Zabezpieczony: Dlaczego nie lubię dnia Babci i Dziadka.

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:

  • M.

    Mam nadzieję, że nie zabrzmi to źle, ale chciałam Ci podziękować, za podzielenie się tymi przemyśleniami. Pomogły przypomnieć sobie, że nie jestem sama w tym co czuję. Tydzień przed świętami Bożego Narodzenia niespodziewanie zmarł mój Dziadziuś. Był w szpitalu, po zabiegu, miał wyjść kilka dni później. Wszystko było dobrze, nawet nie wróciłam z Krakowa do domu na weekend, miałam dużo nauki i Dziadziuś mówił, że nie trzeba, że przecież zobaczymy się tydzień później. W poniedziałek rano zmarł… Rok wcześniej straciłam drugiego dziadka i z nim też nie miałam szansy się pożegnać, przynajmniej nie tak jakbym chciała – przez dwa miesiące był w śpiączce.

    Życzę Ci wytrwałości i siły. A Twojej Babci powrotu do zdrowia i dużo czasu, by zrealizować plany o których rozmawiałyście.

  • gin

    Wiesz, łzy mi w oczach stanęły przy czytaniu tego posta, bo mojego ukochanego Dziadka też już z nami nie ma. Odszedł dawno, bo prawie dziewięć lat temu, a ja ciągle nie umiem się z tym pogodzić. A podobno czas leczy rany…
    Oby Twojej Babci udało się jak najdłużej być z Wami :)

  • neveradullplate.com

    Zgadzam sie z toba. Wszystkie tego typu swieta to tylko biznes a tak naprawde wprowadzaja wiele smutku. Z tego lub innego powodu…… Bardzo ciekawoe to wszystko ujełaś

  • Poznanianka

    Przeczytałam Twój wpis i komentarze i nie mogę przestać płakać. Ze współczucia, z żalu, że Twoja Babcia jest ciężko chora i nie bardzo można jej pomóc, a także ze smutku, że ja sama takiej babcino-dziadkowej miłości nie doświadczyłam. Wszyscy dziadkowie zmarli bowiem jeszcze przed moim urodzeniem. W przedszkolu strasznie cierpiałam podczas Dnia Babci, bo przychodziły na uroczystość babcie wszystkich dzieci, ja byłam sama… Kochana Klaudynko, życzę zdrowia Twojej Babuni, a Tobie – siły w walce z jej chorobą i w momencie nadejścia nieuniknionego – oby nastąpiło jak najpóźniej!

  • asdf

    Naprawdę warto zachować piękne wspomnienia… Też nie lubię dni Babci i Dziadka, niestety wszyscy moi Dziadkowie i Babcie już odeszli, ale staram się wspominać te pięknie spędzone dni, wspólne spacery, rozmowy i beztroskie chwile. Do dzisiaj nie mogę się wprost nadziwić jacy byli cierpliwi, dobrzy, wspierający. Zdrowia dla Babci, trzymaj się!

  • Klaudia Trzciańska

    No i masz…popłakałam się, chyba pierwszy raz od wielu lat, właśnie w ten dzień. Gula stoi w gardle, a łzy nie chcą przestać lecieć… Kochana Klaudynko doskonale Cie rozumiem, bo sama od wielu lat tęsknie za babcią i dziadkiem. Niestety straciłam ich bardzo szybko, bo na kilka tygodni przed rozpoczęciem pierwszej klasy podstawówki. A tak się cieszyli, że będę chodzić do szkoły, która jest od ich domu zaledwie 3 kroki, że będziemy spędzać więcej czasu razem, odrabiać zadania, karmić kurki i gołębie. Babia cieszyła się, że już niedługo będzie prowadzić mnie do Pierwszej Komunii. Niestety głupi los tak chciał, że najpierw umarła moja babcia, niespodziewanie, jednego dnia okaz zdrowia, 2 dnia już jej nie było z nami. A dziadziu umarł kilka miesięcy po niej, jak sam powiedział umiera z miłości i tak się stało… Każdy w szkole robił laurki dla babci i dziadka, a ja nie cierpiałam tego dnia, bo zawsze był dla mnie trudny i przypominał o smutku, ukrytym gdzieś w zwykły dzień w natłoku zajęć… Kilka lat temu w cudowny dzień mojego ślubu, gdy w zamyśleniu słuchałam słów księdza czułam, że obydwoje są koło mnie, może to głupie ale wiedziałam, że są gdzieś obok i cieszą się z mojego szczęścia i choć to małe pocieszenie, to warto pielęgnować w swoim sercu pamięć o bliskich, bo mimo upływu czasu, dzięki tej pamięci nie zapominamy ich :) Ja choć byłam mała, doskonale pamiętam babcie i dziadzia, ich rysy twarzy, uśmiech, oczy, cudowne słowa i zabawne anegdoty, chwile które spędzaliśmy razem i to pociesza mnie w tych dniach smutku i tęsknoty za nimi. Buziaki kochana (prawie) imienniczko – Twoja wierna czytelniczka Klaudia :)

