Fotografia kulinarna – aparaty i obiektywy, których używam.

Dzień dobry!

Jeszcze miesiąc temu stałam przed wyborem aparatu – tym razem wiedziałam, że ma to być aparat przydatny głównie (ale nie jedynie) do fotografii kulinarnej. Aparat miał być prezentem, więc nie musiałam się liczyć z każdym groszem. Zaczęłam szaleć: sprawdzać kolejne recenzje,  fora internetowe, filmy na YT..  Już kilka miesięcy temu miałam upatrzony model: kolejne testy na forach jednak pokazywały jego kolejne „defekty” – a to nie łapie w ekstremalnych warunkach ostrości, a to ma miniaturowe plamki na matrycy.. Wersja B: jednak obudowa nie taka, brak sztucznego horyzontu i sterowania zewnętrznymi lampami błyskowymi..

Zaczęłam się załamywać. W między czasie moje upatrzone modele podrożały o kilkaset złotych. W chwili słabości pomyślałam: może powinnam w ogóle zmienić system, sprzedać obiektywy i wybrać konkurencyjną firmę? W każdym razie, im bardziej zagłębiałam się w „szczegóły” tym bardziej traciłam sprzed oczu to do czego ma służyć ten sprzęt: fotografię. Współczesne lustrzanki są tak zaawansowane, że naprawdę łatwo się pogubić w szczegółach i pragnąć więcej i więcej..

W końcu jednak zdecydowałam się na jeden model. Może nie najbardziej „wybajerzony”, ale taki, z którym z przyjemnością robię zdjęcia i mam ochotę eksperymentować.

Dzisiaj chciałam Wam pokazać, czym robię zdjęcia oraz podzielić się swoimi doświadczeniami z wyborem sprzętu – zwłaszcza uwzględniając to, co Was chyba najbardziej interesuje: fotografowanie pyszności!

Zapraszam!

ps. Jeśli jesteście początkujący, nie przerażajcie się terminami technicznymi. Część wyjaśniłam w filmiku, który przygotowałam, zaś część, jeśli trzeba będzie, wyjaśnię w następnych :-)

Jak pewnie wiecie, od początku bloga fotografuję lustrzankami,  co nie oznacza, że lustrzanka gwarantuje dobrą fotografię.  Sprzęt to tylko jeden z elementów układanki.  Pierwszy i najważniejszy to nasze oczy, nasze wyczucie i  nasze umiejętności. Brzmi banalnie? Proszę, oto dowód. To jedno ze zdjęć na bloga, z którego byłam całkiem, ale to całkiem zadowolona:

Przepyszne, czekoladowe brownie.  Dlaczego pod tym wpisem nie miałam ani jednego komentarza?

Tak, to zdjęcie wykonane lustrzanką;-)

Najpierw bardzo mi się podobało, potem się go wstydziłam, a teraz Wam pokazuję. Na dowód, że aparat nie jest najważniejszy.

Wracając do tematu:Ten post chciałam podzielić na dwie części – dotyczące body (czyli głównej części aparatu, do którego podpina się obiektywy) oraz samych obiektywów, które są „oczami” aparatu.

Fotografia kulinarna: aparaty i obiektywy, których używam. (Polecam oglądać w wersji HD)

Czym fotografuję?

Fotografuję lustrzankami firmy Nikon z wymiennymi obiektywami.  W sumie, gdybym nie chciała Wam nic więcej powiedzieć, zakończyłabym na tym :-)

Dlaczego Nikon nie Canon?

Przez przypadek. Potem miałam kilkukrotne załamania i skłaniałam się ku Canonowi (nieco ładniejsze odwzorowanie kolorów, ale za to droższe obiektywy) – koniec końców trudno jednak przesiadać się z całym zapasem obiektywów.  Osobiście  uważam, że w tych czasach aparaty osiągnęły naprawdę bardzo wiele i różnice pomiędzy poszczególnymi firmami nie są tak duże – albo na tyle duże, żeby przeciętny użytkownik aparatu (ja) był w stanie je zauważyć. Każdy system ma wady i zalety, ale po prostu trzeba fotografować :-)

Nikon D50 – moja pierwsza lustrzanka.

Nikona D50 kupiłam przez przypadek, ponieważ wtedy miała go moja współlokatorka, która zaraziła mnie fotografią. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że będę robić zdjęcia jedzenia :-) Do tej pory pamiętam, jak delikatnie wyciągałam go z pudełka.

Już trzy lata temu był to dość stary i wycofany z produkcji model (razem z obiektywem kupiłam go na Allegro za 1300 zł), jednak wiele rzeczy można z niego wycisnąć.  Matryca – jak na dzisiejsze standardy – porażająco mała 5.6 mpx, czułość ISO maksymalnie 1600 i mały wizjerek. Pomimo to, plusem jest solidna obudowa: można go bez obaw wziąć na wycieczkę etc.

