ja kiedyś z pewnością zainwestuję w aparat a przede wszystkim w obiektywy a na razie musi mi starczyć Nikon D60, którym właśnie robię fotki na oba blogi. Co prawda ubolewam nad jakością, ale trzeba doceniać co się ma ;)

    • Cześć!

      Cieszę się, że się podobało!
      Ty nie narzekaj na D60, bo ja większość zdjęć na tym blogu robiłam D50 (i też narzekałam, hehe, ale niesprawiedliwie:)), to są dobre aparaty..
      Zerknęłam na zdjęcia u Ciebie: są naprawdę dobrej jakości, ale (jeśli mogę napisać) – masz zły balans bieli: są za żółte, możesz ustalić coś zimniejszego, albo zrobić zdjęcia w formacie RAW i przesunąć suwak Balansu Bieli w stronę niebieskiego – zobaczysz różnicę!:)

    • o wypraszam sobie, ja też robię zdjęcia Nikonem D60 i jestem z niego zadowolona ;) kupiłam prawie dwa lata temu stałkę 50 mm, światełko 1.8 i jestem dumna z tego, co wychodzi z mojego lusterka :)

  • No to ja niestety, ale powinnam się wstydzić swoich zdjęć, bo większośc moich wyglada jak Twoje brownie:) ….ale mam nadzieję, ze po Twoiim fotograficznym kursie cosik się poprawię … mimo, iż mam tylko idiotkamerę:) pozdrawiam ciepło

    • E tam, e tam:) Ja to brownie do tej pory mile wspominam, takie dobre było:)

      • Bo w tym wszystkim i tak najważniejszy jest smak Kochana:) …. a na warsztaty będę chętnie zaglądać ….moze wtedy nauczę się wykorzystywać możliwosci swojego aparatu:). Pozdrawiam

        • Najfajniejsze w gotowaniu jest to, że możesz sobie przygotować co chcesz :):)

  • Profesjonalistką może i nie jestem, ale chodząc do szkoły fotograficznej jakieś tam podstawy mam ;) więc chciałabym napisać tylko, że w kwestii obiektywów stałoogniskowych nie możemy chyba powiedzieć, że robi zbliżenia ;) to jaki fragment rzeczywistości znajdzie się w kadrze zależy tylko i wyłącznie od naszej odległości od obiektu (stałki nazywam sobie zoomem chodzonym) więc to my nadajemy zbliżenie, nie obiektyw. W filmiku wspominasz jeszcze o szczegółach na zdjęciu (oka tłuszczu na rosole itd). W tym wypadku ich wyostrzenie zależy już raczej od głębi ostrości ;)
    Ale nie chcę żeby wyszło, że się mądrzę i filozofuję, bo też nie jestem fotograficznym pedagogiem ;)

    Pozdrawiam! ;)

    • Cześć cześć,

      Dzięki za komentarz, dobrze, że filozofujesz!:)

      Tutaj mówiłam w uproszczeniu, już mówię co miałam na myśli:

      – ostrość: miałam na myśli tzw. „ostrość od pełnej dziury” – czyli jak ostro działa obiektyw, przy największym otwarciu przysłony. Tutaj, wbrew pozorom, nawet egzemplarz od egzemplarza się różni i hardcorowi fotografowie (nie ja!:)) są wstanie porównywać kilka takich samych obiektywów pod tym kątem. Różnią się też konkretne modele, jedne znane są z „ostrości jak żyleta” a drugie z „mydełka” – to miałam na myśli:) Mogę mieć małą GO i ostre oko, jak mam dobry obiektyw i szczęscie;)

      – zbliżenie: tak jak pisałam w poście, stałki nie przybliżają a zoom mamy w nogach- pisząc o zbliżeniu chciałam napisać, że mają całkiem niezłą skalę odwzorowania – nie jest to macro, ale można się zbliżyć dość blisko do obiektu i uzyskać całkiem przyzwoite szczegóły.

      Ja też nie jestem pedagogiem i trochę się nawet boję o tym pisać, bo wiem, że jest mnóstwo osób techicznie bardzo zaawansowanych, ale ja wielu rzeczy z aspektów technicznych czy to z książek czy z forów, po prostu nie rozumiem;-)

      Pozdrawiam!

  • Hejka ;D
    U mnie zaczęło się kilka ładnych lat temu ;D od zakupu zwykłego ZENITA :D i to w dodatku komisie … służył mi do 2005 !!! Miał to do siebie, że trzeba było szanować kliszę … i uważać na ustawienia. Potem w ręce wpadła mi kompaktówka Samsunga i posłużyła kilka kolejnych lat. Świetnie spr się przy dzieciach i kręceniu krótkich filmów ( kamery nie uznaję ). Na swoje okrągłe ur zamarzyłam o lustrzance. Wybór z racji różnicy cen padł na Sony Alpha 200… Zadowolenie było dopóki była na gwarancji. Tuż po padła lampa… Nadeszło lato, a wiadomo co z tym związane – dużo światła, niedobór lampy nie przeszkadzał. Jesienią padł autofokus, a lampa samoistnie się naprawiła ;-) Doprawdy można się uśmiać … Generalnie aparat do kosza. Pół biedy, że nie inwestowałam w dodatkowe obiektywy. Teraz jestem świeżo po zakupie ;D Wahaliśmy się między Nikonem ( bo tylko taka opcja wchodziła w grę ) D5100 a D3100… W sumie niewiele ( jak na moje amatorskie rozeznanie ) różnic :D I jestem baaaardzo zadowolona. Nawet w nie najlepszych warunkach robi dobre zdjęcia. Do poczynań blogowych mi wystarcza :D Dziękuję za wszelkie porady w tym poście. Przy najbliższej okazji zażyczę sobie w ramach prezentu statyw :D :D Posłuży mi nie tylko to precyzyjnego fotografowania mojego hobby, ale przede wszystkim prywatnie ;D

    • Cześć, cześć!

      Haha! Ja z kliszą mam złe wspomnienia z dzieciństwa, bo zawsze robiłam zdjęcia a potem rodzice ich nie wywoływali;)
      Ja podziwiam ludzi, którzy mają samozaparcie, żeby te klisze potem wywoływać etc… Zresztą teraz tego rodzaju fotografia jest na Topie!

      Również miałam kompakt Samsunga, teraz dałam go mojej siostrze i jej podkradam:) Ostatnio kupiłam rodzicom kamerę, ponieważ o to prosili, ale teraz się zastanawiam, czy nie lepiej było kupić kompakt z duża matrycą – ale to po ptokach już..

      „Wahaliśmy się między Nikonem ( bo tylko taka opcja wchodziła w grę ) D5100 a D3100… W sumie niewiele ( jak na moje amatorskie rozeznanie ) różnic :D I jestem baaaardzo zadowolona.” – to na który się w końcu zdecydowałaś? Ja jestem z 5100 bardzo zadowolona i szczególnie pomaga mi uchylany ekranik;)

      Statyw Ci się bardzo ,bardzo przyda, ale na początku jest tak, że myślisz sobie „na cholerę mi ten statyw, to takie niewygodne” – jednak jak się przyzwyczaisz, jest fajowo!

      Pozdrawiam:)

      • ;-) W końcu finanse wzięły górę ;D Bo musieliśmy całą wyprawkę skompletować + babycar dla malca :D…jak dla mnie aparat wchodził w skład wyprawki ;P i był jednym z główniejszych elementów ;D – taka stuknięta jestem … Ale u nas ok. 1000 zdjęć rocznie ( samych wywołanych ) do wywołania i wszystkie WKLEJAM do albumów … opisuję … doklejam … ect.

