Czosnek chiński – fakty i mity.

czosnek-2545-2
Dzień dobry,

Polacy kochają czosnek: czasem mam wrażenie, że traktujemy go nieomal jako dobro narodowe. Dlatego sprawa „Czosnku chińskiego” budzi duże kontrowersje: przecież Polak nie będzie chińskiego kupował (ale niejeden chciałby polski za 1/3 ceny;)).  Coraz częściej widzę na swoim profilu na Facebooku rozsyłane przez różne strony zdjęcia: porównania.  Jak (niby) wygląda czosnek chiński, a jak polski.

Że chiński jest biały, ma nieregularne ząbki, jest łagodny w smaku, nie ma alloiny (substancji czynnej). Że polski jest różowawy tak jak Pan Bóg przykazał, ząbki ma równe jak gwiazda filmowa, która dopiero zakończyła leczenie u ortodonty i jest tak mocny w smaku, że tylko prawdziwi Słowianie mu podołają.

Bzdury.  Jak wiecie, nie lubię populizmu ani ustalania co jest czarne i co jest białe. Dlatego, postanowiłam przygotować dziś wpis o tym, jak to z tym czosnkiem jest.

Czy mogłabym zrobić Wam proste zestawienie i powiedzieć który kupić, a który nie? Mogłabym, ale tego nie zrobię, bo sprawa jest dość skomplikowana i jest w niej zbyt wiele „to zależy”. A ja nie lubię zbytnich uproszczeń.

Zapraszam Was zatem do postu czosnkowego!

Czosnek polski czy chiński?

O co chodzi z tym chińskim czosnkiem?

Właśnie, o co?

Chiny w przeciągu kilku lat stały się największym producentem czosnku na świecie. Taniego czosnku, który chętnie eksportują do Europy oraz do Stanów Zjednoczonych. Budzi to mniej lub bardziej uzasadniony niepokój obywateli, którzy chcieliby kupować czosnek ze swojego kraju albo wspólnoty krajów (ale z drugiej strony chiński tańszy, chcieć to jedno, ale taniość to drugie) bo tak czują się bezpieczniej.

Problem z czosnkiem chińskim nie jest jednak nacjonalistyczno-narodowy. Główna obawa to przede wszystkim to, że tak naprawdę nie wiemy w jakich warunkach czosnek został wyprodukowany, czym był nawożony, jak konserwowany. Duże sieci sklepów (o czym dalej) mogą to jeszcze jakoś kontrolować, ale istnieje też (w co trudno uwierzyć!), czosnkowa kontrabanda i czosnkowy przemyt. Wtedy naprawdę nie wiemy, czy w czosnku nie ma np. metali ciężkich.

Dlatego właśnie podejmuje się różnego rodzaju akcje, żeby rozróżnić czosnek „chiński” od rodzimego. U nas zabrały się za to media czy facebookowe profile stron o zdrowym odżywianiu. Tyle, że wiele z nich nie robi tego dobrze i powiela błędne informacje. Być może po prostu nigdy nie uprawiali czosnku, nie wiem.

Poniżej przedstawiam Wam „cechy” czosnku polskiego czy chińskiego, które wyszperałam w Internecie. Niektóre na „kartach informacyjnych”, inne na portalach internetowych.

Gotowi?

Czosnek biały to czosnek chiński, czosnek czerwony – to czosnek polski.

Fałsz.

Najczęściej rozpowszechniany mit. Kolor czosnku to nic więcej jak kwestia odmiany. Istnieje wiele odmian czosnku: od fioletowych do śnieżnobiałych. Rzeczywiście, czosnek chiński może być biały, ale nie musi. Nie trzeba długo szukać, żeby znaleźć wykaz kilku najpopularniejszych polskich odmian, które mają przeróżne kolory:

  • Harnaś: obecnie „klasyczny” czyli lekko różowawy
  • Jarus: czosnek kremowobeżowy, jasny
  • Huzar: czosnek biały (tak, biały! i taką polską dobrze brzmiącą dla polskiego ucha nazwę ma jeszcze!)
  • Mega: czosnek biało-fioletowy
  • Orniak: odmiana, biała, z fioletowymi żyłkami.

Obecnie Polacy preferują czosnek „lekko różowy” po doniesieniach w mediach, że to „na pewno czosnek polski”, dlatego sprzedawcy chętniej uprawiają takie odmiany. Nie znaczy to jednak, że jeśli ktoś na straganie sprzedaje czosnek biały, to wciska nam „chińszczyznę”. Może to Huzar? Czasem warto zapytać o odmianę, dobry sprzedawca powinien wiedzieć.

Jeszcze co do koloru: Hiszpanie na przykład zorientowali się, że preferujemy czosnek o fioletowym zabarwieniu, więc właśnie taki sprzedają do naszego kraju. Czy to czyni go czosnkiem polskim?

Reasumując: rzeczywiście czosnek chiński jest zazwyczaj czosnkiem białym (czasami nawet łupinka jest specjalnie wybielana), ale nie każdy czosnek biały to z automatu czosnek chiński. Polska to niewielka część europejskiego rynku, ale jestem pewna, że gdyby cała Europa zaczęła preferować czosnek różowy, Chiny przestawiłyby się na produkcję właśnie takiego.

Aby Wam udowodnić, że nie jestem gołosłowna, wystarczy wejść na jeden z największych internetowych bazarów, Alibabę: pierwsze duże zdjęcie z tego ogłoszenia pokazuje czosnek o lekko różowym zabarwieniu.  Innym przykładem czosnku różowego, którego nazwa odnosi się wręcz do Chin jest odmiana „China Dawn” czyli „Chiński Świt”.

Odmiana czosnku „China Dawn”. Źródło zdjęcia: thegarlicstore.

chinadawn

Co do odmian, znalazłam dla Was relację z targów, na której można sobie obejrzeć kilkadziesiąt różnych odmian czosnku.

 

Czosnek chiński nie ma właściwości leczniczych.

To zależy. Pamiętajmy, że czosnek pochodzi z Azji (Chin i/lub okolic Syberii) i od wieków jest tam używany jako roślina przyprawowa i lecznicza. Czyli jakby nie patrzyć, każdy czosnek jest z Chin;) Pewnie to, co dostajemy za ułamek ceny na nasze stoły nie jest zbyt dobrej jakości, ale w Chinach jest szereg odmian czosnku stosowanych i cenionych ze względu na swoje właściwości lecznicze.

Ten argument występuje czasem w formie: „czosnek chiński nie zawiera alloiny”. Nie sądzę, żeby jakikolwiek czosnek (oprócz zmodyfikowanego genetycznie) nie zawierał tej substancji czynnej. Z reguły jest tak, że im ostrzejszy smak tym więcej alloiny. Ale to znowu, głównie kwestia odmiany.

Czosnek chiński jest łagodny w smaku, polski ostry.

Fałsz. To również kwestia odmianowa: też mamy delikatne, słodkawe czosnki: nawet pospolity „Harnaś” może taki być.

Czosnek chiński ma nieregularny kształt, łatwo się obiera i wstawcie tutaj cokolwiek innego.

Fałsz.  Jeśli dotarliście do tej pory to już wiecie, że to są kwestie odmianowe.

Czosnek chiński ma nierównomierne ząbki, a polski równe.

Fałsz. Kwestia odmianowa jedynie (i raczej jest na odwrót). Widzicie zdjęcie na pierwszej stronie postu? To czosnek z ogrodu mojej Babci: każdy, kto uprawiał czosnek wie, że może mieć różnego rodzaju ząbki, mniejsze bądź większe.

Nawiasem mówiąc, istnieją odmiany czosnku o wielkich ząbkach (np. pokazany niżej Elephant Garlic: „czosnek słoniowy”, lub takie, które mają ząbek jeden lub dwa. Jak donosi The Guardian sieć Lidl w niektórych krajach w 2013 roku wprowadziła do obrotu właśnie taki czosnek:)

Wielki czosnek słoniowy jest bliżej spokrewniony z porem. Źródło: eiferpiku.blogspot.com

elepahantgarlic

Czosnek polski jest sadzony tylko wiosną.

Fałsz. Nie wiem skąd to przekonanie:) W Polsce mamy zarówno czosnek jary (sadzony wiosną) jak i ozimy (wysadzany zimą). W Chinach również są odmiany wcześniejsze i późniejsze, jednak czosnek rzeczywiście produkuje się na eksport przez cały rok.

Czosnek sprzedawany w warkoczach to na pewno czosnek polski.

Nie wiem jak się do tego odnieść. Teoretycznie każdy czosnek można spleść w warkocz, ale ten z eksportu jest sprzedawany często z odciętą łodyżką. Niemniej, polscy rolnicy też odcinają łodyżki czasami. Nie wiem jak się ustosunkować do tego przekonania:)

Czosnek chiński jest tańszy.

Prawda.

Powiedzmy sobie wprost: popularność czosnku chińskiego wynika z jego ceny.  Ten czosnek musi być naprawdę tani, skoro opłaca się:

a) podjąć jego uprawę i dać zarobić rolnikom (w Chinach polepszają się warunku pracy, może nie na prowincji, ale coraz większe są płace minimalne)

b) przetransportować go przez pół świata

c) sprzedać, następnie przepuścić przez całe grono dystrybutorów, hurtowni, sklepów końcowych etc. i cena nadal jest niższa niż czosnku rodzimego, produkowanego 100km od miejsca zamieszkania.

To właśnie „taniość” sprawia, że czosnek chiński zalewa europejski rynek. Jeśli czosnek chiński kupuje ktoś, komu zależy na cenie albo lubi taki smak, w porządku, skoro tak woli. Problem jest wtedy, kiedy ten czosnek jest nieuczciwe sprzedawany jako droższy czosnek polski. I nie robią tego tylko duże sklepy (właściwie duże sieci sklepów raczej dbają o przejrzystość i taki czosnek będą mieć w 95% dobrze opisany i zapewne mają też dobrego dystrybutora), ale też drobni hurtownicy czy nawet „babcie na straganie”.

Oczywiście, „Chińskie czosnki” są różne i jeśli będziemy sobie chcieli sprowadzić np. ceniony przez smakoszy czarny czosnek (to akurat kwestia metody przygotowania), to zapłacimy jak za zboże.

Czarny czosnek, ceniony przez smakoszy. 

czarnyczosnek

Czosnek chiński nie kiełkuje.

Prawda.

Tzn. kiełkowałby, ale podejmuje się różne zabiegi (np. chemiczne, lekkie promieniowanie przedłużające trwałość) właśnie po to, żeby nie kiełkował: wyobraźcie sobie, że setki ton czosnku zaczynają kiełkować gdzieś na Oceanie Indyjskim. Co za strata dla producenta!

Dodam tutaj, bo nie wiem czy wiecie, że jeśli chodzi o promieniowanie żywności, to np. przyprawy, które legalnie przechodzą przez naszą granicę powinny być ze względów bakteriologicznych lekko napromieniowane (min, promieniowaniem jonizującym gamma, nie jest to promieniowanie rentegnowskie), aby właśnie nie przewiozły różnych bakterii etc.  Jest to dokładnie regulowane prawnie, więc nie są problemem polskie sposoby na przedłużanie trwałości, ale chińskie i to, że są dość ekhm.. liberalni w kwestii konserwacji jedzenia.

Czosnek chiński gnije, polski schnie.

Może tak być, chociaż osobiście tego nie doświadczyłam (czosnek zużywam na bieżąco).  Zresztą akurat to rozróżnienie nie jest zbyt pomocne klientowi: jeśli czosnek nam zagnije, to nie ma znaczenia czy jest polski czy chiński:)

Czosnek, który został wrzucony do octu/zapiklowany i ma niebieski kolor jest napakowany chemią.

Zamieściłam ten podpunkt, ponieważ dostałam na Facebooku pytanie odnośnie tego, dlaczego czosnek po zalaniu octem stał się niebieskawy. Czy to chemia?

Oczywiście, że tak! Chemia jest wszędzie, nawet w wodzie:) Naturalnie zawarte w czosnku związki siarki mogą reagować z miedzią (która jest w czosnku albo w soli do zalewy) i tworzy się siarczan miedzi. Zazwyczaj jest to reakcja naturalna, chyba, że mamy czosnek, który był jakoś mocno strasznie nawożony nawozami z dodatkiem miedzi.

Nie mam niestety własnego zdjęcia, ale wygrzebałam Wam zdjęcie internetowe takiej sytuacji:

 Niebieski czosnek po zapilkowaniu (źródło zdjęcia: gardentimeline.blogspot.com)Blue Garlic

Czosnek chiński jest napakowany antybiotykami, GMO i najgorszym syfem.

To zależy.

Otwórzcie sobie mapę świata i zobaczcie jak wielkie są Chiny. Na pewno znajdują się tam dobrzy dystrybutorzy jak i tacy, którym zależy na tym,aby roślina rosła jak najszybciej i np. dodają mnóstwo nawozów. Myślę (ale nie jestem pewna), że duże firmy (pokroju Lidla np.) mocno kontrolują swoich dystrybutorów, bo nie mogą sobie pozwolić na skandal.

Największym problemem jest czosnek nielegalny: czasami robi się tak, że czosnek rozładowuje się np. w Egipcie i z Egiptu sprzedaje się go do EU jako czosnek już „Egipski” i to może okazać się problemem.

Wydaje mi się, że z czosnkiem z Chin jest podobnie jak z produkcją ubrań czy zabawek w tym kraju: nigdy tak do końca nie wiemy jakie materiały są używane i jakie są warunki pracy, a nie każdemu odbiorcy taka kwestia leży na sercu.

Co do inżynierii genetycznej trudno mi się wypowiedzieć, ale wiem, że rząd chin jest bardzo restrykcyjny w tej kwestii i nie sądzę, żeby ktokolwiek pozwolił sobie narazić się władzy robiąc jakieś „dzikie GMO” na swoim poletku ryżu czy tam czosnku.  To jest nadal kraj, w którym istnieje kara śmierci i przestępstwa gospodarcze czy „Biznesowa samowolka” są traktowane bardzo poważnie.

Właśnie to jest największy problem z czosnkiem chińskim. Wiemy, że jest tani, ale nie mamy pewności, czy został odpowiednio wyprodukowany. W Polsce też nie mamy takiej pewności, ale przynajmniej jako kraj mamy określone normy prawne np. zawartości metali ciężkich, które są dość mocno sprawdzane.

To jaki w końcu czosnek kupić?

Bardzo chciałabym znać odpowiedź na to pytanie:)

Najlepiej kupić od dobrego producenta albo prosto od rolnika (czasem są nawet strony internetowe hodowców czosnku). W dużych sklepach kraj pochodzenia jest zazwyczaj oznaczany i raczej będzie to oznaczenie prawidłowe. Jeśli kupujemy na straganie: zazwyczaj czosnek czerwonawy rzeczywiście będzie polski, ale dobrze jest dopytać się o odmianę. Czosnki sprzedawane u „Babci pod halą” – na prawdę różnie bywa.

Więc po co się czepiam internetowych ustaleń, skoro sama powiedziałam, że chiński raczej biały?

Po to, że uważam, iż dobrze jest rozumieć podstawy uprawy, poznać różnorodność odmian i nie upraszczać zbytnio rzeczywistośći :)

Warto szukać czosnku polskiego, bo wtedy wspieramy lokalnych rolników. Ale nie chciałabym też, żeby za kilka lat doszło do tego, że 95% rodzimych odmian to będzie czosnek różowawy, bo klienci na widok czosnku białego z polskiej uprawy będą krzyczeć, że to chińszczyzna:)

Uff, ależ się rozpisałam!

Jeśli podoba się Wam post, możecie przekazać go wszystkim zainteresowanym „Chińskością”  czosnku:).

A jakie są Wasze przygody z rozpoznawaniem czosnku?

ps. jeśli będziecie chcieli., mogę coś kiedyś o czosnku przygotować, bardziej o ..właściwościach i innych takich:)

ps2. podsyłam Wam również link do forum ogrodniczego, który podesłała mi czytelniczka. Możecie sobie zobaczyć jakie różne odmiany czosnku uprawiane są w Polsce:)

  • Iwona

    Pani Klaudyno w czosnku występuje allicyna, proszę poprawić ten błąd w tekście :)

  • Pershing

    problem w tym że duże sieci wbrew Pani twierdzeniom są głównym dystrybutorem żywnościowego syfu chłamu i obniżenia się jakości żywności. dlaczego??? przez pogoń do zbijania cen od dostawców do absurdu i wymuszaniu tego na nich. Przykład soków naturalnych tłoczonych z jabłek, zajęli się tym sadownicy na początku i były to produkty naprawdę naturalne i wysokiej jakości (oczywiście w naszym kraju idiotyzmów nie mogli tego legalnie sprzedawac jako gospodarstwa rolne) jak sadownicy mimo wszystko wypromowali produkt i klienci zaczęli go coraz chętniej kupoeac płacąc dobra cenę za tą wysoka jakość wiec zainteresowały się nimi hipermarkety i sieciówki oczywiście usiłowały wymusić na sadownikach absurdalnie niskie ceny dostaw które nie wystarczyły by nawet na pokrycie kosztów surowca gdyby utrzymać ich oryginalna jakość aby uzyskać 3l soku naturalnego należy przetłoczyć 4-5kg jabłek zależnie od odmiany i czasie po zbiorach i musi to być jabłko wysokiej jakości, nie nadgniłe czy obite nie zestarzałe itp. (do koncentratów z których robi się tzw. sok sklepowy idzie wszystko nawet zielenizna i takie zgniłki że połowa wycieka z palety przed wysypaniem na ciężarówkę) jabłko dobrej jakości kosztuje od 1-1,2zł/kg wraz z kosztami wytłoczenia i opakowaniem koszty 3l wychodzą ok 11zł aby się w ogóle sadownikowi opłacało z tym grzebać musi jeszcze z 2-3zł zarobić tymczasem markety narzucały że to ma być sprzedane do nich po 6-7zł sami wystawiają do sprzedaży 3l po 11-12zł uczciwi sadownicy nie mogli wyprodukować odpowiedniej jakości produktu za taka absurdalna cenę ale znalazły się ekipy cwaniaczków które z produkowaniem jabłek miały mało wspólnego i postanowiły ubić biznes z marketami dostarczają im „sok” po cenie wymuszanej a nawet jeszcze niższej tyle ze jest to syf adekwatny do ceny a nie naturalny sok bo ewidentnie chrzci się go wodą w 1/3 lub nawet 1/2 przed pasteryzacją dodaje koncentrat, tłoczy się z lichego zgniłego spadu przeznaczonego na koncentraty dodaje środki przeciwutleniajace itp. z wysokiej jakości naturalnym sokiem nie ma to nic wspólnego ale klient kupuje bo „tanie” (u sadownika zapłaciłby 3 zł drożej za 3l autentycznie naturalnego soku) tak wiec głównym winowającą tego że jemy coraz większy syf sa wielkie sklepy i sieci handlowe a u nas chyba jedzenie świństwa byle taniego ludziom pasuje bo wola kupic ten syf w hipermarkecie niz nieco drożej od miejscowego rolnika na targowisku którego czasami nawet osobiście znają.

  • MS

    OK, nie rozumiem tylko tego czczenia dużych sieci handlowych, że uczciwe, że nie kłamią, że nie interesują ich duże zyski, to bzdura sieci są po to żeby zarabiać jak najwięcej a maja pieniądze i środki na zacieranie niewygodnych faktów w przeciwieństwie do małego rolnika z polski, który z biedy nie stosuje wielu nowoczesnych (czyt.chemicznych) rozwiązań

  • Pingback: organiczni.baranowscy.eu » Czy dobrze kroisz czosnek?()

  • szymilosz

    Co do wyjaśnienia niebieskiego koloru zalewy – Nie ma możliwości by to było spowodowane siarczanem miedzi, takiej ilości miedzi (by nadać taką barwe) nie ma nawet w 10 kg czosnku, a siarka z czosnku nie przejdzie tak łatwo w siarczan. Jeśli rzeczywiście tam by była taka ilość siarczanu miedzi to każdy po zjedzeniu takiego czosnku by trafił do szpitala z zatruciem

    • Hmm, to jedyne jakie znalazłam.
      Masz jakiś inny pomysł?:)

  • kak

    Bardzo się cieszę, że powstał ten post. Od jakiegoś czasu szukam informacji o tym jak odróżnić chiński od polskiego. Nie dlatego, że tak bardzo pragnę wspierać polski rynek (choć kiedy mam wybór wybieram polskie) i nie dlatego, że nie lubię skośnookich (choć Japonia mi bliższa niż Chiny). Chodzi o to, że po zjedzeniu chińskiego czosnku bardzo źle się czuję. Skąd wiem, że po zjedzeniu chińskiego? Jeśli zjadam czosnek kupiony na rynku jest w porządku, jeśli jem ten kupiony w supermarkecie to później konam. Ból brzucha, uczucie spuchnięcia, zatrzymania wody w organizmie, nienaturalne uczucie sytości, brak apetytu. Niestety czasem zdarza się, że czosnek kupiony w jakimś małym sklepie warzywnym również okazuje się być chiński. Odróżnienie nie jest łatwe. W zasadzie wciąż nie wiem jak sprawdzić by mieć pewność co kupuję, ale przynajmniej dobrze, że się o tym mówi! Tak więc ci co się pienią, bo nie rozumieją o co tyle zachodu- to właśnie o to, że chemia jest niezdrowa i może mieć naprawdę negatywne skutki dla zjadacza.

  • Darek

    Pewnej soboty słuchałem audycji w tok.fm, w której ktoś kto wydawał mi się autorytetem w dziedzinie żywienia powiedział o czosnku ciekawą rzecz (z powodu sporej odległości czasowej nie jest to wierny cytat): „wiele tych dobrych właściwości czosnku (tu je wymienił ale nie pamiętam) jest wrażliwe na temperaturę, więc po gotowaniu czy smażeniu pozostaje nam tylko walor smakowy. Jeśli natomiast chodzi o antybiotyczne właściwości czosnku to rzeczywiście takowe występują i są bardzo silne, ale niestety są one neutralizowane przez soki trawienne”. I teraz ode mnie: tym którzy po czosnku się leczą polecam film ” Siła umysłu vol.1 – Psychika a zdrowie” tłumaczący dosłownie POTĘŻNĄ POTĘGĘ umysłu człowieka:
    https://www.youtube.com/watch?v=4cRTAcmx1UI

    Innymi słowy moim zdaniem, jeśli chcemy polegać na antybiotycznych właściwościach czosnku to pozostaje nam iniekcja skórna.

  • ami

    Mieszkam w USA,czesto kupuje chinski czosneki I musze powiedziec, ze chinski czosnek kielkuje :-) wiec to odnosnie pewnika w twoim artykule ;) pozdrawiam

  • Gosia

    Przepraszam z góry z błędy ort. …. Lekarzy , nie lekaży itd….

  • Gosia

    Używam czosnek jako lekarstwa, nie wykupuje antybiotyków przepisanych przez lekaży, a za to robie mikstury z czosnku, kurkumy i innych tam składników , niestety kiedyś chciałam wypróbować ten chiński mały czosnek , i mogę stwierdzić w 100% że jest pozbawiony substancji leczniczej anolinny czy jakoś tak to się nazywa, lub posiada tej substancj w bardzo znikomej ilości, Sybstancja ta jest naturalym antybiotykiem jak chyba każdy o tym słyszał i nie jest to nowość, ale ma ona bardzo silny niefajny zapach i smak , dlatego chinski czosnek nie nadaje sie do leczenia wirusów i bakteri ponieważ jest produkowany na skale światową w przyśpieszonym tempie i taki czosnek jest też pozbawiony tych dobroczynnych substancji, chiński czosnek jest produkowany przede wszystkim do celów kuchennych i smakowych, natomiast poski czosnek ma bardzo intensywny zapach , smak i jest po starciu bardzo kleisty co świadczy o wysokiej zawartości tej substancji leczniczej, taki czosnek jeśli zostawimy starty na talerzyku na pół godziny to robi się zielonkawy , za sprawą tej własnie substancji, niestety kiedy byłam chora i spożywałam moje lecznicze miksturki z chimskiego czosnku to z dnia na dzien byłam coraz to bardziej rozchorowana, , czosnek nie działał, byłam zmuszona iść do sklepu kupić nasz polski , po wypiciu dwuch dawek miksturki zaczęłam czuć sie dużo lepiej, Może i czosnek chinski nie jest zły do przygotowywania potraw jak najbardziej , jednak jeśli chodzi o właściwości lecznicze to nie ma lepszego czosnku od polskiego …….
    Taka to jest prawda z tymi czosnkami

  • gadda

    Bardzo pożyteczny artykuł – dziękuję ! Nie ukrywam, że NIC teraz już nie wiem :)))
    Problem w tym, że na bazarach zawsze mówią, że czosnek jest polski. I co teraz ?

  • m.sz.

    Jak czytam te komentarze, to coraz bardziej jestem zdecydowany na kupno niewielkiego kawałka ziemi w czystej okolicy i samodzielną uprawę czosnku, czarnych pomidorów, włoszczyzny, zasadzenie kilku jabłonek starych odmian odpornych na choroby, żadnych oprysków ,nawozów, rośliny mogą być niewielkie, brzydkie, nadgryzione przez szkodniki, byle by były pełne mikroelementów i nie zawierały chemii…

  • Kasia

    ostatnio kupiłam czosnek (w Niemczech), ale dopiero w domu przeczytałam, że jest z Chin.

    Trochę się „podoktoryzowałam” na jego temat z różnych źródeł.
    I jedyne czego mi brakuje w tym artykule to to, że jednoząbkowy czosnek (taki właśnie kupiłam i dlatego mnie to zainteresowało) jest właśnie odmianą chińską (w obcych językach występuje zazwyczaj jako „solo czosnek” albo „czosnek chiński”)

  • czosnkowy

    Dobre opracowanie, rzeczowe, tylko jedno małe ale – allicyna. Bo aloina to w aloesie. Pozdrawiam.

    • Klaudyna

      Dziękuję! Oczywiście masz rację!

    • Dziękuję! Tak, masz rację:)

      • Finalkaa

        Hmmm, tak czytam, czytam, a „alloina” w artykule została :)

  • Małgorzata

    Dziękuję za tyle wiedzy. Co do czosnku, wiem tylko tyle: kupiłam czosnek, o którym sprzedawca zaklinał się, że polski. Był duży, miał fioletową łupinkę i moc. Zalałam go octem jabłkowym robiąc ognisty cydr i ten czosnek zabarwił się na zielono – niebiesko i wszystkie pozostałe składniki stały się zielono – niebieskie. Kupiłam inny czosnek od rolnika pod sklepem. Był malutki, miał fioletową łupinę i moc. Zalałam go octem jabłkowym z zieloną pietruszką i selerem. Czosnek pozostał biały. Może to sprawa reakcji chemicznej, a może na targu sprzedają niepolski czosnek jako polski. Co do zalewu „chińszczyzny” można by długo pisać, ale nie o to tu chodzi. Dawno nie używałam kwasku cytrynowego, ale potrzebowałam więc zakupiłam opakowanie od wiodącego polskiego producenta przypraw. I doznałam szoku, bo ten kwasek cytrynowy został wyprodukowany w Chinach, aa ten wiodący polski producent wsypał go tylko w piękne kolorowe opakowanie. Dał piękną cenę, 1,20 pln za 20 g, czyli 1 łyżkę stołową. Dla przykładu, kwasek cytrynowy przywożony z Białorusi kosztuje 1,50 pln za 100 g.I kto tu pisze, że chińskie produkty są tańsze.

    • Klaudyna

      To jest zupełnie naturalna reakcja chemiczna, ze zmienia kolor:)

  • Anna Holewa-Cosar

    Śmieszą mnie osoby którym się wydaje że wszystko co polskie jest od razu dwa razy zdrowsze niż niepolskie. Co stare lepsze niż współczesne… Jakaś paranoja. Obecne gatunki warzyw i owoców to efekt wieloletniej selekcji pracy nad ulepszaniem odmian. Tak, by były wydajne, pożywne i odporne na choroby. Większość krajowych warzyw i owoców też kiedyś skądś do nas dotarła: pomidory, papryki, kapusta, fasola, ziemniaki, dynie a także te pochodzące ze starego świata często swoje ojczyzny mają daleko od Polski. Nie popadajmy w stereotypy. Ludzie uwielbiają takie proste różnicowanie typu : polskie -dobre, chińskie -beee…Naiwnych zapewniam :polski rolnik też używa oprysków i nawozów, tyle że mamy jakiś wgląd w obowiązujące normy. Jeśli coś jest polskie nie czyni go to automatycznie zdrowym i bardziej odżywczym…. Brawo za ciekawy post o czosnku i nie uleganie
    nagonce na wszystko co chińskie….

    • Tak jak nowa ulepszona pszenica?
      Mam 40 lat i nigdy nie byłam na nic uczulona. A od paru lat nie mogę jeść tej ulepszonej pszenicy. Ciekawe dlaczego, skoro taka super? Rozpadam się po niej. Dosłownie. Pękają mi ręce, swędzi skóra – klasyczne objawy AZS.

      Pod koniec zeszłego roku zrezygnowałam z pszenicy. Nie z glutenu, a z pszenicy. Zastąpiłam tego ulepszonego klasyka orkiszem, sama piekłam chleb. I co?
      I po 4 miesiącach dłonie jak u niemowlaka!
      A do tego po 2kg mniej w każdy miesiącu!

      Śmieszy to Panią, bo Pani tego nie rozumie.
      Wie pani jak rośnie obecnie ulepszona papryka? Wie pani, że na gąbce z chemicznym papu? Wie pani, że obecnie sałata w ogóle nie widzi ziemi? Że leży na wodzie i ciągnie gotowe chemiczne kompozycje?

      Przykłady można by mnożyć. Są ich tysiące.

      • Rozpustnik

        Tak, to niestety prawda.Dodam tylko ze badania przeprowadzone wybiórczo na warzywach co kilka lat, dokładnie 10 wskazują zmniejszona zawartśc pierwiastków typu potas, magnez, wapń o 70 %! To są fakty, ale nie dane wyssane z palca.

        • Klaudyna

          Masz może dane?

    • Roman W.

      „. Co stare lepsze niż współczesne… Jakaś paranoja.” – Pani wypowiedz za to to pełna kpina. Ale wyjaśnię. Nawet na 2 etapach. = Np stare rzeczy – ile jezdzi mercedesów w123/124 do dziś ? ile jezdzi audi 80/90/100 do dziś ? ile jezdzi volwo z konca lat 80 do dziś ? odpowiem że bardzo dużo , a to dzięki takim magicznym słowom jak JAKOŚĆ a nie „byle jakoś” . Są przy okazji w dużym stopniu odporne na rdzę , i są ekolgoiczne bo nadal sprawne , a „nowe” psują się od samego stania. by nie było – nowe samochody miałem , zamieniłem na mercedesa z 86r – i jezdzi wszędzie.
      a teraz Czosnek – jak Pani wie, te wszystkie ulepszenia mają „TYLKO JEDNĄ WADĘ” – spada ilość unikatowych związków ,a to właśnie różnorodność związków stanowi siłę tej rośliny. Więcej niema co pisać, albo Pani zrozumie albo nie.

    • Aer

      Otóż nie jest tak, wieloletnia selekcja to byla do czasu upraw wiekopowierzchiowych (polowa XX wieku), obecne odmiany są tworzone pod innym kątem: wytrzymałosci na transport przede wszystkim, nie wlasciwosci zdrowotnych

  • Anonim

    Szanowni Państwo , oszuści chiński czosnek oznaczają napisem ” czosnek polski ” i jest sprzedawany w naszych sklepach , jest to najczęściej nic nie warty a w większości niebezpieczny czosnek , należy go unikać a w żadnym wypadku nie kupować , ostatnio pojawia się w naszych sklepach wraz zieloną łodygą i sprawia wrażenie świeżego , to oszustwo , to chińska trucizna wprowadzana na rynek przez polskich cwaniaczków a zarazem bydlaków którzy dla pieniędzy sprzedają ludziom truciznę , SWIADOMIE

  • Izabela Szczególska

    Czekam na Pani książkę! Brawo! Takiego Bloga szukałam.

  • Grzegorz

    Czytam Wasze dysputy na temat czosnku i czegoś tutaj nie rozumiem. Uprawiam
    czosnek od kilku lat (wcześniej rodzice uprawiali też przez kilka lat czyli łącznie już jakieś 15 lat) jedną i tę samą odmianę czosnku wiosennego na niewielkim areale kilkudziesięciu arów. I jak to jest z tą trudno-dostępnością czosnku polskiego – Wy nie możecie kupić a ja nie mogę go sprzedać (posiadam jeszcze kilkadziesiąt kg)? Problem leży wg mnie w społeczeństwie – brak świadomości tego co się spożywa czy też zubożenie? W chwili obecnej mocno się zastanawiam nad kontynuowaniem uprawy – wiadomo względy ekonomiczne też mają znaczenie oprócz tradycji. Skoro jesteśmy zalewani tanim wielgaśnym czosnkiem chińskim, hiszpańskim, egipskim, węgierskim, chilijskim, itd. to czosnek polski nie obroni się tym bardziej wiosenny, którego okres wegetacji jest krótki a przez co średnica główek mniejsza :(

    • Lilka Londyn

      Zgadzam sie z Toba w zupelnosci Grzegorz!W Polsce ludzie chca jesc przede wszystkim tanio i polski rolnik ze swoja ekologiczna uprawa czegokolwiek sie nie obroni:(Niestety!!!Mniejsza uprawa,wieksze koszty…i nie przetlumaczysz ze mniejsze wymiarowo znaczy mniej nawozone i zdrowsze!Wazne zeby bylo duze, duzo i za niewiele.Ehhhh…..

      • Wcale tak nie jest. Tzn nie wszedzie.My mamy grupę zakupów spożywczych w Krakowie i ściagamy dużo rzeczy od rolników, w sezonie zamawiailismy tez czosnek z uprawy ekologicznej (bez certyfikatu ale ludzie znali rolnika:))

        • andy

          Powiem tak – wszedzie mozna zepsuc czosnek. Wybieram czosnek eko, niewazne czy polski czy hiszpanski, ma byc bez dodatkow. Z Chin nie sprowadzaja eko wiec ten chinski odpada, zreszta kraj spoz UE (nawet kontynentu) rzadzi sie innymi prawami upraw.

    • Ewa

      Witam wszystkich. A do Grzegorza – uwielbiamy czosnek całą rodziną, jemy go dużo przez cały rok. W sklepie zawsze pytam czy jest polski, czy nie i zawsze wybieram polski, opierając się na informacji napisanej na etykiecie, przy cenie, czy też uzyskanej od sprzedawcy w osiedlowym warzywniaku, gdzie płacę czasem 2-2,5 zł za główkę. Czy to zawsze jest polski – tego nie mogę wiedzieć w 100%. Gdybym mogła kupować od Ciebie, robiłabym to bez zastanowienia, bo wiedziałabym, co jem. Więc pierwsze pytanie gdzie mogę twój czosnek kupić? Może od Ciebie bezpośrednio? Jeśli tak to możemy skontaktować się przez tą stronę? Drugie pytanie, przez które trafiłam na tę stronę. Skoro uprawiasz czosnek to może wiesz o nim więcej niż inni, i znasz jednoznaczną odpowiedź na pytanie dlaczego czasem czosnek w przetworach robi się zielonkawo-niebieski? Dzięki za odpowiedź na obydwa pytania z góry.

      • To jest zupełnie naturalne, związki siarki tak się przebarwiają w kontakcie z kwasem, to jest dobry czosnek:)

    • Marek

      Zauważyłem ostatnio, że ten fioletowy czosnek z polskich upraw (sprzedawany często z częścią jeszcze niedosuszonej łodygi) ma znacznie słabszy aromat i nieprzyjemny gorzkawy smak. Żeby zapach potrawy (np. leczo) był wyczuwalny, trzeba użyć kilku ząbków, a wtedy całe danie jest zdominowane przez smak czosnku. O wiele lepszy jest ten drobny, biały, oczywiście z krajowej uprawy. Wtedy do warzyw wystarczy dorzucić 2-3 ząbki, i wciąż czuć smak pomidorów czy cukinii.