Dodatkowo miał możliwość montowania starych obiektywów bez silniczka. Aparat ma malutki podgląd (mniejszy niż w dzisiejszych aparatach kompaktowych) i często nie widziałam tego, co naprawdę dzieje się na zdjęciu: potem się okazywało na ekranie komputera, że gdzieś tam coś jest zachlapane albo wydziera się ścierka z piątego planu;-)

Nie miał możliwości kręcenia filmów.

Swoją drogą,  temat lustrzanek stosowanych do kręcenia filmów jest dość ciekawy (powstają nawet strony internetowe poświęcone tylko filmowaniu lustrzanką), ale tutaj dopiero stawiam pierwsze kroki.

Bardzo lubię swój aparat Nikon D50, jednak często dopiero na ekranie monitora widziałam, co znajdowało się na zdjęciu. Byłam całkiem dumna z tego zdjęcia. Do tej pory uważam, że jest niezłe. Niestety, nie zauważyłam w tle pilota. (ale nadal pasuje w sumie kolorystycznie;)). Przepis na zupę z kasztanów.

Nikon D5100 czyli mój drugi aparat.

To mój aparat od ponad miesiąca, z którym teraz się nie rozstaję. Dostałam go w prezencie od mojego Pana – jest dużo nowocześniejsza (ale nie aż tak bardzo jak nazwa wskazuje;-)) maszyną.  Dla osób spragnionych technicznych szczegółów: tutaj możecie znaleźć test aparatu Nikon D5100. Myślę, że do tej pory nie wykorzystuję wszystkich jego możliwości, ale poznajemy się!

Nikonem D51000 kręcę też filmiki kulinarne – bardzo pomocny jest uchylany ekranik. Myślałam, że to zbędny gadżet, jednak przydaje się podczas kręcenia filmów (widzę siebie, czy jestem w kadrze) oraz robienia zdjęć na wysoko postawionym statywie (nie muszę stawać na palcach, tylko odchylam ekranik).

Obiektywy

Body to tylko jedna część aparatu, druga – dużo ważniejsza, to obiektyw. Jeśli chcielibyście kiedykolwiek kupić aparat, policzcie sobie ile jesteście w stanie wydać, a potem zastanówcie się, jakie obiektywy są Wam potrzebne – bo zdecydowanie lepiej jest zainwestować w obiektywy. Oto obiektywy, którymi fotografuję lub fotografowałam:

1. Zoom (czyli ma możliwość oddalania i przybliżania) f 3.5/5.6 18-55 – aktualnie lekko zepsuty (zepsuły mi się styki).

[pullquote]Ten obiektyw to tzw. obiektyw kitowy, który dostałam razem z aparatem. [/pullquote]

To mój pierwszy obiektyw, który zakupiłam razem z aparatem. Idealny na wycieczki po mieście, niezły do zdjęć w restauracjach i wszędzie tam, gdzie jest ciasno i trzeba pomanewrować.  Nie daje zbyt dużego rozmycia tła. Przykładowe zdjęcie robione tym obiektywem (weźcie proszę pod uwagę, że 2 lata temu nie umiałam dobrze fotografować)

Słodki ryż z wanilią. Obiektyw robi całkiem ładne zbliżenia.

Ten obiektyw, jak na swoją cenę (obecnie około 300zł) jest ostry i wygodny.  Odkryłam, że świetnie nadaje się do kręcenia filmów kulinarnych i nie mogę się z nim rozstać! (pomimo, że myślałam, iż będzie leżał i się kurzył i pomimo, że trochę mi odpada z body aparatu)

 

2. Nikkor f 1.8, 35 mm, VR* bardzo jasna, stała stałka (tzn. nie można nim przybliżać) – mój pierwszy obiektyw kupiony pod kątem fotografii kulinarnej, chociaż, razem z modelem f 1.8 50 mm jest z powodzeniem używany do fotografii portretowej i fotografii mody.  Chyba jedno z najbardziej udanych szkieł Nikona. Robi całkiem sensowne zbliżenia. Jest bardzo jasny, więc nie muszę się martwić o rozedrgane łapki.   Fajny do fotografowania w ciemnych miejscach (np. restauracje). Nie jest aparatem do makrofotografii, ale można całkiem blisko podejść do fotografowanego przedmiotu i uzyskać sporo detali.

*Konrad uświadomił mnie, że ten model nie ma stabilizacji obrazu. Nie ma to jak żyć dwa lata w nieświadomości!