  • Kucyk

    Najbardziej bolesne jest chyba właśnie to, że osoby na krawędzi życia tyle jeszcze mogłyby zrobić, gdyby nie ta cienka nić, która musi zostać przerwana. Tak nagle im zostaje coś odebrane i nam. Ja głęboko wierzę, że w końcu śmierci nie będzie… Trzymaj się ciepło!

  • atariisoda

    Dla mnie to zawsze był fajny dzień bo mam imieniny wtedy i z babcią wymieniałyśmy się kwiatkami. Moja ukochana, najcudowniejsza babcia także odeszła, ale staram się jednak być z tym zgodzona, taka kolej rzeczy, wolę wspominać jaka była cudowna niż płakać. Dzien dziadków przejęli moi rodzice, nie mam dzieci ale moja psina to jak wnusia więc niech mają fun :D

  • kalina

    Doskonale Cię rozumiem. W takich chwilach człowiek ma wszystkiego dość, najgorsza jest bezradność. Moja babcia też zachorowała, mniej więcej w czasie, kiedy zaczelas pisac o swojej. Zupełnie nie wiem, jak jej pomóc. Ma chodzić na radioterapie.. Mozesz napisać więcej o adaptogenach ? Ja pocieszam się sosnowym weekendem. Zdrowia i siły dla naszych Babć.

  • Mam ogromną nadzieję, że współczesna medycyna, wola życia Twojej Babci i patogeny z drógiego końca świata razem zdziałają cuda. Trzymaj się.

  • marek szabłowski

    Jak pisze Sara, jesteś szczęściarą! Ja dziadków nie znałem, a babcia kochała mnie bardzo, ale zmarła, gdy byłem chłopcem. To niedobrze, że babcia może wszystko jeść, przecież wiadomo, że dieta wpływa na ekspresję genów. Nawet w dzisiejszej „Wyborczej” jest art. na ten temat w dodatku Zdrowie. Mam nieśmiałą propozycję. Dawno, dawno temu interesowałem się healingiem i nawet kończyłem kursy reiki. Może przysłałabyś mi zdjęcie babci. Na pewno jej nie zaszkodzę, tego jestem pewien! Obiecuję codziennie o 12 poświęcić pewien czas na swoistą „modlitwę”. Myślę, że moglibyśmy spróbować!…

    • Dziękuję, ale myślę, że moja Babcia nie miałaby jednak na to ochoty, staram się nie robić niczego, co by jej nie odpowiadało. Myślę, że i tak nie byłaby szczęśliwa, że napisałam o tym wszystim na blogu, to jest takie na granicy trochę już. Ale piszę same dobre rzeczy, mam taką nadzieję!

  • Takie wspomnienia mam z prababcią która zmarła. Tez nie lubię dnia babci i dziadka. Bo dziadków wcale nie pamiętam. Prababcia zmarła. Jedna babcia nie chce mnie znać,swojej córki też – bo mnie urodziła i jest z moim tatą. Druga babcia na szczęście jest,ale niestety ms zawsze ważniejsze sprawy niż jej syn-a mój tato i jej wnuczka czyli ja. Cóż robic-życzę i i kwiaty wysłane(bo prezentu w paczuszce nie widać a tak to sąsiedzi wszyscy widza- tak babcia chce tak ma) a cały dzień smutny,bo tej jedynej prawdziwej praBABCI wyprawiającej do szkoły,robiącej herbatę,opowiadającej,czuwającej,trzymającej za rękę,tej która uczyła czym jest milosc i troska i opieka. Ta która nie chciała prezentów – a odwiedzin – tej brak. Nie napiszę Ci ze wiem co czujesz -bo kazdy odczuwa inaczej,inaczej przeżywa. Proszę trzymaj się cieplutko mimo obaw o babcie i zimna za oknem. Trywialne. Jestes obca,blog znam od bardzo niedawna,ale mam ochotę Cie mocno przytulić. Zdrowia dla babci. Jak najwięcej zdrowia i dla babci i dla Ciebie.

  • Sara

    Nie ma chyba slow, ktore moglyby Cie pocieszyc. Ale musze Ci powiedziec, ze jestes szczesciara, ze mialas takiego dziadka i nadal masz taka babcie…Takich dziadkow, o jakich czyta sie w ksiazkach, oglada w filmach etc.Ja takich nie mam i nie mam pieknych wspomnien z nimi zwiazanych.Tylko kilka, owszem milych gdy bylam mala, sporadycznych,ale jednak nic takiego o czym piszesz Ty. Dlatego mysle, ze pomimo calego smutku i rozpaczy oraz strachu, powinnas byc szczesliwa, ze moglas doswiadczyc ich dobra i ciepla, i ze ich mialas wlasnie takich…To ogromny dar, ktorego nikt Ci nie odbierze.
    Zycze duzo zdrowia!

  • Cóż… trudno cokolwiek tutaj pisać. Ja już dziadków nie mam. Jeden zmarł jak miałam roczek, drugi jak byłam w gimnazjum. Ale ucieszyła mnie jego śmierć (tak, dla wielu ludzi można powiedzieć, że jestem nienormalna), ale dane mu było cieszyć się ze swojej 50 rocznicy ślubu – było to wielkie święto, niedługo potem zachorował i pół roku później umarł. Cieszę się bo mógł świętować złoty jubileusz i stosunkowo krótko cierpiał – mógł przecież chorować 10 lat – to byłoby gorsze. Mam jeszcze 2 babcie -jedna jest zdrowa (na tyle ile zdrowi mogą być starsi ludzie). Druga od pół roku choruje i lekarze nie wiedzą co jej jest, nie mogą jej pomóc. Babcia, źle znosi to, że nie wie co jej jest. Ale cała rodzina uczy się, że takie jest życie. Myślę, że Pan Bóg daje nam dużo czasu, aby się przygotować do rozstania. A ja młoda uczę niejako starości w świecie gdzie istnieje tylko kult młodosći. Ja się pocieszam, że 50 lat szybko mija i ja za 50 lat zobaczę się z moimi dziadkami w niebie. Tam, jest wielka radość.

    • Bardzo dobrze Cię rozumiem. Inaczej jest, kiedy osoba jest chora, starsza, zmęczona i bardzo cierpiąca. To są zawsze trudne decyzje ale czasami nie ma co ratować „na siłę”, reanimować za wszelką cenę np. schorowaną 90 iluś letnią osobę, która jest zmęczona życiem i cierpieniem (a czasem taki szpital przdedłuży życie tylko o parę dni czy tygodni), tylko właśnie skupić się na tym, żeby dużo ktoś nie cierpiał. Moja Babcia jest w pełni sprawna: intelektualnie, fizycznie i wogóle, ma całe gospodarstwo na głowie, dlatego staramy się jeszcze zrobić co możemy jeszcze, ale niewiele zostaje.

      • Siano

        Chyba czegoś tu nie rozumiem, albo coś przeoczyłam. Skoro babcia jest zdrowa to o co chodzi…?

        Tak sobie myślę o mojej babci. Jej coś jest od kiedy pamiętam. Osobiście myślę, że to boreloza, ale nie wiem do końca. Od kąd pamiętam mówi, że niedługo odejdzie. Ludzi to wcale nie obchodzi, ot gadanie starszej osoby. Ale wydaje mi się, że ona cierpi na prawdę. A najgorsze jest to, że nie daje sobie pomódz. Całą ufność pokłada w tabletkach i zastrzykach, z resztą jak wększość ludzi.
        Ps. Jakiś taki strasznie smutny ten wpis… Prowokuje do zastanowienia się, i zatrzymania, pośród własnej gonitwy za nie wiadomo czym.

  • Ivai Q

    Myśląc o mojej babuni od razu słyszę jej śmiech w uszach i „widzę” jak podskakuje ze śmiechu, bo tak to u niej wyglądało, że śmiała się cała. Całe szczęście mam jeszcze dziadka, który pięknie babcie wspomina :) mówi o niej „Moja Róża”.
    Pozdrawiam i Ciebie i Twoją Babcię!

  • Nawet nie wiesz jak strasznie mi się zrobiło smutno jak to przeczytałam bo mam bardzo podobnie, w obu przypadkach tylko, że moja babcia niestety odeszła trochę ponad rok temu. Także Twojej życzę dużo zdrowia :)

    • Dziękuję, trzymaj się też!

  • Nie potrafię Ci na to nic pocieszającego napisać, ale znowu czytać taki wpis i nie pozostawić śladu też nie potrafię. Trzymaj się!