        Do rzeczy ;D D3100 i pieję z zachwytu! Ostatnio pstrykłam parę fotek muffinką ;-) Brak mi w domu msc. na dobre fotki, więc monotonne tło, ale ogólnie jestem zadowolona! Zapraszam w wolnym czasie na bloga i proszę o szczerą krytykę!!! ;D Pozdrawiam.

        • Hej!

          Ja ostatnio wywoływałam na Święta dla rodziców – niestety, okazało się, że wydruk w Saturnie nie był najlepszym pomysłem – kolory były bardzo przekłamane i np. niebo wyszło fioletowo.. ale najlepiej jest rzeczywiście drukować/wywoływać po botem to tyle wspomnień przywołuje!

          Zerknę, zerknę!

  • Już mi się Twój cykl podoba :) Ja dla odmiany fotografuje Canonem 450D – dostałam go ponad 3 lata temu i jak do tej pory mnie nie zawiódł. Jakiś czas temu zastanawiałam się nad „przesiadką” na Nikona, pożyczyłam więc od kolegi właśnie D5100 i przyznam szczerze, że odwzorowanie kolorów wydało mi się o wiele bardziej sztuczne. Co do obiektywów to korci mnie właśnie stała 50 1.8 i pewnie będzie to mój następny zakup, a jak na razie zachwycam się kupionym na Gwiazdkę Canonem 24-135.

    A co do zdjęć, to strasznie podoba mi się progres jaki zrobiłaś od początku prowadzenia bloga. Widać że poczułaś fotografię kulinarną i z każdym zdjęciem jakie publikujesz wyrywa mi się z ust taki skromny okrzyk zachwytu. Trzymaj tak dalej dziewczyno! Czekam na ciąg dalszy cyklu :)

    • Cześć!

      To fajnie, że się podoba!

      Haha! To jesteśmy w takiej samej sytuacji tylko odwrotnej:) Już Ci wyjaśniam: chyba ze trzy razy chciałam się przenieść na Canona (bo ma nieco bardziej naturalne zdjęcia i są mniej zażółcone/zazielenione), nawet na forum Canona napisałam ze trzy wątki (powiedzieli mi w skórcie, żebym się puknęła w głowę, jak mam już obiektywy;)).

      50 1.8 jest troszkę inny niż ten Nikona, ale też niezły. Nie wiem czy wiesz, ale Polka z Around The Kitchen Table właśnie tym obiektywem Canona robi dużo zdjęć:)

      Dzięki za miłe słowa co do zdjęć: ja jestem bardzo krytyczna jeśli o to chodzi, ale mam nadzieję w tym roku się jeszcze podciągnąć! Póki co, choruję na białe deski:)

      Pozdrawiam i do usłyszenia wkrótce!

  • Witam:) a ja bidnie, bo używam cyfrówki sony cyber shot Nie robi może powalających zdjęć, ale póki co wystarcza, uczę się go, uczę się fotografować moje kulinarne cuda i myslę, że nawet nieźle mi to idzie. Ale jak to się mówi, jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. A wpis fajny, ciekawy. Zapamiętam, być może i mi kiedyś ktoś będzie chciał sprawić taki prezent. pozdrawiam

    • Cześć Karra!

      Myślę, że kompakty są całkiem fajne teraz – jeszcze z 5 lat temu były jakości aparatów w telefonie. Szczególnie do makro są super: czasem lustrzanką trzeba się napracować, żeby dostać to, co kompaktem daje się z łatwością..

      Hah! Życzę Ci prezentu!:)

  • contemplatio

    Ja w ogóle jestem daleka wojny kanonierów z nikoniarzami ;-)
    Mam Sony A550, zgadzam się z poprzednimi wypowiedziami – na tę chwilę marka nie ma znaczenia, kilka przykładów:
    – matryce prawie zawsze robi Sony, nawet jeśli producent mówi inaczej, to i tak robią je fabryki Sony…
    – dużo szkieł robi Leica albo Zeiss, dla marki aparatów. Szkła mozna kupić do każdego modelu, nie muszą być przeciez Nikkor do Nikona etc.
    – pierwszą profesjonalna lustrzankę cyfrową wypuścił… FujiFilm!
    – Sony to dawna Konica Minolta… i tak dalej ;-)

    Ja zdecydowałam się na Alphę, bo na ówczesny czas w swojej klasie cenowej wypadała najlepiej ze względu na dużą fizycznie martycę oraz stabilizację obrazu wbudowaną w korpus – ergo, tańsze obiektywy na przyszłość :-) Co jak dotąd się sprawdza [ śmiga też ze starymi Sigmami od lustrzanki analog]

    Polecam brać pod uwagę, że oprócz sprzętu liczy się jeszcze ergonomia użytkowania. Nie polecę przecież zawodowemu cieśli z ręką jak bohen chleba Canona 1000D, który jest wyrośniętym kompaktem ;-) albo maluteńką lustrzanką, jak kto woli… W każdym razie – aparat trzeba pomacać!

    Aha – nie należy też „lecieć” na ilość megapikseli, oraz na…cenę. Zamiast bardzo niskopółkowej lustrzanki, której bliżej już by było do kompaktu, można wybrać jeszcze dwie szkoły pośrednie – ultrazoom (zaczynałam z fuji Finepix S1000 fd) albo „bezlusterkowce” z wymiennym obiektywem – w obydwu mamy pełne ustawienia manualne, jest się na czym szkolić…

    No i robić zdjęcia… Wszędzie. Im więcej, tym szybciej zostana wypracowane efekty, które nas zadowolą :-)

    • Cześć, cześć

      Dziękuję za komentarz!

      Sony cieszą się również dużym poważaniem, czytałam kiedyś taki argument „w sumie to kupiłbym Sony, ale nie wiem czy za kilka lat nadal będą rozwijać linię aparatów”;-) Moim zdaniem im więcej konkurencji, tym lepiej!

      Ciekawe jest to, co piszesz o cenie! Moim zdaniem producenci specjalnie nią manipulują: najpierw wypuszczają coś bardzo drogiego a potem aparat o 1/3 tańszy (po pół roku? roku?) i pozbawiony jedynie części funkcji.. więc cena jest tu bez znaczenia: ale ostatnio, kiedy kupowałam aparat, aż mi się niedobrze robiło, jak sprzedawcy nagabywali klientów – „ten jest taki a taki” : widać, że ludzie się nie znają i cieszyliby się ze sprzętu o połowę tańszego..

      Co do poręczności, to nawet mogą być cięższe: tu się z Tobą zgadzam, często dokupuje się gripy do aparatów.. w sumie i tak fotografujemy w pomieszczeniu, więc.. nie musi być maleńki..

      Jej, ja to mam co 10 sesję poczucie, że jestem zadowolona.. a i to na krótko..

      Pozdrawiam!

  • Pafka

    hehe.. stała stałka… tez mam takich kilka :-) i faktycznie są stałe ;-)
    ja tam nigdy nie rozczajałem różnicy pomiędzy C a N – aparat to aparat… większą sympatia darzę starego pentacona czy tessara – choć nie powiem – przyjemność samego fotografowania dobrym sprzętem jest duża.

    • Haha!

      Pisałam to z małą siostrą na ramieniu i i tak uważam, że wzniosłam się na wyżyny intelektu;)

      Wiesz, ja kiedyś chciałabym mieć w ręku pełną klatkę, może zagadam do kolegi.. chociaż pomacasz..

      Próbowałeś z pełną klatką?

      • no pewnie… w podstawówce ze 30lat temu :-) (Exa 1a)
        Baa – nawet średniego formatu używałem – Lubitiel 166
        ale pewnie pytasz o cyfrówkę… (choć na zdjęciu efekty te same)
        Wraz ze wzrostem formatu – czy to do pełnej klatki z naszych cyfrowych APS-C czy do formatu średniego czy nawet wielkiego zmienia się ‚plastyka zdjęcia’. Inaczej oddawana jest głębia ostrości – to widać w „klimacie” zdjęć mody robionych właśnie większym formatem (Mamiye itp).
        Profi aparat to cudo o jakim warto marzyć… analogowo doszedłem do Canona Eos3 (u schyłku analogowej fotografii kupiłem w miarę tanio ale i tak drożej niż nowego Eos400D) – tego nie da się opisać – czułość spustu i jasność/wielkość wizjera. Może kiedyś „dam ci potrzymać” :-)

        Gdyby nie szybko ruszające się dziecię zostałbym przy kompakcie G5 czekając aż pełne klatki cyfrowe staną się dostępne. Dlatego też nie zmieniłem jeszcze 400D choć zaczyna szwankować i się wiesza, bo nie widzę sensu zmieniać na nic innego niż full-frame.
        Teraz się pojawił 5D – jest na co oszczędzać (kosztuje kosmicznie)

  • Zuza

    Ja jestem po tej drugiej stronie i używam cannon. Zgadzam się z Toba I roznice miedzy aparatami sa minimalne. Jezeli ktos zaczal używac jedna z firm obecnych na rynku to bardzo czesto, juz zostanie przy tej firmie (chociazby z powodu wymiany obiektywów). Jednakze powtórze cos co mowie wszystkim ktorych ucze: nie sprzet jest najwazniejszy, ale osoba robiaca zdjecia

    • Cześć!

      Własnie z obiektywami to jest problem – często kupuje się nieświadomie a potem niestety (albo i stety), trzeba już zostać przy danym systemie i jest mniejsze pole do manewru.

      ale na szczęście różnice są minimalne. Przynajmniej jak dla mnie – profesjonaliści pewnie widzą te szczegóły..

  • Póki co, kompletnie się na tym nie znam, ale mam nadzieję że z czasem wrócę do tego wpisu i skorzystam z zawartych w nim rad :)

    • Postaram się zrobić wpis dla początkujących!:)

  • Dziękuję za ciekawy wpis, uczę się powoli fotografowania i cenię sobie takie porady.

    • Proszę, zapraszam po więcej!

  • Ciekawy wpis! Ja używam Nikona D5000 – mam go już ponad 2,5 roku i uważam, że jest świetny (robię reportaże ślubne i używam do nich również tego aparatu, co dowodzi, że z odpowiednimi obiektywami nadaje się również do nieco bardziej profesjonalnych zdjęć). Mam do niego standardowy obiektyw 18x55mm, którym na opcji manualnej, bez lampy robię dużą część zdjęć na bloga. Posiadam też ponad 30 letnie obiektywy Pentacon, które kupiłam za grosze i które za pomocą specjalnej obręczy można podpiąć do Nikona. Do prawdziwe perełki, ale niestety do typowej fotografii macro, więc do zdjęć kulinarnych w domowym zaciszu nie nadają się tak dobrze.

    PS: Zgadzam się, że dobra lustrzanka nie gwarantuje dobrych zdjęć. Sama czasami robię zdjęcia w pośpiechu – danie gotowe, 1 minuta na cyknięcie fotki i trzeba je podać – i często nie wychodzą takie jak bym chciała. Nawet tym ładniejszym brakuje dużo do ideału! ;)

    • Cześć!

      Reportaże ślubne, o! Ja chciałabym się nauczyć fotografować ludzi, na razie wychodzi mi.. ekhm.. tak sobie.. O tak, te obiektywy Macro są znane ze swojej precyzji..

      Co do pośpiechu to jest chyba najgroszy wróg fotografii: a jak tu się nie spieszyć, jak potrawa gorąca, wszyscy głodni.. i potem różnie to wychodzi:)