5 powodów dla których kocham rosół

rosol (1 of 1)

 

Dzień dobry,

Zaglądacie na Instagram Ziołowego Zakątka? Jeśli tak, to wiecie że od jakiegoś czasu jestem zupełnie zakochana w rosołach. Jestem pewna, że to między innymi dzięki rosołowi mogę prowadzić tak aktywne (czytaj: wyczerpujące) życie: ciągle jestem w rozjazdach, dużo czasu spędzam w PKP, jeżdże na studia, konferencje i takie tam.

Mój organizm sam z siebie zaczął się domagać rosołu.

Początki były niewinne:

– Jestem trochę przeziębiona, może by tak rosół zrobić, słyszałam że dobry jest..

Eskalowało dość szybko: zaczęłam żebrać u Babci o kury („Babciu, a masz kurę może?”), kiedy jestem w Krakowie kupuję sobie kury z Kleparza (a gdy na targ daleko to i kości z mięsnego muszą starczyć). Piję rosół kubkami, zwłaszcza podczas osłabienia (które często mi się ostatnio zdarza, ale ta dam! ani jednego epizodu mocnej gorączki nie było, co jest sukcesem!).  Żadne tam łyżki, łyżeczki, makaroniki: przelewam sobie rosół do miseczki albo kubeczka i popijam.

Kiedy zostałam zaproszona do TVNu wiedziałam, że będę mówić o rosole. Dziś kupiłam sobie książkę o rosołach świata. Znajomi na Facebooku śmieją się, że jestem rosołoholiczką (autokorekta podpowiada mi, że nie ma takiego słowa i proponuje zamiast niego „seksoholiczką” albo „zakupoholiczką”. Drogi słowniku, pudło!).

Oto moje subiektywne pięć powodów dla których kocham rosół.

Oda do rosołu

 

 

Jest zdrowy i pożywny

Z perspektywy mięsożercy piszę, więc sobie darujmy dysputy czy mięso ogólnie jest zdrowe czy nie.

Rosół jest lekkostrawny, pożywny, dobry z wielu punktów widzenia (o których będziemy mówić kiedy zakończę rosołową lekturę). Można do niego dodać mnóstwo zdrowych dodatków i będzie jeszcze lepszy.

Rosół to eliksir mocy.

Nie nudzi się

Rosół jest obecny w kuchniach z różnych kultur.  Znudzi się rosół a la Babcia? (i tak nigdy nie zrobię tak dobrego). Nie ma sprawy: zróbmy sobie ramen. Albo zupę pho. Albo jakiś wywar z ryb. Pieczonych kości. Długo gotowanych kości. Żelatynowy. Jaki tam chcesz.

Zawsze się przydaje

Nawet jeśli nie zjesz teraz to będziesz mógł bez wyrzutów sumienia w przepisach gdzie widnieje „i dodaj bulionu” dodać własny rosół, pełny umami. Na pomidorówkę, dyniówkę i inne takie, jak znalazł. Weźmy moją Mamę: nie lubi rosołu, zapachu rosołu ani smaku rosołu (oprócz magicznego rosołu, który ostatnio przygotowałam). Zdarza się. Lubi natomiast zupę z dyni, robioną na rosole. Czyli jakby lubi rosół, tylko tak naprawdę o tym nie wie.

Robi się sam

Wrzucasz wszystko i gotujesz na małym ogniu. Banalne. Jeśli chorujesz to nie masz czasu ani chęci na głupoty, stanie przy garach jest takie sobie. Jak mus to mus, wiadomo. Jeśli jednak nie ma musu, to ja wolę leżeć w łóżku. Nastawiam rosół i idę robić inne rzeczy mniej lub bardziej produktywne na kilka godzin.

Jeśli garnek nie będzie za mały i ogień za duży to wszystko zrobi się samo. Na dobrą sprawę nie trzeba nawet ściągać szumowin: ja jestem porządna i ściągam, ale to minuta pracy.

Problemem jest co prawda dostanie mięsa i jakichś tam warzyw, ale:

a) możemy planować do przodu i użyć zamrażarki (kocham XXI wiek!)

b) możemy też wykorzystać swoje umiejętności interpersonalne, które jako gatunek doskonaliliśmy przez wiele tysięcy lat (tak grubo ponad milion) i może ktoś nam składniki przyniesie

Poza tym, robi się sam.

Pociesza

Jeśli jesteś słaby, zmęczony, masz zły dzień, pokłóciłeś się z mamą/dziewczyną/chłopakiem, rosół Cię nie odrzuci i zawsze pocieszy. Lepiej niż czekolada. Przepraszam wszystkich kochających czekoladę, ale taka prawda. Miska parującego rosołu robi dobrze na żołądek, włosy, paznokcie i serce też.

 

Jutro wylatuję do Hiszpanii. Raczej nie ma tam rosołu. Mam nadzieję, że mają kalmary (śniły mi się dwie noce temu!). Ale póki co, żeby nie tęsknić, nastawiłam sobie jeszcze rosół.

ps. tak, wiem, że to jest kura i kura to mięso. Nigdy nie byłam wegetarianką (takie zastrzeżenie dla nowych czytelników, nie życzę sobie komentarzy na ten temat)

pps. tak, wiem, kurę się kroi do rosołu. Do zdjęcia tak jest ładniej:)

Written By
More from admin

Kultury bakterii mlekowych (serowarskich)

Dzień dobry! Witam Was w kolejnej części cyklu poświęconego domowej produkcji sera,...
Read More

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *