Blog forum Gdańsk i kulinarna blogosfera

Dzień dobry,

Właśnie wróciłam z Blog Forum Gdańsk – kilkanaście godzin jazdą PKP dało się we znaki, jednak uważam, że było warto. Nie wiem, ilu z Was śledziło to wydarzenie on-line, jednak chciałam podzielić się z Wami kilkoma, świeżymi jeszcze, przemyśleniami dotyczącymi blogosfery.

Przede wszystkim dziękuję wszystkim osobom, które miałam okazję poznać. Szczególne ukłony dla moich towarzyszek podróży, Anniy-Marii i Karoliniy, bez których podróż nie byłaby tak przyjemna! Miałam okazję zobaczyć się z wieloma blogerkami kulinarnymi, które znałam tylko „z widzenia” a także porozmawiać z blogerkami i blogerami z innych dziedzin.

Duże ukłony należą się także organizatorom, którzy zadbali praktycznie o wszystkie aspekty logistyczne imprezy, dzięki czemu można było skupić się na przyjemności słuchania prelegentów oraz na rozmowach w zakamarkach Centrum Hewelianum. Dodam, że organizatorzy zwrócili także uwagę na „gender balance” (zachowanie równowagi płci) i mogliśmy wybierać wśród przypinek „Jestem blogerem/jestem blogerką”;)

Zapraszam do przeczytania kilku moich subiektywnych uwag na temat tego wydarzenia. Po drodze, aby czytanie było ciekawsze, znajdziecie kilka zdjęć:)

Czy warto było jechać na drugi koniec Polski? Tak! Lista plusów jest długa:

[pullquote]Tak, warto było tłuc się PKP![/pullquote]

+ świetna organizacja konferencji
+ możliwość spotkania wielu ciekawych osób, rozmów poza prelekcjami…
+ bardzo fajne prelekcje, zwłaszcza przypadła mi do gustu prezentacja badań dotyczących chamstwa w sieci oraz aktualnych badań nt. trendów w  blogosferze
+ interesujące dyskusje
+ warsztaty fotografii kulinarnej. Cieszę się, że mogłam na nich uczestniczyć, ale mój sprzęt jest dość przestarzały a nie miałam ze sobą statywu, więc nie mogłam robić zdjęć własnym aparatem w warunkach studyjnych..
+ spacer po Gdańsku i Sopocie. Wraz z innymi blogerkami kulinarnymi byłyśmy też w restauracji francuskiej, prowadzonej przez Francuza..

Byłam już nad Bałtykiem latem, ale jeszcze nigdy jesienią. Było pięknie!


Minusy?

– jestem bardzo zawiedziona inauguracyjną prezentacją (kto widział, wie o czym mówię). Rebbeca Blood, ponoć ekspert w dziedzinie blogowania, powiedziała nam, że to Grecy odkryli metodę dedukcji, że było coś takiego jak rewolucja przemysłowa, dawniej ludzie używali maszyn do pisania zamiast komputerów a internet pozwala nam wymieniać się informacjami. Druga część prezentacji była bardziej merytoryczna ale.. po prostu się wyłączyłam. Przepraszam.

– pomimo dużej liczebności, mała widoczność blogerek kulinarnych na panelach dyskusyjnych etc.

Chciałam napisać Wam kilka tematów, które przewijały się na forum i które szczególnie przykuły moją uwgę. Są to tematy, które nie były jakoś szeroko dysputowane, ale mnie wydały się ciekawe z punktu widzenia blogerki kulinarnej.

Oficjalna flaga Blog Forum Gdansk!

1.  Są Blogi i blogaski.[pullquote]W blogosferze można zauważyć trend specjalizacji blogów.[/pullquote]
Według badań marketingowych, blogi się specjalizują. Dawniej pisano o życiu osobistym, o wszystkim, co się ludziom podobało etc., teraz zaś blogi osobiste są dla czytelników najmniej interesujące. Czytelników interesują blogi na konkretny temat. Można powiedzieć, że badania w pewien sposób wieszczą zmierzch blogów osobistych („blogasków”). Profesjonalny blog powinien mieć określony cel, społeczność, ciekawą tematykę, aby zachęcić reklamodawcówNiektóre blogi przekształcają się wręcz w serwisy internetowe.

[pullquote]Blog powinien mieć duszę czy jaja?[/pullquote]

Z kąta sali odezwał się jednak głos: „Blog po prostu powinien mieć duszę!„. Dodam, że był to kąt sali okupowany przez blogerki kulinarne. Na twarzach niektórych profesjonalnych, technologicznych i marketingowych blogerów (moja robocza nazwa;)) zagościł uśmieszek. Dziewczyna z drugiego końca sali odparła”Blog powinien mieć jaja!” (można powiedzieć, że to porównanie było potem dość często przytaczane). Nie wnikam czym różni się koncepcja duszy od koncepcji genitalnej, jednak moim zdaniem pokazywało to dwa podejścia do blogowania. Pierwsze: blogujemy w przemyślany sposób, nieobce są nam meandry marketingu, solidnie dobieramy treść. Drugie: tworzymy własnego prywatnego bloga w który wkładamy serce, chcemy żeby miał duszę czyli „to coś”. Zależy nam właśnie głównie na „autentyczności” bloga, nie obchodzi nas to

Które podejście jest lepsze/ważniejsze? Trudno powiedzieć. Wydaje mi się jednak (i nie tylko mi, jak wynikało z rozmów), że blogi „Z duszą” są traktowane troszkę z pobłażaniem jako te, które nie przystają do współczesnych realiów. Tymczasem moim zdaniem, każdy ma prawo założyć takiego bloga jakiego chce: nawet o tym, jakie skarpetki zakłada każdego dnia. Profesjonalizacja bloga nie jest przecież jedyną motywacją osób, które prowadzą swoje internetowe pamiętniki.

2. Blogosfera kulinarna jest specyficzna i rządzi się swoimi prawami.

[pullquote]Czy blogosfera kulinarna jest oddzielnym fragmentem polskiej blogosfery?[/pullquote]
Blogerek kulinarnych na konferencji było bardzo dużo (około 20-30?), jednak wydaje mi się, że nie byłyśmy wystarczająco widoczne na panelach etc.  Główny prym wiedli blogerzy technologiczni, zajmujący się marketingiem, mediami społecznościowymi itd. Co prawda Dorota Kamińska została uczestniczyła w panelu na temat motywacji a Polka została zapytana o krytykę na blogu kulinarnym, ale moim zdaniem to zdecydowanie za mało. Troszkę tak, jakbyśmy były „tym dziewczynami od gotowania”, które nie mają nic do powiedzenia na temat kształtu polskiej blogosfery, marketingu czy budowania społeczności internetowych..
Rozmawiając wieczorem z innymi blogerami usłyszałam cenną uwagę: „Mam takie wrażenie, że jest blogosfera a obok blogerki kulinarne i szafiarki (blogerki modowe)”. Myślę, że właśnie troszkę tak jest, że mamy „swój własny światek” i tak też jesteśmy postrzegane.

Nie zrozumcie mnie źle: inni uczestnicy traktowali nas z sympatią i bardzo życzliwie, jednak mimo wszystko nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że wiele osób sądzi, że jesteśmy takim.. wykrojonym kawałkiem blogosfery.

3. Jest bardzo wiele pomiędzy blogerkami kulinarnymi a innymi rodzajami blogów.

[pullquote]Czytelnicy blogów kulinarnych bardzo krytycznie odnoszą się do reklam na blogach[/pullquote]

Jedną z podstawowych jest podejście do reklamy. Bloger testujący sprzęt komputerowy cieszy się, kiedy jego blog dostanie propozycje reklamy/ sponsora (oczywiście na uczciwych, satysfakcjonujących obydwie strony warunkach). Jego czytelnicy nawet mu pogratulują.Na blogach kulinarnych natomiast reklama jest czymś wstydliwym, pewną formą tabu, czymś co sprawia, że „zatracamy autentyczność”, czymś z czego czasem nawet trzeba się tłumaczyć (pisałam o tym kiedyś w poście marketing na blogach kulinarnych). Myślę, że wynika to przede wszystkim z braku jasnych zasad w stosowaniu reklamy na blogach (gdzie produkt testowany powinien być oznaczany jako testowany, reklama jako reklama) oraz  z obawy, że bloger który coś reklamuje, będzie w stosunku do nas nieszczery i będzie starał się „przemycać” pewne treści w swoich postach. Pewnie i takie rzeczy mają miejsce, jednak marketing szeptany jest po prostu nieuczciwy i nieetyczny. Te dwa podejścia do reklamy bardzo mnie uderzyły.

Zapewne w sieci pojawi się jeszcze wiele komentarzy Blog Forum Gdańsk. Mam nadzieję, że mój będzie zwłaszcza ciekawy dla tych, którzy na Forum nie byli a interesują się częścią kulinarnej blogosfery.

Jestem ciekawa co Wy o tym sądzicie? Czy blog musi mieć duszę? Czy reklama na blogu jest podpisaniem cyrografu? Jakie są zagrożenia związane z reklamą a jak w etyczny sposób powinno się ją prowadzić? Gdzie zmierza kulinarna blogosfera? Oczywiście interesują mnie wszystkie Wasze spostrzeżenia:-)

Edycja: tych, których zainteresował temat, odsyłam do prezentacji slajdów p. Hatalskiej i dr Batorskiego (jej, zobaczyłam go na żywo! cytowałam jego prace w mojej pracy mgr:)) dotyczących trendów w blogosferze:

Jesteś blogerką modową, masz fajne buty.
Jesteś blogerem technologicznym, masz iPada2
Jesteś blogerką kulinarną – masz jedzenie!
Nasze przekąski w drodze powrotnej:)

{jakość zdjęcia jest jaka jest: robiłam je w nocy w pociągu}

Zresztą, miałyśmy również co pić. W szerszym kontekście widoczne kieliszki z malinówką:) W towarzystwie nawet opryskliwy  konduktor nie jest straszny!

  • Nic dodać nic ująć, chociaż (no, oczywiście, zawsze się coś znajdzie), ja jednak miałam poczucie pobłażliwego traktowania ze strony panów technologiczno-marketingowych (co nie wyklucza sympatii, ale jednak trochę na zasadzie „a co te głupiutkie kobietki w ogóle mogą i wiedzą” – to tak dla zrównoważenia tego gender balance, którym stanęli na wysokości zadania organizatorzy). Ja jednak jestem trochę przeczulona na tym punkcie, 5 lat studiów w Instytucie Socjologii UJ jednak chyba pozostawiło na mnie swój trwały ślad (nieprawda, zawsze taka byłam). No dobrze, ale poza tym było super i fajnie Cię było poznać.

    • Ciebie również!

  • Najgorsze było to,że nie którzy blogerzy ,niekulinarni’,wychodzili z założenia,że z blogerkami kulinarnymi to tylko o jedzeniu można.
    Nie rozumieli,co to jest ,blog z pasją’ albo ,z duszą’.
    Traktowali nas ,jak przybyszki z innych planet.
    Drugiego dnia,kiedy okazało się,że niektórzy z nich jednak zdecydowali się z ,kulinarnymi’ porozmawiać,nie jesteśmy jedynie ,przepełnione jedzeniem’.
    Ale mamy też inne zainteresowania,dla niektórych wielce ciekawe.
    Może za rok,kiedy się znowu? spotkamy,będzie już lepiej.
    W każdym razie było ciekawie!

    • E tam, mnie to już nie obchodzi wcale:) Czytam sobie „Encyclopeadia of Food and Culture” i czuję się spełnioną kulinarną i dziewczyną od kotleta:)

  • ja przyznam szczerze, że gdybyście nie zwróciły uwagi na to, że jesteśmy inaczej traktowane to bym tego nie zauważyła, ja jestem z tych, które prowadzą blogi kulinarne, ale dodatkowo czyta blogi technologiczne i marketingowe, dlatego ja tam miałam klapki na oczach i cieszyłam się, ze moge w koncu poznać Mirka, Pawła i pogadać z Maćkiem :)

    • Aga, ja też czytam blogi technologiczne (no może raczej te o mediach społecznościowych), bo po prostu się tym interesuję. Z chłopakami od IT paroma też się zgadałam i fajnie było:) Piszę jednak o swoich odczuciach i o tym o czym rozmawiałyśmy z dziewczynami.

  • Bardzo ciekawie czytało się Twoją relację. Mam nadzieję, że za rok i ja tam będę. A co do stwierdzenia,że blogerki kulinarne i modowe są gdzieś obok – faktycznie, i to mimo, że jedzenie jest nieodłącznym elementem życia :)

    • Wiesz, kiedyś Wojciech Nowicki w książce „Stół jaki jest” pisał, że kiedy mówi „piszę o jedzeniu” , to wszyscy patrzą na niego z góry.. a przecież to jest poważna sprawa!:)

  • Ciekawa relacja ! Co do blogerek kulinarnych, to był postęp w stosunku do roku ubiegłego, gdzie byłam jedną z nielicznych… Ja przede wszystkim ciesze się, ze mogłam poznać znajome z sieci :)

    • Grażyna, za rok może się okazać, że nas nie zaproszą a będzie np. dużo blogerek makijażowych. I też będzie fajnie:)

  • To chyba nawet ja i Tomek Tomaszewski spostrzegliśmy, że blogi kulinarne i modowe „są jakieś inne” :) Bo faktycznie macie kompletnie inne podejście. Paweł Opydo także to zauważył i wspomniał o tym na http://www.playr.pl.

    To temat na długą dyskusję albo nawet i wpis. Ciekawe jest to, że np. blogerzy technologiczni (zaliczamy do niech wszystkich związanych w jakiś sposób z nowymi technologiami) stawiają na media społecznościowe, gadżety itp. – słowem: konkrety. Blogerki kulinarne chcą po prostu pisać, skupiają się na budowaniu więzi okołoblogowej. To zgoła inne podejście da się wyczuć już po chwili rozmowy czy słuchania prelegenta.

    Czy blog musi mieć duszę?
    – Musi mieć pewną filozofię i klimat

    Czy reklama na blogu jest podpisaniem cyrografu?
    – W życiu! Bloger powinien móc zarabiać, bo to co robi, to także jego praca. Poświęca na to czas. Ale blog to miejsce, gdzie można wyrazić swoje zdanie i dyskutować. Pieniądze to rzecz drugo- albo i trzecioplanowa i rzadko się o nich myśli. Najbardziej zaskoczył i nieco zniesmaczył mnie Paweł Iwaniuk z Antyweba, który stwierdził: „Ja jestem materialistą i piszę dla kasy”. Dopowiem tylko, że pisze beznadziejnie :)

    Jakie są zagrożenia związane z reklamą a jak w etyczny sposób powinno się ją prowadzić?
    – Reklama korzystna dla trzech stron – tzw. win-win-win. Dobra dla reklamodawcy, reklamującego i czytelników :)

    Gdzie zmierza kulinarna blogosfera?
    – A tego to ja Ci nie powiem :)

    • Tak, to Wy, dzięki za miłą rozmowę!:)

      Rzeczywiście jest tak, że może blogerzy technologiczni są bardziej skupieni na „celu”. Tzn. myślę, że trudno tak naprawdę uogólniać. Pewnie jest tak, że wiele dziewczyn chce sobie po prostu pisać, robić zdjęcia i poznawać innych w realu (i nie mamy tego no.. „hejterstwa” AŻ tyle;)). Myślę, że ludzie mają różne motywacje, ale dla mnie jedno jest pewne: nie ważne jakiego bloga prowadzisz, jeśli temat Ci nie pasuje, nie kręci Cię to długo nie dasz rady. Bez względu na to czy piszesz o gotowaniu czy o social media.. po prostu bez „tego czegoś” (duszy/jaj/hobby/zainteresowania/systematycznościi) nie da się być dobrym blogerem ..

  • Najważniejsze to żeby to „podejście” współgrało z tematyką. Tak jak nie widzę bloga technicznego „z duszą” (choć właściwie – Nowaczewski (http://nowaczewski.blog.pl/), jakby nie patrzeć poeta, pisał kiedyś dużo o starych grach na Commodore i to miało duszę!) tak nie wyobrażam sobie żebym do wspomnień o chlebie babci, notatek z podróży albo wpisów o przepisach z Kucharki litewskiej zaczęła wplatać reklamy piekarników choćby. Choć reklamy to też inna sprawa – mam awersję i już.

    A duszę z jajami chyba da się połączyć :)

    Serdeczności :)

    PS. Atria, pokazywałaś kiedyś zdjęcie trzmieliny, napiszesz coś o niej? :)

    • Mi się wydaje, że blog technologiczny też ma duszę! Bo dla mnie dusza to nie są romantyczne wynurzenia.Np. ja dawniej dawniej, próbowałam pisać posty w takim stylu. „wstałam rano, deszcz bębnił o szybę…patrzę przez okno, wspomnienia przenikają…zjem serniik..” ale w cale to do mnie nie pasowało, źle się z tym czułam i porzuciłam ten pomysł. Dla mnie dusza bloga to jest to, że poświęcam się temu co robię, czerpię z tego satysfakcję i równocześnie chcę to robić najlepiej jak potrafię i ciągle się rozwijac. Nie ważne, czy robię sernik czy piszę o najnowszym produkcie Apple:)

    • ps. tak, napiszę! Pokażę Wam jeszcze kilka innych migawek od nas z ogrodu. Mam przygotowane jeszcze dwa posty a potem będzie ogród:) Ta trzmielina to była trzmielina zielona (są też biało-zielone) i szczepiona (na pieńku) – jak napiszę post i bardziej Ci się spodoba, kiedy będę w domu u rodziców mogę Ci podesłać zdjęcie całej rośliny.

  • Jesteś blogerką modową, masz fajne buty.
    Jesteś blogerem technologicznym, masz iPada2
    Jesteś blogerką kulinarną – masz jedzenie!

    W takim razie jestem blogerką modową i prawie blogerką technologiczną ;). Bardzo fajnie napisana relacja. Osobiście nie odniosłam takiego wrażenia jak Ty podczas rozmów z innymi blogerami, ale też sporo osób już znam i one też wiedzą czym się zajmuję, jak wyglądają moje strony i co robię oprócz tego. Wysnuwam też tezę, że tak samo blogi stricte technologiczne mogłyby być nierozumiane przez blogerki kulinarne, które kompletnie nie interesują się nowymi technologiami, marketingiem, mediami społecznościowymi. Nie mając wiedzy na dany temat, a nie chcąc być niemiłymi, pytałyby zapewne o jakieś proste rzeczy. Może właśnie stąd pytania „Co tam ostatnio ugotowałaś” itd. Nie obrażajmy się za to na informatyków, a jeśli ufać stereotypom, to przecież oni, biedaki, znają głównie jedzenie z torebek, pizzę i wszystko inne z dostawą do domu ;))))).

    • Miało być: „Przez te blogerki kulinarne, które kompletnie…”. Nie twierdzę, że wszystkie się tym nie interesujemy. Uprzedzając ewentualne komentarze, nie twierdzę też, że to źle nie interesować się tymi zagadnieniami :).

      • To brakuje Ci jeszcze fajnych butów!:)
        Sprytnie uprzedziłaś komentarz, bo już chciałam dodać, że akurat mi zagadnienia z zakresu social media nie są obce, nie zawsze wychodzi, ale staram się w miarę na bieżąco śledzić co się dzieje w tym światku.

        Myślę, że Ty jesteś akurat troszkę innym i wyjątkowym przykładem, ponieważ dla mnie jesteś takim Mediafun blogerek kulinarnych:) Tzn. Twój blog kojarzy mi się bardziej z magazynem/serwisem, masz jasno wyznaczone cele etc. Wydaje mi się, że jesteś jednak wyjątkowym przykładem w kulinarnej blogosferze (próbuję porównać Twojego bloga do jakiegoś innego, ale póki co mi się nie udaje;))

        Właśnie myślę, że zarówno blogerki kulinarne jak i np. wspomniane wcześniej „urodowe” miałyby całkiem sporo do powiedzenia na temat marketingu: to są jednak branże które bardzo dynamicznie się rozwijają, jest spore zainteresowanie firm etc. Zresztą, pytano nie tylko o zagadnienia społecznościowe/technologiczne: dla mnie osobiście byłaby ciekawa właśnie ta „filozofia” blogowania. Zobacz np. jaki jest stosunek do reklamy w kulinarnej blogosferze – to też z czegoś tam wynika:)

        Polemika z tym, że blogi powinny zmierzać do specjalizacji i profesjonalizacji. Co zrobić właśnie z tymi blogami „z duszą” które równocześnie mają bardzo duży potencjał – przecież jak pokazały badania pani Hatalskiej, blogów z roku na rok jest coraz więcej. Właśnie tych nie-profesjonalnych, codziennych, osobistych… Jak rozumiany jest „rozwój” przez blogerów prezentujących różne dziedziny.. ot kilka takich pytań, jakie mi przyszły do głowy:)
        Myślę, że to nawet nie o to chodzi, żeby było więcej wystąpień z blogerkami kulinarnymi, ale żeby zadawać im pytania, na które mogą ciekawie odpowiedzieć. Ty mówiłaś o motywacji – O.K, ale Pola moim zdaniem miała całkiem dziwny temat i dodatkowo drugi rozmówca był z zupełnie innej bajki..

        ps. rozmawiałam z kilkoma blogerami technologicznymi i świetnie się bawiłam. Nie pytałam ich o ostatnie urządzenia jakie testowali, ale wymyślaliśmy razem koncepcję iIroning (uprasuj.to;)): elektronicznego żelazka z wi-fi. Mamy nawet całą kampanię zaplanowaną;). Więc jak najbardziej da się fajnie pogadać o ile nie wyjdzie się z założenia, że z kulinarną to tylko o jedzonku;)

        • Uważam, że wszystkie moje buty są wyjątkowo fajne :). Nie jestem pewna swojej wyjątkowości. Wydaje mi się, że moje wpisy, w porównaniu do innych blogów, są zwykłe i właśnie bez tej „duszy”, bo rzadko wtrącam do wpisów tematy bardziej osobiste (zresztą po to nawet założyłam osobnego bloga osobistego) – ale i tak jestem zdania, że w internecie jest i będzie zapotrzebowanie na jedne i drugie blogi, chociaż, niestety, prawdopodobnie z naciskiem na te „zberlusconizowane”.

  • Piszesz, że jako blogerki kulinarne nie byłyście widoczne na panelach. Było was jednak mimo wszystko sporo! Z kolei jeśli chodzi o blogi urodowo-kosmetyczne (których w sieci są setki), byłam chyba jedyną ich przedstawicielką, a szkoda. Może jednak coś w tym jest, że zarówno Ty jak i ja trafiamy tylko do wąskiej, określonej grupy osób i dlatego tworzą się takie zamknięte „światki”.

    • To jest akurat ciekawe, że byłaś jedyna: właśnie badania P. Hatalskiej pokazywały, że przecież bardzo dużo jest blogów w kategorii zdrowie/uroda. I na tych blogach także całkiem wiele, nawet z perspektywy współpracy z markami, się dzieje..

  • Coś w tym jest, że blogosfera kulinarna jest „wykrojonym kawałkiem blogosfery” – weźmy pod uwagę chociażby to, że blogi kulinarne komentują praktycznie tylko osoby z naszego grona. Rzadko się zdarza, że zostawi po sobie ślad ktoś przypadkowy. Wcale się temu nie dziwię – nie każdy interesuje się gotowaniem i odbiorcami tego, co zamieszczamy na naszych blogach są przede wszystkim osoby, które się tym interesują.

    Jeśli chodzi o reklamę na blogach, są dwie strony medalu – z jednej strony ludzie niby nie lubią reklam, z drugiej jednak ogromną popularnością cieszą się wszelkie konkursy na blogach, które też są formą reklamy – zawsze bierze w ich udział wiele osób, czasem także te, które u siebie nie zamieszczają reklam.

  • co do 1. i 2. zgadzam się w pełni!
    natomiast nie uważam, by reklama na blogach kulinarnych była „plamą na honorze”. jest ok, dopóki pełni rolę banerka na pasku bocznym. natomiast bombardowanie czytelnika w poście informacjami typu „chcesz żeby było dobre – użyj koniecznie tego produktu” jest dla mnie zupełnie nie na miejscu.

    pozdrawiam i zazdroszczę konfitury:)

  • Aniado

    Kochana!
    Przede wszystkim to cudownie było Cię znowu spotkać :)
    Przeczytałam Twój reportaż i… chylę czoła! Kawał dobrej roboty :)
    Pzdr i do zobaczenia
    Aniado
    Ps. Tematy i pytania… moje zdanie już znasz.

  • Dzięki :) miłego wieczoru :)

  • Dziękuję za Twoją relację i refleksje. Dla mnie blogi z duszą są ważniejsze, do tych zaglądam częściej. Poza tym zawsze wydawało mi się, że to właśnie dla takich trochę laików komputerowych, którzy nie maja zbytnio pojęcia o tworzeniu stron itp są właśnie blogi, można się samorealizować bazując chociażby na szablonach tła… Sama, przyznaję bez bicia, mam bloga, jak to napisałaś „blogaska”, od ponad roku, głównie kulinarnego ale i o moim życiu, o pasjach, niezmiernie dla mnie ważnego, który jest częścią mego codziennego jestestwa ale nie czuję np. potrzeby obklejenia go reklamami. Tak jak napisałaś nie do końca jasne są zasady reklamowania produktów i może nie mam też tak do końca na to odwagi…
    Chciałam być na Forum. Jak tylko dostałam maila z zaproszeniem ponoć osobistym zarejestrowałam się ale niestety nie zakwalifikowano mnie. Żałuje gdyż myślę, że wiele mogłabym się nauczyć np na warsztatach. Tak czy siak dobrze, że Ty byłaś i napisałaś swego posta. Pozdrawiam cieplutko.

    • Wiewióra – określenie „blogasek” nie było moje. To raczej cytat z prezentacji:) Ja właśnie uważam, że nie można dyskryminować takich blogów bardzo osobistych, pielęgnowanych pieczołowicie etc. Przecież mogą być blogi i takie i takie.. odniosłam jednak wrażenie, że na Forum o takich blogach bardziej prywatnych mówiło się czasem z pobłażaniem.

      ps. trzymam kciuki, żeby za rok się udało!

  • Cieszę się, że więcej plusów. Ja mam za młodego bloga, nie udało mi się, ale mój Gdańsk i Sopot na zdjęciach to jest:)

    • Więcej plusów, zdecydowanie.. Mam nadzieję, że za rok Ci się uda zaaplikować!

  • Dzięki wielkie za tak dokładne opisanie spotkania i drogi podróżnej :) Tak, blogi kulinarne są częścią całości blogów wg mnie- i ostatnio w sobotę nawet zostały połączone z blogaskami na ognisku dla blogerów :) więc jak się chce to się da to połączyć:).
    A reklama na blogach kulinarnych oczywiście, że jest krytykowana, więc trzeba płatną reklamą odpowiednio opisywać wg mnie i już.
    pozdrawiam ulcik

    • Ulcik, nie do końca rozumiem co masz na myśli a chciałabym:
      – jakie ognisko blogerów?;)
      – to w końcu wg. Ciebie blogom kulinarnym bliżej blogasków czy blogów profesjonalnych? A może jeszcze znajdują się całkiem gdzie indziej..

  • … czyli nie poszłaś na zajęcia ;DDD
    Kochana! To ja dziękuję! W takim towarzystwie mogę jeździć PKP niemal codziennie:DDD
    I nie wierzę, że wstawiłaś „piknikowe zdjęcia” z naszej luksusowej kuszetki – ja moich jeszcze nawet nie widziałam, za to mam „Pikutka”;) Dziękuję!!!
    Fajnie wszystko opisałaś!
    Uściski:)

    • Fajnie było, jakbyśmy znały się od zawsze. Bardzo jesteś fajna, nie obraź się, ale nie chciałabym codziennie jeździć z Tobą PKP do Gdańska;) Nie, nie poszłam, ale też nie poszłam spać, tylko sprzątałam mieszkanie..

      • No to jest oczywiste, że ja z Tobą też bym nie chciała – oczywiście jeździć codziennie do Gdańska PKP ;DDD
        Z całym początkiem się zgadzam ;P i odwzajemniam uczucie!