Przez rok nie schodził mi z aparatu – wykonywałam nim zarówno zdjęcia jedzenia z których byłam bardzo zadowolona:

Przykładowe zdjęcie Nikkor f 1.8 – moje pierwsze małże w orientalnym sosie:

Ładnie można nim fotografować także podróże i krajobrazy, tyle, że niestety trzeba się nachodzić (nie ma opcji zbliżenia).

Tutaj przykład  zdjęć podczas mojej podróży po Warszawie:

 

3. Obiektyw Macro: Nikkor Micro f 2.8, 60 mm ED – największy z moich obiektywów, daje ładne rozmycie i wysoką szczegółowość obrazu: większość zdjęć jedzenia w tym miesiącu jest wykonana właśnie tym obiektywem. Bardzo udane szkło – moje pierwsze makro. Przyznam, że nie korzystałam jeszcze z dużych zbliżeń, jak czułki owadów etc. Może kiedyś?

Minus? Nie posiada stabilizacji obrazu (wersja ze stabilizacją jest o 1000zł droższa, więc przeżyję;-)), konieczne jest używanie statywu.  Jednak z tego szkła też jestem bardzo zadowolona.

Przykładowe zdjęcie: mieszanka curry.

 

Rzecz o której nie można zapomnieć: STATYW

Możemy mieć super obiektywy i aparaty, ale bez statywu ani rusz!

Wiecie, wyczytałam o statywie w książkach do fotografii, kiedy tylko kupiłam aparat. Od razu kupiłam statyw, a potem leżał przez dwa lata (!) pod łóżkiem i się kurzył, bo nie mogłam się do niego przekonać.

Teraz to najczęściej używany sprzęt w mieszkaniu!

Przydaje się nie tylko wtedy, gdy jest ciemno i trzeba uważać, żeby nie poruszyć aparatu, ale też wtedy, kiedy mam ułożoną kompozycję i chcę ją tylko nieznacznie zmienić: aparat sobie stoi na statywie i czeka :-)

Mój statyw do Silk Pro 360 – dość ciężki i stabilny. Można jednak kupić statywy również za 40 zł i przy mniejszych aparatach się sprawdzą. Warto wziąć pod uwagę, że na statyw nie ma co się skąpić, bo jednak będzie utrzymywał często wiele droższy sprzęt. W każdym razie jeśli nie macie, to statyw bardzo polecam !

PODSUMOWANIE:

Jakich obiektywów najczęściej używam?

– do kręcenia filmów: zoom (18-55), do wypraw na miasto

– do fotografowania na c0 dzień, wypraw na miasto, przygotowywania recenzji we wnętrzach: stałoogniskowy 35 mm

– do fotografii we wnętrzu: micro.

Na co zwrócić uwagę, kupując sprzęt do fotografii kulinarnej?

– sprzęt do fotografii kulinarnej nie musi być lekki i bardzo poręczny: w sumie zazwyczaj fotografujemy przedmioty, które nie uciekają z talerza :-)

– polecam obiektywy stałoogniskowe i dość jasne (o wartości przysłony f 1.8 – 3,5), jednak moim zdaniem nie warto dopłacać do bardzo jasnych obiektywów (1.2 lub 1.4)\

– przydaje się dobry wizjer w aparacie, żeby było widać, co fotografujemy

– jaka firma? Wydaje mi się, że obecnie aparaty są naprawdę bardzo zaawansowane technicznie i bez względu na firmę, można znaleźć coś dla siebie

– Jeśli potrzebujecie dodatkowych porad, chcecie się podzielić własnymi wrażeniami, zapraszam na forum.

To tyle na dzisiaj. Sprzęt o którym Wam opowiedziałam, kompletowałam przez trzy lata (zazwyczaj kupując obiektyw po wakacjach:-)) i teraz łapię się nad tym, że nie wiem, którego obiektywu chciałabym używać.  Sprzęt to jednak tylko część: najważniejsza jest praktyka i radość z robienia zdjęć!

[pullquote]Ważniejsza od sprzętu jest praktyka i przyjemność płynąca z fotografowania![/pullquote]

A czym Wy fotografujecie? Macie jakieś porady dotyczące sprzętu dla miłośników fotografii kulinarnej?

Czekam na Wasze opinie i komentarze – jeśli potrzebujecie więcej informacji o sprzęcie, albo macie jakieś pytania, zapraszam też do wątku czym fotografujecie?

Do usłyszenia!

ps. Jeśli znacie jakiś innych miłośników fotografii kulinarnej, możecie podzielić się z nimi tym postem!:-)

 

 

 

 

Written By
More from admin

Marynowane cytryny marokańskie – przepis.

Lubię czytać książki kucharskie. Czytać. Kładę się na łóżku i czytam listę...
Read More

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *